Loading...

Ćwiczenia Duchowe | Forum Nowenny Pompejańskiej

Lokalizacja tematu: Forum » Różności » Propozycje
Bożena
Bożena Mar 31, 07:45
Miłosierna cisza pojednania

Wprowadzenie do modlitwy na Wielką Sobotę, 31 marca

Rekolekcje Paschalne 2018  /  SPOTKANIA Z MIŁOSIERNYM

Na dzisiejszy dzień nie proponujemy żadnego konkretnego Słowa. Jeśli masz takie pragnienie, możesz zatrzymać się nad jakimś tekstem z ostatniego tygodnia, który najbardziej Cię poruszył, dotknął, rozjaśnił, uleczył. Trwaj przy nim i pozwalaj, by Miłosierny pogłębiał w Tobie to doświadczenie.

Szczególnie jednak zapraszamy, byś dzisiaj zatrzymał się przy Jezusie w ciszy. Ma ona szczególną moc. Potrafi uleczyć w nas wiele ran, pojednać wiele niepogodzonych miejsc w sercu. Złącz Twoją ciszę i milczenie serca z milczeniem Boga, który spoczywa w grobie. Niech Twoje serce i życie zostanie otulone miłosierną ciszą, w której będziesz mógł spotkać się z samym sobą i Bogiem – miłosiernym Zbawicielem Jezusem Chrystusem. Zrób wszystko, by pęd świątecznych przygotowań nie wciągnął Cię w swój wir, a nawet gdyby tak się stało – uświadamiaj sobie, że w samym środku cyklonu, w jego „oku”, zawsze panuje cisza. Świat wokół nas nieustannie wiruje, ale Ty możesz zostać w izdebce swego serce. Ty możesz zostać w ogrodzie przy pieczarze, do której złożono Syna Bożego. Tam, w głębokiej ciszy, możesz doświadczyć Miłosiernego. Tam możesz doświadczyć pojednania. Niech w ciszy nastąpi upodobnienie Twego serca do serca Miłosiernego… Grzegorz Ginter SJ

Bożena
Bożena Kwi 2, 08:18
Powtórka 1: Kontemplacja z zastosowaniem zmysłów

Wprowadzenie do modlitwy na Poniedziałek Wielkanocny, 2 kwietnia

Rekolekcje Paschalne 2018 / SPOTKANIA Z MIŁOSIERNYM

Teksty:  Ez 37,12-14 oraz J 20,1-9

Kontemplacja z zastosowaniem zmysłów to sposób modlitwy, zaproponowany przez św. Ignacego Loyolę w książeczce Ćwiczeń Duchowych, w którym nasze zmysły stają się miejscem spotkania z Bogiem. To ćwiczenie duchowe wykonuje się po odprawionej modlitwie kontemplacyjnej i bez tej wcześniejszej modlitwy może ono niczego nie przynieść. Zastosowanie zmysłów jest bowiem swoistą „powtórką” wcześniej przeżytej modlitwy kontemplacji ewangelicznej (modlitwa z wczoraj), w której przestrzenią do spotkania jest nasza wyobraźnia oraz jej zmysły: wzrok i słuch, częściowo także dotyk. W modlitwie zastosowania zmysłów (dzisiejsza modlitwa) dochodzą do nich pozostałe zmysły.

Proponujemy ten sposób powtórki z trzech powodów:

– zmysły są drzwiami do naszego wnętrza, przez które wpuszczamy do środka bodźce i informacje z zewnątrz. Również za pomocą zmysłów komunikujemy się ze światem i wypowiadamy na zewnątrz to, co nosimy w sobie. Biblia pełna jest słów mówiących o korzystaniu ze zmysłów w relacji do Boga: człowiek ma pragnienie „widzieć” Boga, „słyszeć” Go, „dotykać”. Mówi się także o „smakowaniu” Boga (np. „skosztujcie i zobaczcie, jak dobry jest Pan”), o zapachu. Szczególnie św. Ignacy uwypuklił dwa ostatnie zmysły, zapraszając człowieka modlącego się do tego, by „smakował i wąchał nieskończoną słodycz i łagodność Bóstwa, duszy i jej cnót…” [ĆD 124].

– obraz Boga, który nosimy w sobie, może być w wielu „miejscach” zdeformowany lub zafałszowany. Dzieje się tak, ponieważ nosi on ślady niedoskonałości ludzkich pośredników, a obraz Boga tworzy się w nas zawsze przez ludzkich pośredników. To ludzkie spojrzenia, ludzkie słowa, ludzki dotyk kształtował nasz sposób patrzenia, słuchania, dotykania, reagowania na rzeczywistość. To wszystko działo się przez zmysły i wydaje się, że dla Ignacego zmysły są najwłaściwszą drogą, dzięki której nasz obraz Boga może zostać uleczony (tzn. to, jak patrzymy i reagujemy na Boga, samych siebie, bliźniego, świat wokół nas). Stąd proponuje on modlitwę „zastosowania zmysłów”, by człowiek zaangażował wszystkie swoje zmysły w spotkanie z Bogiem. Jest przekonany, że tylko to spotkanie może nas uleczyć, przemienić, uczynić wrażliwymi na miłość.

