Loading...

Blog użytkownika

przepelnionanadzieja

Kochani, bardzo Was proszę. Niedługo mam ważne badanie i pragnę, by wyniki były dobre. Błagam o modlitwę. To dla mnie bardzo ważne. 

przepelnionanadzieja Cze 6, 19:57 · Komentarze: 1 · Tagi: choroba, modlitwa, prośba, zdrowie, badania
przepelnionanadzieja

Witajcie kochani! Wracam na ten portal po ponad roku. Ponieważ bardzo chciałabym podzielić się z Wami moim życiowym świadectwem, który bardzo zmienił moje życie i pokazał jak wielką siłę ma BÓG!

Zacznijmy od tego, że prawie dwa lata temu zostawił mnie chłopak. Pierwsza miłość, bardzo go kochałam. On podobno mnie też. Jednak czas zrobił swoje. Obiecując, że będzie już ze mną zawsze, zostawił mnie na dobre ze względu naszych wiar (on prawosławny, ja - katoliczka). Co więcej, przed naszym zerwaniem, jakoś tydzień, skończyłam swoją pierwszą Nowennę w życiu, do Matki Bożej Rozwiązującej Węzły. Nie podałam konkretnej intencji. Powiedziałam - Maryjo, rozwiąż ten węzeł, który według Ciebie najbardziej uciska w moim życiu. Po tygodniu od zakończenia - rozwiązał się mój związek z chłopakiem, który byłam pewna, że jest na całe życie. Po skończeniu owej nowenny zaczęła przeszkadzać mu moja wiara i postanowił skończyć nasze relacje. Wtedy byłam totalnie załamana, zmieniłam się, nie jadłam, nie widziałam w niczym sensu. Zaczęłam się dużo modlić, bo jak wiadomo, "jak trwoga to do Boga". Tylko w modlitwie widziałam ratunek. Między nowennami znalazłam ją - Nowennę Pompejańską. Na początku przeraziła mnie jej długość oraz ilość, ale pomyślałam - spróbuję! Najwyżej przerwę. Intencja - wiadomo... Powrót byłego chłopaka! W tamtym czasie było to moje jedyne marzenie, ponieważ bez niego nie widziałam sensu w moim życiu. Wtedy również założyłam to konto. Być może niektórzy mnie stąd pamiętają. Pisałam notki o tym jak odmawiam Pompejańską, a nic się nie dzieje... Byłam załamana, ALE WIERZYŁAM! SERIO! Było dużo zwiątpienia, że to bez sensu, to nie pomoże. Różańce mi się rwały! Miałam w sobie dużo złości, negatywnych emocji.. Był chaos w moim życiu duchownym. Dziś wiem, że to ten zły mieszał we wszystkim, a kiedy pojawiało się we mnie zwątpienie - on się cieszył. Ja się nie dałam, wiedziałam, że jestem Ziomkiem Boga i trzymam się tylko Jego, a pokusom szatana się nie dam! I tak też było. Siedziałam dużo na tym koncie, odmawiałam Nowennę Pompejańską, poznałam wiele wartościowych ludzi z którymi potrafiłam rozmawiać godzinami! I ciągle wierzyłam, że coś się zmieni w moim życiu uczuciowym. A mianowicie - że chłopak wróci. Skończyłam Nowennę, liczyłam na BUM CHŁOPAK WRÓCIŁ. Nie wrócił. Jakie były moje odczucia? W sumie.. Przykro mi było trochę, ale w pewnym czasie zrozumiałam, że Bóg to nie koncert życzeń. Że on zrobi tak jak on tego chce. On wie, co przyniesie nam PRAWDZIWE szczęście. On wie o nas wszystko. Zrozumiałam to, ale potrzebowałam naprawdę wiele czasu, aby dojść do takich wniosków w swoim życiu. Po jakimś czasie, kiedy już widziałam, że nie ma szans na poprawę moich relacji z tamtym chłopakiem, uklęknęłam przed obrazem Maryi i powiedziałam "Kurcze! Mamo! Oddaję Ci się cała! Rób z moim życiem co tylko sobie wymarzysz!". Przestałam narzucać tam na górze swoje zachcianki, tylko poprosiłam, aby to właśnie ten Najwyższy wraz ze swoją Matką Najświętszą - zajęli się moim życiem. 

Jaki skutek tego wszystkiego był?

