Loading...

Ataki agresji w pierwszym dniu nowenny Psychika czy diabeł | Forum Nowenny Pompejańskiej

Lokalizacja tematu: Forum » Różaniec » Trudności z różańcem
Gosia
Gosia Wrz 9, 20:15

Cześć 

Ostatnio w mym życiu nastały zmiany. Po dwóch latach budowania związku zerwał ze mną chłopak. Relacja była trudna ale piękna , wspieraliśmy sie pomimo trudnosci , ja starałam się go wyciągnąc z trudnej sytuacji życiowej jakiej się znalazł, przybliżyc go do Boga  , walczyłam, starałam się, chciałam by wyszedł na prostą. Ostanie miesące były trudne  do problemów w związku dołozyła sie bardzo duża odlegołoś jaka znalazła się między nami. Ja studiowałam w innym mieście a on był w innym.Widziałm jak on zaczął się zmienać i wyprawiać głupoty. Powiedziałm mu o tych problemach że cos się wypala i się martwie o ten związek , on wysłuchał mnie,myślałam że wszystko jest ok , po czy po dwóch miesiącach nagle zadzwonił i powiedział że przemyślał juz sobie wszystko i że nie da sie tego zwiazku budować i ze juz mnie nie kocha i sie wypaliło . Byłam w szoku wczoraj jeszcze gadaliśmy o wspólnym wyjezdzie za granice,ślubie a dziś nagle zrywa. Znów próbowałam to ratować , pisałam dzwoniłam , on nic ignorował. Poszedł na złą scieżke , zaczął obserwowac rozebrane tyłki na inst. i wchodzić w środowisko bez wartosci którego ja nienawidze. Pierwszy miesiac upłynął na błaganiu oraz płaczu, schudłam , nie jadłam , swym nastrojem wprowadzałam zamęt w domu.                                                                                                  

Przypadkiem zaczełam interesowac sie magią  zaczełam chodzic do wróżek ( byłam już 3 razy)  by tarotem powiedziały mi przyszłość.Dziwiło mnie ze wiedziały wszystko o moim życiu a zarazem fascynowało.Kusiło mnie by zamówić rytuał ,,białej' magi na powrót chłopaka, juz nawet kupiłam świeczki ...(wrózki mówiły że będzie chciał wrócic ale żebym się nie zgadzała ) Powoli zaczełam coraz bardziej się zagłębiać.Czułam sie jakby silniejsza , że w prosty sposób moge mieć nad czymś kontrole , jednak zawsze z tyłu głowy był jakiś głos  i ostrzezenia od rodziców bym w to się nie zagłebiała. Po wielu wachaniach poszłam w koncu do spowiedzi ( nie byłam od czasów pandemi ) rozpłakałam sie , powiedziałam księdzu o tarocie i że dałam się temu porwać . Ksiądz ostro mnie skrytykował , zapytał sie poważnie ..'' jaka jest Twoja wiara ? Zły cie zawiedzie a Bóg nigdy''. Po tej ostrej spowiedzi poszłam na msze i przyjełam komunie rozpłakałam się bo usłyszałam w środku głos jakby od Boga do małego dziecka        ,, no i czego się boisz  córeczko ja jestem tutaj '' To był przełomowy moment po wszystkich przejsciach jakie miałam.Zaczełam odmawiać różaniec Ojca Dolindo który dał mi ukojenie po wszystkich przejsciach , modliłam sie w nim o powrót chłopaka, ewentualne pogodzenie się z nim lub ukojenie w tej sytuacji .                                                                                                                                                                                                                  

 

W pociągu czytając swiadectwa natchneło mnie by odmawiać Nowenne pompejańską w intencji odbudowania relacji z byłym chłopakiem  by wrócił  na dobrą droge a jeśli Bog bedzie chciał inaczej to prosze o spokój i  dobrą miłość. Dziś jest pierwszy dzień i czuje się okropnie jestem rozdrażniona agresywana do wszystkich i mam złośc do całego świata i do Boga że coś mi dał a potem odebrał .Pokłóciłam się o pierdołe z swoja matką . Znów po chwilach spokoju czuje zamęt w mej duszy .Trace nadzieje w sens intencji i nowenny . Nie wiem czy to ma psychika czy zły atakuje...jakby czały czas mam wrażenie że nie warto odmawiać tej Nowenny..bo to nic nie da  ...Pomocy ..nie wiem co sie dzieje  

Edytowany przez Gosia Wrz 9, 20:17
Daniel
Daniel Wrz 9, 23:27

Witam

Przypadkiem wpadłem Twoją wiadomość przeglądając internet i postanowiłem odpowiedzieć z racji tego że szukasz jakiejś pomocy i że tak powiem , miałem czy mam podobny problem.