– zmysły człowieka są zdolne widzieć więcej niż to, co widzimy na codzień, ponieważ są połączone ze zmysłami duchowymi, jakie każdy z nas ma. Nasze 5 zmysłów nosi w sobie możliwość kontaktu z Misterium i kiedy uczymy się używać zmysłów do „szukania i znajdowania Boga we wszystkim”, wtedy stajemy się coraz bardziej ludźmi wiary i wrażliwości. Na tym świecie nie posiadamy innych środków komunikacji i poznawania jak zmysły, kiedy więc staną się coraz bardziej wrażliwe (dzieje się to przez świadomość i ćwiczenie), wtedy coraz bardziej będziemy patrzyli na rzeczywistość jak Bóg patrzy, słuchali jak On, dotykali jak On, wyczuwali i smakowali wszystko, jak On. Dzięki spotkaniu naszych zmysłów z Bogiem, nasze życie będzie powoli przemieniać się na wzór Jego życia i ostatecznie doprowadzi nas do pełni Życia.

Zapraszamy, by w dzisiejszej modlitwie zastosować pięć zmysłów wyobraźni do wczorajszej modlitwy kontemplacyjnej (stąd teksty do modlitwy są takie same, jak wczoraj):

A.   Rozpocznij od prośby do Boga o łaskę, by wszystkie Twoje intencje, czyny i działania były uporządkowane w sposób czysty ku Jego chwale i służbie.

B.   Przypomnij sobie historię. Wróć do tekstów z wczoraj i spróbuj ogarnąć całą scenę, jaka się tam wydarza, np. opowiedz sobie samemu to, co się w tych scenach dzieje.

C.   Wyobraź sobie kontemplowaną scenę. Zobacz miejsce, w którym jest Jezus i inne osoby, jak ono wygląda, jak jest urządzone. Przyjrzyj się samym postaciom, jak są ubrane, jak się zachowują. Zwracaj uwagę na niektóre szczegóły, które pojawią się w Twojej wyobraźni. Postaw także siebie w tej scenie – jesteś w niej Ty jako Ty. Jak jesteś ubrany? Co robisz?

D.   Poproś o szczególną łaskę w tej modlitwie – ta prośba jest taka sama, jak wczoraj.
Następnie uruchom zmysły wyobraźni, biorąc za podstawę wczorajsze teksty – albo jeden wybrany, albo oba:

1.   Widzieć osoby wzrokiem wyobraźni, rozważając i kontemplując w szczególności to, co ich dotyczy, i wyciągając jakiś pożytek z tego widzenia.
2.   Słuchać uszami (wyobraźni), co mówią lub co mogą mówić, a wszedłszy w siebie pożytek jakiś z tego wyciągnąć
3.   Wąchać i smakować zmysłem węchu i smaku (w wyobraźni) nieskończoną słodycz i łagodność Bóstwa, duszy i jej cnót i innych rzeczy wedle okoliczności osoby, która się kontempluje. Wchodząc zaś w siebie pożytek jakiś z tego wyciągnąć.
4.   Dotykać zmysłem dotyku, tak np. obejmować i całować miejsca, gdzie te osoby (święte) stawiają kroki lub siedzą, a zawsze starając się o jakiś pożytek z tego.

E.   Pod koniec modlitwy porozmawiaj z Jezusem o tym wszystkim, co Cię poruszało / dotykało / przemieniało na tej modlitwie.
Na zakończenie pomódl się słowami: Ojcze nasz…

UWAGA! Nie zniechęcaj się, jeśli na początku ta modlitwa nie będzie Ci wychodzić. Wejdź w nią i angażuj się tak, jak potrafisz. Umiejętności nabywa się przez praktykowanie jej.

Zachęcamy, byś zapisał sobie refleksje po modlitwie, jakieś szczególne poruszenia czy myśli, które będą takim swoistym dziennikiem duchowym z tych rekolekcji. Te zapiski mogą Ci pomóc zobaczyć drogę, po której Pan Cię prowadzi, ścieżki, po których On idzie z Tobą przez życie. Grzegorz Ginter SJ

Bożena
Bożena Kwi 5, 07:13
 SPOTKANIA Z MIŁOSIERNYM

Tekst:J 14,6-11 i J 20,19-23 

 

I. Na początku modlitwy uświadom sobie, że stajesz przed Bogiem i chcesz z Nim rozmawiać. On jest zawsze obecny przy Tobie. Po uczynieniu znaku krzyża poproś Go o łaskę skupienia na modlitwie, by to Duch Święty tę modlitwę prowadził i usuwał wszelkie przeszkody, wszelkie trudności w jej podjęciu oraz by Twoje myśli, zamiary i decyzje oczyszczał i kierował ku większej chwale Boga.

II. Wchodząc w modlitwę przypomnij sobie tekst, który będziesz rozważał (możesz go jeszcze raz przeczytać), a następnie zaangażuj wyobraźnię. Zobacz Jezusa, który przez tchnienie udziela Ducha Świętego apostołom.

III. Poproś teraz Pana o szczególny owoc tej modlitwy. W tym tygodniu proś usilnie o łaskę doświadczenia obecności Miłosiernego takim, jaki On jest.

1. „Gdybyście Mnie poznali, znalibyście i mojego Ojca. Ale teraz już Go znacie i zobaczyliście”. To zdanie Jezus wypowiedział w ostatnich godzinach swojego życia. W takich momentach mówi się o sprawach najistotniejszych. Malując obraz Miłosiernego, przyglądając się Mu, poznając Go, poznawaliśmy także Ojca. Miłosierny jest w Ojcu, a Ojciec jest w Nim. Nie ma Syna bez Ojca. Ojciec chce dać się poznać. Chce się do nas zbliżyć przez Syna. Każde wzruszenie, gest, słowo, spojrzenie Syna pochodzi od Ojca, jest Jego dziełem. Będąc w bliskiej relacji upodabniamy się do siebie. Jezus jest tak blisko Ojca, że nie sposób ich oddzielić. Co to zmienia w twoim obrazie Miłosiernego? Jak czujesz się z obecnością Ojca? Czy pozwolisz Mu się do siebie zbliżyć?

