Loading...

Będziesz Biblię czytał nieustannie | Forum Nowenny Pompejańskiej

Lokalizacja tematu: Forum » Różności » Propozycje
Bożena
Bożena Kwi 9, 07:34
  Roman Chyliński    

Słowo Boże na Uroczystość Zwiastowania Pańskiego.
Łk 1, 26-38
Słowa Ewangelii według św. Łukasza. 
Bóg posłał anioła Gabriela do miasta w Galilei, zwanego Nazaret, do Dziewicy poślubionej mężowi, imieniem Józef, z rodu Dawida; a Dziewicy było na imię Maryja.
Anioł wszedł do Niej i rzekł: "Bądź pozdrowiona, pełna łaski, Pan z Tobą, błogosławiona jesteś między niewiastami". 
Ona zmieszała się na te słowa i rozważała, co miałoby znaczyć to pozdrowienie. 
Lecz anioł rzekł do Niej: "Nie bój się, Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga. Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus. Będzie On wielki i będzie nazwany Synem Najwyższego, a Pan Bóg da Mu tron Jego praojca, Dawida. Będzie panował nad domem Jakuba na wieki, a Jego panowaniu nie będzie końca". 
Na to Maryja rzekła do anioła: "Jakże się to stanie, skoro nie znam męża?" 
Anioł Jej odpowiedział: "Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego osłoni Cię. Dlatego też Święte, które się narodzi, będzie nazwane Synem Bożym. A oto również krewna Twoja, Elżbieta, poczęła w swej starości syna, i jest już w szóstym miesiącu ta, która uchodzi za niepłodną. Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego". 
Na to rzekła Maryja: "Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według twego słowa". Wtedy odszedł od Niej anioł.

Kom.: Najtrudniejszy dialog świata.

Od tego dialogu zależało zbawienie całego świata.

„Bóg posłał anioła Gabriela do miasta w Galilei, zwanego Nazaret, do Dziewicy poślubionej mężowi, imieniem Józef, z rodu Dawida; a Dziewicy było na imię Maryja.”

Anioł Gabriel został wysłany, aby w imię Boże dokonać „negocjacji” z Maryją.
Wiemy, że wcześniej ów anioł spotkał się z Zachariaszem w przybytku Pańskim, kiedy ten składał ofiarę kadzenia. Podobnie rozpoczął z nim rozmowę, jak z Maryją mówiąc mu: „Nie bój się. Zachariaszu”. Niestety Zachariasz nie stanął na wysokości zadania, nie uwierzył w słowa wysłannika Bożego i został doświadczony znakiem nie mówienia, aż do narodzin Jana Chrzciciela.

W wypadku Maryi widzimy niesamowitą dojrzałość młodej kobiety w przeprowadzeniu rozmowy z aniołem.

„Anioł wszedł do Niej i rzekł: "Bądź pozdrowiona, pełna łaski, Pan z Tobą, błogosławiona jesteś między niewiastami".

Anioł wypowiadając to pozdrowienie nazywa Maryję „pełną łaski”, w jęz. greckim słowa te brzmią: Kecharitomene. 
Co te słowa oznaczają?
Protestanci, mówiąc o Maryi, że została „napełniona łaską” , zamiast „pełna łaski” zabierają Jej ważny przywilej, bycia bez grzeszną od chwili poczęcia oraz wyjątkową świętość.

„Pełnia”, łać. „pleroma”, oznacza pełnię doskonałości, jaką tylko mógł otrzymać człowiek tu na ziemi w całej swej świętości oraz doskonałości pod względem osobowościowym i duchowym. Dlatego świętość u osób świętych nazywamy słowem łać. „dulia”, a u Maryi mówimy o „hiperduli”- nadzwyczajnej świętości.

Dostojne i dojrzałe zachowanie Maryi wobec anioła, św. Łukasz opisuje słowami: „Ona zmieszała się na te słowa i rozważała, co miałoby znaczyć to pozdrowienie.”

„Lecz anioł rzekł do Niej: "Nie bój się, Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga. Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus. Będzie On wielki i będzie nazwany Synem Najwyższego, a Pan Bóg da Mu tron Jego praojca, Dawida. Będzie panował nad domem Jakuba na wieki, a Jego panowaniu nie będzie końca".

Łaska, którą dostąpiła Maryja na przełomie wszech czasów jest wyjątkowa. Ma zostać nie tylko Matką Chrystusa, ale Matką Boga, „Theotokos”, Bożą rodzicielką!

„Na to Maryja rzekła do anioła: "Jakże się to stanie, skoro nie znam męża?"

Powyższe słowa Maryi podkreślają Jej dziewiczość oraz potwierdzają proroctwo z VIII wieku p.Chr., które wypowiedział prorok Izajasz: „Dlatego Pan sam da wam znak: Oto Panna pocznie i porodzi syna, i nazwie go imieniem Emmanuel, albowiem Bóg z nami".(Iz 7,14).

„Anioł Jej odpowiedział: "Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego osłoni Cię. Dlatego też Święte, które się narodzi, będzie nazwane Synem Bożym.”

Ingerencja Ducha Świętego w poczęcie Jezusa jest jasnym dowodem na to, kto jest Ojcem Syna Bożego.

„A oto również krewna Twoja, Elżbieta, poczęła w swej starości syna, i jest już w szóstym miesiącu ta, która uchodzi za niepłodną. Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego".

Dla Boga nie ma żadnego niemożliwego do wypowiedzenia słowa, które by się nie stało! 
Tylko słowo Boże ma moc stwórczą.

Pamiętajmy o tym czytając słowo Boże. 
Słowo Boże, jeśli czytamy z wiarą jest wstanie przemienić nasze życie i uczynić w nas to, co po ludzku jest nie możliwe.

„Na to rzekła Maryja: "Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według twego słowa". Wtedy odszedł od Niej anioł.”

Postawa Maryi, całkowitego zawierzenia swojego życia słowu Bożemu i posłuszeństwo woli Bożej, uczy nas , co mamy czynić, aby w życiu chrześcijańskim przynosić piękne owoce.

Niech i w nas mocą Ducha Świętego, przez codziennie czytanie słowa Bożego rodzi się się w naszych sercach Chrystus.

Modlitwa: Maryjo, Niepokalana Ty jesteś mi wzorem zawierzenia swojego życia Bogu, aż po krzyż. Chcę od dzisiaj wszystko czynić z Tobą, przez Ciebie dla Chrystusa. Wspomagaj mnie w pokonywaniu mojej nędzy niewierności Jezusowi. Amen!

Bożena
Bożena Kwi 10, 07:22
Roman Chyliński    

Słowo Boże na 10 kwietnia
Dz 4, 32-37
Czytanie z Dziejów Apostolskich.
Jeden duch i jedno serce ożywiały wszystkich wierzących. Żaden nie nazywał swoim tego, co posiadał, ale wszystko mieli wspólne. Apostołowie z wielką mocą świadczyli o zmartwychwstaniu Pana Jezusa, a wszyscy mieli wielką łaskę.
Nikt z nich nie cierpiał niedostatku, bo właściciele pól albo domów sprzedawali je i przynosili pieniądze ze sprzedaży, i składali je u stóp apostołów. Każdemu też rozdzielano według potrzeby. 
Tak Józef, nazywany przez apostołów Barnabas, to znaczy "Syn Pocieszenia", lewita rodem z Cypru, sprzedał ziemię, którą posiadał, a pieniądze przyniósł i złożył u stóp apostołów.

Kom.: Wspólnota w Duchu Świętym.

1. „Jeden duch i jedno serce ożywiały wszystkich wierzących”.

Jak to jest , że wszyscy doświadczyliśmy tego samego chrztu św., a nie mamy tego samego ducha? Odpowiedź jest chyba prosta. Ponieważ czym innym jest chrzest, a czym innym wzrastanie w wierze!
Brak formacji u chrześcijan może spowodować, że duch chrztu św. „wygaśnie”, a na jego miejsce przyjdzie inny duch i to niekoniecznie Boży. Często jest nim duch cynizmu i pogardy dla innych. Trudno wówczas o jedno serce: „Płakać z płaczącymi i radować się z cieszącymi się”.

2. „Żaden nie nazywał swoim tego, co posiadał, ale wszystko mieli wspólne”.

