Loading...

Info

Modlimy się za dusze czyśćcowe

Modlimy się za dusze czyśćcowe

Grupa osób codziennie modlących się za dusze czyśćcowe.

Przykładowa modlitwa to:

Modlitwa św. Gertrudy Wielkiej

( Jednorazowe odmówienie wybawia 1000 dusz z Czyśćca )

Ojcze Przedwieczny, ofiaruję Ci, Najdroższą Krew Boskiego Syna Twego, Pana naszego, Jezusa Chrystusa w połączeniu ze wszystkimi Mszami św. dzisiaj na całym świecie odprawianymi, za dusze w Czyśćcu cierpiące, za umierających, za grzeszników na świecie, za grzeszników w Kościele powszechnym, za grzeszników w mojej rodzinie, a także w moim domu. Amen.

  • Utworzona: Sie 9 '14, 14:01
  • Admin: Lena

Użytkownicy

Bieżące wiadomości

  • Beata
    Beata dołączył(a) do grupy
    Modlimy się za dusze czyśćcowe
    Modlimy się za dusze czyśćcowe
    Grupa osób codziennie modlących się za dusze czyśćcowe. Przykładowa modlitwa to: Modlitwa św. Gertrudy Wielkiej ( Jednorazowe odm&oac...
  • Beata
    Beata jest w grupie
  • Marcin
    Marcin jest w grupie
  • Asia
    Asia jest w grupie
  • ANNA
    ANNA dodał 1 nowe zdjęcia do albumu Najnowsze zdjęcia
  • ANNA
    ANNA dodał 1 nowe zdjęcia do albumu Najnowsze zdjęcia
    Maj 14 '15, 14:13
    1 7
    7 użytkownicy którzy to lubią
  • Lena
    Widzenia i dusze w Czyśćcu - św. Ojciec Pio. Ojciec Pio zaczął otrzymywać objawienia, kiedy był jeszcze dzieckiem. Mały Franciszek nie wspominał o nich nikomu, ponieważ myślał, że objawienia otrzymują wszyscy ludzie. Objawiali mu się Aniołowie, Święci, Jezus, Najświętsza Panna, ale czasami także Szatan. Pod koniec grudnia 1902 roku, podczas medytacji nad swoim powołaniem, Franciszek miał wizję. Oto opis, jaki przedstawił kilka lat później swojemu spowiednikowi: „Franciszek ujrzał u swojego boku dostojnego, niezwykle przystojnego człowieka, który lśnił jak słońce. Człowiek ten wziął go za rękę i rzekł do niego: „Pójdź ze mną i walcz jak dobry żołnierz”. Został on następnie doprowadzony do rozległej krainy gdzie znajdowały się tłumy mężczyzn podzielonych na dwie grupy – w jednej grupie byli mężczyźni o pięknych twarzach, ubrani w śnieżnobiałe suknie. Po drugiej stronie znajdowali się mężczyźni o obrzydliwych twarzach i ubrani w czarne suknie. Wyglądali oni jak cienie. Franciszek stał pomiędzy dwoma grupami i zauważył, że zbliża się do niego wysoki mężczyzna o niezwykle brzydkiej twarzy. Był on tak wysoki, że jego czoło dotykało chmur. LśniącaFOTO1.jpg (3604 byte) postać zagrzewała Franciszka do walki z tym potwornym mężczyzną. Franciszek modlił się o uniknięcie wściekłości strasznej postaci, ale lśniący mężczyzna nie znikał. Mówił: „Twój upór na nic się nie zda. Powinieneś walczyć z tym złym wrogiem. Proszę, bądź wierny i śmiało rozpocznij walkę. Będę obok ciebie. Pomogę ci i nie pozwolę, aby cię pokonał”. Franciszek zgodził się a walka była zaciekła. Wygrał ją dzięki pomocy tajemniczej i przepięknej postaci, która cały czas była u jego boku. Potworny mężczyzna zmuszony był do ucieczki a za nim, wyjąc, przeklinając i rycząc podążyła się reszta