2. Jezus spotykając się z uczniami „tchnie”. To słowo użyte jest w Biblii na określenie tchnienia Bożego dającego życie człowiekowi (Rdz 2,7) i ożywiającego martwe kości (Mdr 15,11). Jezus przychodzi do umarłych ze strachu uczniów i w tchnieniu daje im Życie. Tym Życiem jest osoba Ducha Świętego, który pochodzi od Ojca i Syna, który jest uosobioną miłością. Jest uosobionym Miłosierdziem. To osoba, przez którą zmartwychwstały Jezus kontynuuje swoje dzieło, która „jest przebaczeniem wszystkich grzechów” (por. sobota siódmego tygodnia wielkanocnego, modlitwa nad darami). Zadaniem Ducha jest także zmiana obrazu Ojca, zniekształconego w nas przez grzech. Duch pozwala przyjąć Jego miłość i miłosierdzie, pomaga uwierzyć, że wypowiedzenie „bądź wola Twoja” nie oznacza nadejścia najgorszego, ale spełnienie zamysłu miłości. Duch także uzdalnia nas do bycia parakletami – pocieszycielami, niosącymi miłosierdzie. Bez niego nic nie jesteśmy w stanie uczynić. Trwajmy przed Jezusem, który tchnie na nas Ducha. Pozwólmy przepływać przez nas Jego mocy pojednania, uzdrowienia, oczyszczenia. Niech Duch Święty ukazuje nam prawdziwe oblicze Miłosiernego Ojca.

Na koniec porozmawiaj z Panem o tym wszystkim, co zrodziło się w Twoim sercu pod wpływem dzisiejszej modlitwy. Wypowiedz przed Nim swoje uczucia – radości, pokoju, bezpieczeństwa, ale również smutku, obawy, lęku. Bądź szczery przed Panem. Możesz Mu podziękować za to, co odkryłeś, lub poprosić Go o coś, czego bardzo potrzebujesz. Porozmawiaj z Nim przez chwilę serdecznie – jak przyjaciel z przyjacielem.

Na zakończenie pomódl się słowami: Ojcze nasz…

Zachęcamy, byś zapisał sobie refleksje po modlitwie, jakieś szczególne poruszenia czy myśli, które będą takim swoistym dziennikiem duchowym z tych rekolekcji. Te zapiski mogą Ci pomóc zobaczyć drogę, po której Pan Cię prowadzi, ścieżki, po których On idzie z Tobą przez życie.

Bożena
Bożena Kwi 6, 08:01
Powtórka 3: Kontemplacja z zastosowaniem zmysłów

Wprowadzenie do modlitwy na Piątek Wielkanocny, 6 kwietnia

Rekolekcje Paschalne 2018 / SPOTKANIA Z MIŁOSIERNYM

Teksty: J 14, 6-11 oraz J 20, 19-31

Kontemplacja z zastosowaniem zmysłów to sposób modlitwy, zaproponowany przez św. Ignacego Loyolę w książeczce Ćwiczeń Duchowych, w którym nasze zmysły stają się miejscem spotkania z Bogiem. To ćwiczenie duchowe wykonuje się po odprawionej modlitwie kontemplacyjnej i bez tej wcześniejszej modlitwy może ono niczego nie przynieść. Zastosowanie zmysłów jest bowiem swoistą „powtórką” wcześniej przeżytej modlitwy kontemplacji ewangelicznej (modlitwa z wczoraj), w której przestrzenią do spotkania jest nasza wyobraźnia oraz jej zmysły: wzrok i słuch, częściowo także dotyk. W modlitwie zastosowania zmysłów (dzisiejsza modlitwa) dochodzą do nich pozostałe zmysły.

Proponujemy ten sposób powtórki z trzech powodów:

– zmysły są drzwiami do naszego wnętrza, przez które wpuszczamy do środka bodźce i informacje z zewnątrz. Również za pomocą zmysłów komunikujemy się ze światem i wypowiadamy na zewnątrz to, co nosimy w sobie. Biblia pełna jest słów mówiących o korzystaniu ze zmysłów w relacji do Boga: człowiek ma pragnienie „widzieć” Boga, „słyszeć” Go, „dotykać”. Mówi się także o „smakowaniu” Boga (np. „skosztujcie i zobaczcie, jak dobry jest Pan”), o zapachu. Szczególnie św. Ignacy uwypuklił dwa ostatnie zmysły, zapraszając człowieka modlącego się do tego, by „smakował i wąchał nieskończoną słodycz i łagodność Bóstwa, duszy i jej cnót…” [ĆD 124].