Błogosławieni ubodzy w duchu to ci, którzy dzielą się tym, czym Bóg ich obdarza. Wówczas 10-2=12. Ta nowa „ekonomia Boża” sprawia, że ludzie staja się szczęśliwymi.
Szczęśliwi ci ludzie, którzy przez własne doświadczenie życiowe doszli do wnioski, że „więcej jest radości w dawaniu aniżeli w braniu”.

3. „Apostołowie z wielką mocą świadczyli o zmartwychwstaniu Pana Jezusa, a wszyscy mieli wielką łaskę”.

Kiedy jest jeden duch i jedno serce we wspólnocie, Duch Święty może działać z mocą, przez charyzmaty i dary. Dobre i otwarte relacje między ludźmi stwarzają ciepły dom, czy to rodzinny, czy zakonny.
Bez postawy wybaczania: „wybaczam i proszę o wybaczenie” trudno budować relacje. 
Duch zmartwychwstania jest duchem dążenia za wszelką cenę do pojednania. 
Duma i ufanie własnej sprawiedliwości często nie pozwala nam w sobie zauważyć błędy.

4.„Nikt z nich nie cierpiał niedostatku”.

Wrażliwość, to cnota chyba najbardziej poszukiwana w obecnych czasach. 
W świecie podziałów na produkcyjnych i nieprodukcyjnych, to właśnie chciwość posiadania, aby więcej „mieć” niż „być” wygrywa. 
Natomiast, wrażliwość na cierpiących niedostatek jest prawdziwym papierkiem lakmusowym na zdrowe człowieczeństwo.

5. „…a pieniądze przyniósł i złożył u stóp apostołów”.

Nie pieniądze, ale pazerność i chęć szybkiego dorabiania się niszczą małżeństwa. Gubimy wówczas właściwą hierarchie wartości.

Ale kto dzisiaj pamięta, że: „ Lepsza jest modlitwa ze szczerością oraz miłosierdzie ze sprawiedliwością, aniżeli bogactwo z nieprawością. Lepiej jest dawać jałmużnę, aniżeli gromadzić złoto. Jałmużna uwalnia od śmierci i oczyszcza z każdego grzechu. Ci, którzy dają jałmużnę, nasyceni będą życiem”.(Tb 12,8-9).

Czy jesteś, więc już gotowy, tworzyć wspólnotę? 
Czy te pięć przesłań z Dziejów Apostolskich spostrzegasz, jako realne i rzeczywiste, czy też utopijne i nie możliwe do spełnienia? 
Bez Ducha Świętego, bowiem nie jesteśmy tego ideału wspólnoty w stanie osiągnąć!

Ale czy w ogóle podejmujesz ten trud tworzenia jedności w swoim własnym domu lub wspólnocie?

Modlitwa: Duchu Święty, który utworzyłeś Kościół, a przez to każda wspólnota jest Twoim dziełem, zapraszam Cie w moje życie, abym wraz z Tobą budował jedność w mojej wspólnocie. Otwórz moje serce na miłowanie moich bliskich, tych których lubię i tych, których nie lubię. Otwórz moje usta na wielbienie Boga, otwórz moją kieszeń na dzielenie się z potrzebującymi. Amen!

Bożena
Bożena Kwi 11, 07:08
Roman Chyliński  

Słowo Boże na 11 kwietnia.
J 3, 16-21 
Słowa Ewangelii według św. Jana. 
Jezus powiedział do Nikodema: "Tak Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne. Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony. Kto wierzy w Niego, nie podlega potępieniu; a kto nie wierzy, już został potępiony, bo nie uwierzył w imię Jednorodzonego Syna Bożego. 
A sąd polega na tym, że światło przyszło na świat, lecz ludzie bardziej umiłowali ciemność aniżeli światło: bo złe były ich uczynki. Każdy, bowiem, kto się dopuszcza nieprawości, nienawidzi światła i nie zbliża się do światła, aby nie potępiono jego uczynków. Kto spełnia wymagania prawdy, zbliża się do światła, aby się okazało, że jego uczynki są dokonane w Bogu".

Kom.: Spełniać wymagania prawdy.

„Ludzie bardziej umiłowali ciemność aniżeli światło”.

W życiu można wpaść w pułapkę, jeżeli nie będziemy rozeznawali co i od jakiego ducha pochodzi.
Owidiusz powiedział ważkie słowa: „Cokolwiek czynisz, czyń rozważnie i patrz końca.”

Jak więc dostrzec, co jest z Boga, a co pochodzi od szatana?

Otóż, Bóg troszczy się o człowieka i szatan się troszczy. 
Wiadomo, że każdy ma swój w tym cel: 
- Bóg troszczy się w ten sposób, że daje człowiekowi tylko to i tylko tyle, ile potrzeba mu na dzisiaj, tak jak wydzielał mannę Żydom na pustyni. 
- Szatan daje wszystko człowiekowi, co zechce, aby wszystkie jego potrzeby były zaspokojone. Co więcej, rozbudzi w człowieku jeszcze inne potrzeby, o których nawet nie był świadomy, że je ma. 
- Bóg nie wpakuje cię w duże kredyty, szatan tak. Dla Boga najważniejsze jest twoje zbawienie.
- Dla szatana, natomiast zaspokojenie wszystkich twoich pragnień i potrzeb, abyś nie miał czasu myśleć o niebie.

„Każdy bowiem, kto się dopuszcza nieprawości nienawidzi światła i nie zbliża się do światła, aby nie potępiono jego uczynków.”.

Kiedy dopuszczamy się nieprawości?
Św. Jan przeniknął ów problem i wykazał, że w nieprawość popadamy wówczas, kiedy idziemy za pożądliwością oczu, ciała i pychy tego życia.(1J 2,16).

Wzbudza się w nas wówczas - mówi św. Paweł - chęć szybkiego wzbogacania się i chciwość pieniędzy, czytamy:

"A ci, którzy chcą się bogacić, wpadają w pokusę i w zasadzkę oraz w liczne nierozumne i szkodliwe pożądania. One to pogrążają ludzi w zgubę i zatracenie. Albowiem korzeniem wszelkiego zła jest chciwość pieniędzy. Za nimi to uganiając się, niektórzy zabłąkali się z dala od wiary i siebie samych przeszyli wielu boleściami.”(1 Tym 6,8-10).

Natomiast lekarstwem na nieprawość - mówi dalej św. Paweł - jest pobożność wraz z poprzestawaniem na tym co wystarczy, czytamy:

„Wielkim zaś zyskiem jest pobożność wraz z poprzestawaniem na tym, co wystarczy. Nic bowiem nie przynieśliśmy na ten świat; nic też nie możemy [z niego] wynieść. Mając natomiast żywność i odzienie, i dach nad głową, bądźmy z tego zadowoleni! (1 Tym 6,6-7).

„Kto dopuszcza się nieprawości, nienawidzi światła i nie zbliża się do światła”.

Pamiętaj o tym, jak zacznie cię razić: Kościół, księża, konfesjonał, Matka Boża lub Ewangelia to znaczy, że siedzisz w …bagnie moralnym.

„Kto spełnia wymagania prawdy, zbliża się do światła”.

Tak się dzieje z nami po nawróceniu. Zaczynamy żyć w pokoju sami ze sobą, z ludźmi, z Kościołem i Bogiem. Chętnie zaczynamy czytać Ewangelię. Ciągnie nas częściej do spowiedzi. Mamy też jasny pogląd na sprawy moralne, jest: „tak, tak, nie, nie” (Mt 5,37), a co więcej to wiemy, że od Złego pochodzi.

„Aby okazało się, że jego uczynki są dokonane w Bogu".

Często rozeznawaj w własnym sumieniu, czy twoje uczynki są dokonywane w Bogu i w harmonii z własnym stanem i powołaniem.

To, co pochodzi od szatana jest: brudne moralnie, zabarwione pożądliwością, pochodzi z zewnątrz i burzy ład wewnętrzny. Szatan często działa przez bluźnierstwa atakujące naszą wyobraźnię, chce nas odwieść i zniechęcić do pobożnego przeżywania Eucharystii lub jakiejkolwiek modlitwy.

