Loading...

Trudne Intencje - Czy Bóg nas słucha? | Forum Nowenny Pompejańskiej

Andrzej
Andrzej Lut 12, 13:29

Witajcie,

Jestem na tym forum od kilku miesięcy. Sam odmawiam nowennę pewnej konkretnej intencji, czy może dotyczących relacji z bliską sercu osobą. Postanowiłem napisać słów kilka. Wiem, często to co łączy nas z drugim człowiekiem, dlaczego Bóg nam "to odbiera". W czym zawiniliśmy, etc... Ile pytań tyle... milczenia? Dlaczego piszę? Rozumiem to forum jako swoistą "grupę wsparcia". Wsparcia w modlitwie, w tym, że warto, że to co nas spotyka ma służyć dobru, samorozwojowi etc... Samorozwojowi w poszukiwaniu Boga i tego co nam chce w życiu dobrego uczynić. No ale do brzegu. Drugi człowiek i nasze relacje z nim to materia dość skomplikowana. Po miesiącach rozłąki, wielu godzinach modlitwy dostrzegam złożoność tematu. Oczywiście jasnych odpowiedzi nie otrzymuję. Padają słowa, czy to od duchownego podczas spowiedzi, czy od osób bliskich, które umacniają mnie w przekonaniu, że ta modlitwa niezależnie od tego, czy intencje zostaną wysłuchane i jak to się będzie miało do tego, co w moim sercu, czy może wyobrażenia jak to wszystko powinno się skończyć, że moja modlitwa ma sens. Mam mocne przekonanie, że Bóg nas słucha. Często to o co prosimy, czyli kwestie dotykające relacji nie są proste do rozwiązania. Dlaczego? Jesteśmy jednak wolni. Mimo działania Boga w naszym życiu, nie dostrzegamy właśnie tego działania, będąc zaślepionym. I tak może też być z drugim człowiekiem. Bóg pokazuje drogę, naprowadza, a my a to pach... i wykręcamy, bo mamy 100% przekonania, że to ta właściwa droga. Ile to mamy przy okazji modlitwy żalu, pretensji. Boże, dlaczegoś mnie opuścił? No i mamy rozważania. Czy Jezus też nie miał wątpliwości? Ile cierpienia spadło na Jego barki? I ta ufność, wręcz ślepa. Czy my taką mamy, czy mimo modlitwy potrafimy zaufać? Czy jedynym wyznacznikiem jest i tylko jedynie fakt, że albo będzie tak jak my chcemy a jak nie to dąs na Boga? 

No właśnie. Jakie macie doświadczenia, czy dostrzegacie wolę Bożą, czy czujecie się prowadzeni, czy może błądzicie jak dzieci we mgle? A co będzie, jeśli intencja nie przyniesie żądanego skutku?

Oj tak.. sam szukam... odpowiedzi? Nie... raczej szukam tego co prawdziwe w działaniu Boga z nadzieją, że to co najpiękniejsze dopiero przede mną, z poczuciem, że z mojej modlitwy wypłynie dobro z ogromną mocą. Nie dlatego, ze tak mocno się modlę ale w ufności, że Bóg jednak działa i tego dobra dla nas pragnie tak samo jak i my.

Nooo... jestem zadziorny. Ciekaw jestem Waszych spostrzeżeń.

Niech Wam Bóg błogosławi i daje siłę w najtrudniejszych chwilach. W końcu dla Boga nie ma nic niemożliwego :-)

Michał
Michał Lut 12, 17:37
Modlitwa o powrót ukochanej osoby nie spelni sie. Bog ma inny plan dla Ciebie. Kazdy człowiek ma wolna wole i jesli ktos sam odchodzi to nowenna nie pomoze. Zobaczysz po 54 dniach. Nowenna nie spelnia zyczen. Jedynie daje Ci możliwość odnalezienia Boga w swoim życiu.
Jugi
Jugi Lut 12, 19:18

Michale dlaczego z gory zakladasz taka opcje ze sie nie spelni? "czlowieku malej wiary"... nikt nie mowi ze po 54dnia ma sie cos zmienic.. tyle tylko trwa modlitwa a owoce moga nastapic dluugo dluugo po.. modlitwa nie spelnia zyczen, bo to nie zaklinacz zyczen. Modlitwa o powrot nie jest zyczeniem a pragnieniem serca czlowieka do ktorego Bog sie moze przychylic. Wolna wole ma kazdy i Bog tego nie narusza ani modlitwa o powrot. Ludzie modlac sie w tych intencjach zwracaja sie do Boga o pomoc, o interewncje, o dawanie (w przeroznej postaci) wszelkiego rodzaju "wyborow" z ktorymi nasz ukochany musi sie stawic. nikt kto sie o to modli nie zaklada ze Bog pojdzie do tamtej osoby, zlapie sila, postawi przed nami i powie "masz kochac"... nie wiesz jaki plan ma Bog na czyjes zycie wiec nie powinienes wypowiadac sie w taki sposob.. miliony identycznych sytuacji moga skonczyc sie w przerozny sposob.. a twoja wypowiedz wrzuca kazda osobe i jej sytuacje do jednego worka zatytuowanego "on ma wolna wole, Bog ma inny plan, to nie koncert zyczen" tylko nasywa sie pytanie czy "TY" jestes Bogiem ze wiesz jak to sie zakonczy czy tylko czlowiekiem ktory nie ma prawa podcinac komus skrzydel.. to tak samo jakby mowic komus kto modli sie o zdrowie dla umierajacego bliskiego "nie modl sie, Bog ma inny plan, twoje zyczenie sie nie spelni, ten ktos i tak umrze".....  

Edytowany przez Jugi Lut 12, 19:20
Michał
Michał Lut 12, 19:23
Ja tylko podalem na swoim prxykladzie. Uwierz mi zycze wszystkim jak najlepiej i oby Pan wysluchal ich pragnien. Módlcie sie calym sercem i ufajcie.
Magdalena
Magdalena Lut 12, 19:45

Dziś nastąpi przełom i zgodzę się z Jugi;) modlitwa o powrót ukochanej osoby ma sens i spełnia się częściej niż myślisz. 3 Lata temu sama napisałam tutaj świadectwo kiedy mój chłopak mnie zdradził i odszedł. Jeszcze w części błagalnej bombardował mnie smsami i listami typu ''jestem idiotą''itp. Wróciliśmy do siebie i byliśmy razem przez kolejne lata. I wiem, że to tylko za sprawą tej nowenny bo inaczej nigdy nie wybaczyłabym zdrady zwłaszcza jak słyszysz od każdego ''JAK RAZ ZDRADZIŁ ZAWSZE BĘDZIE ZDRADZAŁ''. Teraz odszedł, fakt, była nowenna o jego powrót, nie wrócił. Ale coś się zmieniło. Zaczął się interesować moim życiem, co u mnie itp, z tym że ja już chyba mam też inne podejście do niego

Waleczna
Waleczna Lut 12, 19:51
U mnie się nie udało... Aktualnie błądze we mgle szukając odpowiedzi dlaczego tak się stało. Czy Bóg już mi odpowiedział nie wiem... Wiem, że nadal Go nie słyszę. Nic nie rozumiem... Ale tak jak napisała Jugi, każdy przypadek jest indywidualny. Trwajcie w modlitwie o spełnienie pragnienia serca dopóki jest nadzieja...
Michał
Michał Lut 12, 20:00
Ja dzisiaj usłyszałem od osoby z ktora chciałem spędzić reszte zycia ze jest szczęśliwa z innym, czuje sie bezpiecznie i stabilnie. Ma wszystko czego jej trzeba. I właśnie koncze prawie czesc blagalna w naszej intencji i nie wiem co dalej. Swiat sie wali, serce rozrywa sie na kawalki. Jedyne co wiem to dzieki tej nowennie nawrocilem sie. Inaczej patrze na swoje zycie i zaczynam rozumieć na czym polega wiara.
Andrzej
Andrzej Lut 12, 20:06

Michale@

Rozmawiając z ludźmi, którzy modlą się w trudnych intencjach, dotyczących relacji... dostrzegam pewną prawidłowość. Modlitwa zmienia kierunek... zwykle te osoby nie modlą się stricte o powrót, choć od tego zaczyna się modlitwa. Kolejne nowenny są w intencji za konkretną osobą, za nas samych i często zaczyna się nasze życie odmieniać. Napisałem post celowo, bo dostrzegam potrzebę rozmowy. Tam gdzie świadectwa tyczą relacji zawsze jest ogrom komentarzy. Niejednokrotnie pada wiele mądrych słów, które pomagają, jeśli nie mnie to innym. Z jakiegoś powodu jesteśmy tu i uważam, że wiara, poszukiwanie Boga, sensu życia, swego rodzaju innego spojrzenia na otaczający nas świat... ot chyba tego poszukujemy wszyscy. Poniekąd wszyscy w ten czy inny sposób jesteśmy pogubieni. Wiek, doświadczenia życiowe, etc... są bez znaczenia jeśli nie potrafimy się uporać z relacjami międzyludzkimi. Czy coś złego jest w tym, że walczymy o drugiego człowieka? Czy nasza modlitwa może komukolwiek zaszkodzić?

Michał
Michał Lut 12, 20:09
Zgadzam się z Toba. Najpierw modlimy sie o powrot a później o zmianę swojego życia i sens zycia naszego.
Waleczna
Waleczna Lut 12, 20:25
U mnie też zadziałała ta prawidłowość. Zaczęłam od nowenny o powrót, a z czasem zaczelam dostrzegać inne sprawy w moim i jego życiu, o które warto się modlić. Wiele zrozumiałam... Żałuję strasznie, że nie dostałam szansy żeby naprawić błędy :( Ale wierzę, że moja modlitwa w jakiś sposób pomoże osobie, którą kocham...
Piotr
Piotr Lut 12, 21:32
Ja też doświadczyłem tego że pierwszą nowenne odmawialem o powrót ukochanej żony. Teraz obecnie odmawiam o nawrócenie oraz przemiane serca bliskiej mi osoby nie wiem co z tego będzie ale ufam że na Ojciec nas słyszy i wstawi się za naszym sakramentalnym małżeństwem. Módlcie się i ufajcie syn człowieczeństwa przyjdzie.
Waleczna
Waleczna Lut 13, 07:14
Jeśli chodzi o małżeństwo, masz dużo większe szanse. Bóg o nie walczy. Życzę Ci, żebyście do siebie wrócili. Wytrwałości!
Andrzej
Andrzej Lut 13, 09:58

Szczęść Boże :-)

Hm... Wczoraj byłem u spowiedzi i z ust księdza padły dość dziwne kwestie. Raz... to Bóg mnie tam zaprowadził, czyli do konfesjonału. Dwa... bym nie modlił się o drugą osobę, bo to mój plan, nie Boga. Hm... Dużo mówił o oddaniu w wolę Boga. No tak... ale. Znów zagwozdka. Bo? Owszem, Bóg mnie poprowadził do konfesjonału ale była też wola. Wolnej woli Bóg nam nigdy nie odbierze. Skoro się modlę i ta potrzeba we mnie jest... to czy coś złego może z tego wyniknąć? Czas jakiś temu pewna osoba duchowna powiedziała mi, że skoro to uczucie jest bardzo silne, to możliwe, że Bóg mi tego nie odbiera, bo ma na to swój plan. Może jestem potrzebny duchowo tej drugiej osobie. Nadmienię, że od dość sporego czasu modlę się też o uwolnienie od tych emocji, etc... No własnie. Jak rozeznać wolę Boga? Można uprościć... i skoro nie ma zmian, to wola jest jasna. Przeczą temu jednak świadectwa, kiedy to naprawa relacji następuje po długim czasie. Myślę, że temat trudny. Owszem... trzeba nam żyć, być tu i teraz. Modlić się ale jednak żyć, nie zaniedbywać codziennych obowiązków. Mimo wszystko trzeba nam wierzyć, że modlitwa doprowadzi nas do dobra :-)

Miłego dnia i niech Wam Bóg i Maryja błogosławią :-) 

P.S. Już bardzo mocno upraszczając.... po co w ogóle się modlić, skoro Bóg i tak ma na nas już swój plan? A jednak... I co powiedzie na to ostatnie zdanie?

 

Edytowany przez Andrzej Lut 13, 10:01
Waleczna
Waleczna Lut 13, 10:49
Andrzeju, przez cały czas czułam potrzebę serca modlitwy za niego, za tą relacje. Modlilam się w intencji odkochania itp a skoro nic się nie zmieniło w tej kwestii myślałam, że intencja wcale nie jest niezgodna z wolą Boga. Modliłam się dalej właściwie z coraz silniejszą wiarą i poczuciem, że będzie dobrze. Niestety tak się nie stało. Mój ukochany już nigdy nie wróci, a mi pozostało tylko pytanie czemu i co tak długo mnie przy tym trzymało... Myślałam, że "słyszę" głos Boga, że idę razem z Nim a okazało się, że to nie była prawda. :( Ciężko mi przyjąć, że już nigdy nie będę z ukochaną osobą, mimo to nadal czuje potrzebę żeby otoczyć go modlitwą. Myślę, że w jakimś sensie już zawsze tak będzie... Co do rozeznawania sytuacja jest ciężka. Przeczytałam już naprawdę sporo na ten temat i właściwie wydawało się, że nie działam wbrew woli Boga. Wiele razy slyszalam, żeby nie zwracać uwagi na okoliczności, tylko zaufać i wierzyć. A u mnie wszystko stało się jasne właśnie przez wydarzenia... Niesamowicie dla mnie bolesne w tym momencie. Nie wiem jaki jest cel.. Czemu to uczucie nie zostało przez Boga zabrane wcześniej mimo modlitw (choć przyznaje, że modlitwy w tej intencji były słowne a nie z serca... Odmawiane raczej z bezsilności. W sercu miałam tę jedyną intencje żeby nasze drogi jeszcze kiedyś się zeszły...).
Iwona
Iwona Lut 13, 11:04

Andrzej -ostatnie zdanie Twoje blad i to wielki blad .Ja prosilam Boga tak naprawde o grzech .Maz wyprowadzil sie do swojej kobiety, corka wyjechala do Anglii i stracilam rodzine w ciagu miesiaca.Zaczelam sie modlic po ludzku Boze nie zostawiaj mnie samej na tym swiecie postaw na moje drodze czlowieka ,ktory mna zaopiekuje .I Bog mnie wysluchal zylam dwa lata w grzechu- mam slub koscielny ,ale z tego grzechu Bog wyprowadzil takie dobro ,ktorego nigdy bym nie przewidziala.Jestem teraz sama i jestem bardzo szczesliwa bo wybralam Boga a Bog tak poukladal mi w seru i w zyciu ze tryskam szczesciem.Jednego nauczylam sie w zyciu nauczylam sie myslec tak- ciekawe co mi Bog zaplanowal na dzien dzisiejszy i na reszte zycia i nareszcie moje zycie stalo sie spokojne i szczesliwe czego i Tobie zycze.Bog spelnia moje prosby ale moj rozum i serce nastawione jest na jego wole ale tego uczylam sie przez 20 lat Pozdrawiam

Andrzej
Andrzej Lut 13, 11:05

Cześć Waleczna,

No własnie... stąd temat, trudne intencje. Tam gdzie chodzi o relacje, pytań jest zawsze wiele i większość pozostanie bez odpowiedzi. Czemu to ma służyć? Kolejne blizny? Nie, nie ma dwudziestu lat. Doświadczyłem rozstań, bolało, mijało, życie wracało do normy. Powiadają... każdy człowiek to lekcja. Ale... ile tych lekcji można dostać? Nie rodzimy się by cierpieć. Słów by można przelać miliony i odpowiedzi brak...  

Andrzej
Andrzej Lut 13, 11:09

Iwona,

Ostatnie zdanie prowokuje dyskusję. Każde z nas ma jakieś doświadczenia, każda historia jest inna. Jesteśmy rożni. Inaczej postrzegamy świat, drugiego człowieka. Jedni przechodzą obok tego co ich spotyka bezrefleksyjnie, ja stety a może niestety zastanawiam się nad celowością tego co mnie w życiu spotyka.

Waleczna
Waleczna Lut 13, 11:23
Ok, mam 25 lat. Każdy powie, że całe życie przede mną i na pewno czeka na mnie coś lepszego. Być może.... Ale z pełną świadomością chciałam spędzić resztę życia właśnie z nim, znając jego wady. W taki sposób nie pokochałam wcześniej żadnego faceta. To nie było widzimisię. Zdecydowana większość ludzi z mojego otoczenia uwierzyła w to dopiero po naszym rozstaniu, widząc jak bardzo mi zależy, jak wytrwale się modlę w intencji odbudowy naszej relacji i za niego mimo, że zostałam skrzywdzona. Nie sądzę zebym kiedyś w przyszłości nazwała to co mnie z nim łączyło pomylką a nie miłością..
Iwona
Iwona Lut 13, 11:36

Andrzej ja dotad cierpialam dopoki nie nauczylam sie myslec wola Boza , nie  zastanawiam sie co mnie czeka co bedzie, co sie stanie itd mam tak wolny umysl i nareszcie upragnione spokoj i szczescie,Nie zrozum mnie zle prosze Boga, mam swoje potrzeby ale wlsnie dopiero teraz czuje przychylnosc Boga, ktory spelnia nawet moje male zachcianki.Kiedys wyczytalam mezczyzna majac problemy mowil glosno to nie jest moj problem to jest problem Boga ciekawe co z nim zrobi -jakie otwarcie na wole Boza.Jezeli ma sie problem np z wypelnianiem woli Boga, trzeba zostawic swoje modlitwy w jakiejs intencji w poczekalni a modlic sie o to co jest wazniejsze w oczach Boga czyli Boze naucz mnie wypelniac wole Twoja ,Ja modlilam sie o zgode w malzenstwie mojej corki a moje modlitwy mialy taki skutek ,ze corka zrozumiala swoje grzechy nawet te zamierzchle i poszla do spowiedzi zycia ,Bo najpierw dostajemy to co jest nam potrzebne do swietosci dopiero pozniej nasze zyciowe zachcianki .

Andrzej
Andrzej Lut 13, 11:55

Iwona@

Skad ten temat? Dlaczego refleksje? Za chwilę kończę 40 lat. Tak... myślę, czuję i miałem zawsze jedno marzenie. Rodzina. Kochająca żona, dzieci... Idę a maju na uroczystość pierwszej Komunii Świętej chrześniaka. I tu refleksja. Na taką uroczystość swojego dziecka w najoptymistycznejszym wypadku pójdę po pięćdziesiątce. Trudno nie mieć refleksji. Nie pragnę bogactwa, nie mam zachcianek. Zawsze żyłem z przekonaniem, że jeszcze na to przyjdzie czas. Przyszedł czas, że odzyskałem wiarę, że tak będzie.. i co? Znów się wszystko rozsypało. Pretensje do Boga? Nie. Przychodzi taki czas w życiu każdego człowieka, który wyrastał w normalnej kochającej się rodzinie, że celem jest właśnie stworzenie takowej. Po ludzku? Tak... zazdroszczę patrząc na znajomych, którzy mają dzieci, kochające żony. Trwogę czuję, gdy widzę jak Ci którzy to mają nie doceniają, rozbijają rodziny, etc.. Jaki w tym cel? To nie jest tak, że nie żyję, że chodzę przybity. Bywają jednak dni, kiedy tego brak, a w tym wszystkim teraz jest czas,kiedy brak tej konkretnej osoby, z którą chciało się założyć rodzinę. 

Strony: 1 2 »