– obraz Boga, który nosimy w sobie, może być w wielu „miejscach” zdeformowany lub zafałszowany. Dzieje się tak, ponieważ nosi on ślady niedoskonałości ludzkich pośredników, a obraz Boga tworzy się w nas zawsze przez ludzkich pośredników. To ludzkie spojrzenia, ludzkie słowa, ludzki dotyk kształtował nasz sposób patrzenia, słuchania, dotykania, reagowania na rzeczywistość. To wszystko działo się przez zmysły i wydaje się, że dla Ignacego zmysły są najwłaściwszą drogą, dzięki której nasz obraz Boga może zostać uleczony (tzn. to, jak patrzymy i reagujemy na Boga, samych siebie, bliźniego, świat wokół nas). Stąd proponuje on modlitwę „zastosowania zmysłów”, by człowiek zaangażował wszystkie swoje zmysły w spotkanie z Bogiem. Jest przekonany, że tylko to spotkanie może nas uleczyć, przemienić, uczynić wrażliwymi na miłość.

– zmysły człowieka są zdolne widzieć więcej niż to, co widzimy na codzień, ponieważ są połączone ze zmysłami duchowymi, jakie każdy z nas ma. Nasze 5 zmysłów nosi w sobie możliwość kontaktu z Misterium i kiedy uczymy się używać zmysłów do „szukania i znajdowania Boga we wszystkim”, wtedy stajemy się coraz bardziej ludźmi wiary i wrażliwości. Na tym świecie nie posiadamy innych środków komunikacji i poznawania jak zmysły, kiedy więc staną się coraz bardziej wrażliwe (dzieje się to przez świadomość i ćwiczenie), wtedy coraz bardziej będziemy patrzyli na rzeczywistość jak Bóg patrzy, słuchali jak On, dotykali jak On, wyczuwali i smakowali wszystko, jak On. Dzięki spotkaniu naszych zmysłów z Bogiem, nasze życie będzie powoli przemieniać się na wzór Jego życia i ostatecznie doprowadzi nas do pełni Życia.

Zapraszamy, by w dzisiejszej modlitwie zastosować pięć zmysłów wyobraźni do wczorajszej modlitwy kontemplacyjnej (stąd teksty do modlitwy są takie same, jak wczoraj):

A.   Rozpocznij od prośby do Boga o łaskę, by wszystkie Twoje intencje, czyny i działania były uporządkowane w sposób czysty ku Jego chwale i służbie.

B.   Przypomnij sobie historię. Wróć do tekstów z wczoraj i spróbuj ogarnąć całą scenę, jaka się tam wydarza, np. opowiedz sobie samemu to, co się w tych scenach dzieje.

C.   Wyobraź sobie kontemplowaną scenę. Zobacz miejsce, w którym jest Jezus i inne osoby, jak ono wygląda, jak jest urządzone. Przyjrzyj się samym postaciom, jak są ubrane, jak się zachowują. Zwracaj uwagę na niektóre szczegóły, które pojawią się w Twojej wyobraźni. Postaw także siebie w tej scenie – jesteś w niej Ty jako Ty. Jak jesteś ubrany? Co robisz?

D.   Poproś o szczególną łaskę w tej modlitwie – ta prośba jest taka sama, jak wczoraj.
Następnie uruchom zmysły wyobraźni, biorąc za podstawę wczorajsze teksty – albo jeden wybrany, albo oba:

1.   Widzieć osoby wzrokiem wyobraźni, rozważając i kontemplując w szczególności to, co ich dotyczy, i wyciągając jakiś pożytek z tego widzenia.
2.   Słuchać uszami (wyobraźni), co mówią lub co mogą mówić, a wszedłszy w siebie pożytek jakiś z tego wyciągnąć
3.   Wąchać i smakować zmysłem węchu i smaku (w wyobraźni) nieskończoną słodycz i łagodność Bóstwa, duszy i jej cnót i innych rzeczy wedle okoliczności osoby, która się kontempluje. Wchodząc zaś w siebie pożytek jakiś z tego wyciągnąć.
4.   Dotykać zmysłem dotyku, tak np. obejmować i całować miejsca, gdzie te osoby (święte) stawiają kroki lub siedzą, a zawsze starając się o jakiś pożytek z tego.

E.   Pod koniec modlitwy porozmawiaj z Jezusem o tym wszystkim, co Cię poruszało / dotykało / przemieniało na tej modlitwie.
Na zakończenie pomódl się słowami: Ojcze nasz…

UWAGA! Nie zniechęcaj się, jeśli na początku ta modlitwa nie będzie Ci wychodzić. Wejdź w nią i angażuj się tak, jak potrafisz. Umiejętności nabywa się przez praktykowanie jej.

Zachęcamy, byś zapisał sobie refleksje po modlitwie, jakieś szczególne poruszenia czy myśli, które będą takim swoistym dziennikiem duchowym z tych rekolekcji. Te zapiski mogą Ci pomóc zobaczyć drogę, po której Pan Cię prowadzi, ścieżki, po których On idzie z Tobą przez życie. Grzegorz Ginter SJ

Bożena
Bożena Kwi 8, 09:12
Źródło Miłosierdzia

Wprowadzenie do modlitwy na  Drugą Niedziele Wielkanocną, 8 kwietnia

Rekolekcje Paschalne 2018 / SPOTKANIA Z MIŁOSIERNYM

Tekst:  J 7,37-39 oraz Dzienniczek Siostry Faustyny 699

 

I. Na początku modlitwy uświadom sobie, że stajesz przed Bogiem i chcesz z Nim rozmawiać. On jest zawsze obecny przy Tobie. Po uczynieniu znaku krzyża poproś Go o łaskę skupienia na modlitwie, by to Duch Święty tę modlitwę prowadził i usuwał wszelkie przeszkody, wszelkie trudności w jej podjęciu oraz by Twoje myśli, zamiary i decyzje oczyszczał i kierował ku większej chwale Boga.