Ja się nawróciłem przez zerwanie mojej dziewczyny ze mną ( nie chcę się rozwodzić nad moim przypadkiem , wiedz tylko że na pewno miała powody , dużo powodów żeby ze mną zerwać i zrobiła to choć nasz związek był wypełniony mnóstwem frazesów "kocham Cię" , "nigdy Cię nie opuszczę" itp. , ja nie zamierzałem pomimo jej wad , ona już niekoniecznie , tyle o moim przypadku ) i powiem Ci że zanim w ogóle zanim doszedłem do siebie po tym wszystkim , weszłem w większe bagno w którym byłem i jestem ale za to przynajmniej zobaczyłem prawdziwe światło w życiu , uświadomiłem sobie prawdziwy sens życia i egzystencji człowieka na tym świecie. Czy Bóg postąpił źle pozwalając jej odemnie odejść ? No nie bo zanim odeszła byłem indyferentnym baranem który o kwestiach wiary nawet nie pomyślał , czysty materializm , choć nawet nie byłem ateistą , ja te rzeczy ( czyli rzeczy najważniejsze , czyli sens życia człowieka , co będzie po śmierci itp ) miałem w dupie. A gdy straciłem sens życia bo no muszę przyznać że była mi ona sensem , nawet czasami wydawało mi się że jest mi bliższa od mojej mamy. A tu nagle koniec , i stało się to w tydzień i najlepsze że zaczęło się psuć jak ze sobą zamieszkaliśmy , to dopiero pokazało czym był mój związek w istocie , i nie usprawiedliwiam tutaj moich ułomności bo one były i są.

Do czego zmierzam? No zmierzam do tego że dla każdego wierzącego Bóg ma plan , Ty byłaś jakoś wierząca , bo nie jestem w stanie stwierdzić po tylu informacjach jak bardzo , podczas związku i próbowałaś go nawracać. Musisz zadać sobie pytanie , Ty sama , bo ja nawet nie zmierzam Ci pomagać bo jestem za głupi żeby to robić , dlaczego tak się stało , a może dlatego że Ty nie dałabyś rady przeciągnąć go na jasną stronę a on po latach by Cię wciągnął na złą , no niewiemy tego ale może mogłoby tak być , może mogło by stać się coś jeszcze gorszego , niewiem zależy jak postrzegamy zło.

Wiem jedno że nie powinnaś zbaczać ze słusznej ścieżki , nie powinnaś z tego powodu niszczyć własnego życia ( ja swoje praktycznie zniszczyłem ale mój przypadek akurat trochę dziwny ) . Z powodu moich zalet moja dziewczyna potrafiła codziennie powtarzać że mnie kocha , co z tego skoro z powodu mych wad potrafiła zerwać w tydzień. To boli i to bardzo znam to uczucie , ale ten świat jest po to żeby bolało, żeby coś zrozumieć , żeby się uświęcić , żeby nie być jak zwierzę które tylko pracuje na to żeby używać ( gdyby mogło to by nie pracowało ) i być szczęśliwym że się używa. I pisząc o słusznej i jedynej prawdziwej ścieżce mam na myśli kościół katolicki ( jeżeli jesteś wierząca ale nie za bardzo kościół czy wiara katolicka to zaufaj mi to jest jedyna słuszna ścieżka , informacja sprawdzona )

Odpowiadam tylko dlatego że ja nie miałem przyjemności za dużo pogadać jak bardzo mnie to boli a wiem że tego potrzeba żeby o tym podyskutować , pogadać , wypłakać się itd. a zazwyczaj nie ma z kim bo większość ludzi zmienia partnerów jak rękawiczki , i jeszcze mówią że to nawet lepiej że tak szybko no bo trzeba zażyć życia , a po życiu palić się do jego końca.

I teraz coś co Ci może pomóc , przedewszystkim O. Augustyn Pelanowski , nieważne którą homilię wykład czy niewiem wywiad będziesz słuchała , ten człowiek po prostu pomaga samym otwarciem ust. Nie słyszałem i nie widziałem człowieka tak głębokiego prawdziwego jak on. Myśle że nawet jeżeli nie odniesię się jak ja do Twojego przykładu osobiście i coś Ci poradzi , to pomoże Ci bardziej niż ja.

I przede wszystkim kobieto wytrwaj w cierpieniu ( ja się nie będę przyznawać po jakim czasie przestałem płakać po mojej byłej bo wstyd ale długo , długo bo to było mi potrzebne ) bo to uświęca a potem widzisz świat głębszym , a przede wszystkim lepiej rozumiesz czym jest wiara i kim jest Bóg.

 

Edytowany przez Daniel Wrz 9, 23:34
Gosia
Gosia Wrz 10, 17:49
Cytat z Daniel

Witam

Przypadkiem wpadłem Twoją wiadomość przeglądając internet i postanowiłem odpowiedzieć z racji tego że szukasz jakiejś pomocy i że tak powiem , miałem czy mam podobny problem.

I przede wszystkim kobieto wytrwaj w cierpieniu ( ja się nie będę przyznawać po jakim czasie przestałem płakać po mojej byłej bo wstyd ale długo , długo bo to było mi potrzebne ) bo to uświęca a potem widzisz świat głębszym , a przede wszystkim lepiej rozumiesz czym jest wiara i kim jest Bóg.