Ważne, aby wówczas z tym się nie utożsamiać! Wystarczy jak powiesz: „Idź precz szatanie, to co mi podpowiadasz jest złe, sam wypij swoją niegodziwość”.

To, co pochodzi od Boga wypływa z wewnątrz człowieka, wprowadza ład i harmonie oraz pokój i radość. Bóg, jeżeli nas przestrzega przed złem nie krzyczy, ale zdecydowanie na głębinach naszej duszy wzbudza niepokój sumienia i pokazuje nam drogę wyjścia. Często to czyni przez słowa dobrego człowieka. Może być nim: spowiednik, sprawdzony przyjaciel, żona lub mąż.

Jezus dzisiaj mówi do nas jasne przesłanie:

"Tak Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne. Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony.”

Modlitwa: Dzisiaj Jezu, wybieram Ciebie i pragnę spełniać wymagania prawdy! Odrzucam zło moralne, bo ono nie pozwala stanąć mi w świetle Ewangelii. Amen!

Bożena
Bożena Kwi 12, 07:02
Roman Chyliński    

Słowo Boże na 12 kwietnia.
Dz 5, 27-33
Czytanie z Dziejów Apostolskich. 
Gdy słudzy przyprowadziwszy apostołów, stawili ich przed Sanhedrynem, arcykapłan zapytał: "Zakazaliśmy wam surowo, abyście nie nauczali w to imię, a oto napełniliście Jerozolimę waszą nauką i chcecie ściągnąć na nas krew tego Człowieka?" 
Odpowiedział Piotr i apostołowie: "Trzeba bardziej słuchać Boga niż ludzi. Bóg naszych ojców wskrzesił Jezusa, którego straciliście, przybiwszy do krzyża. Bóg wywyższył Go na prawicę swoją jako Władcę i Zbawiciela, aby dać Izraelowi nawrócenie i odpuszczenie grzechów. Dajemy temu świadectwo my właśnie oraz Duch Święty, którego Bóg udzielił tym, którzy Mu są posłuszni". Gdy to usłyszeli, ogarnął ich gniew i chcieli ich zabić.

Kom.: Trzeba bardziej słuchać Boga niż ludzi.

„Chcecie ściągnąć na nas krew tego Człowieka?”

Gdyby wiedzieli Żydzi jak cenna jest KREW Jezusa: jak leczy rany, jak odpuszcza grzechy i jak chroni od złego, zapewne zapragnęliby Jej.
O Krwi najdroższa, o Krwi odkupienia, napoju życia z miłości dla nas dany: ochroń nas, ulecz nas, obmyj nas!

"Trzeba bardziej słuchać Boga niż ludzi”.

Zasłuchać się w Bogu… . Wziąć Pismo św. i przeczytać codziennie mały urywek właśnie po to, aby posłuchać Boga.

Przegrywa jednak Bóg z TV i z Internetem. 
Słuchamy więcej ludzi aniżeli Boga i nawet nie wiemy, kiedy przestajemy myśleć jak Bóg i żyć jak Bóg przykazał.
Nie bójmy się podjąć walkę o ciszą wewnętrzną, o czas dla Boga, o czas na słuchanie Jego słowa.

„ Dajemy temu świadectwo my właśnie oraz Duch Święty, którego Bóg udzielił tym, którzy Mu są posłuszni".

W mass mediach mainstream (głównego nurtu) jak zauważyliście nic przez Wielki post nie mówiono o: grzechu, złym życiu moralnym czy nawróceniu. 
Nikt też nie mówił o Zmartwychwstaniu Jezusa ,ani o nadziei życia wiecznego z tego faktu płynącej. 
Dla tego nurtu mass mediów święta to folklor, a nie wyznanie wiary, czy radość w Duchu Świętym.
Dla nich Bóg umarł, wiara umarła, prawda umarła i dla tego nie są wstanie przekazać życia. Przekazują śmierć… .
Czy to zauważasz chrześcijaninie, który przeciętnie 4,15 min. codziennie oglądasz programy telewizyjne?!

”Bóg wywyższył Go na prawicę swoją, jako Władcę i Zbawiciela, aby dać Izraelowi nawrócenie i odpuszczenie grzechów.”

Pan Jezus ma władzę nad każdym człowiekiem (por. J 17,2). 
Jego władza wyraża się przez miłosierdzie, a nie przez osąd czy potępienie.
Dopóki więc trwa czas odpuszczania grzechów, korzystajmy z tego źródła łask – konfesjonału, jak najczęściej. Nie raz, czy dwa do roku. Komu się mało wybacza ten też mało miłuje, a kto miłuje Boga, ten często wielbi Jego miłosierdzie, prosząc Ducha Świętego o wybaczenie.

Wywyższajmy więc Jezusa, jako Władcę i Zbawiciela w naszym życiu!

Modlitwa: Jezu, Ty jesteś moim Zbawicielem, Tobie oddaje moje życie. Pragnę Ciebie słuchać, abyś miał władzę nade mną. Miej władzę nad moim: grzechem, pragnieniami, myśleniem i moimi decyzjami. Chcę żyć w prawdzie, którą Ty jesteś Jezu – uświęć mnie w prawdzie. Amen

Bożena
Bożena Kwi 13, 06:58
Roman Chyliński  

Słowo Boże na 13 kwietnia.
J 6, 1-15 
Słowa Ewangelii według św. Jana. 
Jezus udał się za Jezioro Galilejskie, czyli Tyberiadzkie. Szedł za Nim wielki tłum, bo widziano znaki, jakie czynił na tych, którzy chorowali. 
Jezus wszedł na wzgórze i usiadł tam ze swoimi uczniami. A zbliżało się święto żydowskie, Pascha. 
Kiedy więc Jezus podniósł oczy i ujrzał, że liczne tłumy schodzą się do Niego, rzekł do Filipa: "Skąd kupimy chleba, aby oni się posilili?" A mówił to wystawiając go na próbę. Wiedział bowiem, co miał czynić. Odpowiedział Mu Filip: "Za dwieście denarów nie wystarczy chleba, aby każdy z nich mógł choć trochę otrzymać". Jeden z uczniów Jego, Andrzej, brat Szymona Piotra, rzekł do Niego: "Jest tu jeden chłopiec, który ma pięć chlebów jęczmiennych i dwie ryby, lecz cóż to jest dla tak wielu?" Jezus zatem rzekł: "Każcie ludziom usiąść". A w miejscu tym było wiele trawy. Usiedli więc mężczyźni, a liczba ich dochodziła do pięciu tysięcy. 
Jezus więc wziął chleby i odmówiwszy dziękczynienie, rozdał siedzącym; podobnie uczynił i z rybami rozdając tyle, ile kto chciał. A gdy się nasycili, rzekł do uczniów: "Zbierzcie pozostałe ułomki, aby nic nie zginęło". Zebrali więc i ułomkami z pięciu chlebów jęczmiennych, które zostały po spożywających, napełnili dwanaście koszów. A kiedy ci ludzie spostrzegli, jaki cud uczynił Jezus, mówili: "Ten prawdziwie jest prorokiem, który miał przyjść na świat". 
Gdy więc Jezus poznał, że mieli przyjść i porwać Go, aby Go obwołać królem, sam usunął się znów na górę.

Kom.: Znak dzielenia się.

"Skąd kupimy chleba, aby oni się posilili?"

Tak rozpoczyna się „Traktat o Eucharystii” , który św. Jana umieścił w szóstym rozdziale swojej Ewangelii. Traktat ów rozpoczyna się niesamowitym znakiem – znakiem otwierania serc i błogosławieństwa.
Przypatrzmy się bliżej dzisiejszemu urywkowi Ewangelii.

„Kiedy więc Jezus podniósł oczy i ujrzał, że liczne tłumy schodzą się do Niego, rzekł do Filipa: "Skąd kupimy chleba, aby oni się posilili?" A mówił to wystawiając go na próbę.”

Przed Jezusem znajduje się ok. 15 – 20 tys. ludzi. Trzeba ich nakarmić. Zasoby uczniów są raczej marne. Pytanie uczniów do ludzi: „Czy coś wzięli z sobą” pozostaje bez echa. 
Tylko mały chłopiec odezwał się szczerze, że coś ma, ale apostołowie tę odważną postawę młodego człowieka skwitowali słowami: „Jest tu jeden chłopiec, który ma pięć chlebów jęczmiennych i dwie ryby, lecz cóż to jest dla tak wielu?"

