Loading...

Proszę o pomoc | Forum Nowenny Pompejańskiej

Lokalizacja tematu: Forum » Różaniec » Trudności z różańcem
Małgorzata
Małgorzata Maj 14, 11:50

Witajcie, nie wiem już do kogo zwracać się o pomoc... W grudniu 2016 roku natrafiłam na informację o nowennie pompejańskiej. Początkowo nawet nie zastanawiałam się nad tym czy ją zacząć, ponieważ uznałam, że na pewno nie podołam z taką ilością modlitwy. Jednak myśl o niej ciągle chodziła mi po głowie, więc pomyślałam, że przynajmniej spróbuje. Zaczęłam ja odmawiać w intencji poznania kogoś z kim mogłabym rozpocząć jakąś głębszą relację, ponieważ od dłuższego kiełkowało we mnie pragnienie założenia rodziny. Mam 22 lata i nigdy  wcześniej nie byłam w żadnym związku. Jakie było moje ogromne zdziwienie gdy codzienna modlitwa różańcowa przychodziła mi z taką lekkością. Czułam ulgę, obecność, zrozumienie, radość... ciężko to opisać. Nigdy wcześniej czegoś takiego nie doświadczyłam. Były oczywiście momenty gorsze, kiedy coś zaniedbałam, zapomniałam, jednak ostatecznie przez cały czas odmawiania nowenny czułam się wspaniale. Nie liczyłam na szybkie efekty, w zasadzie po jakimś czasie uznałam, że może w ten właśnie sposób mam się zbliżyć do Boga i to mi w zupełności wystarczało.

2 miesiące po zakończeniu nowenny poznałam chłopaka. Byłam przeszczęśliwa, ciągle myślałam o tym jak wielka jest moc modlitwy, jak bardzo jestem wdzięczna, że zostałam wysłuchana, nie mogłam w to uwierzyć. Było cudownie, on był cudowny, planowaliśmy razem wspólne życie. Dziękowałam Bogu za to co mnie spotkało. I nagle jak grom z nieba on powiedział mi, że mnie zdradził. Był taki rozbity, mówił, że nie chce mnie krzywdzić, ale chce to naprawić... A ja ciągle myśląc, że pojawił się w moim życiu nie przez przypadek, wybaczyłam. Uznałam, że widocznie mam mu pomóc. Z resztą nie było to dla mnie bardzo trudne. Przywiązałam się do niego. Mogłabym zrobić dla niego wszystko. Modliłam się przez ten czas do Maryji, żeby dała mi mądrość, odwagę, pomogła mi wyjść z tej sytuacji. Jednak on ciągle zachowywał się dziwnie, unikał mnie i ostatecznie po 2 tygodniach zablokował kontakt ze mną. Bez żadnego wyjaśnienia. Okazało się, że związał się z dziewczyną z która mnie zdradził i w momencie kiedy mówił jak bardzo chce wszystko naprawić, prawdopodobnie planował już z nią spotkanie...

Nie wiem jak sobie teraz z tym poradzić. Czuję się okropnie. Nie mam na nic sił. Chcę iść dalej, ale nie  potrafię przestać zadręczać się myślami. Ciągle płaczę i nie widzę, żadnego światła w przyszłości. Co zrobiłam nie tak? Dlaczego tak się stało? Wiem, że powinnam przestać myśleć o sobie i zaangażować się w coś co odwróci moją uwagę od tego wszystkiego, ale na prawdę nie mam siły i nadziei.

Dorota
Dorota Maj 14, 23:23

Witaj Małgosiu...

Gdybym była w Twojej sytuacji spojrzałabym na siebie, na swoją relację z Bogiem , swoje życie w Kościele , życie Sakramentami Kościoła.  Może tu znalazłabym jakieś zaniedbania. Modlitwa bowiem to najpierw spotkanie z Nim , z Maryją, poznawanie Ich i tworzenie więzi.

Tę więź z Bogiem i modlitwę za siebie i  tego meżczyznę  też uznałabym za konieczność. Często zdarza się , że coś otrzymujemy i już przestajemy  dbać o relację z Bogiem , Bóg nagle  idzie na drugi plan.

No i Twój płacz, brak sił ... to dobru nie służy. Po raz kolejny tutaj napiszę...nasza reakcja na porażki jest ważna , co my z nimi robimy.  Tu wychodzi nasze zawierzenie Bogu , jakie ono jest.