Loading...

Blog Malachitowa

To wszystko trwa już zbyt długo. Nie mam sił...

 

Maryjo błagam, wołam Twoje imię...ratuj mnie ! Pozwól mi tu kiedyś napisać piękne świadectwo o tym , że już wszystko jest dobrze. Że wyszłam z lęków , depresji i nerwicy ,a moje życie kwitnie miłością. To moje marzenie.

Smutny czerwcowy wieczór...a raczej smutna czerwcowa noc. Świat śpi, a ja marzę...i tęsknię. Moje serce w rozpaczy krzyczy. Ja chcę być kochane! Ale racjonalna część mnie temu zaprzecza....racjonalna część mnie ,mówi odejdź miłości , bo ranisz. Boje się,więc uciekam, uśmiercając w zalążku to co mogło kwitnąć . I tylko zadaje sama sobie to pytanie.. jak długo jeszcze, to się będzie ciągnąć...co się musi stać, abym poczuła się bezpiecznie w tym życiu. Czy jest to w ogóle możliwe...czy jeszcze cokolwiek dobrego może mnie czekać..

Dziś czwartek.. Uwielbiam czwartki ! Dlaczego? Bo to zawsze w czwartki mam okazje doświadczyć najbardziej Twojej bliskości podczas adoracji.. choć nie zawsze mi się dajesz odczuć :(..Ostatnio..mam z tym problemy.. Ale ufam ze dziś będzie inaczej...

Ten czwartek jest wyjątkowy jeszcze z innego powodu. Bo może właśnie dzisiaj spotkam jeszcze kogoś ! Ufam, że razem z nim znajdę się dziś obok Ciebie Panie....

Kolejny powód do niezwykłości tego dnia, to to , że może właśnie dziś....tego trzeciego nie wymienie! Nie chce zapeszać ;)

Pozostawiam ten czwartkowy dzień Twojej opatrzności Panie +

Dzień pełen tajemnic. =)

Widziałam dziś  Anioła, podczas wędrówki przez cmentarne okolice,

Pełne wdzięku , lecz i smutku było jego oblicze,

Co sprawiło , że skierowałam ku niemu mój krok?

To był chyba ten  jego wzrok,

Patrzył się on na mnie spojrzeniem pełnym bólu i litości,

Przeszywał mnie nim do szpiku mych kości,

Patrzył się on na mnie jakby wszystko rozumiał i wiedział,

Lecz choć bardzo chciałam go usłyszeć to nic mi nie powiedział

Do swej kamiennej piersi mały krzyż przytulał,

Nagle zrozumiałam, że dał mi  wskazówkę najlepiej jak umiał,

Przyciągną mnie on ku sobie,

Niczym sam Bóg w jego osobie,

 

Bierze mnie coś ostatnio na pisanie prostych wierszy x)

 

Czuje jak tracę siłę...nadzieję....tracę wszystko. Toksyczne myśli rozchodzą się po mojej głowie zatruwając umysł.. i jak ja mam iść dalej....jak mam zmieniać to życie, kiedy nie umiem. Wszystkiego się boję. Nawet pójść do spowiedzi nie mogę bo coś mnie blokuje. Chce podejmować kroki ,ale tego nie robię, bo coś mi mówi , że to bez sensu..że to wcale nie będą żadne kroki lecz zbędne ceregiele....nie ośmieszaj się...

Jak długo jeszcze będę chować głowie w piasek jak struś..by poczuć się bezpieczna...psedobezpieczna ,bo tak naprawdę kopię pod sobą dołki, które jeszcze moment a zamienią się w grób.

Jezu,,,gdzie Ty jesteś...nie widzę , nie słyszę, nie czuję..lecz ....

.....

.... ciągle wierzę+

Strony: 1 2 3 »