Zajęli się i to dokładnie. Poprowadzili mnie tak - jakbym w życiu sobie tego nie wymarzyła. 
Obecnie jestem prawie już rok z chłopakiem o którym nigdy nie pomyślałam, że będę w związku. Poznaliśmy się kilka dobrych lat  temu na rekolekcjach na wakacjach, ale nigdy nie przywiązywaliśmy do siebie uwagi nawzajem. Wówczas Bóg złączył nasze drogi na jednej mszy... I od tamtej mszy kontakt się pogłębił, a dziś jesteśmy już prawie rok razem!
Co więcej - jest katolikiem, bardzo wierzącym. Momentami sam ciągnie mnie do kościoła, kiedy mnie łapie lenistwo, czy zmęczenie. Bóg jest w naszym związku i dbamy, by zawsze się nami opiekował!

Jestem szczęśliwa i bardzo wdzięczna samej sobie, że zacisnęłam zęby i kazałam Bogu prowadzić się sama, a nie walczyć o to, czego ja tak bardzo chcę. Bo obecnie jestem jeszcze bardziej szczęśliwa w aktualnym związku, wiem, że może wyniknąć z tego coś głębszego i poważniejszego, ja w chwili obecnej jestem bardziej dojrzała w temacie wiary jak i w postrzeganiu życia. Wszystko na plus! Wniosek: Oddajcie się w 100% Bogu! On wie lepiej, co jest dla Was najlepsze! 
Ja jestem tego żywym przykładem! 

 

 

A Nowenna Pompejańska właśnie zagościła ponownie w moim życiu. Napisałam maturę, a perspektywy na dalszą naukę należy mieć... Teraz mam nadzieję, że Mamusia z Nieba weźmie mnie za rękę i pokaże w którą stronę iść w temacie edukacji. :)

Kasia

30.05.2018

Nie wiem co się ze mną dzieje. Niepokój rozrywa moje wnętrze. a ja nie umiem nawet zidentyfikować skąd się bierze. A przecież było już nawet dobrze...skupiałam się na studiach, pokonywałam lęki, podjęłam prace nad sobą, odczuwałam radość i nagle po prostu z dnia na dzień uderza we mnie tak ogromne uczucie niepokoju, nie chęci do życia, a w głowie znów obrazy cmentarza śmierci końca tak jakby pragnienie aby to w końcu nastąpiło, tak jakby po tym wszystkim w końcu doznała upragnionego odpocznienia, pokoju, oderwania się od tego wszystkiego co się we mnie dzieje.

Boże jestem już tak strasznie zmęczona. Błagam wskaż mi jakiś kierunek, znak gdzie szukać pomocy , albo kogoś kto pomoże mi przejść przez te drogę cokolwiek, tylko nie stój bezczynnie.

Kasia Maj 30, 19:28 · Komentarze: 4
Jowita

Jak żyć, to pytanie ciągle mam w głowie...jak żyć zmagając się z problemami dnia codziennego, jak znieść cały ten ból, całe to cierpienie...Panie Jezu usłysz moje wołanie...dopomóż, wskaż właściwą drogę. Czasami myślę iż  nie jestem godna rad czy łaski Twojej. Czyż ja jestem złym człowiekiem...? Chyba nie, mimo upadków, mimo grzechów przecież Cię kocham. Trwam w modlitwie...a może moja modlitwa nie jest taka jak powinna...Setki myśli kołaczą mi się głowie, czasami i te złe. Nie dopuść Panie szczególnie do tej jednej...Ty wiesz jakiej...

Jowita Maj 28, 12:40 · Komentarze: 1
Kasia

26.05.2018

Czytam książkę, którą Dorotka pragnęła , abym przeczytała i uświadamiam sobie z każdą stroną, jak bardzo w życiu każdej z nas jest potrzebna akceptacje siebie. Swojego wyglądu.Ona wiedziała, że mam z tym problem. Dochodzę do wniosku, że podwalinom moich lęków stało się właśnie to - odrzucenie siebie, a przez to obawa , że inni widzą mnie tak jak ja na siebie patrze. Chyba kluczem do wyjścia z tej sytuacji jest nauczenie się, patrzenia na siebie przez Niego. To trudne, ale będę próbować

 

,,W moich oczach jesteś piękna, taką Cię stworzyłem w mojej miłości do Ciebie." - Jezus. To słowa , które usłyszałam na O. Danielu Galusie ponad rok temu. Są małym skarbem, który ukrywam w sobie i staram się go przywoływać za każdym razem, kiedy w mojej głowie pojawiają się natrętne myśli o swoim wyglądzie.

Kasia Maj 26, 09:56 · Komentarze: 2
Strony: « 1 2 3 4 5 ... » »»