mężczyzn o obrzydliwych twarzach. Grupa mężczyzn o pięknych twarzach krzyczała z radości i uznania dla postaci, która pomogła biednemu Franciszkowi w tej wielkiej walce. Wspaniała i jaśniejsza niż słońce postać nałożyła na głowę Franciszka piękną koronę, tak piękną, że trudno byłoby ją opisać. Jednak nagle korona została zdjęta z głowy Franciszka i tajemnicza postać powiedziała: „Inną koronę, znacznie piękniejszą niż ta zachowałem dla ciebie, jeśli tylko będziesz walczyć z tym strasznym wrogiem, którego właśnie zwyciężyłeś. On będzie powracał z nową siłą a ty będziesz walczył nie wątpiąc w moją pomoc. Nie martw się jego siłą. Będę obok ciebie, zawsze będę ci pomagał a ty będziesz zwyciężał.” Po wizjach takich następowały prawdziwe starcia z Szatanem. Ojciec Pio miał w swoim życiu wiele starć z „wrogiem nieprzyjaznym duszom”. Tak naprawdę, jednym z najważniejszych celów Ojca Pio było wyrwanie dusz z objęć Szatana. Pewnego wieczoru Ojciec Pio był w klasztorze, w pokoju gościnnym na parterze. Kiedy położył się na pryczy, nagle pojawił się człowiek otulony czarnym płaszczem. Ojciec Pio zaskoczony wstał, żeby zapytać kim jest ów przybysz i czego chce. Nieznajomy powiedział, ze jest Duszą czyśćcowa. „Nazywam się Pietro Di Mauro” – powiedział – „zginałem w pożarze 18 sierpnia 1908 roku tutaj, w tym klasztorze, który został zamieniony na hospicjum dla ludzi starych. W tym pokoju zginałem w płomieniach, podczas snu na słomianym materacu. Musiałem tu przyjść, żeby prosić Cię o odprawienie Mszy św. za moją Duszę jutro rano. Pan Bóg mi na to pozwolił. Dzięki tej mszy będę mógł wejść do Nieba.” Ojciec Pio odpowiedział, ze chciałby odprawić te Msze. Potem, kiedy chciał odprowadzić nieznajomego do klasztornej furty, zdał sobie sprawę, że rozmawiał ze zmarłym, bo kiedy wyszli na dziedziniec, nieznajomy raptem znikł. Jeszcze tego samego wieczoru Ojciec Pio udał się do przełożonego klasztoru, Ojca Paolino z Casacalenda, żeby prosić go o możliwość odprawienia porannej Mszy św. za Duszę tego nieszczęśnika. Kilka dni później Ojciec Paolino chcąc zweryfikować informacje, które usłyszał od Ojca Pio, udał się do biura rejestracji ludności w St. Giovanni Rotondo, gdzie otrzymał pozwolenie na sprawdzenie listy zgonów z 1908 r. Pośród nazwisk ludzi zmarłych we wrześniu Ojciec Paolino odnalazł to, czego szukał. Zapis brzmiał: „We wrześniu 1908 r. w pożarze hospicjum zginał Pietro Di Mauro”. Pani Cleonice Morcaldi z St. Giovanni Rotondo była jedna z duchowych córek Ojca Pio. Miesiąc po śmierci jej matki Ojciec Pio powiedział do niej na zakończenie spowiedzi: „Dziś rano twoja matka poszła do Nieba. Widziałem ją podczas, kiedy sprawowałem poranną Mszę św.” Ojciec Pio opowiedział taką oto historię Ojcu Anastazemu: „Pewnego wieczoru, kiedy samotnie modliłem się na kościelnym chórze, usłyszałem jakiś szelest i zobaczyłem jak młody mnich krzątał się obok głównego ołtarza, odkurzając go i poprawiając kwiaty we flakonach. Myślałem na początku, że to Ojciec Leone przystraja ołtarz na nowo, a ponieważ był to czas