Loading...

Blog użytkownika

Wynik wyszukiwania po tagach: "bóg"
przepelnionanadzieja

Dziś mam trzeci dzień części dziękczynnej w swojej pierwszej Nowennie Pompejańskiej w życiu o przemianę serca mojego ukochanego i powrót do mnie. Nasz kontakt się nie poprawia... Choć w wczoraj zamiast rzucenie krótkiego "cześć" przez niego on zaczął; co prawda krótką, rozmowę. Ku mojemu zdziwieniu.. Bo zawsze tylko powiedział jakby to był jego obowiązek szybkie "cześć" i szedł w swoją stronę. Wczoraj zaś zadał kilka pytań, ciągnąc rozmowę. Może to nic nie znaczy... A może jednak? Mam w sobie takie przeczucie, że jeszcze trochę i coś zacznie się dziać... Może to moja podświadomość, może nie, ale jestem bardzo dobrej myśli w tej sytuacji... Kluczem moich dobrych myśli jest zdanie, które powtarzam sobie na okrągło... "Przecież dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych"!!! :)

Magdalena

Witajcie, to znowu ja, Magda :)

Chcę Wam powiedzieć o kolejnej cudownej pomocy udzielonej mi przez różaniec. Mojego tatę ostatnio pobolewała wątroba. Kiedy ból stał się rutyną, postanowił iść od lekarza. Ten nie wiedział co mu jest, więc skierował na serię badań. W tym badania onkologiczne... Mój strasz był wtedy okropny. Zadawałam sobie wtedy pytania: "Co będzie, jeśli to rak? Nie mogę stracić mojego taty." Wzięłam więc do ręki różaniec - jedyne co mogłam zrobić w tej strasznej sytuacji. Ok. dwa/jeden tydzień przed badaniem zaczęłam się modlić. Dzień w dzień odmawiałam jeden różaniec z prośbą o łaskę zdrowia. Potem przyszedł ten dzień... dzień diagnozy. Czekanie aż tata wyjdzie z gabinetu lekarza wydawało się być wiecznością. Kiedy wyszedł myślałam, że zwariuję, przez kilkanaście sekund się nie odzywał, po czym najspokojniejszym, smutnym głosem powiedział: "No co? Niepotrzebnie jeżdziliśmy do lekarza, wszystko dobrze." Po czym się roześmiał. Nawet nie wiecie, jak wielka była moja ulga :D wczoraj skończyłam odmawiać serię dziękczynnych różańców za cudowną łaskę.
Tak bardzo się ciszę i dziękuję Bogu! :D
Pozdrawiam Was Kochani! 

Magdalena Mar 27, 19:05 · Tagi: bóg, różaniec, rozaniec
Ewelina

Wiecie co Wam powiem? Mam super Kumpla. Mówię Wam, On to dopiero jest Gość. Zawsze mnie wysłucha, podsunie dobry pomysł. Pocieszy w trudnych chwilach. Mówię poważnie, jest przekochany! Jest zawsze obok gdy się cieszę, a także gdy jest mi źle. A wiecie co jest najlepsze? On może być również Waszym Kumplem! Powiedział mi, że Was kocha! Wystarczy zaufać :) Uwielbiajmy Go razem!

Kochani, w podziękowaniu za wszelakie wsparcie modlitewne pragnę odmówić całą część Różańca w Waszych intencjach. Mamy czwartek, a więc będą to Tajemnice Światła. Zachęcam do składania intencji do godziny 23:00 w dniu dzisiejszym :) Oczywiście, jeśli ktoś ma takie życzenie, zapraszam do wspólnej modlitwy. Niestety dopiero o 23:00, ponieważ wcześniej jestem w pracy.

PS. Modlitwy do pakietu moich ulubionych świętych patronów również w Waszych intencjach! Św.Rita, Św.Juda Tadeusz, Św.Michał Archanioł, Św.Charbel, Św.Peregryn i jeszcze kilku innych :)

Ewelina Sty 5, 09:34 · Komentarze: 2 · Tagi: bóg, kumpel
Karolina
Pokój i Dobro!

Kochani tak się zastanawiam, czy Wy też "słyszycie" jakby nie swoje myśli? Przytoczę Wam 3 przykłady.