” A zbliżało się święto żydowskie, Pascha”.

Prawda o sytuacji na „wzgórzu rozmnożenia chleba” jednak była inna.
Każdy Żyd przed świętem Paschy zakupił zapewne wiele żywności.
Problem polegał na tym, aby otworzyć ludzkie serca i ręce, a kiedy tobołki się rozwiążą wszyscy mogą najeść się do syta. Na razie spontanicznie zareagowało tylko serce chłopca.

„Jezus więc wziął chleby i odmówiwszy dziękczynienie, rozdał siedzącym”.

Jezus docenił gest otwartego serca chłopca i pobłogosławił dary, które on przyniósł do Apostołów. Natomiast ludzie pewno byli bardzo zainteresowani, co zrobi Jezus z darem chleba i rybek od chłopca.

Chrystus jednak otrzymane jedzenie nie zatrzymuje dla siebie i nie dzieli je wśród własnych uczniów. Zaczyna rozdawać! Na zasadzie: „Mam tyle i z tym się dzielę z tobą”.

Wstyd brać od Mistrza jedzenie. Jeżeli On dzieli się tym, co ma, a ma nie wiele, to i ja wyjmę to, co zakupiłem na święto Paschy. I w ten sposób po raz pierwszy powstała Wspólnota.

W tym znaku możemy dojrzeć zapowiedź Kościoła.

Gdyby wszyscy chrześcijanie tak pomyśleli i wzięliby ten fragment do serca, nie byłoby podziału na świecie na Północą – odchudzającą się, a Południem umierającym z głodu!

„Zebrali więc i ułomkami z pięciu chlebów jęczmiennych, które zostały po spożywających, napełnili dwanaście koszów”.

Oto cud otwartych serc. 
Tego nikt nie uczył przed Chrystusem, jak dzielić się z tym, co mamy z obcymi ludźmi!

Kiedy przychodzi Duch Święty, otwiera:
- nasze usta dla wielbienia Boga; 
- nasze ręce dla dzielenia się pieniędzmi, żywnością, odzieniem; 
- nasze serca dla miłości bliźniego.
Prośmy, więc codziennie Ducha Świętego o dar otwartych oczu, uszu, rąk i serc.

Modlitwa: Przyjdź Duchu Święty i uczyń moje serce przestrzenne, najprzestrzenniejsze dla miłości Ciebie i bliźniego. Uczyń moje serce wrażliwe dla potrzebujących. Jak również naucz mnie doceniać „to trochę”, co otrzymałem od mojego brata, czy siostry. Amen.

Michał
Michał Kwi 13, 09:03
Amen
Bożena
Bożena Kwi 14, 07:34
Roman Chyliński    

Słowo Boże na 14 kwietnia.
J 6, 16-21 
Słowa Ewangelii według św. Jana.
Po rozmnożeniu chlebów, o zmierzchu uczniowie Jezusa zeszli nad jezioro i wsiadłszy do łodzi przeprawili się przez nie do Kafarnaum. Nastały już ciemności, a Jezus jeszcze do nich nie przyszedł; jezioro burzyło się od silnego wiatru. 
Gdy upłynęli około dwudziestu pięciu lub trzydziestu stadiów, ujrzeli Jezusa kroczącego po jeziorze i zbliżającego się do łodzi. I przestraszyli się. On zaś rzekł do nich: "To Ja jestem, nie bójcie się". Chcieli Go zabrać do łodzi, ale łódź znalazła się natychmiast przy brzegu, do którego zdążali.

Kom,: To Ja jestem, nie bójcie się!

„Nastały już ciemności”.

Ciemność symbolizuje w Piśmie św. czas naszych zmagań: 
- naszej bezradność wobec własnych i czyjś problemów, 
- to są nasze lęki o jutro, o zdrowie, o pracę, 
- to jakiś próg życiowy, który trudno nam przekroczyć, 
- to nieudane relacje w rodzinie, 
- to trudności z samym sobą i nasza własna niezaradność życiowa.
- nie mówię tu już o poważniejszych sprawach, czy dramatach życiowych, jak: aborcja, rozwód, czy klęska życiowa jakkolwiek byśmy ją nazwali.

„…a Jezus jeszcze do nich nie przyszedł”.

Na co czeka Jezus, kiedy znajdujemy się w sytuacjach „ciemności” oraz bezradności wobec trudów naszego życia? 
Wydawałoby się, że zaraz powinien przyjść nam z pomocą. Jezus jednak dopuszcza na nas takie chwile i czeka. Po co?
Zmierzenie się samemu z „ciemnością” własnego życia ma głęboki sens. 
Pan Jezus chce, abyśmy doświadczyli z jednej strony kruchości naszego człowieczeństwa, a z drugiej strony wysiłku pokonywania naszych lęków Jego mocą.
Dziękujmy, więc Bogu za chwile lęku, które uczą nas z jednej strony pokory, a z drugiej przekraczania siebie siłą Jego potęgi. 
Te porażki i przegrane w naszym zyciu oczyszczają nas z pewności siebie, a w to miejsce po otrząśnięciu wprowadzają w nasze myślenie i postawę: pokorę, respekt, czujność, determinację, tak, że z podwojoną siłą dążymy do wyznaczonego celu.

„Gdy upłynęli około dwudziestu pięciu lub trzydziestu stadiów, ujrzeli Jezusa”.

Wielki szacunek ma Jezus dla ludzkiej pracy, trudu i cierpliwości i to właśnie najbardziej ceni w człowieku.

Św. s. Faustyna kiedy rozmawiała z Jezusem o trudzie swojego spowiednika otrzymała od Jezus zaskakującą odpowiedź. Oto przebieg tej rozmowy:

„Kiedy ujrzałam swego spowiednika,
jak wiele ma cierpieć z powodu tego dzieła,
które Bóg przez niego przeprowadza, zatrwożyłam się na chwile i rzekłam do Pana: 
Jezu, przecież ta sprawa Twoją jest, to dlaczego tak z nim postępujesz, jakobyś mu
utrudniał, a przecież żądasz, aby to dalej czynił.”

Jezus jej odpowiedział: „Napisz: że dniem i nocą wzrok Mój spoczywa nad nim, a że dopuszczam te przeciwności to dlatego, aby pomnożyć jego zasługi. Nie za pomyślny wynik nagradzam,
ale za cierpliwość i trud dla Mnie podjęty. „(Dz 86)

Pamiętajmy o tych słowach Jezusa w dobie „efektywności i dążenia za wszelką cenę do osiągnięcia sukcesu”. Przecież nie trud jest dzisiaj w cenie, ale efekt.

A jednak nie tak patrzy i ocenia Bóg wartość naszego życia, jak to my czynimy i nie tak nagradza Bóg życie człowieka , jak by tego oczekiwał każdy z nas!

Jak często w naszych czynach brakuje głębi i troski o drugiego człowieka. 
Inne wartości biorą górę. Sukces i pieniądz oraz szybkie dorobienie się, oto współczesne i często jedyne wartości naszej pracy, naszego trudu. Często zdobywane kosztem o wiele wyższych wartości, jak wiara, jedność w małżeństwie, czy czasu spędzonego z dziećmi.

A dla zbawienia, o tyle ważne jest nasze życie, o ile to co robimy, czynimy z Chrystusem i dla Niego. I nie wielkość czynów tu jest ważna, ale czyny miłości płynące z serca.
Powiemy za Norwidem: „Tylko taka praca ma wartość, która zbawia!” 
Czy, więc nasza praca nas zbawia?

„To Ja jestem, nie bójcie się”.

Usłyszałem niedawno od jednej osoby, która nie wiedziała, że można modlić się do Pana Jezusa o oddalenie lęków, niepewności, stresów i tego co czeka nas w przyszłości.
A Pan Jezus, może to nam wszystko faktycznie zabrać, a w to miejsce dać – mocą Ducha Świętego poczucie ufności i zawierzenia Jemu trudu naszego życia.