kolacji, powiedziałem: „Ojcze Leone, teraz nie czas na strojenie ołtarza, idź na kolacje” Ale głos, który nie był głosem Ojca Leone, odrzekł mi: „Ja nie jestem Ojcem Leone”, „to kim jesteś?” – spytałem. „Jestem twoim bratem, odbywałem tu nowicjat. Moim obowiązkiem w czasie nowicjatu było dbanie o ten ołtarz przez cały rok. Niestety, wiele razy przechodząc przed ołtarzem nie oddawałem należnej czci Jezusowi w Przenajświętszym Sakramencie zamkniętym w tabernakulum. Za to poważne zaniedbanie jestem teraz w Czyśćcu. Ale Bóg w swojej nieskończonej dobroci przysłał mnie tu, żebyś mi pomógł jak najszybciej dostać się do Nieba”. Będąc przekonanym, że pomagam tej biednej, cierpiącej Duszy, zawołałem: „Będziesz w Niebie jutro rano, w czasie gdy będę celebrował Msze św.” „To okrutne!” krzyknął Duch, po czym zapłakał i znikł. Ta skarga zraniła boleśnie moje serce i ten ból towarzyszy mi przez całe moje życie. Bo tak naprawdę mogłem te Dusze natychmiast posłać do Nieba a tymczasem skazałem Ją na jeszcze jedną noc w straszliwym ogniu Czyśćca.” Ojciec Pio opisał niektóre własne doświadczenia w listach do swojego duchowego ojca: List do Ojca Augustyna, 7 kwietnia 1913 r: Moj drogi Ojcze, w piątek rano, kiedy jeszcze leżałem w łóżku, ukazał mi się Pan Jezus. Był zdruzgotany i załamany. Ukazał mi ogromny tłum księży, pośród których było wielu dygnitarzy z różnych kościołów. Jedni odprawiali Msze św. bez należnego nabożeństwa, inni ubierali lub zdejmowali szaty liturgiczne bez żadnego szacunku. Widok Pana Jezusa w tak opłakanym stanie wywołał we mnie ogromny ból. Zapytałem dlaczego tak cierpi. Nie odpowiedział, tylko pokazał mi ukaranie tych księży. Za chwile jednak, patrząc na nich z wielkim smutkiem zapłakał i zobaczyłem jak dwie duże łzy spłynęły po Jego twarzy. Odwrócił się i odszedł stamtąd wypowiadając gorzko pod ich adresem –„Mordercy!” Zwracając się do mnie powiedział: „Mój synu, nie wierz w to, że moja agonia trwała tylko trzy godziny. Moja agonia nadal trwa i będzie trwała do końca świata ze względu na Dusze, które bardzo umiłowałem. Dlatego wszyscy powinni czuwać, nikomu nie wolno zasnąć. Moja Dusza szuka wciąż choć odrobiny litości w sercu człowieka, ale ludzie nie chcą odwzajemnić Mojej ogromnej miłości. To potęguje Moje cierpienie i przedłuża agonię. A najgorsze jest to, że ludzie są obojętni, nie wierzą we mnie i gardzą Moja miłością. Ileż to razy Moj gniew jak piorun, chciałem obrócić przeciw nim, ale powstrzymali mnie Aniołowie i Duch miłości, który jest we mnie.... Opisz wszystko co widziałeś i co usłyszałeś ode mnie dziś rano swojemu spowiednikowi i powiedz mu, żeby Twój list pokazał Ojcu Prowincjałowi... „Pan Jezus dalej mówił ale nie wolno mi ujawnić już niczego więcej....” List do Ojca Augustyna,13 lutego 1913 r.: „Nie bój się cierpienia, które zsyłam na Ciebie, bo dam Ci również silę do jego przetrwania” - powiedział do mnie Pan Jezus. – „Moim pragnieniem jest, żeby twoja Dusza doznała oczyszczenia przez codzienne cierpienie. Nie bój się szatana, który będzie Cię