II. Wchodząc w modlitwę przypomnij sobie tekst, który będziesz rozważał (możesz go jeszcze raz przeczytać), a następnie zaangażuj wyobraźnię. Zobacz Jezusa, który przez tchnienie udziela Ducha Świętego apostołom.

III. Poproś teraz Pana o szczególny owoc tej modlitwy. W tym tygodniu proś usilnie o łaskę doświadczenia obecności Miłosiernego takim, jaki On jest.

1. „Jeśli ktoś jest spragniony, a wierzy we Mnie – niech przyjdzie do Mnie i pije!” – w relacji świętego Jana Jezus nie tylko wypowiada te słowa, co woła donośnym głosem. „Jeśli jesteś spragniony, przyjdź do mnie, bo chcę Ci pomóc.” Na co dzień jesteśmy przyzwyczajeni do innej logiki i sposobu działania. Gdy chorujemy, to w naszym interesie leży zadbanie o rejestrację u lekarza, gdy jesteśmy głodni, musimy przygotować sobie posiłek albo zapłacić za niego w restauracji. Jezus po raz kolejny zadziwia, bo nie mówi: „jeśli jesteś spragniony, to zdobądź wodę albo zapracuj na nią”. Nie mówi też: „skoro znasz konsekwencje grzechu, a po raz kolejny upadłeś, to radź sobie sam”.  Jezus woła donośnym głosem, że pragnie nam pomóc. Nie stawia przy tym żadnych warunków. Co więcej – to On sam wychodzi z inicjatywą, sam zaprasza i pragnie działać. Pomyśl o chwilach, kiedy doświadczyłeś tego w szczególny sposób. W jaki sposób Jezus działał wtedy w Twoim życiu? A co dzisiaj pojawia się w Twoim sercu, gdy słyszysz zaproszenie do tego, by przyjść i czerpać Życie z Niego? Czy jest coś, co przeszkadza Ci w odpowiedzi na to donośne wołanie Jezusa?

2.  „W dniu tym otwarte są wnętrzności miłosierdzia Mego, wylewam całe morze łask na dusze, które się zbliżą do źródła miłosierdzia Mojego.” Święto Miłosierdzia Bożego to dzień, o którym Jezus powiedział do siostry Faustyny, że jest „ucieczką i schronieniem dla wszystkich dusz”.  Każdy może przyjść do Niego i doświadczyć mocy Jego miłości, każdy, kto jest spragniony może „przyjść i pić”. W Dzienniczku siostry Faustyny czytamy, że naczyniem, którym czerpie się łaski miłosierdzia jest ufność. Niech przez ten dzień prowadzą Cię słowa: „Jezu, ufam Tobie!”. Powtarzaj je, wsłuchując się w to, jakim echem odbijają się w Twoim sercu.

Na koniec porozmawiaj z Panem o tym wszystkim, co zrodziło się w Twoim sercu pod wpływem dzisiejszej modlitwy. Wypowiedz przed Nim swoje uczucia – radości, pokoju, bezpieczeństwa, ale również smutku, obawy, lęku. Bądź szczery przed Panem. Możesz Mu podziękować za to, co odkryłeś, lub poprosić Go o coś, czego bardzo potrzebujesz. Porozmawiaj z Nim przez chwilę serdecznie – jak przyjaciel z przyjacielem.

Na zakończenie pomódl się słowami: Ojcze nasz…

Zachęcamy, byś zapisał sobie refleksje po modlitwie, jakieś szczególne poruszenia czy myśli, które będą takim swoistym dziennikiem duchowym z tych rekolekcji. Te zapiski mogą Ci pomóc zobaczyć drogę, po której Pan Cię prowadzi, ścieżki, po których On idzie z Tobą przez życie.

Bożena
Bożena Kwi 11, 07:10
Głoś słowa tego Życia

Wprowadzenie do modlitwy na środę, 11 kwietnia

Tekst: Dz 5, 17-26

Prośba: o wewnętrzne poznanie Pana, który dla mnie stał się człowiekiem, bym więcej Go kochał i naśladował.

1.   Apostoł to ten, który jest posłany, aby głosić Życie, czyli głosić Boga i wieczne życie w Nim. Apostołów więc wtrącono do więzienia, by nie mogli robić tego, do czego zostali powołani. Chcą w ten sposób zamknąć ich usta. Jednak Ewangelii nie głosi się tylko ustami, lecz całym życiem. Ona jest Życiem, więc ma moc przemieniać życie człowieka, a nie tylko meblować mu głowę w sposób etyczno-duchowy. Ewangelia to nie kodeks dobrego i miłego postępowania. To Księga Życia i Miłości. Ty też jesteś powołany do tego, by głosić „wszystkie słowa tego życia”. Głosić całym sobą. Czy jesteś tego świadomy?

2.   Apostołowie zostali wtrąceni do więzienia. Uświadom sobie, co Ciebie „wtrąca do więzienia”, co Ciebie blokuje i uniemożliwia Ci być sobą. Bo człowiek jest powołany do tego, by głosić Życie. Jesteśmy istotami żyjącymi, powołani z miłości i do miłości – to mamy właśnie czynić. Mamy głosić miłość w Bogu, w którym „żyjemy, poruszamy się i jesteśmy” (Dz 17, 28). Uświadom sobie swoje więzienie: może nazywa się ono „wygoda”, może „lęk”, może „co powiedzą ludzie”, może „komfort”, może „nie należy się wychylać”, itp. Tu nie chodzi o jakieś specjalne życie, specjalne głoszenie, lecz o zwyczajne życie, które będzie przesiąknięte Ewangelią. Normalne życie, które będzie przeniknięte Życiem.