Modlitwa: Panie Jezu, oddaje Ci moją „ciemność” i bezradność, moją nędzę i nieradzenie z samym sobą. Nie boję się tych sytuacji w moim życiu, bo Ty jesteś ze mną i potrafisz przyjść do mnie, w mojej największej życiowej ciemności. Jezu ufam Tobie! Amen! 

Michał
Michał Kwi 14, 09:09
Amen!
Bożena
Bożena Kwi 15, 08:17
Roman Chyliński    

Słowo Boże na III Niedzielę Wielkanocną.
Łk 24, 35-48 
Słowa Ewangelii według św. Łukasza. 
Uczniowie opowiadali, co ich spotkało w drodze, i jak poznali Jezusa przy łamaniu chleba. A gdy rozmawiali o tym, On sam stanął pośród nich i rzekł do nich: "Pokój wam". 
Zatrwożonym i wylękłym zdawało się, że widzą ducha. Lecz On rzekł do nich: "Czemu jesteście zmieszani i dlaczego wątpliwości budzą się w waszych sercach? Popatrzcie na moje ręce i nogi: to Ja jestem. Dotknijcie się Mnie i przekonajcie: duch nie ma ciała ani kości, jak widzicie, że Ja mam". Przy tych słowach pokazał im swoje ręce i nogi. 
Lecz gdy oni z radości jeszcze nie wierzyli i pełni byli zdumienia, rzekł do nich: "Macie tu coś do jedzenia?" Oni podali Mu kawałek pieczonej ryby. Wziął i jadł wobec wszystkich. 
Potem rzekł do nich: "To właśnie znaczyły słowa, które mówiłem do was, gdy byłem jeszcze z wami: Musi się wypełnić wszystko, co napisane jest o Mnie w Prawie Mojżesza, u Proroków i w Psalmach". Wtedy oświecił ich umysły, aby rozumieli Pisma. I rzekł do nich: "Tak jest napisane: Mesjasz będzie cierpiał i trzeciego dnia zmartwychwstanie; w imię Jego głoszone będzie nawrócenie i odpuszczenie grzechów wszystkim narodom począwszy od Jerozolimy. Wy jesteście świadkami tego".

Kom. : Świadek i widz.

"Wy jesteście świadkami tego".

Co znaczy być świadkiem prawdy zawartej w Ewangelii?
Przyglądając się w Ewangelii zachowaniom ludzi wobec słów i czynów Jezusa możemy wyszczególnić dwie postawy.

Jedną nazwalibyśmy postawą „widza”, drugą „świadka”.

Spróbujmy z charakteryzować tę pierwszą postawę – „widza”.
Otóż, widz szuka sensacji. Jego myślenie jest takie: pójdę zobaczyć, bo coś się stało. O! Jezus robi cuda - fajnie, może coś będzie się dziać, może ja coś otrzymam, mi się polepszy?

Dla widza ważne jest wydarzenie, ale tylko od jego zewnętrznej strony: chwilowe emocje, chwilowe zatrzymanie się, aby z ciekawości popatrzeć i pójść dalej. 
Nie interesuje go głębiej to, co widzi i co się stało. 
Nie czuje też pragnienia pomocy drugiemu człowiekowi w potrzebie.

Widz przyjmuje względem środowiska, w którym się znajduje postawę dużego dystansu, rezerwy i stania z boku. Sam nie zaangażuje się, ale ma najwięcej do powiedzenia o całej sprawie i przeważnie osąd jego jest negatywny: a to mu się nie podoba lub tamto, ta osoba jest do niczego, a tamta z kolei nic nie rozumie.

Widz wszystko i wszystkich ocenia, osądza, krytykuje, a l e n i e s i e b i e !

Czy zauważasz i w sobie trochę chrześcijańskiego widza: z dystansem do Kościoła, krytykującego księży, mającego dużo do powiedzenia o innych, a mało angażującego się bezinteresownie w jakieś dobro?!

Kiedy więc chrześcijanin staje się świadkiem Jezusa?
Świadek, rzecz dziwna często używa słów: nie wiem, nie znam go, nie znam się na tym, muszę się zastanowić.

Taką postawę zauważamy u największego świadka Jezusa, św. Jana Chrzciciela. 
Św. Jan Chrzciciel takie oto dają świadectwo o Jezusie: 
„Po mnie przyjdzie Mąż, który mnie przewyższył godnością, gdyż był wcześniej ode mnie. Ja Go wcześniej nie znałem...”.

Jak widzimy w postawie świętego męża, świadek wiary potrafi docenić innych, wyrazić swoje uznanie, podkreślić czyjeś dobro.

Dwa wiersze dalej powie św. Jan Chrzciciel: „Ja Go przedtem nie znałem”(J 1, 31.32.).

I tu ze zdziwieniem zapytamy się świętego Jana Chrzciciela: jak to nie znałeś Jezusa? Jezus był Twoim krewnym, co roku chodziliście wraz z całą waszą rodziną do Jerozolimy na święto Paschy. I Ty mówisz, że nie znałeś Jezusa?

Otóż, Jan Chrzciciel nas czegoś uczy.
Nie jest ważne to, co jest widoczne dla oczu, to co zewnętrzne, ale najważniejsze jest to co odkrywamy na głębinach własnego serca. Bo tam przemawia do nas Duch Święty. 
W ten sposób św. Jan Chrzciciel odkrył Jezusa, jako „Baranka Bożego, który gładzi grzechy świata”.

Czy potrafisz jak święty Jan Chrzciciel przyznać się do nieznajomości Jezusa?
Czy podjąłeś trud odkrycia: kim dla ciebie jest osoba Jezusa Chrystusa?
Czy pragniesz poznać Jezusa, czytając słowa Boże, aby stać się Jego świadkiem?

A jeżeli tak, to jakiego odkryłeś Jezusa na głębinach swojego serca, może: wybaczającego ci grzechy, pełnego miłości i zrozumienia, pocieszającego z jednej strony, a z drugiej wymagającego?
O jakim Jezusie świadczysz innym?

Modlitwa: Panie Jezu, nie chce być tylko widzem w Twoim Kościele. Odstać Msze świętą i nic nie wynieś ze słowa Bożego. Przyznaję się, że nie znam Ciebie. Daj mi więc odwagę poznania Ciebie i to, czego Ty ode mnie oczekujesz. Nie chcę być niemym świadkiem Twojego zmartwychwstania. Ożyw moją wiarę w Duchu Świętym. Amen!

Michał
Michał Kwi 15, 09:09
Amen
Bożena
Bożena Kwi 16, 07:07
Roman Chyliński  

Słowo Boże na 16 kwietnia. 
J 6, 22-29 
Słowa Ewangelii według św. Jana. 
Nazajutrz po rozmnożeniu chlebów lud, stojąc po drugiej stronie jeziora, spostrzegł, że poza jedną łodzią nie było tam żadnej innej oraz że Jezus nie wsiadł do łodzi razem ze swymi uczniami, lecz że Jego uczniowie odpłynęli sami. 
Tymczasem w pobliże tego miejsca, gdzie spożyto chleb po modlitwie dziękczynnej Pana, przypłynęły od Tyberiady inne łodzie. 
A kiedy ludzie z tłumu zauważyli, że nie ma tam Jezusa, a także Jego uczniów, wsiedli do łodzi, przybyli do Kafarnaum i tam szukali Jezusa. Gdy Go zaś odnaleźli na przeciwległym brzegu, rzekli do Niego: "Rabbi, kiedy tu przybyłeś?" 
W odpowiedzi rzekł im Jezus: "Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam: Szukacie Mnie nie dlatego, żeście widzieli znaki, ale dlatego, żeście jedli chleb do sytości. Troszczcie się nie o ten pokarm, który ginie, ale o ten, który trwa na wieki, a który da wam Syn Człowieczy; Jego to bowiem pieczęcią swą naznaczył Bóg Ojciec". Oni zaś rzekli do Niego: "Cóż mamy czynić, abyśmy wykonywali dzieła Boże?" Jezus odpowiadając, rzekł do nich: "Na tym polega dzieło zamierzone przez Boga, abyście uwierzyli w Tego, którego On posłał".

Kom.: Chwila najdrogocenniejsza w życiu – przyjęcie Komunii świętej.

Cały czas rozważamy VI rozdział z Ewangelii św. Jana, który nazywamy „Traktatem o Eucharystii”.