gnębił, gdyż pozwoliłem na to, nie przejmuj się też, że świat odwróci się od Ciebie. Nikt nie może odnieść zwycięstwa nad tym, który cierpi z miłości do mojego Krzyża, bo Ja go ochronię”. List do Ojca Augustyna, 18 listopada 1912 r.: „...Pan Jezus, Jego kochana Matka, Anioł Stróż i inni nie przestają mi powtarzać, że aby stać się ofiarną zertwa trzeba oddać całą swoją krew (życie).” List do Ojca Augustyna, 12 marca 1913 r.: „...mój Ojcze, posłuchaj skarg słodkiego Pana Jezusa: „Moja miłość do ludzi spotyka się z pogardą i odrzuceniem!. Ludzie nie będą mnie prześladowali jeśli będę ich mniej kochał. Moj Ojciec w Niebie nie chce tego dłużej tolerować. Chciałbym przestać ich kochać, ale...(tutaj Pan Jezus umilkł i za chwile mówił dalej) moje serce jest stworzone do miłości! Zmęczonym ludziom trudno jest przezwyciężać pokusy, oni wolą pozostać w swojej niegodziwości. A ja najbardziej kocham te Dusze, które nie radzą sobie z pokusami. Słabe Dusze są przerażone i pełne desperacji. Dusze, które są silne ufają Jezusowi. Ludzie pozostawiają Mnie w kościele rano i wieczorem. Nie dbają o Przenajświętszy Sakrament ołtarza, nie mówią o Nim z miłością, wyrażają się o Nim obojętnie i ozięble. Moje serce jest zapomniane, nikt nie dba o Moją miłość; jestem ciągle zasmucany. Moj dom stal się teatrem dla wielu ludzi, nawet dla kapłanów, o których dbam jak o źrenice Mego oka i których chronię szczególnie, którzy powinni łagodzić ból Mego serca, i pomagać Mi w zbawianiu Dusz, w zamian... Kto w to wierzy? Otrzymuje tylko samą niewdzięczność od nich. Widzę, mój Synu, ze wielu z nich... (Pan Jezus przestał mówić na chwile, szloch ścisnął Mu gardło, zapłakał), stwarza tylko pozory, w rzeczywistości zdradzają Mnie popełniając świętokradztwa, depcząc i niszcząc Światło i Moc, które im ciągle daje...” List do Ojca Benedykta, 17 grudnia 1917: W 1917 roku Ojciec Pio nie wahał błagać i prosić naszego Pana o pokój na Ziemi. Powiedział: "Podczas jednego z objawień, kiedy ukazał mi się Jezus, błagałem Go wytrwale i nieustannie o zmiłowanie dla biednych narodów, które cierpiały z powodu wojny. Prosiłem, by święte Miłosierdzie Pana zastąpiło Jego świętą Sprawiedliwość. Ale On odpowiedział mi tylko pewnym skinieniem ręki, jakby mówiąc: powoli, powoli.... Ale....kiedy? zapytałem. Pan popatrzył na mnie z zatroskaniem i odszedł bez słowa." Źródło: http://www.padrepio.catholicwebservices.com/POLSKA/Apparition_Polska.htm Widzenia i dusze w Czyśćcu - św. Ojciec Pio. Ojciec Pio zaczął otrzymywać objawienia, kiedy był jeszcze dzieckiem. Mały Franciszek nie wspominał o nich nikomu, ponieważ myślał, że objawienia otrzymują wszyscy ludzie. Objawiali mu się Aniołowie, Święci, Jezus, Najświętsza Panna, ale czasami także Sza...Więcej…
    Wrz 4 '14, 09:34
    0 11
    11 użytkownicy którzy to lubią
  • Lena
    Siostra Maria od Krzyża " RĘKOPIS Z CZYŚĆCA " http://wobroniewiaryitradycji.files.wordpress.com/2012/11/siostra_maria_od_krzyza-_rekopis_z_czyscca.pdf
    Wrz 3 '14, 09:07
    2 8
    8 użytkownicy którzy to lubią
