Loading...

Czy w takim wypadku narazie zrezygnować z nowenny? | Forum Nowenny Pompejańskiej

Magdalena
Magdalena Lut 22, 09:07

Przez kilkanaście lat byłam daleko od Boga. Mój byly narzeczony również i raczej nigdy się nie nawroci. Zerwał ze mną trzy dni temu, a ja modle się o jego powrót. Wciąż mam wątpliwości i boję się do końca zaufać Bogu w naszej sprawie, watpie czasem w jego dobroć i w to że jest naprawde Bogiem całego istnienia. Wiem ze po moich długich poszukiwaniach prawdy żadnen cud ani świadectwo mnie do tego nie przekona. Przez kilkanaście lat byłam daleko od Boga. Choc moj umysl watpi, sercem staram się wierzyć. Staram się nawrócić. Wole umrzec niz gdyby przez moje prośby Bog mial oddalic nas od siebie jeszcze bardziej. Nie przestane kochac narzeczonego nigdy. Modlę się nowenną pompejanską od trzech dni o jego powrot. Byliśmy ze sobą prawie 7 lat. Kiedyś go zdradzalam i myślałam o rozstaniu. Wiedział o tym. Niewiem czemu to zrobilam. Dzisiaj jestem zupelnie inną osobą, poruszylabym Niebo i Ziemię żeby do mnie wrócił. Nie wiedzialam ze mozna kogos tak bardzo kochac. 
Ostatnio wyznał że przez te 4 lata od czasu mojej zdrady nie pogodził się z tym, codziennie widzi przed oczami mnie gdy przyznaje się do tego co zrobiłam, widzi i slyszy wszystko co mówiłam przez tamten czas jak powiedzial z perspektywy trzeciej osoby, wciąż sni mu sie to po nocach, wciąż placze, byle jakie słowo mu o tym przypomina. Nie panuje nad tym. Prawie przez to wszystko zwarjował. On rowniez przezywa rozstanie ale mowi ze nie daje rady. Był przez to dla mnie opryskliwy, oschły, czesto obojętny na moje uczucia. Ostatni czas to była huśtawka od wyznawania sobie miłości i planowania wspólnej przyszłości po odwoływanie wszystkiego i rozważanie rozstania. Powiedzial ze moze kiedys jeszcze nam się uda ale żebym na niego nie czekała. Wyznał że ostatecznie o rozstaniu zadecydowało to jak się poczuł. Było to akurat wtedy gdy odmawialam nowenne pompejańska. Choc Bog prowadził mnie od kilku dni tak abym wciąż wyrażała swoją intencję przez dziwne zbiegi okoliczności i natykajac mnie na świętych od spraw beznadziejnych to wciaz sie boje. Wiem że podczas tej nowenny wszystko może się pogorszyć. Boję się ze zły bedzie podstawial nam nogi i spelni wszystko to czego się boję, wszystko się pogorszy a Bóg ostatecznie nie spelni mojej prośby. Boje sie tez ze Bog robi to wszystko specjalnie i na dodatek daje mi fałszywą nadzieję. Nie chce żeby sprawil ze przestanie mi zależeć, albo spełnił coś opacznie. Gdzie tu miejsce na wolną wolę? Czasem ciężko mi odróżnić działanie Boga od jakiejś innej siły. Człowieka łatwo oszukać. Potrzebuję poczuć łaskę i miłość Boża bo inaczej watpie w swoje nawrócenie. Wiem że gdyby spełnił moją prośbę do końca życia, nawet i codziennie wychwalalabym jego dobroć i opowiadała o niej światu. 
Mój były narzeczony nie wierzy w nic. Nie raz słyszał jakieś głosy w głowie i widzial różne rzeczy. Boję się ze jest pod takim wpływem złego ze moje modlitwy wszystko pogorszą i zniszczą wszelkie szanse na jego powrót. Nie wiem co mam robic. 

Czy narazie zrezygnować z nowenny pompejanskiej? Prócz tego modle się tez do sw Rity, sw Tadeusza Judy i Jana Pawła ll. 

Proszę pomóżcie, zrobię wszystko co trzeba.