Jak pamiętamy w XIII rozdziale swojej Ewangelii św. Jan zamiast ustanowienia Eucharystii, przedstawia nam fakt „umycia nóg”. Natomiast milczy, co do wypowiedzianych przez Jezusa słów konsekracji.

Dlaczego tak czyni? Ponieważ cały VI rozdział poświęcił na wytłumaczenie czym jest Eucharystia.`

Jak potrzeba, aby kapłani za św. Janem krok po kroku tłumaczyli tajemnicę Eucharystii.

Warto raz przeczytać ten VI rozdział Janowy cały - jednym ciągiem i zobaczymy niesamowitą dynamikę wydarzeń związanych z przygotowaniem uczniów Jezusa do przyjęcia największego Cudu świata, jaką jest Eucharystia.

Jak widzimy zaczęło się bardzo entuzjastycznie, Jezus rozmnożył chleb. Ale uczynił to dla ZNAKU, a nie dla napchania żołądków chlebem.

Co to znaczy dla znaku?
Na Zachodzi mamy do czynienia z symbolami, na Wschodzie ze znakami. Na znak patrzymy w ten sposób, że co innego widzimy, a co innego rozumiemy!

Wczoraj nasz Ewangelista ukazał dziwny epizod z Jezusem chodzącym po jeziorze. Co on może mieć wspólnego z Eucharystią, zapytamy?O co tu chodzi?

Otóż, mówienie o Eucharystii, to takie właśnie chodzenie po wodzie, ciężkie do uwierzenia.
Aż tak ciężkie, że w 6,66 – to nie przypadek tych trzech szóstek, mamy słowa o odejściu wielu uczniów od Jezusa.

Dzisiaj Jezus próbuje tłumaczyć rozentuzjazmowanemu tłumowi, że nie oto tu chodzi, aby oni poczuli się najedzeni, ale aby chcieli zrozumieć, że będą jeść Jego, jak chleb!

„Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam: Szukacie Mnie nie, dlatego, żeście widzieli znaki, ale dlatego, żeście jedli chleb do sytości.”

Twarde słowa Jezusa z dzisiejszej Ewangelii mogą postawić nas na baczność.
Po co szukam Jezusa i kiedy Go szukam?
Zobaczmy, jakie jest pragnienie Jezusa?

„Troszczcie się nie o ten pokarm, który ginie, ale o ten, który trwa na wieki, a który da wam Syn Człowieczy”.

Pan Jezus chce, abyśmy umiłowali Jego samego, spożywając Go w Eucharystii.
Właśnie w Eucharystii i poprzez Eucharystię Jezus może nas najbardziej nasycić, nakarmić wszelkimi łaskami oraz darem zbawienia.

Doświadczyła to w swoim życiu św. siostra Faustyna i głęboko to opisała w swoim Dzienniczku. 
Myślę, że do każdego z nas Jezus Eucharystyczny przychodzi z ta samą miłością.

Pytanie jest, czy na Jego miłość odpowiadamy z miłością, kiedy Go przyjmujemy?

Oto kilka fragmentów z Dzienniczka św. s. Faustyny, w którym opisuje swoje spotkania z Jezusem Eucharystycznym:

„W pewnej chwili po Komunii św. usłyszałam te słowa: - Tyś jest Nam mieszkaniem. W tej chwili odczuwałam w duszy obecność Trójcy Świętej - Ojca, Syna i Ducha Świętego –czułam się świątynią Bożą i że jestem dzieckiem Ojca; O dobroci nieskończona, jak bardzo zniżasz się do nędznego stworzenia.” (Dz 451).

„ Poznałam, że Komunia św. trwa we mnie do następnej Komunii św. Serce moje jest żywym tabernakulum, w którym się przechowuje żywa Hostia. Nigdy nie szukałam Boga gdzieś daleko, ale we własnym wnętrzu; w głębokości własnego jestestwa, obcuję z Bogiem Swoim.”(Dz 1302).

„Komunię św. przyjmuję na sposób niejako anielski.” (Dz 1278).

„Dziś poznałam, z jaką niechęcią przychodzi Pan do pewnej duszy w Komunii św. Idzie do tego serca jak do ciemnicy na mękę i udręczenie. Przepraszałam Go i wynagradzałam za tę zniewagę”.(Dz 1280).

„Dziś przyniósł nam Komunię św. jeden z ojców Jezuitów.
Kiedy podał Pana trzem siostrom, a później mnie, więc myślał, że ja ostatnia, więc podał mi dwie Hostie, a jedna z nowicjuszek leżała w drugiej celi i dla niej brakło. Kapłan ten poszedł drugi raz i przyniósł jej Pana, jednak Jezus mi powiedział, że: - z niechęcią wchodzę do tego serca, dlatego przyjęłaś te dwie Hostie. Ociągam się z przyjściem do tej duszy, która się opiera łasce Mojej. Nie jest Mi miła gościna u takiej duszy.”(1658).

„Przeżywam chwile z Matką Bożą przygotowując się do przyjęcia Komunii świętej. Jak wielkiej tajemnicy dokonuje w nas Komunia św. poznamy to dopiero w wieczności. O chwile najdrogocenniejsze w życiu”.(Dz 840).

Przyjęcie Jezusa Eucharystycznego powinno, więc być dla nas chwilą najdrogocenniejszą, ze wszystkich najpiękniejszych chwil, które przeżyliśmy w naszym życiu. Amen!

Michał
Michał Kwi 16, 09:52
Amen
Bożena
Bożena Kwi 17, 07:09

BY SIEBIE NAM DAĆ

EWANGELIA (J 6, 30-35)
W Kafarnaum lud powiedział do Jezusa: "Jaki więc Ty uczynisz znak, abyśmy go zobaczyli i Tobie uwierzyli? Cóż zdziałasz? Ojcowie nasi jedli mannę na pustyni, jak napisano: „Dał im do jedzenia chleb z nieba”. Rzekł do nich Jezus: "Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Nie Mojżesz dał wam chleb z nieba, ale dopiero Ojciec mój daje wam prawdziwy chleb z nieba. Albowiem chlebem Bożym jest Ten, który z nieba zstępuje i życie daje światu". Rzekli więc do Niego: "Panie, dawaj nam zawsze ten chleb!" Odpowiedział im Jezus: "Ja jestem chlebem życia. Kto do Mnie przychodzi, nie będzie łaknął; a kto we Mnie wierzy, nigdy pragnąć nie będzie".

KOMENTARZ
Ich myśli cągle kręcą się wokół chleba. Nie potrafią myśleć o niczym innym. Jezus próbuje do nich dotrzeć siebie samego nazywając chlebem.
Na wszelkie sposoby chce zwrócić ich umysły i serca ku czemuś większemu, bardziej istotnemu. Lecz oni nie potrafią pójść dalej. Nie widzą nic więcej niż chleb, który otrzymali, otrzymują lub mogą otrzymać. Jezus używa tej jedynej kategorii, która jest dla nich zrozumiała i istotna. Chce, by chociaż w tym chlebie Go zobaczyli. Chce obudzić w nich głód odrobinę większy i sięgający dalej niż doczesność.
Nie jest łatwo dotrzeć do człowieka skoncentrowanego na jednym, przyziemnym temacie. Nie jest łatwo otworzyć na Boże sprawy kogoś, kto widzi tylko ziemskie. Ale Jezus się nie poddaje. Tak bardzo chce nam siebie dać, że wykorzysta każdą okazję, by nam podarować to, co dla nas ma. Rozważanie ks. Miłosz Hołda

Michał
Michał Kwi 17, 09:24
Amen
Bożena
Bożena Kwi 18, 07:05
Roman Chyliński    

Słowo Boże na 18 kwietnia.
J 6, 35-40 
Słowa Ewangelii według św. Jana.
Jezus powiedział do ludu: "Jam jest chleb życia. Kto do Mnie przychodzi, nie będzie łaknął; a kto we Mnie wierzy, nigdy pragnąć nie będzie. Powiedziałem wam jednak: Widzieliście Mnie, a przecież nie wierzycie. Wszystko, co Mi daje Ojciec, do Mnie przyjdzie, a tego, który do Mnie przychodzi, precz nie odrzucę, ponieważ z nieba zstąpiłem nie po to, aby czynić swoją wolę, ale wolę Tego, który Mnie posłał. 
Jest wolą Tego, który Mnie posłał, abym ze wszystkiego, co Mi dał, niczego nie stracił, ale żebym to wskrzesił w dniu ostatecznym. To bowiem jest wolą Ojca mego, aby każdy, kto widzi Syna i wierzy w Niego, miał życie wieczne. A Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym".

