Loading...

Brak mi sił | Forum Nowenny Pompejańskiej

Kasia
Kasia Mar 14, 12:21

Prosze Was o modlitwe, znów jestem dzis w stanie krytycznym....tylko prosze nie wzywacjcie policji z pogotowiem..jak osatnio ktos to zrobil..ja nic sobie nie zrobie..oni mi nie pomoga..ja tylko prosze o modlitwe..

Patrycja
Patrycja Mar 14, 17:50

+

Grzegorz
Grzegorz Mar 14, 21:30
+
Renata
Renata Mar 14, 23:02

Kasia, a może powinnaś zwrócić się do jakiegoś specjalisty - psychologa, psychiatry czy nie wiem jeszcze kogo. Ty ewidentnie potrzebujesz fachowej pomocy, a my tu na forum na odległość nie jesteśmy w stanie naprawdę dobrze Ci doradzić.

Twój wpis o próbie samobójczej był zbyt poważny i dobrze się stało, że ktoś zareagował. Gorzej by było gdyby to nikogo nie obchodziło. Gdyby naprawdę coś sobie zrobiłaś wszyscy mielibyśmy Cię na sumieniu, że wiedzieliśmy, a nikt nic z tym nie zrobił.

 

Edytowany przez Renata Mar 14, 23:05
Bożena
Bożena Mar 15, 07:27

Jesteś zawsze w moich modlitwach+++

Kasia
Kasia Mar 15, 07:31

Straciłam wiare w psychoterapie. Innym moze pomaga, ale nie w moim przypadku. Ona tylko polega na rozdrypywaniu ran z przeszlosci. Jakos wypowiadanie tych rzeczy Pani psycholog"nie wyzawalo" ani "nie oczysczalo" ani tez "nie odblokowywalo mnie"

Psychiatra tylko wypisuje leki. Tez chodzilam. Czulam sie maksymalnie zlewana. Bralam lek ,ktory mial "dawac radosc " "motywowac do dzialania" , "wzbudzac aktywnosc" nic z wymienionych sie nie zadziało.

 

Edytowany przez Kasia Mar 15, 07:31
Renata
Renata Mar 15, 13:02

Kasia musisz znaleźć kogoś w Twoim otoczeniu, komu będziesz umiała bardzo dokładnie powiedzieć o co chodzi. Tylko wtedy będzie można Ci pomóc. My tu na forum możemy tylko zgadywać, ale to nie da Ci nic.

Trzeba te rany z przeszłości rozdrapać po to by je oczyścić. Musisz wyrzucić z siebie wszystko co Cię boli i gnębi. Dopiero potem można szukać sposobu jak z tego wyjść. I nie da się tego osiągnąć za jednym razem. To musi trwać w czasie. Bo to jest proces uzdrawiania, przez który trzeba przejść.

Pan Jezus działa także przez ludzi. Ważne jest żebyś umiała komuś zaufać. W pojedynkę z tego problemu nie wyjdziesz.

Kasia
Kasia Mar 15, 14:34

 Napisałam wczoraj list i zostawiłam go pewnemu księdzu. Powinnam zrobić ten ruch już dawno lecz dopiero teraz sie na to zdobyłam. Pokonalam strach. Napisalam w nim wszystko. Oby tylko go znalazł...bo nie dałam mu go wprost do rąk tylko zostawiłam na zakrystii ..może to błąd.

Kasia
Kasia Mar 15, 22:01

Właśnie wróciłam z adoracji. Pytałam na niej Pana o to czy powinnam po raz enty spróbować drogi terapii. Usłyszałam, że mam się powierzyć Jemu, że on chce mnie poprowadzić. W chwilach , kiedy popadam w stan lęku, bądź dzieją sie we mnie inne złe rzeczy mam wołać z wiarą imię "Jezus".  Zaczynam coraz lepiej rozumieć sens słów "Jezu Ufam Tobie". Łatwo jest je wypowiadać, kiedy wszystko jest w naszym życiu ok. Sztuką jest kiedy jestesmy pełni lęku , zwątpienia i niepewności..ale to własnie o to chodzi..On tak pragnie tego naszego pełnego oddania się mu w takich chwilach. Poczułam to sercem.

marek
marek Mar 17, 14:41

Ufaj. 

Każdy powie, że  życie to złożona sprawa. Z wiarą, z wiedzą (!), że Bóg nad na mi czuwa, wystarczy się Jemu zawierzyć. Ona nas dalej poprowadzi.