Loading...

Blog marcinolszowski

Na początku chciałbym bardzo podziękować osobom, które otoczyły mnie modlitwą przed wyprawą Ekstremalnej Drogi Krzyżowej. Bardzo mi ona pomogła, serdecznie Wam dziękuję.

Trasę 42 km udało mi się przejść dość gładko, poza bólem nóg nie czuję jakiegoś fizycznego zmęczenia wręcz przeciwnie radość i satysfakcję. Uważam to doświadczenia za bardzo pouczające. Człowiek uświadamia sobie jak wiele od niego zależy i jak wiele potrafi zrobić jeśli tylko chce. Zawierzając się w tej drodze jak i naszej codzienności Chrystusowi, choćby nie wiem jak było ciężko ma się poczucie że on JEST i to wystarcza bo jak Chrystus jest w moim życiu to całe moje życie ma sens niezależnie od tego czy jest pełne bólu, cierpienia itd. Wybierając się na EDK skojarzyła mi się pewna historia, którą w swojej książce przywołuje Bruno Ferrero. Pisze on tak:

"Miałem kiedyś sen. Szedłem po plaży przy boku Chrystusa. Nasze stopy odciskały się na piasku pozostawiając szereg śladów: moich i Jego.Jeden dzień odzwierciedlał jeden pozostawiony ślad. Przyjrzałem się dokładnie i miejsca w których znajdowała się tylko jedna para śladów przedstawiały najbardziej smutne dni mojego życia. Zwróciłem się wtedy do Pana z tonem wyrzutu: Obiecałeś, że będziesz przy mnie każdego dnia, dlaczego zostawiłeś mnie w najtrudniejszych momentach samego. Chrystus uśmiechnął się i powiedział: Synu mój nie pozostawiłem cię nawet przez chwilę. W tych najtrudniejszych momentach twojego życia musiałem nieść cię w moich ramionach.

Dziękuję Ci Panie za doświadczenie EDK i dziękuję, że zawsze jesteś przy mnie. Niech będzie uwielbione Twoje święte Imię.

Na początku chciałbym życzyć wszystkim kobietom korzystającym z tego forum najserdeczniejsze życzenia w dniu ich święta. Chwała Panu, że jesteście. 

Ostatnimi czasy, przeglądając niezgłębione otchłanie internetu napotkałem się na bardzo ciekawego amerykańskiego kaznodzieję - Arcybiskupa Fultona Sheena. Człowiek ten był pierwszym teleewangelistą, który za swój program zdobył nawet nagrodę Emmy. Całe swoje życie oddał on pod opiekę Matce Najświętszej, a owocem tego były płomienne przemowy, które nawracały tysiące amerykanów na katolicyzm. W serwisie youtube, można znaleźć piękne kazanie o NMP zatytułowane "Kobieta, którą kocham" (dostępne tylko w oryginale - "The Woman I Love"). 

Na szczęście jest polska strona zawierająca wiele jego przemówień. Można je znaleźć tutaj:

http://abp-fulton-j-sheen.blogspot.com/

Jedno z nich idealnie wpisuje się w dzisiejsze święto. Tak Abp Sheen powiedział o wpływie szacunku do kobiet a poziomem cywilizacyjnym:

"Poziom cywilizacji jest określany przez poziom reprezentowany przez kobiety. Im wyższe są wymagania kobiety, tym więcej oczekuje się od mężczyzny. W tych pogańskich czasach, kiedy kobiety chcą być tylko równe mężczyznom, straciły one wszelki szacunek. W czasach chrześcijańskich, kiedy mężczyźni byli silni, kobiety były najbardziej szanowane"

Obecnie trwa proces beatyfikacyjny tego Czcigodnego Sługi Bożego, módlmy się za Niego:

MODLITWA O BEATYFIKACJĘ SŁUGI BOŻEGO FULTONA J. SHEENA
Ojcze Niebieski, źródło wszelkiej świętości, Ty powołujesz w Kościele mężczyzn i kobiety, którzy służą Ci z heroiczną miłością i poświęceniem. Ty pobłogosławiłeś Swój Kościół przez życie i posługę Twojego wiernego sługi, Arcybiskupa Fultona J. Sheena. Pisał i mówił on dobrze o Twoim Boskim Synu, Jezusie Chrystusie, i był prawdziwym instrumentem Ducha Świętego, poruszając serca niezliczonej ilości ludzi. Jeśli jest to zgodne z Twoją Wolą, na cześć i chwałę Najświętszej Trójcy i dla zbawienia dusz, prosimy Cię, aby z Twojego natchnienia Kościół ogłosił go błogosławionym. Prosimy Cię o to przez Jezusa Chrystusa, Pana naszego. Amen.

Św. Józef jest dla mnie postacią wyjątkową, osobą która potrafiła niesamowicie kochać Boga i drugiego człowieka. Mimo, że na kartach biblii nie ma o nim zbyt wiele, nasuwają mi się trzy zdarzenia, które czynią go szczególnym.

1. Kiedy Matka Boża staje się brzemienną za sprawą Ducha Świętego, św. Józef chce oddalić ją potajemnie, aby nie narazić jej na zniesławienie. Co za postawa. Czy gdybym się dowiedział, że moja narzeczona jest w ciąży z kimś innym potrafiłbym tak zareagować? Zerwać z nią, ale bez oskarżania jej, bez wypowiadania pod jej adresem wulgarnych epitetów? Na pewno nie. Przecież wystarczy zwykła kłótnia z drugą osobą a ja już przestaję się do niej odzywać, gniewam się itd. Nie potrafię sobie wyobrazić jak bardzo św. Józef musiał kochać Maryję.

2. Anioł Pański objawia się Józefowi we śnie i mówi aby nie bał się przyjąć do siebie Maryi. Co za zaufanie do Pana Boga. Św. Józef nie zadaje pytań, mimo, że może rodziły się w jego głowie wątpliwości, ale on ufa nie boi się. Przecież wiem, że Pan Bóg chce dla mnie dobra, Jest zamiarów pełnych pokoju a nie zguby by zapewnić nam przyszłość jakiej oczekujemy. Ja jednak ciągle próbuję po swojemu, jak coś sobie umyślę to chcą to od razu, tak jakbym nie ufał, że Bóg nigdy nie chce dla mnie źle. 

3. Kiedy Pan Jezus zaczyna swoją działalność apostolską w wieku 30 lat, nie ma już słowa w Ewangeliach o św. Józefie (prawdopodobnie już nie żyje). Zatem św. Józef nie doczekał chwili gdzie mógł zobaczyć choćby cuda jakie czynił Pan Jezus, usłyszeć jego naukę. Pan Jezus był jak każdy młody mężczyzna w tamtym czasie, a przecież Józef we śnie usłyszał, że miał być kimś Wielkim. Mógł pomyśleć, że to wszystko ściema, że Maryja nie powiedziała mu prawdy (że może jednak nie byłą mu wierna). Mimo to nie ma słowa o tym, aby Józef kiedykolwiek zwątpił, kiedykolwiek wracał do tej sprawy, nigdy nie wspominał o tym Maryi. To jest dopiero miłość. Patrząc na etap życia Józefa zaczynam rozumieć słowa św. Pawła że miłość: wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję. 

Św. Józefie módl się za nami