Loading...

Ludzie pomóżcie!!! | Forum Nowenny Pompejańskiej

Aneta
Aneta Wrz 2 '15, 15:05

Nie radzę sobie... Odmawiam  Nowenne Pompejanską w intencji rozpalenia serca chłopaka, którego kocham, a który mnie nie chce.  Minęło już 2 miesiące od naszej ostatniej rozmowy, a ja nadal nie mogę poradzić sobie z tęsknotą, bólem, odrzuceniem. Nawet nie umiem o nim źle myśleć, poprostu nie potrafię. Tęsknie tak że nie potrafię tego opisać. Ten chłopak dosłownie spadł mi z nieba, namieszał w głowie i życiu. Dodam, że chwile przed jego poznaniem modliłam się do św Judy. Oczywiście przypisuje to poznanie temu Świętemu. Boje się że jak Matka Boża poprzez moją modlitwę Nowenna mi nie pomoze to załamie się całkowicie. Boli mnie serce. Jestem dopiero w pierwszych dniach Nowenny w intencji rozpalenia serca tego chłopaka. Wcześniej próbowałam z 5 razy, generalnie w intncji żeby odezwał się do mnie i dał mi jeszcze jedną szansę. Ale za każdym razem przerywałam bo zły niesamowicie działał: źle się czułąm, miałam koszmary i niespokojny sen, chodziłam zdołowana ale mimo tego i teraz przy tej Nowennie też tak mam że cały czas myśle ze jeszcze się spotkamy, pogadamy. Czuje takie wewnętrzną ekstytacje. Tylko że ja już nie wiem czy to ze mną jest coś nie tak. Oprócz tego próbowałam jeszcze wieelu modlitw u różnych świętych i nic. Boże, jak to boli. Jest mi coraz ciężej. Nie radzę sobie. Czuje że to ten jedyny, nigdy wczesniej do nikogo nie czułam tego co czuje teraz. Ludzie, pomóżcie...

Marcin
Marcin Wrz 2 '15, 16:03

Witaj,

Na pewno będzie Tobie ciężko do momentu, w którym odkryjesz że to Pan Bóg jest na pierwszym miejscu. Z Twojego wpisu wynika, że Pan Bóg czy też Matka Najświętsza ma być jedynie środkiem który pozwoli Ci zrealizować cel (zdobycie chłopaka). Nikogo nie można zmusić (przez modlitwę czy inne sposoby) aby z kimś był. Druga sprawa to uczucia. W sieci jest bardzo dobre nagranie o. Adama Szustaka na ten temat:

https://www.youtube.com/watch?v=GJuu6qrkCYI

"Serce jest zdradliwsze niż wszystko inne
 i niepoprawne - któż je zgłębi? "  (Jr-17,9)

Nie wiem dlaczego się zastanawiasz czy z Tobą jest wszystko w porządku?. Skoro jesteś na tym świecie to znaczy, że chciał Ciebie Pan Bóg. A Pan Bóg nie robi pomyłek, stąd na pewno jesteś cudowną osobą, która jeszcze nie odkryła swojej wspaniałości. Życzę Ci aby dobry Bóg obdarzył Cię pokojem serca

Pozdrawiam

Agnieszka
Agnieszka Wrz 2 '15, 16:34

Witaj Kochana! Może to,co napiszę nie będzie tym, co chciałabyś usłyszeć,że wróci. Ja swojego czasu też się modliłam o powrót chłopaka Nowenną Pompejańską. Było równie ciężko, wylałam dużo łez, były dni kiedy nie chciało mi się żyć i miałam myśli samobójcze. Dziś wstydzę się tego,że mogłam chcieć to zrobić. Ale Bóg ukoił mój ból, pozwolił mi wyciszyć uczucie do Niego, to dzięki temu chłopakowi zbliżyłam się do Boga, bo On nie dając mi szansy, popchnął mnie tym samym w ramiona samego Boga.To On jest Naszym życiem, a nie ten człowiek - chłopak, w którym pokładałyśmy Nasze życie, nadzieje, marzenia. To nie miało prawa się udać, bo gdy byłam z Nim, nie miałam czasu dla Boga, a wręcz daleko się od Niego oddaliłam, grzeszyłam. Bóg nie chce takiej miłości. On Nam daje i On Jeden może odebrać. Wiem,że myślisz,że to tak łatwo jest tylko powiedzieć. Ja też pisałam, prosiłam Ludzi o modlitwę, by wrócił. On nie wrócił,ale Bóg mnie z Niego wyleczył. Wiadomo, wspomnienia wracają,ale już nie z taką siłą i nie z takim bólem, jaki teraz przeżywasz. Doskonale wiem,co czujesz,ale nie poddawaj się w modlitwie, bo to dzięki Niej odzyskasz pokój serca. A może Bóg ma dla Ciebie plan taki,jaki sobie wymarzyłaś i pozwoli Wam być dalej razem. Życzę Ci szczęśliwego rozwiązania tej sprawy. Nie narzucaj się temu chłopakowi, nie odzywaj się pierwsza - pozwól działać Bogu. Wiem, to ciężkie, ale dasz radę. Mówię Ci to ja, która przeżyła to samo.

Aneta
Aneta Wrz 2 '15, 16:43

Dziękuję za odpowiedz.

Odebrałeś to w ten sposób ale to nie jest tak do końca. Ja to odbieram tak że natrafiłam na Nowenne właśnie dlatego że ja już nic nie mogę zrobić po ludzku, tylko Niebo może mi pomóc. właśnie siedzę i zastanawiam się czy ja robię coś złego? Czy kochać kogoś bez wzajemności to jest coś złego? Modlę się żeby nie zwariować, w tej sytuacji w której się znajduje po ludzku już nic nie mogę zrobić. Bóg wie jaką jestem osobą i ile mnie kosztowało to co zrobiłam względem tego chłopaka i jak się teraz czuje po jego odrzucweniu. Jedym słowem źle. Prosiłam Boga przed poznaniem tego chłopaka o miłość. Pojawił się  On. Czy ja odebrałam błędnie sygnały wysyłane mi przez niego i poprostu przypisałam tą miłość jemu. Zakochałam się bez pamięci- jestem na siebie zła, bo wszystko mi się wali w tym momencie. To jakiś koszmar. Czy ja nie zasługuje na drugiego człowieka...pewnie tak jest.

Karolina
Karolina Wrz 2 '15, 19:53
Kazdy zasluguje na milosc, i Pan Jezus nikomu jej nie odmawia - a to ze znalazlas Nowenne moze rownie dobrze swiadczyc o tym, ze Pan Jezus szykuje ci cos o wiele wspanialszego, cos bardzo niesamowitego, dlatego trzymaj sie jej za wszelka cene i niczym sie nie zrazaj. Ale o jednym pamietaj - chocbys nie wiem jak kogos kochala... Nigdy nie kochaj nikogo wiecej jak Pana Jezusa. Wystarczy wyobrazic sobie co czuje sie osoba odrzucona, umieszczona na drugim miejscu po kims - pomnoz to przez nieskonczonosc, a da to tobie jakies pojecie o tym jak On sie czuje.
Agnieszka
Agnieszka Wrz 2 '15, 21:02

Właśnie i ja przypadkiem wtedy natrafiłam na Nowennę, szukając w Internecie skutecznego sposobu na odzyskanie faceta. Widzisz, bardzo tęsknisz za tym chłopakiem, brakuje Ci Go. Może te rozstanie jest jakaś prób dla Ciebie. Może Bóg tak bardzo tęskni za Tobą, za Twoją miłością,że aż cierpi z tego powodu, pragnie,żebyś się do Niego odezwała, powiedziała Mu, jak bardzo Go Kochasz, poświęciła Mu więcej czasu i już od Niego nie odchodziła,ale zawsze trwała. Może chce Ci przez tą sytuację pokazać Ci, jak bardzo jesteś dla Niego ważna i tak samo, jak pragniesz miłości tego chłopaka, tak samo Bóg pragnie Twojej miłości, nie chce za Tobą tęsknić i wyczekiwać Ciebie, On chce,żebyś była przy Nim zawsze, nie tylko wtedy, kiedy jest źle,ale też wtedy, kiedy jesteś szczęśliwa. Nie zrozum mnie źle, że posądzam Cię,że się wcześniej nie modliłaś czy coś z tych rzeczy. Po prostu chcę Ci powiedzieć, tak,jak właśnie napisała Pani Karolina,że miłość do chłopaka nie może być większa niż jak ta do Pana Jezusa. Tak, to trudne. Ale jeśli tak bardzo pokochamy Jezusa, oddamy się Mu, zawierzymy swoje życie, to On da Nam wszystko to, o co prosimy, a nawet więcej. 

Agnieszka
Agnieszka Wrz 2 '15, 21:07

Ostatnio też natrafiłam na fragment w Piśmie Św.,że cierpienie jest po to, by przyszło pocieszenie. A im większe cierpienie, tym większa będzie pociecha ;) przecież nie może cały czas w Naszym życiu "padać", kiedyś w końcu musi wyjść słońce. I ja z wielkim wyczekiwaniem czekam na te "słońce"...

Karolina
Karolina Wrz 3 '15, 20:04
Anetko. Zycze ci blogoslawienstwa, i przeogromnej laski, abys mogla doswiadczyc i poczuc jak wielka laska, wbrew pozorom jest cierpienie, aby twoje serce zapalilo sie w tym cierpieniu o ktorym piszesz ogniem Bozej milosci i abys w tym cierpieniu spotkala Pana Jezusa z taka moca i wyrazistoscia jak tylko On potrafi sie dac komus poznac.
Aneta
Aneta Wrz 3 '15, 20:25

Dziękuję za wszystkie wpisy:) Niestety albo stety cały czas myślę o tym moim ukochanym. Nie ma godziny zeby nie myslala gdzie jest i co robi, nawet rozmawiam z Nim w myslach, opowiadam mu cos itd. Postanowiłam że odmówię NP do konca a jezeli nic sie nie wydarzy to chyba bedzie znak ze nic z tego nie bedzie;( Wiem ze ludzie mają naprawde duze problemy i cierpienia ale nikomu nie zycze tego bolu odrzucenia a jednooczesnie tęsknoty za tym kimś. Nie umiem tego wytłumaczyć ale czuje ze to ten jedyny, kocham go za zalety ale jeszcze bardziej za wady. Mam 25 lat i wiem co mówię. Póki co nie potrafię znalezc sensu w tym moim cierpieniu...

Aneta
Aneta Wrz 3 '15, 20:27

Jeszcze nie rozumiem czemu Bóg upomniał się o mnie w ten sposób tzn zsyłając mi takie ceirpienie...

Karolina
Karolina Wrz 3 '15, 22:26
Widzisz, malo komu dana jest laska zrozumienia tajemnicy jaka jest cierpienie ale tego, ze Pan Bog ma w tym swoj cel mozesz byc pewna :) I bedziesz o nim myslec - trudno zebys nie myslala o bliskiej ci osobie w ten specyficzny sposob :) Kazdy na jakims etapie zycia doswiadcza zlamanego serca - czy to majac lat nascie czy juz dziesiat, kazdy czlowiek to przerabia - ludziom sie nieraz malzenstwa po 20 i wiecej latach rozpadaja, wiec mozesz spokojnie zyc ze swiadomoscia, ze jestes zrozumiana przez wiele osob, ktore ten bol podzielaja. Dokoncz ta nowenne za wszelka cene - nie patrz na nic, niczym sie nie zniechecaj i nie ulegaj takim przyplywom np czarnych mysli, albo zastanawianiu sie nad skutecznoscia modlitwy - kazde twoje Zdrowas Maryjo Matka Boza wykorzysta na korzysc was obojga, w sposob kompletnie cudowny, po ludzku nie pojety. Gwarantuje ci, ze oboje dostaniecie wiele wspanialych lask - dokladnie takich, jakich wam najbardziej potrzeba. Nie uwierzyla bys co Matka Boza potrafi ludziom wymodlic, mimo ze np modla sie za kogos innego dostaja tak wielkie laski w intencjach, ktore poprostu tkwia w ich sercach, gdzies tam na dnie. Ale Najswietsza Panienka zna te sekrety - i bardzo ciezko pracuje nad szczesciem swoich dzieci - nad takim szczesciem, ktorego nie da im nic innego ani nikt inny, niz sam tylko Bog.
Karolina
Karolina Wrz 3 '15, 22:32
Co do tego celu cierpienia - wiadomo, ze cierpienie sluzy nawroceniu, praktycznie zawsze - inne cele pozostaja przed nami zakryte na tej zasadzie, jak nie mowi sie za wiele malemu dziecku, bo albo nie zrozumie, albo sie wystraszy. A my wlasnie tym jestesmy - malymi, bardzi nieporadnymi, ale niewyobrazalnie kochanymi dziecmi. Jedyne sensowne zachowanie w kazdej sytiacji zycia - nie tylko twojej - to zastosowanie sie do slow Pana Jezusa "Nie boj sie, wierz tylko!" pros o ta postawe, mimo wszystkich niepewnosci i watpliwosci. Taka ufnosc wbrew ludzkiej logice i zdrowemu rozsadkowi przynosi najpiekniejsze owoce - wystarczy poczytac przezycia swietych na ten temat.
aneciak
aneciak Wrz 5 '15, 14:14
Podpisze sie pod Karolina, tez w swoim czasie doświadczyłam bólu złamanego serca. Kosztowało mnie to wiele łez, złości nawet na Boga. Ale przyszedł dzień, że Bog mi to zabrał. Uwolnił mnie od myśli o tym człowieku. Tez pytałam Boga o sens cierpienia, bo mnie od środka rozgrywało. Bo przecież kochałam... Dzis za to Bogu dziękuje, dzięki temu człowiekowi sie nawróciłam. Przylgnelam do Boga... Czasem sie coś mi wali, czasem jeszcze cierpię, ale wiem już, ze nie jestem sama, ze idę z kimś mocniejszym ode mnie. Ze Jezus jest ze mną, ze mam w Nim oparcie i nawet, jak jest bardzo złe to On wszystko "załatwi", rozwiąże każdy problem, pokaże rozwiazanie, ale trzeba ufać... Aneto i możesz wierzyć lub nie, ale każdego dnia doświadczam cudów... I nie tylko to ze żyje jest cudem, ale na każdej płaszczyźnie mojego życia. Jeszcze dwa dni temu byłam w sytuacji, która mnie przerastała i nie umiałam sie w niej odnaleźć, nakręciłam sie, aż powiedziałam dość... Ty sie tym zajmij. I Bog sie tym zajął, rozwiazanie przyszlo w ciagu 12 godzin.
Karolina
Karolina Wrz 6 '15, 09:17
Na temat ufnosci i zawierzenia mozna by pisac dlugo i obszernie (albo siegnac po lekture np Dzienniczka sw s. Faustyny), albo A. Lenczewskiej (mistyczki ze Szczecina, ktorej pismo ma juz imprimatur i niebawem ukaze sie drukiem, bo to swieza sprawa). Przytocze tu fragment: Pan Jezus: Ja niose cie tak jak chce i tamtedy, którędy chce. Masz tylko przytulic sie do Mnie i bezgranicznie ufac - wbrew rozsadkowi i uczuciom nawet. Gdy przychodza zle mysli nie trzeba z nimi walczyc, tylko otworzyc swoje serce przede Mna i oddac wszystko, co w nim jest. Ja Swoimi rekoma oczyszcze je, usune co zle i napelnie Moimi darami. Pros Moja Matke, aby uczyla cie takiej otwartosci. Ona czeka na twoja prosbe." Od siebie dodam, ze najlepszym miejscem do oddawania tak zlych mysli, jak i wszystkich naszych bolaczek - zranien, frystracji, poczucia krzywdy, zalu, goryczy, wszelkich problemow i wszystkiego, co nas boli jest Adoracja. Jest to sztuka ktorej trzeba aie uczyc, ale przynosi owoce niesamowite - ja dzieki niej zdalam sobie sprawe z tego, ze jesli w ten sposob oprzec sie na Panu Jezusie - przez przylgniecie, ufnosc i zawierzenie wszystkiego co bolesne i trudne... To naprawde w zyciu wystarczy tylko Pan Jezus - nie potrzeba juz opierac sie na niki ani niczym innym. "Sam Bóg wystarczy" czy jakos tak.
Jaro
Jaro Lis 5 '15, 10:16

[quote="Aneta"]Odmawiam  Nowenne Pompejanską w intencji rozpalenia serca chłopaka, którego kocham, a który mnie nie chce[/quote]

To jest działanie o strukturze magicznej, to nie dziwne, że Bóg nie słucha. Takie działanie nazywa się "spętaniem osoby". 

Powinnaś modlić się pokój w swym sercu i mądrość w rozeznawaniu tego, co od Boga, od tego, co od diabła.

Aneta
Aneta Sty 7 '17, 15:40
Chya jestem niechcianym dzieckiem Boga. Minelo 1,5 roku odkad poznalam Nowene. Probowalam ja odmawiac jakoes 300 razy, nigdy nie ukonczylam. Do tego odmawialam drugie tyle innym modlitw i nowenn. I co? I nic... W sercu tylko pustla, zal, smutek. Nic mi nie wychodzi. Wszedzie w kolo mnie dzieje aie zle.na kazdej plaszczyznie. Bog wie co mi lezy na sercu a mimo moich modlitw nic sie nie dzieje. Jestem smutna i zgorzkniala mimo ze mam 27 lat. Nie mam juz zadnej nadziei ze cos dobrego wydarzy sie w miim zyciu. Coraz czeaciej mam wahania wiary. Gdyby byla mozliwosc skonczenia ze wypisania sie z zycia bez zadnych konsekwencji, to z checia bym to zrobila.
Dorota
Dorota Sty 7 '17, 23:21

Witaj Anetko...

Chya jestem niechcianym dzieckiem Boga.

To kłamstwo złego ducha, którego nie powinnaś słuchać. Bóg dał Ci życie z miłości do Ciebie, gdyby nie On nie urodziłabyś się nawet, odrzucaj wszystkie myśli , które temu przeczą.

Minelo 1,5 roku odkad poznalam Nowene. Probowalam ja odmawiac jakoes 300 razy, nigdy nie ukonczylam. Do tego odmawialam drugie tyle innym modlitw i nowenn. I co? I nic...

 

Nowenna wymaga czasu, naszej cierpliwości i wytrwałości.  Widocznie  tego Ci brak, o to też trzeba prosić  .Ponadto raczej staramy się nie obkładać przy jej odmawianiu innymi modlitwami, bo faktycznie możemy nie podołać. Często  w tym obkładaniu nas  ma również swój udział zły duch, który chce nas odciągnąć od modlitwy w ogóle , czy też do niej zniechęcić.

W sercu tylko pustla, zal, smutek. Nic mi nie wychodzi. Wszedzie w kolo mnie dzieje aie zle.na kazdej plaszczyznie. Bog wie co mi lezy na sercu a mimo moich modlitw nic sie nie dzieje. Jestem smutna i zgorzkniala mimo ze mam 27 lat. Nie mam juz zadnej nadziei ze cos dobrego wydarzy sie w miim zyciu. Coraz czeaciej mam wahania wiary.

Może zamiast  modlitw  tych , które daje nam kościół zacznij od zwykłej rozmowy z Bogiem, Maryją.  Poproś Maryję , by podprowadziła Cię pod krzyż i  powiedz  Jezusowi  o wszystkim, tak swoimi słowami , powiedz lub wykrzycz , wypłacz i pytaj dlaczego...? I potem dopiero możesz wziąć różaniec i odmówić np. Tajemnicę- Śmierć Jezusa na krzyżu.   Postaraj się odmówić to w skupieniu z myślą , że Jezus te Twoje  bóle , trudności zaniósł na ten krzyż .

Jezus Cię kocha, taką jaka jesteś, On Cię nigdy nie odrzuci. To my Go odrzucamy przez swój grzech , zaniedbania jakieś. Nad tym też trzeba się zastanowić, czy my jesteśmy chętni do rezygnacji z tego , co Jemu się nie podoba w nas. Wyciszaj więc swoje serce, poproś Ducha Świętego, Maryję , by pokazali Ci siebie w tym wszystkim. I nie zapominaj , że zawsze można zacząć od nowa,

Z czasem  może pojawić się w Tobie pragnienie i  siła do dłuższych modlitw, ale najpierw spotkaj Jezusa w tych krótszych modlitwach, również a może przede wszystkim w tych słowach od serca swego wypowiadanych.

Otulam modlitwą +

Niech Cię Pan Bóg błogosławi i strzeże ♥

 

Aneta
Aneta Sty 8 '17, 09:34
Dziekuje.
Jaro
Jaro Mar 28 '17, 10:59

Podnieś oczy i ręce ku Niebu i wzywaj Pana nie oczekując spełnienia swej woli (usunięcia bólu tęsknoty). Nawet nie zdajesz sobie sprawy (jak wielu zresztą), kim jesteś, a Bóg tego wcale przecież nie kryje:

16 Oto wyryłem cię na obu dłoniach, 
twe mury są ustawicznie przede Mną.

17 Spieszą twoi budowniczowie, 
a którzy burzyli cię i pustoszyli, 
odchodzą precz od ciebie. 
18 Podnieś oczy wokoło i popatrz: 
Wszyscy się zebrali, przyszli do ciebie.

Na moje życie! - wyrocznia Pana. 
Tak, w tych wszystkich ustroisz się jakby w klejnoty 
i jak oblubienica opaszesz się nimi." (Iz 49, 16-18 )

Edytowany przez Jaro Mar 28 '17, 11:02