Loading...

Blog Malachitowa

Gdzieś tam  w środku..wewnątrz mnie, ukryte jest miejsce.. przestrzeń w , której się spotykamy Panie. Czasem ciężko mi jest się tam dostać..dokopać..czasem to wymaga wysiłku, bo trzeba wiele z siebie wyrzucić aby się tam znaleźć...ale kiedy już tam jestem, nic innego się nie liczy. Tylko Ty. Wypełniasz mnie swoją miłością i każesz ufać..i za każdym razem kiedy chcę skupić się znów na sobie zamiast na Tobie to każesz mi patrzeć w swoje oczy. W Twoich oczach znajduję wszystko czego mi potrzeba...aby iść dalej..

"Bo jak się jest w grobie to się z niego wychodzi a nie w nim siedzi" - ktoś , kiedyś powiedział mi takie słowa i ...ma rację. Przecież od dawna wiem , że potrzebuje zmian...czas więc w końcu zrobić plan i wcielić go w życie..przynajmniej spróbować zamiast w kółko sobie powtarzać.."nie da się" , " nie umiem" , "to niemożliwe".

Zaczne od tego co najprostrze, a wbrew pozorom...może właśnie najtrudniejsze...

A więc...

Zasada nr1. Zmiana słownictwa. Bo nasze słowa mają moc, a ja wiedząc to i tak w kółko ściągam na siebie zło przez swoją głupotę. Więc od jutra barwie słowa kolorami. Nawet jeśli nie będzie mi to współgrało z duszą. Czy słusznie? Zobaczymy...ile tak wytrzymam.. Niektórzy też radzili aby powtarzać sobie kilka dobrych słow jak mantre..w moim przypadku np. " nic mi nie grozi" , "jestem bezpieczna" "poradzę sobie z tym" , "nikt mnie nie skrzywdzi"

Zasada nr 2 Zmiana jedzenia. Bo końcu jesteśmy tym co jemy. Coś w tym prawdy może jest...że jedzenie ma wpływ na nasze samopoczucie. Od jutra więc postaram się jeść zdrowo i regularnie. Niedopuszczalne abym o godz 14 jadła swój pierwszy posiłek w ciągu dnia.. Postaram się też zacząć sama gotować...

Zasada nr 3 Zacznę bardziej ufać. A nie tylko mówić , że ufam a robić swoje.

Zasada nr 4 Postaram się bardziej dostrzegać innych zamiast nieustannie skupiać na własnym JA

Dobra....to na razie tylko te 4 a potem stopniowo więcej...zobaczymy jak mi pojdzie z tymi....

Krok za krokiem walczę z mrokiem ! :)

 

 

Nie wytrzymam tego dłużej. Chryste.. Ty , którego miłości żaden człowiek nie zdoła pojąć. Błagam pomóż mi... Ty wiesz wszystko. Ja nie rozumiem nic. Lecz jeśli tylko chcesz mnie wyciągnąć ze stanu w którym jestem , proszę zrób to. Wskaż kierunek a pójdę tą drogą. Nie będę zadawać pytań, nie będę dywagować. Pójdę ślepo i posłusznie za Tobą , wiedząc , że o nic nie musze się martwić, bo we wszystkim co od Ciebie pochodzi jest bezpieczeństwo. Tylko błagam nie zostawiaj mnie samej . Ja tracę Cię z przed oczu... Gdzie mam iść i co robić... Ja już nie czuje nic prócz żalu. Czuje , że wszyscy odeszli, kolejny raz. A może nigdy nikogo nie było.

Nie Kuba dla mnie, nie ja dla niego. Dziś podczas oglądania jego fotograficznego portfolio , dotarło do mnie, jak wiele dziewczyn jest wokół niego. Nie chce tego...Nie chce za każdym razem czuć tego przeraźliwego uczucia jakby ostrze przerywało mi się przez serce. Zazdrość zmieszana z bólem. To co było już minęło i nie wróci. Gdyby było prawdziwe trwało by do tej pory. Nie będę się obwiniać... To nie była miłość przed którą uciekłam. To była pomyłka przed, którą uchronił mnie Bóg.

To niesamowite jak podzielne zdania posiadają ludzie , należący do jednej matki zwanej kościołem. Jedni uspakajają mnie mówiąc " wszystko będzie dobrze, Jezus Ciebie kocha" , zdanie drugich brzmi natomiast " Tego nie można tak zostawić, tu chodzi o Twoje życie" Nie będę się rozpisywać , gdyż nie mam o tej godzinie już na to sił.. Piszę ten wpis ,aby wyrazić swoje zagubienie.

Panie..tak bardzo chciałabym kiedyś móc powiedzieć " w dobrych zawodach wystąpiłem, bieg ukończyłem, wiarę ustrzegłem (...) " Ale puki co, martwię się, gdyż moje życie podąża w bardzo złym kierunku.

Strony: 1 2 »