3.   Jeśli odnajdujesz siebie w więzieniu, to zobacz, że Bóg posyła swego Anioła, by Apostołów z więzienia wyprowadził. Do Ciebie również posyła Anioła. On schodzi do więzienia, idzie do wnętrza i stamtąd ich wyprowadza. Bóg Ciebie również pragnie uwolnić od wewnątrz, bo to okoliczności wewnętrzne są naszym największym więzieniem. Świat wokół nas jest jaki jest. Kiedy jednak chcemy się do niego dostosować, wtedy wpadamy do „więzienia”. Nosi ono nazwę „ludzka opinia”, „trzeba wypaść dobrze”, albo też „świat jest podły, trzeba się przed nim chronić”, „inni to moi wrogowie – uciekaj”, itp. Bóg pragnie Cię uwolnić, bo tylko żyjąc i głosząc życie można życie powiększać, można żyć pełniej. Bóg w Jezusie włączył nas w Życie Boże i pragnie, byśmy naprawdę Nim żyli. Przyjmiesz je? Czy pragniesz w to życie wchodzić w każdej chwili życia – przez wybory, decyzje? Przez przyjmowanie Jego miłości i rozsiewanie jej wokół siebie…Grzegorz Ginter SJ

Bożena
Bożena Kwi 14, 07:35
Jedność w różnorodności

Wprowadzenie do modlitwy na sobotę, 14 kwietnia

Tekst: Dz 6, 1-7

Prośba: o łaskę poszukiwania jedności w różnorodności.

1.   Wzrasta liczba uczniów i zaczynają się problemy. Jak widać, nie omijały one pierwotnego Kościoła. Różnice w patrzeniu na te same sprawy są dzisiaj oraz były i wtedy. Ta różnorodność od początku charakteryzowała Kościół. Czy przyjmujesz to, że wokół Ciebie są ludzie, którzy myślą i postępują inaczej niż Ty? Czy przyjmujesz że na całym świecie jest mnóstwo rytów, obrzędów i zwyczajów w Kościele i one wszystkie mają swoje miejsce, wszystkie one są katolickie? A może przeraża Cię różnorodność i wolałbyś pewną homogeniczność wspólnoty – żeby wszyscy myśleli i robili tak samo?

2.   W tej modlitwie przyjrzyj się temu, co czynią Apostołowie. Rozpoczynają coś, co nazwalibyśmy procesem rozeznawania, a więc szukania tego, co lepsze, tego, co odczytują jako wolę Bożą. Dzisiaj o tym nieomal zapomnieliśmy. Wielu wierzących zamiast poszukiwać woli Bożej, która objawia się też w ich sercu – w delikatnych poruszeniach Ducha, w natchnieniach ku dobru, ku poszukiwaniu tego, co lepsze – woli prawne nakazy i instrukcje: „trzeba robić tak i tak”. Prawo i nakazy są potrzebne, są ramami, w których odbywa się nasze życie. Jednak prawo samo w sobie jest martwe – ono nie widzi człowieka, widzi przypadek i ma na niego rozwiązanie (albo i nie). Prawo nie zbawia lecz Bóg, który szuka coraz to nowych ścieżek dostępu do człowieka i porusza jego serce do działania zgodnego z miłością. Rozeznawanie jest pokornym procesem poszukiwania woli Bożej pośród sytuacji i wydarzeń codzienności.

3.   W Kościele mówimy o jedności w różnorodności. Zobaczyliśmy różnorodność na początku tego tekstu. Do jedności zaś prowadzi proces rozeznawania. Zaczyna się on od postawienia faktów. Tak czynią Apostołowie, którzy przedstawiają dwie kwestie: przyjmują zarzuty hellenistów oraz to, że oni nie są w stanie zajmować się wszystkim. Na początku każdego rozeznawania stoją fakty – czyli pytanie: gdzie jest problem? Potem Apostołowie przedstawiają rozwiązanie: wspólnota ma wybrać kilku mężów o nieposzlakowanej opinii i pełnych Ducha, by oni mogli zaradzić potrzebom. Kiedy to się dzieje, oni modlą się i zlecają im tę misję przez nałożenie rąk.  Czym kończy się proces rozeznawania? Jednością wspólnoty. Kończy się szemranie i słyszymy, że wszystkim spodobały się te słowa i to rozwiązanie. Wszyscy odczuwają pokój i radość z podjętej decyzji. Pokój i radość wewnętrzna są znakami obecności i działania Ducha Świętego. Są jak potwierdzenie przez Boga decyzji, którą podjęli ludzie. Jedność w różnorodności. A potem? Słowo Boże szerzyło się i coraz więcej ludzi przyjmowało wiarę… Owocami rozeznawania są więc pokój i radość wewnętrzna, jedność wspólnoty oraz to, że w konsekwencji Słowo Boże się rozszerza i coraz więcej ludzi przyjmuje wiarę. Jak to jest w Twoim życiu? Bo to rozeznawanie nie dotyczy tylko przełożonych w Kościele, ale każdego wierzącego w jego własnym życiu i sprawach. Grzegorz Ginter SJ

Bożena
Bożena Kwi 15, 08:18
Dotknijcie Mnie i przekonajcie się

Wprowadzenie do modlitwy na 3 Niedzielę Wielkanocną, 15 kwietnia

Tekst: Łk 24, 35-48

Prośba: o łaskę spotykania i dotykania Zmartwychwstałego Pana, czyli Życia.