1. Jakiś czas temu miałam koszmar. Śnił mi się szatan. Obudziłam się zlana potem. Instynktownie zaczęłam odmawiać "Ojcze nasz..." Ale tym razem tak dobrze znana mi modlitwa zupełnie mi nie wychodziłam zapominałam słów. Za każdym razem gdy zapomniałam co dalej z uporem maniaka zaczynałam od początku. Im bardziej walczyłam aby odmówić tą modlitwę tym gorzej się czułam. Czułam ucisk w klatce piersiowej, niepokój. Poruszać się mogłam. I wreszcie udało mi się odmówić całą modlitwę,. Wtedy usłyszałam cichutki, bardzo przyjemny i ciepły głos, który powiedział :"nie odchodź ode mnie". W pierwszej chwili pomyślałam, że mówi do mnie Bóg, bo ten głos był niesamowity. Tylko, że w dalszym ciągu czułam niepokój i ucisk. Wtedy pomyślałam, że to szatan próbuje mnie przechytrzyć, bo przecież jak ja mogę odchodzić walcząc z szatanem. Kiedy powiedziałam "W imię Jezusa, szatanie rozkazuję Ci odejść i nie wracać" wszystko ustało,

2.W tym roku miałam okazję uczestniczyć w spotkaniu na Stadionie Narodowym z o. Johnem Boshabora. Między innymi była tam modlitwa o uzdrowienie kobiet bezpłodnych. Miały poczuć ciepło w podbrzuszu. Ja nie czułam nic ( też mam problem z zajściem w ciążę). Kilka dni później podczas wieczornej modlitwy powiedziałam Bogu, że jest mi smutno, że ja nie dostąpiłam tego uzdrowienia ale wiem, że skoro tak się stało to nie jest to czas dla mnie i że szanuje Jego wolę. Wtedy usłyszałam bardzo ciepłe i humorystyczne zdanie; " Będziesz żoną to porozmawiamy". Odrazu zrobiło mi się wesoło i lekko na duszy. Teraz wiem, że będę miała dziecko. Wierze w to.

3.Od jakiegoś czasu chodzi za mną pomysł aby założyć szkaplerz karmelitański. Co jakiś czas nasuwają mi się te myśli. Czy to znak, że powinnam to uczynić? Że Bóg tego chce?



Proszę napiszcie co o tym myślicie.

Karolina Wrz 25 '15, 16:48 · Komentarze: 2 · Tagi: bóg, dziecko, myśli, szatan, szkaplerz, głosy, ciąża, dręczenie
Amelia
Przeglądając forum dla młodzieży katolickiej portalu Apostoł, w jednym z tematów natknęłam się na godną uwagi wypowiedź niejakiego Krymitosa. Pozwólcie, że zacytuję tutaj jej fragment. :)


Często modląc się, popełniamy następujący błąd: modlimy się nie o to, czego pragniemy, ale o realizację wymyślonego przez nas sposobu na spełnienie naszego pragnienia.

Modlitwa o trafienie szóstki w lotto, którą podałeś jako przykład. Ten człowiek bardzo oddalił się od swojego rzeczywistego pragnienia. Chce szóstki w lotto, bo widzi w tym konkretny sposób na zdobycie pieniędzy, które są dla niego konkretną drogą do zdobycia w życiu czegoś, czego pragnie. Co to jest? Może szczęście rodzinne? Uleczenie dla kogoś bliskiego, kto nie ma pieniędzy na operację? Nie powiedział.
Jemu tak naprawdę nie zależy ani na szóstce w lotto, ani na pieniądzach, ale na czymś konkretnym, co chce mieć dzięki tym pieniądzom.
A powinien modlić się właśnie o tę rzecz, a Bogu zostawić wybranie sposobu.

Bóg NIGDY nie spełnił prośby, w której podawałem jakiś sposób. Zawsze to obchodził drogą okrężną, pokazywał, że tak naprawdę chodzi mi o coś innego, że można to osiągnąć inaczej. Później śmiałem się z samego siebie, bo całe moje plany się waliły, ale to, co miałem za ich pomocą osiągnąć, i tak przychodziło, w inny, zaskakujący sposób.


 Tak drogą przypomnienia i być może uświadomienia, jak ważne jest lub może być to, jak sformułujemy intencję... Podczas modlitwy wielokrotnie łapię się na tym, iż wyobrażam sobie konkretny sposób rozwiązania jakiejś sprawy, który wydaje mi się najlepszy. Kilka dni temu natknęłam się na świadectwo osoby, która doświadczyła duchowego uzdrowienia. Sposób, w jaki Pan ją uzdrowił... cóż, nawet nie przyszedł mi do głowy! Dlatego tak ważne jest, by zostawić to w rękach Boga, ufając Jego osądowi. :)
Amelia Lip 29 '14, 17:31 · Ocena: 5 · Komentarze: 1 · Tagi: bóg, intencje, modlitwa, intencja
Strony: 1 2 »