Kolejna wielka bitwa chrześcijan z muzułmańskimi Turkami znana jako odsiecz wiedeńska miała miejsce w XVII stuleciu. Największym jej bohaterem (spośród ludzi żyjących na ziemi) stał się polski król Jan III Sobieski. Do tej pory wydarzenie to znane jest jako jeden z wielkich cudów różańcowych.
Spowiednikiem i powiernikiem króla Jana był znany zakonnik, święty Stanisław Papczyński, założyciel zgromadzenia marianów. W intencji zwycięstwa nad islamską nawałą modlił się on gorąco pod figurą Najświętszej Maryi Panny.
Wojska wezyra Kara Mustafy zbliżały się do Wiednia. Cesarz austriacki Leopold I wysłał list z prośbą o pomoc do wielu monarchów europejskich. Podobne prośby słał też papież Innocenty XI. Polski skarbiec świecił niestety pustkami, a niedawne wojny, jakie przetoczyły się przez Rzeczpospolitą, przyniosły śmierć naszym licznym, dzielnym wojownikom. Mimo to właśnie król Sobieski pospieszył na ratunek.
Wspomniany wyżej ojciec Papczyński podzielił się z władcą niezwykłą wieścią, że miał w czasie modlitw widzenie najświętszej Maryi Panny, która zapewniała o zwycięstwie. Mało kto wie, że słynny król Jan II Sobieski był gorliwym członkiem bractwa różańcowego. „Każdej soboty pościł o chlebie i wodzie i żadnej poważnej pracy nie rozpoczynał bez modlitwy. Gdy przygotowywał się do wojennych wypraw, będąc już królem, nie wyruszał na nie bez udziału w specjalnej, błagalnej procesji”.***
Sobieski w drodze pod Wiedeń zatrzymywał się na modlitwę w wielu różnych sanktuariach maryjnych. Między innymi na Jasnej Górze i w Piekarach Śląskich. W Krakowie odbył pielgrzymkę aż do siedmiu kościołów. Dołączył do wojska 15 sierpnia, w święto Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny.
Na czas walki ludność w Polsce wypełniła kościoły. Poszczono o chlebie i wodzie, modlono się cały dzień. W czasie walk z katedry wawelskiej do kościoła Mariackiego w Krakowie wyruszyła procesja nazwana „pochodem wojska duchowego”. Niesiony był Najświętszy Sakrament, obraz Matki Bożej Różańcowej Zwycięskiej z kościoła Ojców Dominikanów, przez całą drogę odmawiano różaniec, a przy specjalnie ustawionych ołtarzach słuchano pobożnych kazań.
Król 12 września uczestniczył w aż trzech mszach i leżąc krzyżem, oddał się z całym wojskiem pod opiekę Matki Najświętszej. Ruszył do walki, śpiewając Bogurodzicę. Tego dnia zginęło 25 tysięcy żołnierzy wojsk tureckich, a polskich jeden tysiąc. Jednakże król nie przypisał tego zwycięstwa sobie, stwierdzając: „Przybyłem, zobaczyłem, a Bóg zwyciężył”.
*** Opoka, „Cud pod Wiedniem 1683”
Tekst pochodzi z „Królowej Różańca Świętego” – www.krolowa.pl