1.   Jezus przychodzi do swoich uczniów. Święty Ignacy w książeczce Ćwiczeń Duchowych określił to słowami, że Jezus pełni wobec swoich misję pocieszania. Przychodzi do nich z darem pocieszenia, który przenika ducha i ciało. Ale widzimy, że uczniowie nie dowierzają. Są zmieszani, zatrwożeni i pełni wątpliwości. Jakby to, co się wydarzyło w Wielki Piątek, mocno podcięło im skrzydła. Wczuj się w ich sytuację. Przypomnij sobie momenty Twojego życia, kiedy może czułeś się podobnie. Kiedy nie było wydać nadziei, kiedy coś się skończyło i było wiadomo, że nie wróci… Czy wtedy jest pragnienie bycia z kimś, czy wtedy szuka się bliższej relacji? A może jest pragnienie, by zostać samemu, zamknąć się w swoim bólu, rozpamiętywać, roztrząsać to, co się utraciło? Do której postawy Ci bliżej? Czy pozwalasz Bogu być wtedy przy Tobie? Pozwalasz się pocieszyć, dotknąć?

2.   Jezus stosuje bardzo głęboką i dotykającą wrażliwości człowieka „terapię”, w której chce, by człowiek powrócił do rzeczywistości i nie zamknął się w swoim bólu. Zaprasza, by uczniowie dotykali Jego ran. By przekonali się własnymi zmysłami, że On naprawdę żyje! Tak, to swoista terapia przez zmysły, które są naszymi jedynymi środkami komunikacji ze światem zewnętrznym oraz środkami wyrazu na zewnątrz. To zmysły mają kontakt z rzeczywistością, natomiast kiedy zasklepiamy się w bólu, to tracimy ten kontakt i kurczymy się w sobie; odchodząc od rzeczywistości zamykamy się w świecie myśli, wyobrażeń, rozpamiętywania. Uleczyć nas może kontakt z rzeczywistością, który dzieje się właśnie przez zmysły. Zauważ, że Jezus zaprasza ich, by dotykali… Jego ran. A więc by dotykali historii Jego zranienia, bólu, krzywdy, podłości, śmierci… Bóg pokazuje się tutaj jako współodczuwający, solidarny z naszymi cierpieniami i stratami. Bo On też stracił życie. Nie na niby, lecz naprawdę. Pozwól, by Jezus dotknął Twoich ran i przyjmij Jego zaproszenie – nie bój się dotykać Jezusa. Jego rany są również miejscem spotkania z Nim i to na bardzo głębokim poziomie. Wejdź w tę scenę całym sobą, wyobraźnią, pamięcią, zmysłami, umysłem, sercem – wszystkim. Poczuj głęboką więź z Bogiem, z Miłością, ze Zbawicielem.

3.   Jezus pragnie dzisiaj swoich pocieszyć, czyli napełnić ich serca swoją Obecnością i Miłością. Czyni to najpierw przez mocne przynaglenie, by Go dotknęli. Dotknij Boga, nie bój się zbliżyć do Niego. Mówiąc inaczej – dotknij najpierw Rzeczywistości za pomocą zmysłów. Potem kolejny krok – Jezus wyjaśnia im Pisma i oświeca ich umysł. Zrozumienie jest potem, najpierw jest doświadczenie, najpierw trzeba poczuć. Trzeba wyjść od tego, co JEST, co można dotknąć, zobaczyć, usłyszeć, poczuć. Bo Bóg pragnie, byśmy Go słuchali (Jego Słowo), widzieli (gdzie? w czym? w kim?), byśmy Go poczuli. On po to się Wcielił, by stać się Bogiem z nami, Bogiem widzialnym i namacalnym. Doświadcz Boga na modlitwie, doświadcz Go w sobie i w drugim człowieku, w liturgii, doświadcz w świecie, w przyrodzie, w otaczającym świecie. Tam Go dotykaj, wąchaj, smakuj, patrz, słuchaj, poczuj. On wtedy oświeci Twój umysł, by poznawał Boga, a nie sam sobie to wymyślał (stąd powstają fałszywe obrazy Boga). Najpierw zmysły, potem umysł. Tak pokazuje to dzisiejsza Ewangelia. Tak przychodzi do nas zbawienie…Grzegorz Ginter SJ

Bożena
Bożena Kwi 22, 08:13

Życie moje oddaję

Wprowadzenie do modlitwy na 4 Niedzielę Wielkanocną, 22 kwietnia

Tekst: Dz 4, 8-12 oraz J 10, 11-18

Prośba: o łaskę, by kochać coraz bardziej bez oporów i lęków.

1.   Piotr jest napełniony Duchem Świętym, czyli przemieniony przez Miłość i mocą tej Miłości może mówić do Żydów odważnie o tym, co się wydarzyło. Mówi o dobrodziejstwie, które stało się dzięki wierze w imię Jezusa Chrystusa, ukrzyżowanego i zmartwychwstałego. Dobro i miłość popłynęły od Tego, który został odrzucony przez elity i lud, bo nie pasował do ich wizji świata i Boga. Oni sobie to wszystko inaczej wyobrażali, według nich Bóg nie mógł być taki, jaki im się objawił w Jezusie. Przyjrzyj się temu wszystkiemu, co Ty odrzucasz w swoim życiu i wokół Ciebie. Co jest Ci trudno przyjąć? W co trudno uwierzyć? Który kamień odrzucasz od swojej budowli? Może w nim ukryte jest prawdziwe życie?