 

Dziękuje Ci Daniel za odpowiedz pełną szczerości i nadziei.Podoba mi sie twoja samoświadomość  . Ja zawsze byłam wierzca a Bogiem byłam w bezpośredniej relacji ale troche takim zbuntowanym ale mimo wszystko zawsze przy nim będącym. Też współczuje Ci bo wiem co czułeś a jednocześnie podziwiam że wyszłeś z tego i wyniosłeś  dobre wnioski . Mnie najbardziej boli że ktos kto był mi bliski , komu poświecało się dusze i ciało   i się pomagało nagle Cię odrzuca i traktuje jak zero , jak obcą osobe, nie odzywając się , karając Cię milczeniem i olaniem . To sprawia że czuje straszną nienawiść a jednocześnie smutek. Dziś mija drugi dzień od nowenny ..staram się dalej modlić . Dziękuje Ci za wsparcie :) 
Edytowany przez Gosia Wrz 10, 17:49
Daniel
Daniel Wrz 10, 23:34

To masz szczęscie bo ja niby bylem ochrzczony niby byłem z wierzacej rodziny , a koniec konców jak się zaczałem nad tym zastanawiać to wyszło że jestem indyferentny a tradycje obchodzimy tylko dlatego ze tak juz było jest i bedzie ale napewno nie z jakiś głębszych pobudek ( głupio pisać ale wiele ludzi myśli że wierzy a to tak naprawdę tylko fasada [ coś jak nasze państwo które niby jest ciągłością tego za co ginęli nasi przodkowie ] w tym rodziny , tymbardziej jezeli chodzi o religię katolicką , w której naprawdę trochę się wymaga żeby przynajmniej nalezeć do jakiejś wspólnoty , a nie tylko wpis u księdza że ochrzczony )

Nie napisałem że wyszłem , ale już przynajmniej nie wpadam w rozpacz jak myślę o niej , ale już napewno nie zamierzam do niej wrócić nawet gdyby chciała , mam podobne uczucia do Ciebie , ale nie zamierzam tego odwrócić bo poszło tyle słów które okazały się później frazesami że szok.

I apropo tego właśnie co Cię najbardziej boli , i mnie poniekąd też ( bo mój problem nie był z racji tego że ja negatywnie na nią wpływałem tylko że sam jako człowiek byłem czy jestem zepsuty a nie że ją w jakiś sposób krzywdzilem czy zmuszłem do czegos czy inne tego typu synomimy ). To moja droga świadczy tylko o tym że te nasze niby wspaniałe osoby z którymi chcieliśmy spędzić życie tak naprawdę nie były dla nas osobami bliskimi a tymbardziej osobami które nas kochały, niestety. Jeszcze jak piszesz mi że się poswiecałaś dla niego , dużo robiłaś a on nawet nie potrafi zachować się jak człowiek ( moze po prostu nie chce Ci robić nadziei czy cos ale to inna kwestia ) i traktuje Cię jak pierwszą lepszą obcą osobę , to takie zachowanie o nim świadczy. Zakładam że seks i wszystko co miało być było , się znudziło , się znurzyło , już nie jest tak ciekawie , przydało by się świeże mięso , ja mam mnóstwo znajomych chłopaków i osłuchałem się takich tekstów mase. Ja wogóle jak słyszę , że coś na chwilę , a że jak się znudzi to się wymieni i inne tego typu prostactwa to po prostu wiem że mam doczynienia z osobą niedojrzałą która będzie miała problemy w tym , czy w tamtym , czy w stałym juz zwiazku problemy. Niestety taki świat.

Miłość to jest coś co jest wieczne i maksymalnie pozytywne ( dlatego się mówi że Bóg jest miłością , przynajmniej u katolików ). Jak się kogoś kocha i mu się to mówi to tak jakby się mu mówiło że będę przy Tobie na zawsze. Jak się kogoś kocha to nawet jak sam sobie robisz krzywdę choćby dla przyjemności , to nie pozwalasz na to osobie która kochasz bo Ty chcesz dla niej tylko dobrze. Ja zrozumiałem i to jak kopniakiem w twarz od Boga że mówienie o miłości w dzisiejszych czasach w większości jest to tylko frazes , nic nie warty pusty frazes , a miłość wychodzi dopiero w czynach. Czyny pokazują wszystko , choć życie jest drogą i różnie może być. I dopiero wtedy wiesz czy np. osoba która Cię kocha poświęci życie za Ciebie a to jest prawdziwy dowód miłości.

Ja tylko pokazuję Ci że w tej sytuacji z wami , Ty jesteś osoba wartą czegokolwiek i to nie Ty powinnaś rozpaczać tylko on , bo na dzisiejszym świecie rzadko spotyka się osobę na 100% oddaną ;) albo na 99% bo na 100% to tylko Bóg :D

Edytowany przez Daniel Wrz 10, 23:52