Kom.: Trudna jest ta mowa.

Kontynuujemy „Traktat o Eucharystii” z szóstego rozdziału Ewangelii wg św. Jana i zastanawiamy się nad tajemnicą Eucharystii.

„Widzieliście Mnie, a przecież nie wierzycie”.

Trudno uwierzyć w realność osoby Jezusa Chrystusa w małym opłatku. 
A jeszcze trudniej, kiedy z tego opłatka robi się „cząstka ludzkiego ciała” jak np. fragment mięśnia sercowego! 
Właśnie „To”, ty i ja spożywamy!!!

Pierwszy uznany przez Kościół cud eucharystyczny na świecie miał miejsce w roku 750, kiedy to w małej włoskiej miejscowości Lanciano, podczas Mszy świętej odprawianej przez zakonnika wątpiącego w obecność Boga na ołtarzu, Hostia przemieniła się w widoczną cząstkę ludzkiego ciała, a wino w ludzką krew.

Od tamtej pory odnotowano na całym świecie 132 cuda eucharystyczne. Towarzyszyły one sytuacjom, gdy realna obecność Chrystusa w Eucharystii była poddawana wątpieniu lub gdy Najświętszy Sakrament był lekceważony, zaniedbywany, zapomniany, przyjmowany niegodnie, a nawet bezczeszczony.

Jednym z ostatnich potwierdzony przez Kościół cudów eucharystycznych miał miejsce w Buenos Aires, w Argentynie, w sierpniu 1996 roku. 
Pod koniec udzielania Komunii świętej znaleziono na tyłach kościoła porzucony i pobrudzony konsekrowany Komunikant. Po ośmiu dniach od włożenia Go do vasculum i umieszczenia w tabernakulum, okazało się, że przemienił się w krwistą substancję i znacznie się powiększył. W roku 1999 substancję poddano badaniom, które wykazały, że:
- jest ona fragmentem mięśnia sercowego, 
- znajdującego się w ścianie lewej komory serca, odpowiedzialnego za jego skurcze, 
- mięsień jest w stanie zapalnym, 
- co wskazuje, że serce żyło w chwili pobierania wycinka, 
- serce to cierpiało, jak na przykład ktoś, kto był ciężko bity w okolicach klatki piersiowej,

Czyż powyższe badania nie potwierdzają słów Jezusa, że będziemy jedli „Jego mięso”.

„To bowiem jest wolą Ojca mego, aby każdy, kto widzi Syna i wierzy w Niego, miał życie wieczne”.

Czy widzisz oczami wiary Jezusa w Eucharystii? 
Kiedy otwierasz usta na przyjęcie autentycznego CIAŁA Chrystusa, otwórz też i oczy wyobraźni, że Boga, jako Osobę spożywasz.

Niech słowa Jezusa do św. s. Faustyny pogłębią naszą relację z Nim, ukrytym w Eucharystii. 
Cyt:
„Dziś po Komunii św. powiedział mi Jezus, jak bardzo pragnie przychodzić do serc ludzkich: 
„Pragnę jednoczyć się z duszami ludzkimi; rozkoszą Moją jest łączyć się z duszami. 
Wiedz o tym, córko Moja, kiedy przychodzę w Komunii św. do serca ludzkiego, mam ręce pełne łask wszelkich i pragnę je oddać duszy, ale dusze nawet nie zwracają uwagi na Mnie pozostawiają Mnie samego, a zajmują się czym innym. 
O jak Mi smutno, że dusze nie poznały Miłości. Obchodzą się ze Mną, jak z czymś martwym.”(Dz. 1385).

Modlitwa: Jezu, pragnę przyjmować Cię w Komunii świętej tak, jak najbardziej mi kochaną osobę. Otwórz szeroko moje serce na Twoją miłość. Uczyń we mnie głód Eucharystii, abym w każdym dniu pragnął przyjąć Ciebie, jako Żywe i Uwielbione CIAŁO. Amen!

Michał
Michał Kwi 18, 07:33
Amen
Bożena
Bożena Kwi 19, 07:15
Roman Chyliński    

Słowo Boże na 19 kwietnia.
J 6, 40 - 51
Słowa Ewangelii według św. Jana. 
Jest wolą Tego, który Mnie posłał, abym ze wszystkiego, co Mi dał, niczego nie stracił, ale żebym to wskrzesił w dniu ostatecznym. To bowiem jest wolą Ojca mego, aby każdy, kto widzi Syna i wierzy w Niego, miał życie wieczne. A Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym".
«Nikt nie może przyjść do Mnie, jeżeli go nie pociągnie Ojciec, który Mnie posłał; Ja zaś wskrzeszę go w dniu ostatecznym. Napisane jest u Proroków: „Oni wszyscy będą uczniami Boga”. Każdy, kto od Ojca usłyszał i przyjął naukę, przyjdzie do Mnie. Nie znaczy to, aby ktokolwiek widział Ojca; jedynie Ten, który jest od Boga, widział Ojca. Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto we Mnie wierzy, ma życie wieczne. 
Ja jestem chlebem życia. Ojcowie wasi jedli mannę na pustyni i pomarli. To jest chleb, który z nieba zstępuje: Kto go je, nie umrze. Ja jestem chlebem żywym, który zstąpił z nieba. Jeśli ktoś spożywa ten chleb, będzie żył na wieki. Chlebem, który Ja dam, jest moje Ciało, wydane za życie świata».

Kom.: Walczyć o każdą duszę i o każdego człowieka!

Kontynuujemy nadal „Traktat o Eucharystii” z Ewangelii Janowej, który niesie w sobie niesamowitą dynamikę wydarzeń.

Zaczyna się wielkim wydarzeniem „rozmnożenia chleba”, po którym Żydzi chcieli obwołać Jezusa Królem Izraela, a kończy się dramatem odejścia wielu uczniów od swego Mistrza.

Warto więc obserwować, co się dzieje w relacji Jezus- uczniowie i co skłoniło uczniów do tak radykalnych postaw.

Wydawałoby się, że temat o Eucharystii powinien być bardzo wdzięczny, ciepły i przyjemny, a tu wręcz przeciwnie, wywołuje u uczniów Jezusa: kontestację, niedowierzanie i bunt.

Dzisiaj Jezus odważnie przemówił do Żydów nazywając siebie: „Chlebem życia”:
„Ja jestem chlebem życia. Ojcowie wasi jedli mannę na pustyni i pomarli.”

Dotychczas Żydzi mieli świadomość tylko jednego znaku związanego z pożywieniem, była to manna sypiąca się z nieba, dana im podczas wędrówki z Egiptu do Ziemi Obiecanej.

Jezus nawiązując do tego wydarzenia powiedział: „ Nie Mojżesz dał wam chleb z nieba, ale dopiero Ojciec mój da wam prawdziwy chleb z nieba”.

Trudno było zrozumieć Żydom, że ich Mistrz, On sam ma stać się dla nich „pokarmem”.

Słowa Jezusa: „Kto do Mnie przychodzi, nie będzie łaknął; a kto we Mnie wierzy, nigdy pragnąć nie będzie”, wcale nie są przekonywujące dla Żydów. 
Mannę można było zjeść, ale jak zjeść Jezusa?!

I dzisiaj, co niektórzy chrześcijanie nie mają świadomości, że w Eucharystii spożywają Jezusa i że, Jezus daje nam się jako pokarm!

Dlatego Jezus powie: : „Widzieliście Mnie, a przecież nie wierzycie”.

Do istoty Eucharystii jeszcze wrócimy w najbliższych dniach.

Dzisiaj Ewangelia daje nam słowa pełne nadziei: 
„Wszystko, co Mi daje Ojciec, do Mnie przyjdzie, a tego, który do Mnie przychodzi, precz nie odrzucę, ponieważ z nieba zstąpiłem nie po to, aby czynić swoją wolę, ale wolę Tego, który Mnie posłał. 
Jest wolą Tego, który Mnie posłał, abym ze wszystkiego, co Mi dał, niczego nie stracił, ale żebym to wskrzesił w dniu ostatecznym”.

Podsumujmy te niesamowite i wyjątkowe słowa Jezusa w całym Piśmie św.:
• Jezus nie odrzuci nikogo, kto do Niego przychodzi!
• Wolą Ojca jest, aby Jezus tak walczył o każdego z nas aby nikogo nie stracić!
• Wolą Ojca jest, aby wszystkich nas wskrzesił w dniu ostatecznym!

Zobacz jak trzeba nam dzisiaj się starać, aby przyprowadzać do Jezusa wszystkie osoby, które może Go nie znają albo przez zgorszenie spowodowane obłudną postawą chrześcijan, także i księży odeszły od Niego. 
Jezus zapewnia nas, że nikogo nie odrzuci!

Co więcej, Jezus zapewnia nas, że nikogo nie chce stracić!
A tak wiele jest dzisiaj osób oziębłych religijnie.

List do Hebrajczyków powie nam: „ Niemożliwe jest bowiem tych - którzy raz zostali oświeceni, a nawet zakosztowali daru niebieskiego i stali się uczestnikami Ducha Świętego, zakosztowali również wspaniałości słowa Bożego i mocy przyszłego wieku, a [jednak] odpadli - odnowić ku nawróceniu. Krzyżują bowiem w sobie Syna Bożego i wystawiają Go na pośmiewisko”.(Hbr 6,4-6).

Dramat odchodzenia ludzi od wiary i Kościoła dokonuje się w sposób masowy na naszych oczach: 
- Dla chrześcijan staje się ważniejsze to, co powiedzą w programie TV, od tego, co mówi Ewangelia. 
- Współcześni „chrześcijanie” wolą Liberalizm moralny od Nauki Kościoła. 
- Przyjmują bezmyślnie i bezrefleksyjnie nauki usuwające ze świadomości :grzech, piekło i szatana, a sprawiedliwość Bożą uważają za relikt przedsoborowy. 
- Dla wielu jest tylko miłosierdzie Boże, które bezkrytycznie, w sposób cudowny zbawi wszystkich.

Jak wielu, więc potrzeba dzisiaj głęboko wierzących chrześcijan, którzy własną pokutą, modlitwą i umartwieniem oraz pełną ducha ewangelizacją przyprowadzą do „owczarni Chrystusa” choćby jedną zabłąkaną, czasami krnąbrną owieczkę!

Niech myśl, aby żadna kropla krwi Jezusa spływająca z Krzyża na ziemię nie spadła bezowocnie, przymusi nas do walki duchowej o zagubionego współczesnego człowieka. Amen!

Michał
Michał Kwi 19, 08:18
Amen
Bożena
Bożena Kwi 20, 07:44
Roman Chyliński    

Słowo Boże na 20 kwietnia.
J 6, 52-59 
Słowa Ewangelii według św. Jana. 
Żydzi sprzeczali się między sobą, mówiąc: "Jak On może nam dać swoje ciało na pożywienie?" Rzekł do nich Jezus: "Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam: Jeżeli nie będziecie spożywali ciała Syna Człowieczego i nie będziecie pili krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie. 
Kto spożywa moje ciało i pije moją krew, ma życie wieczne, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym. Ciało moje jest prawdziwym pokarmem, a krew moja jest prawdziwym napojem. Kto spożywa moje ciało i pije krew moją, trwa we Mnie, a Ja w nim. Jak Mnie posłał żyjący Ojciec, a Ja żyję przez Ojca, tak i ten, kto Mnie spożywa, będzie żył przeze mnie. 
To jest chleb, który z nieba zstąpił. Nie jest on taki jak ten, który jedli wasi przodkowie, a poumierali. Kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki". To powiedział ucząc w synagodze w Kafarnaum.

Kom.: Najtrudniejsze słowa Jezusa w Piśmie św.

„Jak może ten nam dać – swoje mięso na pożywienie?” ( tłum. z j. grec.).

Grecy posiadali dwa słowa na określenie ciała: sarks i soma. 
„Soma” oznacza szlachetne ciało człowieka. „Sarks” – mięso. 
Św. Paweł, kiedy mówi o grzechach nierządu u kobiet i mężczyzn, również używa słowa „sarks” na określenie bezczeszczenia własnego ciała i czynienia z niego „mięsa do rozdawania”.

„Jeżeli nie będziecie spożywali ciała Syna”.

Jezus w kontekście odkrywania tajemnicy Eucharystii mówi o swoim ciele – sarks, czyli mięso. Przez tak dosadne określenie swojego ciała rozmywa On wszelkie wątpliwości, co do przypuszczeń, że ów pokarm będzie li tylko symboliczny.

My katolicy w czasie Eucharystii - jak głosi Sobór Trydencki – spożywamy: rzeczywistą i substancjalną i trwałą obecność całego Jezusa Chrystusa w Najświętszym Sakramencie Eucharystii.

Naukę Soboru Trydenckiego potwierdził później Papież Paweł VI w 1965 r. w encyklice Mysterium fidei:
„Po dokonanym przeistoczeniu postacie chleba i wina nabierają nowego bez wątpienia znaczenia i nowego zadania, ponieważ (…)zawierają nową „rzeczywistość”, którą słusznie nazywamy ontologiczną. Pod wspomnianymi bowiem postaciami nie kryje się już to, co było przedtem, lecz coś zupełnie innego, a to nie tylko ze względu na przeświadczenie wiary Kościoła, ale w rzeczy samej, ponieważ po przemianie substancji, czyli istoty chleba i wina w Ciało i Krew Chrystusa, nie pozostaje już nic z chleba i wina poza samymi postaciami, pod którymi przebywa Chrystus cały i nieuszczuplony, w swej fizycznej „rzeczywistości”, obecny nawet ciałem, chociaż nie w ten sam sposób, w jaki ciała są umiejscowione w przestrzeni”. (Misterium fidei, 3 września 1965 r.).

Niestety, zbory anglikańskie, luterańskie, protestanckie wszystkich odmian odrzucają tę prawdę, dlatego też są poza Kościołem Powszechnym.

„Kto Mnie spożywa, będzie żył przeze mnie”.

Ponieważ przyjmujemy całego i żywego i rzeczywistego Jezusa, ważna jest spowiedź, przynajmniej raz na miesiąc, aby Jezus czuł się godnie przyjmowany.

W podejściu do spowiedzi ważna jest ufność i pragnienie miłosierdzia.
O tym właśnie powiedział Pan Jezus św. s. Faustynie:
„Dziś powiedział mi Pan:
- Córko, kiedy przystępujesz do spowiedzi św., do tego źródła miłosierdzia Mojego, zawsze spływa na twoją duszę Moja Krew i Woda, która wyszła z Serca Mojego i uszlachetnia twą duszę. 
Za każdym razem, jak się zbliżasz do spowiedzi św. zanurzaj się cała w Moim miłosierdziu z wielką ufnością, abym mógł zlać na duszę twoją hojność Swej łaski.
Kiedy się zbliżasz do spowiedzi, wiedz o tym, że Ja sam w konfesjonale czekam na ciebie, zasłaniam się tylko kapłanem, lecz sam działam w duszy. 
Tu nędza duszy spotyka się z Bogiem miłosierdzia. 
Powiedz duszom, że z tego źródła miłosierdzia dusze czerpią łaski jedynie naczyniem ufności. Jeżeli ufność ich będzie wielka, hojności Mojej nie ma granic. 
Strumienie Mej łaski zalewają dusze pokorne. Pyszni zawsze są w ubóstwie i nędzy, gdyż łaska Moja odwraca się od nich do dusz pokornych.”(Dz 1602)

Ukochajmy, zatem spowiedź i czyste serce, aby Jezus Eucharystyczny godnie i z miłością był przyjmowany przez nas. Ponieważ w momencie przyjmowania Ciała Chrystusa, nasze ciało staje się świątynią, żywą monstrancją Boga. Amen!

Michał
Michał Kwi 20, 17:08
Amen
Strony: «« « ... 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 »