2.   Jezus nazywa siebie dobrym Pasterzem, który nie ucieka przed niebezpieczeństwami. Jego pokarmem i siłą jest pełnić wolę Ojca. A pełnić wolę Ojca oznacza wcielać w życie Miłość, czynić ją konkretną, działającą. Dlatego mówi, że nikt Mu życia nie zabiera, lecz sam je oddaje. Bo do istoty miłości należy oddawać życie. Mówi też Jezus, że Ojciec właśnie dlatego Go miłuje. Z prostej przyczyny – Jezus bowiem czyni to, kim jest. Czyni więc miłość, bo On – jako prawdziwy Bóg – jest Miłością. A wolą Bożą jest, byśmy czynili miłość. Nic więcej. Kiedy kochamy, również oddajemy nasze życie, np. przez czas poświęcany innym, nasze siły, zdolności. To jest dawanie swojego życia. Czasem nie czynimy tego z miłości, a czasem wręcz buntujemy się i opieramy, by dać życie. Chcemy je zachować dla siebie. W Jezusie jest dobrowolność oddania siebie. Prawdziwa miłość nie lęka się oddać życia, stąd Jezus nie jest jak najemnik, który ucieka przed niebezpieczeństwami. On wychodzi im naprzeciw, jak po trwodze Ogrójca wyszedł odważnie wobec zdrajcy i idących za nim prześladowców. Oddaje życie ze świadomością, że miłość jest wieczna. I tylko miłość. Na koniec dzisiejszej modlitwy popatrz na swoje życie. Możesz coś odrzucać, nie przyjmować, możesz stawiać opór przed oddaniem życia, a możesz wchodzić powoli w logikę miłości, która jest większa nic wszystko inne na tym świecie. Odkrywając swoje opory miej miłosierdzie dla siebie i uświadom sobie, że jesteś w drodze, że się rozwijasz i ciągle uczysz kochać. Niech prowadzi Cię i ogarnia miłość zmartwychwstałego Jezusa i Ducha Świętego, którego On posłał od Ojca wszystkim, którzy ufają. Grzegorz Ginter SJ

Edytowany przez Bożena Kwi 22, 08:14
Bożena
Bożena Kwi 25, 07:01
Bądź znakiem

Wprowadzenie do modlitwy na środę, 25 kwietnia, św. Marka

Tekst: Mk 16, 15-20

Prośba: o głęboką wiarę w moc Słowa.

1.   Idźcie na cały świat – życie jest po to, by wyruszyć w drogę. Wszystko u nas dzieje się w drodze. Zawsze jesteśmy w ruchu, zawsze idziemy z jednego miejsca do drugiego. Życie duchowe również jest drogą, bo jest relacją. Życie duchowe to relacja Ducha Bożego z duchem człowieka. A relacja jest drogą, jest dynamizmem, procesem. Iść na cały świat, zarówno ten zewnętrzny, ale i ten wewnętrzny. Bo każda część człowieka potrzebuje być ewangelizowana, dotknięta przez Słowo. Wszystko w człowieku potrzebuje Życia, które daje Bóg. Nie musimy sobie z tego zdawać sprawę, tak po prostu jest. Wyrusz więc w drogę. Co to znaczy? Wejdź w relację, zbliżaj się do Tego, który jest blisko Ciebie. Nie umiesz tego, robisz to nieporadnie? Wykonuj małe kroki, zaczepiaj Go, zainteresuj Jego życiem. Jak uczniowie, którzy pytali Jezusa: „Gdzie mieszkasz?” i otrzymali odpowiedź: „Chodźcie, a zobaczycie”. Idź za Nim. Zobacz, posłuchaj Go, dotknij, posmakuj życia z Nim…

2.   Wejście w Jego życie (Boże życie) zmienia wszystko. Temu, kto uwierzy, zaczynają towarzyszyć znaki. A może trzeba by powiedzieć bardziej, że taki człowiek staje się znakiem. Przez swoje słowa i czyny odsyła do Tego, który jest blisko niego, do Boga. Taki człowiek staje się znakiem, a więc odniesieniem do miłości, jaką Bóg ma do swoich dzieci. Człowiek staje się znakiem, staje się świadkiem Jezusa, bo sam na swojej drodze spotykał świadków, którzy mu zaszczepili wiarę, zanurzyli w niej. Popatrz na takich świadków wokół siebie i bądź wdzięczny za nich Bogu. Świadek to ktoś, kto widział, słyszał, dotknął, poczuł, doświadczył i za to wszystko czego doświadczył jest nawet gotowy umrzeć. Świadek przeszedł drogę z Tym, o którym świadczy i pozwolił Mu się przemienić. Świadek – skoro jest znakiem – to jest podobny do ikony, tzn. nie zatrzymuje na sobie, lecz odnosi do Boga, na obraz którego został stworzony. Pozwól się przemieniać w kogoś takiego. Niech Słowo dokona tego w Tobie poprzez wiarę. Uwierz tylko… bo dla Boga nie ma nic niemożliwego. Grzegorz Ginter SJ

Strony: « 1 2 3 4 5 6 7 8