  • Lena
    KORONKA ZA ZMARŁYCH Na początku: Wierzę w Boga... Ojcze Nasz... Zdrowaś, Maryjo... Chwała Ojcu... Na dużych paciorkach: Boże Miłości i Miłosierdzia, ofiaruję Ci za zmarłych Mękę, Śmierć i Zmartwychwstanie Syna Twojego, łącząc modlitwę i ofiarę mojego życia. Na małych paciorkach: Miłosierna Miłości Boga mojego, przyjmij zmarłych do Królestwa swego. Po każdym dziesiatku: Przez Serce Maryi, Pośredniczki Łask, błagamy o Miłosierdzie Twoje. Modlitwa na zakończenie: Wieczny odpoczynek racz im dać, Panie, a światłość wiekuista niechaj im świeci. z: "Kołaczcie a otworzą wam" Najpiękniejsze Koronki Wydawnictwo eSPe Imprimatur Kuria Metropolitalna w Krakowie nr 1444/2004 z dnia 17 czerwca 2004 r. KORONKA ZA ZMARŁYCH Na początku: Wierzę w Boga... Ojcze Nasz... Zdrowaś, Maryjo... Chwała Ojcu... Na dużych paciorkach: Boże Miłości i Miłosierdzia, ofiaruję Ci za zmarłych Mękę, Śmierć i Zmartwychwstanie Syna Twojego, łącząc modlitwę i ofiarę mojego życia. Na małych paciorkach: Miło...Więcej…
    Sie 31 '14, 07:49
    0 9
    9 użytkownicy którzy to lubią
  • Lena
    " Żadna praca, żadne wspomaganie cierpiących nędzę nie dokonuje się bez walki i zmagań. Dlatego gdy byłam jeszcze małym, zdrowym dzieckiem, a potem krzepkim dziewczęciem i modliłam się nad grobami na kościelnych cmentarzach, wtedy złe duchy, a nawet sam Nieprzyjaciel, często mi przeszkadzały, straszyły mnie i maltretowały. Wokół słyszałam wrzaski, otaczały mnie straszliwe zjawy, często powalano mnie na groby, popychano, i rzucano na wszystkie strony, próbowano przemocą usunąć z cmentarza. Bóg dał mi jednak tę łaskę, że nie dałam się zastraszyć i nigdy nawet na jeden włos nie ustąpiłam Nieprzyjacielowi, a tam, gdzie mi przeszkadzano podwajałam swe modlitwy. O, ileż podziękowań otrzymałam od moich dusz czyśćcowych!” A.K. Emmerich. Błogosławiona Anna Katarzyna w swych wizjach wielokrotnie prowadzona była do czyśćca. Dzięki temu zrozumiała, jak bardzo potrzebują pomocy dusze tam przebywające i stała się ich wielką orędowniczką. Źródło: http://obrazmojegoserca2.blog.onet.pl/2014/02/26/sekret-dusz-czyscowych-sw-anna-katarzyna-emmerich " Żadna praca, żadne wspomaganie cierpiących nędzę nie dokonuje się bez walki i zmagań. Dlatego gdy byłam jeszcze małym, zdrowym dzieckiem, a potem krzepkim dziewczęciem i modliłam się nad grobami na kościelnych cmentarzach, wtedy złe duchy, a nawet sam Nieprzyjaciel, często mi przeszkadzały, strasz...Więcej…
    Sie 29 '14, 09:20
    0 8
    8 użytkownicy którzy to lubią

Moja Tablica

Musisz się zalogować, aby komentować
Bożena
Cze 10, 09:04
Serdecznie dziękuję, cieszę się ,że będę mogła się modlić wspólnie za dusze czyśćcowe
Anna
Lut 14, 15:17
Dziękuję :)
anna
Mar 20 '16, 15:36
Dziękuję za wspólną modlitwę ☺
ANNA
Oct 25 '15, 02:35
Również dziękuję za wspólną modlitwę :)
Katarzyna
Maj 25 '15, 19:41
Dziękuje i ciesze się że mogę się wspólnie modlić za dusze w czuśćcu cierpiące.
Lena
Sie 21 '14, 09:32
ja również dziękuję:)
Aneta
Sie 20 '14, 14:57
Dzięki :)
'':
ściemnij
przesuń
Głosowanie: