Loading...

Ratowanie związku | Forum Nowenny Pompejańskiej

Magdalena
Magdalena Sie 16, 07:12

''rozeznanie woli Bozej'' Ola...jestem realistką, spałam z nim w jednym mieszkaniu i widziałam zupełnie innego człowieka zimnego i wg...nie wiem jak to opisać kto to był ale o ile 2 lata temu gdy zdradził czułam że będzie ciąg dalszy, teraz czuję że tego sie nie da naprawić. Moja rodzina która widzi jego zachowanie, ja która patrze na zimnego*****, ale wciąż jednak nikt nie zabrał tej miłości d niego. W tej chwili rozeznanie woli Bożej dla mnie to samotność, tęsknota i ucieczka w pracę. Życie to nie film, gdzie spotkam miłość w metrze i bum zapomnę o bydlaku, który smsem zakończył 4 letni związek...Pracowałam z kobietami, które w wieku 35 lat są same i ja biegnę do tego grona, mimo że podobam się wielu...nie wiem co zrobić z nowenną moja intencja to''aby Krzysiek do mnie wrócił i żebyśmy byli znów razem szczęśliwi" Dziś 13 dzień części błagalnej...co robić? To takie nierelane być z nim gdy cała rodzina go nienawidzi gdy wyprowadza się jak tchórz gdy jest tak oziębły, gdy ja nie wiem nadal dlaczego?! Z drugiej strony przerwać nowennę to obraza...

Waleczna
Waleczna Sie 16, 11:49

Odmawiałaś jakąś nowennę o jego przemianę/ nawrócenie/ potrzebne dla niego łaski...coś w tym stylu? Może warto spróbować, skoro zapomnienie o nim nie wchodzi póki co w grę. Czytałam gdzieś komentarz, w którym napisane było, że jeśli Bóg coś zabrał to nie odda tego w tym samym stanie i jeśli nam zależy to powinniśmy się modlić o tą osobę, aby i ona mogła zbliżyć się do Boga, zrozumieć swoje błędy i niewłaściwe postępowanie. Nie wiem, czy rzeczywiście zwiększa to szansę na powrót, ale teoretycznie to ma przecież jakiś sens. Ja obecnie odmawiam dwie nowenny. O jego nawrócenie i od wczoraj - o ponownie skrzyżowanie naszych dróg i szansę na związek. Obserwując to, co się dzieje też powinnam się poddać...mam coraz większe wątpliwości, czy jeszcze będzie nam dane być razem, ale jednocześnie wiem, że Bóg może wszystko, co zgodne z Jego wolą. Modlę się i czekam. Co do twojej intencji...jeśli chcesz ją zmienić, czujesz że powinnaś to lepiej teraz niż za kilka dni, gdy będziesz jeszcze bardziej zaawansowana w nowennie :) Ja na twoim miejscu wybrałabym intencję, która na ten moment wydaje się ważniejsza. Chociaż są różne stanowiska. Wielu pisało, że mimo przerwania nowenny i tak otrzymali to, co chcieli. Niektórzy piszą też, że w sytuacjach niepewności można się modlić "ot tak" bez konkretnej intencji, bo Maryja wie co mamy w sercu. Ewentualnie zacznij jeszcze nowennę do Matki Bożej Rozwiązującej Węzły. To tylko 9 dni, a może twoje postrzeganie tego wszystkiego się zmieni i np. poczujesz, że jednak warto skończyć nowennę w takiej intencji jaką sobie wybrałaś.

Magdalena
Magdalena Sie 16, 11:57

To że będziemy razem...to byłby cud. Zachowuje się beszczelnie wobec mnie, wyzywa mnie, mówi że to najlepsza decyzja, szkoda że taka późna. Robi mi problemy z mieszkaniem. Tracę siły z dnia na dzień, dostaję coraz więcej kopniaków od życia. Właściwie tylko w pracy mi się układa

Waleczna
Waleczna Sie 16, 12:36

Skąd tak nagła zmiana? Może to chwilowe trudności w nowennie? A z drugiej strony może wskazówka, że jednak to nie ten...Ehh, ciężko to wszystko rozszyfrować. Ja podczas pierwszej nowenny o jego powrót straciłam z nim definitywnie kontakt. Już na początku (chyba 8 dnia). Chciałam się poddać, ale coś mi podpowiadało, żeby tego nie robić. Dokończyłam nowennę i nic. Od razu zaczęłam drugą prosząc o jego uzdrowienie wewnętrzne i przemianę serca. Znowu zero zmian w naszych relacjach, a ja nadal czułam potrzebę, żeby się za niego modlić. No i zaczęłam kolejną nowennę o jego nawrócenie. Tylko pragnienie bycia z nim nie odpuszcza, dlatego od wczoraj odmawiam też nowennę w intencji o której pisałam. Bóg zna odpowiedź i kiedyś ją poznamy i zrozumiemy... W moim przypadku też potrzebny cud...:(

Magdalena
Magdalena Sie 16, 12:53

Wczoraj gdy wróciłam zaczął się matrix...połowa mieszkania wyniesiona...wrócił na noc...ale był potworem. Moja rodzina, która go kochała dziś go nienawidzi. Ja nie ufam mu że mi pomoże choćby w najmniejszej kwestii jak wynajem drugiego pokoju. Był zimny oschły i cyniczny. Kocham go, nadal, niestety, cierpię okropnie...nie potrzebuję jeść spać. Funkcjonuję dzięki kawie. Ale mam postanowienia 1. zrobić prawo jazdy bo on już nigdy mnie nigdzie nie podwiezie ani nie przywiezie,2. znalezc spokojnego lokatora, 3. kupić wszystkie sprzęty,które mi zabrał....a co będzie dalej? Wymarzyłam sobie proste życie mąż i dziecko...trudno teraz cierpię...swoją miłość przeleję kiedyś na dzieci siostry, pieniądze wydam na kosmetyki,buty...nowennę dokończę,bo go kocham

Waleczna
Waleczna Sie 16, 13:09
Dokończ :) a marzenia o mężu i dziecku nie są przecież przekreślone. Koniec końców będzie dobrze.
Magdalena
Magdalena Sie 16, 13:15

Wiesz ja mieszkam w warszawie..to miasto ludzi samotnych, jeśli kogoś nie poznasz na studiach w pracy to jesteś sama. Ja mam 25 lat pracuję, nie wychodzę nigdzie. Tylko z nim wychodziłam. Nie wierzę że spotkam miłość na ulicy, w metrze itp...tak jest w filmach tylko. Została mi praca, siostra, kolezanka i siłownia. Tyle...

Waleczna
Waleczna Sie 16, 14:01
Też jestem raczej z tego typu ludzi co nie wychodzą na imprezy itp. Jego poznałam w kościele, albo jak ktoś woli - przez Internet, bo właściwie to on wypatrzyl mnie w kościele i znalazł na fb. :) Także jak nie kościół to tylko praca może jeszcze...ale na ten moment nadal nie wyobrażam sobie u boku kogoś innego...trochę to potrwa chyba ;/ Tak naprawdę nadal wierzę, że nie wszystko stracone i może Bóg da nam jeszcze jedną szansę....Chciałabym baaardzo.
Magdalena
Magdalena Sie 16, 14:36

Też chciałabym ale jeśli nawet on zrozumie, ja wybacze to nagrabił sobie. Miał dom ciepło, a teraz moja rodzina go nienawidzi. Kazali mi obiecać że choćby błagał o powrót to mam się nie uginać...traktowali go jak syna...

Krzysiek
Krzysiek Sie 16, 15:49

Sporo takich tutaj ludzi jak my :) i na pewno jest jeszcze więcej. Jedynie teraz co możemy zrobić to tylko się modlić, ja już też się nie staram, o nic nie pytam, nie odzywam się pierwszy :) oddaję wszystko Bogu :) Może teraz jest tak ciężko, bo odmawiam węzły o poprawę relacji :) Kilka dni temu mówi sama z siebie, że kocha i nagle... cisza i olewanie :) Więc robię to samo, tylko się modlę :) już chcę, aby to wszystko się wyjaśniło. bo tkwię w tym pond rok czasu

Krzysiek
Krzysiek Sie 16, 15:56

To właśnie Olu robię :) odpuściłem i tylko się modlę :) 

Krzysiek
Krzysiek Sie 16, 16:08

Ja już się modlę o rozwiązanie tej sytuacji i oddanie wszystko Bogu :) ale tamto co zacząłem i tak zamierzam skończyć :) 

Andrzej
Andrzej Lis 21, 13:38

Magdaleno@

Czytam tak Twoje wpisy i w nich jest jeden wielki żal.

To takie zadanie dla Ciebie. Przemyśl sobie dlaczego tak bardzo chcesz żeby do Ciebie wrócił. Tak najprościej. Kartka i długopis i lista plusów i minusów. Chcesz miłości, to najpierw nabierz szacunku do samej siebie. Nie módl się na okrągło o powrót, tylko o pozytywne zmiany w swoim i jego życiu. Jeśli krzywdzi to módl się o łaskę wiary dla niego. Z Wami kobietami to jest dziwnie. Macie tendencję do mylenia uczucia z przywiązaniem. Miłość to również decyzje i forma traktowania siebie wzajemnie. Masz 25 lat jak dobrze widzę. Dziewczyno, Ty ledwo co w życie wchodzisz i nie pisz, że bez niego nie da się żyć. Tyle w tym prawdy co w tym, że jutro będzie koniec świata. Masz całe życie przed sobą. Zastanów się też, co ten związek może Wam dać. Czy to może się podobać Bogu. Dlaczego On ma to ratować? Chcesz zmian to zacznij od siebie. Zmień nastawienie do życia, zacznij doceniać siebie. I nie pisz błagam takich frazesów, że na coś nie zasługujesz albo "grozi" Tobie bycie samej etc...

Dlaczego to piszę?

Mam za chwilę 40 lat. Też ktoś ode mnie odszedł. Modlę się o powrót ale... Modlę się o poddanie się woli Boga. Modlę się o łaskę wiary dla tej kobiety i co jest fundamentalne w tym wszystkim... ani Ona mi, ani ja jej... nie zrobiliśmy sobie krzywdy. Owszem rozstanie nie było miłe, bo padło trochę przykrych słów. Tak się zdarza, emocje etc... Tylko, że po tym wszystkim potrafiła mi powiedzieć, że byłem dla niej ogromną nadzieją na normalne życie, że może uda nam się stworzyć kochającą się rodzinę. Walczę o nią modląc się, bo to osoba strasznie pokrzywdzona przez życie, swoje wybory. Walczy z nowotworem od 5 lat i w tym wszystkim jest strasznie pogubiona. Walcząc nie wiem, czy Bóg nam pomoże... na zasadzie, że będziemy razem. Nie wiem tego. Bardzo tego pragnę ale jednocześnie nie wiem. Wierzę jednak, że to wszystko czemuś służy. Jeśli zaś nie mamy być ze sobą to któregoś dnia Bóg postawi mi na drodze inną kobietę. Jakkolwiek będzie Bóg nie chce nas krzywdzić, bo to nie leży w naszej naturze. Pamiętajmy jednak, że jesteśmy WOLNI, mamy WOLNĄ wolę. Bóg Tobie nie napisze na lustrze. Daj Ty sobie święty spokój z tym mężczyzną. To czy będziesz szczęśliwa zależy jednak od Twoich wyborów. Jeśli ten mężczyzna Ciebie krzywdzi, zdradza etc... to chyba jednak warto pomodlić się we własnej intencji. Daj mi Boże łaskę szczęścia w miłości. Coś na kształt. Nie moja wola ale Twoja niech się stanie. To tak w ramach tajemnic różańca. No i rzecz kolejna i chyba najistotniejsza. Wyjdź do ludzi, żyj. Twoja postawa mówi sama za siebie. Nie rób z siebie ofiary, uśmiechaj się i żyj. Życie jest piękne, dostrzegaj Boga w życzliwych ludziach, w drobnych radościach. Chcesz kochać to zacznij od pokochania siebie. Bez tego będzie jedna wielka lipa. Tak, zasługujesz na bycie szczęśliwą, tak, wymagaj szacunku od innych i od samej siebie dla siebie. 

Twoje życie niby takie beznadziejne, a w pracy się układa. To już coś. Jesteś młoda, jak piszesz podobasz się mężczyzną. Dziewczyno. Zamknij etap biadolenia, wyprostuj się i z podniesionym czołem walcz o siebie i swoje szczęście ale inaczej niż dotąd. 

Alleluja i do przodu. Bóg jest z nami każdego dnia. Patrzy i czasem chyba oczy przeciera. Bez działania nie będzie efektów. To tak jakby się modlić o wygraną w totka nie idąc do kolektury.

 

Jeszcze raz powodzenia i pomódl się o siebie. To Twoje życie :-)

Strony: « 1 2