Loading...

Blog marcinolszowski

W ostatnim tygodniu miałem okazję obejrzeć film pt."Old Fashioned". Obraz ten przedstawia historię Claya Walsha - samotnika, niegdyś hedonistę czerpiącego z życia garściami, który prowadzi sklep z antykami w małym miasteczku w stanie Ohio. Zmiana jaka dokonała się w jego życiu sprawiła, że ma bardzo "nie na czasie" podejście do relacji między kobietą a mężczyzną. Kiedy do mieszkania nad sklepem wprowadza się młoda, pełna życia Amber chłopak zakochuje się w niej, ale jego "dziwne" teorie (np. że nie chce przebywać razem z kobietą w jednym pomieszczeniu sam na sam) sprawiają, że tylko ciekawość dziewczyny jego nietypowym zachowaniem pozwala im poznać się bliżej. Przyznam, że i mnie zirytowała scena kiedy w mieszkaniu Amber popsuła się kuchenka gazowa i kiedy poprosiła Claya o naprawę, chętnie się zgodził, ale pod warunkiem, że wyjdzie z mieszkania. W tym momencie miałem ochotę wyłączyć ten film, bo wydało mi się to nie tyle dziwne co nienormalne. W dalszej części bohaterowie zaczynają się ze sobą spotykać, ich znajomość się rozwija, ale z czasem Amber dochodzi do wniosku, że nie może być z człowiekiem, który sztywno trzyma się swoich dziwnych zasad i nawet kupno dziewczynie kwiatów czy powiedzenie komplementu wydaje mu się zbędne. Ostatecznie Clay wiedząc, że Amber może być kobietą jego życia przełamuję  się i organizuje dla Amber miłą niespodziankę i historia kończy się szczęśliwie. Film choć z początku dziwny jest naprawdę godny polecenia. Pośród obecnej "kultury", która nie ma żadnych moralnych granic film "Old Fashioned" wydaje się być perełką. Dziwne, że powstał w kraju, który głównie zajmuje się produkcją coraz bardziej wulgarnych i lubieżnych obrazów. Czy ktoś z Was może widział ten film? Czy macie może jakieś przemyślenia dotyczące tego filmu.

źródło: 1) http://www.oldfashionedmovie.com/synopsis

           2) https://dystrybucjakatolicka.pl/filmy-dvd-religijne/11226-old-fashioned-ksiazka-dvd-9788394463564.html


Wreszcie udało mi się przyjechać do Lichenia. Co prawda byłem tam kilkanaście lat temu, ale wtedy bazylika była jeszcze w budowie i odwiedziłem tylko kościół św. Doroty. Obecnie wszystko wygląda zupełnie inaczej. Moje pierwsze wrażenie było takie jakbym znalazł się w Rzymie. Architektura bazyliki jest przepiękna, a wnętrze robi ogromne wrażenie. Mnóstwo malowideł, złotych zdobień, efektownych kolumn. Sam ołtarz z cudownym obrazem i tabernakulum jest bogato ozdobiony i pokryty złotem. Całość wygląda naprawdę pięknie. Na zewnątrz są piękne ogrody, które w okresie letnim z pewnością wyglądają imponująco. 2 km od bazyliki znajduję się las w którym objawiła się Matka Boża. Na mnie szczególne wrażenie zrobiły stopy Maryi, która podczas objawienia zostawiła na ziemi, a zostały one przeniesione na wielki kamień. Jeśli ktoś jeszcze nie był lub waha się czy pojechać do Lichenia to szczerze polecam. Jest to wizyta nie tylko dobra dla ducha, ale także dla oczu bo architektura i otaczająca ją przyrody tworzy niezapomnianą całość. Gdyby jednak ktoś wybierał się w okresie zimowym, to warto się zaopatrzyć w bardzo ciepłe ubranie gdyż w bazylice jest dość chłodno. Co do miejsc noclegowych to jest bardzo dużo, myślę że można nawet jechać "w ciemno" a na pewno znajdzie się jakieś miejsce do spania.

Dzisiejsza liturgia słowa zaprasza nas na wesele do Kany Galilejskiej. 


Ewangelista św. Jan przedstawia rozmowę między Maryją a Panem Jezusem, w której Chrystus wydaje się być dość oschły dla swojej Matki. Zastanawiałem się dlaczego tak jest, ale nic mi nie przychodziło do głowy. Na szczęście znalazłem homilię wygłoszoną przez Sługę Bożego abp Fultona Sheena który w jednym ze swoich kazań mówił tak:

"Teraz chodźmy na wesele do Kany Galilejskiej, gdzie Nasz Pan wypowiada bardzo osobliwe wyrażenie. Pozwólcie, że nakreślę wam tę scenę. 

Jest wesele, Matka Najświętsza już tam jest, może znała osoby biorące ślub, ale naszego Pana tam nie ma. Jest nad Jordanem gdzie zbiera do siebie swoich uczniów. Matka Najświętsza reprezentuje Stary Testament, Pan Jezus reprezentuje Nowy, który jeszcze nie nadszedł. Przychodzi na to wesele i wtedy Maryja mówi mu: "Nie mają już wina". To był poważny problem, że w kraju obfitującym w winorośla zabrakło wino. Co byś pomyślał o kimś kto organizuje wesele i nie zadbał o to aby było wystarczająco wina?  Matka Boża, była pierwszą która zauważyła brak wina. Zawsze zauważa nasze potrzeby zanim my się zorientujemy, że czegoś nam brakuje. Powiedziała do swgo Syna: "Nie mają już wina". Teraz zauważ słowa jakie wypowiada  nasz Pan do Maryi:  Niewiasto - NIE Matko - Niewiasto, "Czyż to moja lub Twoja sprawa, Niewiasto. Jeszcze nie nadeszła moja godzina" . Gdziekolwiek znajdziecie słowo "godzina" w Ewangelii św. Jana zawsze ono oznacza, mękę, śmierć, cierpienie naszego Pana. Tak więc nasz Pan mówi do Maryi, Matko czy chcesz abym ogłosił,  że jestem Synem Bożym? Czy mam się ukazać jako Mesjasz? Czy zdajesz sobie sprawę, że od tego czasu nasza relacja ulegnie całkowitej zmianie? Do tej pory byłaś mi Matką, ale kiedy zacznę swoją publiczną działalność, sprawię pierwszy cud, już nie będziesz dla mnie po prostu Matką, Staniesz się Matką każdego kogo odkupię, a ty weźmiesz w tym udział. To co stanie się mnie, stanie się także tobie. Nie będę cię już tytułować Matką, ale Powszechną Matką. Takie znaczenie ma wesele w Kanie"


Czy mając taką Matkę możemy się jeszcze czegokolwiek lękać?


Na początku chciałbym bardzo podziękować osobom, które otoczyły mnie modlitwą przed wyprawą Ekstremalnej Drogi Krzyżowej. Bardzo mi ona pomogła, serdecznie Wam dziękuję.

Trasę 42 km udało mi się przejść dość gładko, poza bólem nóg nie czuję jakiegoś fizycznego zmęczenia wręcz przeciwnie radość i satysfakcję. Uważam to doświadczenia za bardzo pouczające. Człowiek uświadamia sobie jak wiele od niego zależy i jak wiele potrafi zrobić jeśli tylko chce. Zawierzając się w tej drodze jak i naszej codzienności Chrystusowi, choćby nie wiem jak było ciężko ma się poczucie że on JEST i to wystarcza bo jak Chrystus jest w moim życiu to całe moje życie ma sens niezależnie od tego czy jest pełne bólu, cierpienia itd. Wybierając się na EDK skojarzyła mi się pewna historia, którą w swojej książce przywołuje Bruno Ferrero. Pisze on tak:

"Miałem kiedyś sen. Szedłem po plaży przy boku Chrystusa. Nasze stopy odciskały się na piasku pozostawiając szereg śladów: moich i Jego.Jeden dzień odzwierciedlał jeden pozostawiony ślad. Przyjrzałem się dokładnie i miejsca w których znajdowała się tylko jedna para śladów przedstawiały najbardziej smutne dni mojego życia. Zwróciłem się wtedy do Pana z tonem wyrzutu: Obiecałeś, że będziesz przy mnie każdego dnia, dlaczego zostawiłeś mnie w najtrudniejszych momentach samego. Chrystus uśmiechnął się i powiedział: Synu mój nie pozostawiłem cię nawet przez chwilę. W tych najtrudniejszych momentach twojego życia musiałem nieść cię w moich ramionach.

Dziękuję Ci Panie za doświadczenie EDK i dziękuję, że zawsze jesteś przy mnie. Niech będzie uwielbione Twoje święte Imię.

Na początku chciałbym życzyć wszystkim kobietom korzystającym z tego forum najserdeczniejsze życzenia w dniu ich święta. Chwała Panu, że jesteście. 

Ostatnimi czasy, przeglądając niezgłębione otchłanie internetu napotkałem się na bardzo ciekawego amerykańskiego kaznodzieję - Arcybiskupa Fultona Sheena. Człowiek ten był pierwszym teleewangelistą, który za swój program zdobył nawet nagrodę Emmy. Całe swoje życie oddał on pod opiekę Matce Najświętszej, a owocem tego były płomienne przemowy, które nawracały tysiące amerykanów na katolicyzm. W serwisie youtube, można znaleźć piękne kazanie o NMP zatytułowane "Kobieta, którą kocham" (dostępne tylko w oryginale - "The Woman I Love"). 

Na szczęście jest polska strona zawierająca wiele jego przemówień. Można je znaleźć tutaj:

http://abp-fulton-j-sheen.blogspot.com/

Jedno z nich idealnie wpisuje się w dzisiejsze święto. Tak Abp Sheen powiedział o wpływie szacunku do kobiet a poziomem cywilizacyjnym:

"Poziom cywilizacji jest określany przez poziom reprezentowany przez kobiety. Im wyższe są wymagania kobiety, tym więcej oczekuje się od mężczyzny. W tych pogańskich czasach, kiedy kobiety chcą być tylko równe mężczyznom, straciły one wszelki szacunek. W czasach chrześcijańskich, kiedy mężczyźni byli silni, kobiety były najbardziej szanowane"

Obecnie trwa proces beatyfikacyjny tego Czcigodnego Sługi Bożego, módlmy się za Niego:

MODLITWA O BEATYFIKACJĘ SŁUGI BOŻEGO FULTONA J. SHEENA
Ojcze Niebieski, źródło wszelkiej świętości, Ty powołujesz w Kościele mężczyzn i kobiety, którzy służą Ci z heroiczną miłością i poświęceniem. Ty pobłogosławiłeś Swój Kościół przez życie i posługę Twojego wiernego sługi, Arcybiskupa Fultona J. Sheena. Pisał i mówił on dobrze o Twoim Boskim Synu, Jezusie Chrystusie, i był prawdziwym instrumentem Ducha Świętego, poruszając serca niezliczonej ilości ludzi. Jeśli jest to zgodne z Twoją Wolą, na cześć i chwałę Najświętszej Trójcy i dla zbawienia dusz, prosimy Cię, aby z Twojego natchnienia Kościół ogłosił go błogosławionym. Prosimy Cię o to przez Jezusa Chrystusa, Pana naszego. Amen.

Strony: 1 2 »