Loading...

List do Maryi | Forum Nowenny Pompejańskiej

Kinga
Kinga Kwi 30, 19:36
Droga mamusiu. Mam 24 lata i nic w tym życiu nie osiągnęłam. Nie mam pracy, przyjaciół, jestem panna, która chciałaby założyć w przyszłości rodzinę i nie mam zdrowia. Przede mną badania na choroby układu pokarmowego. Moj dziadek, jak wiesz, zmarł na raka jelita grubego, a mnie wszystko boli. Fizycznie i psychicznie. Prosiłam nieraz Pana Boga, by zabrał mi ten krzyż, który niosę i który złamał mój kręgosłup. Niestety, pomimo tego,że krzyż niosę, a kręgosłupa mogę szukać w różnych miejscach, idę dalej. Powierzałam Ci nie raz swoje życie, żaliłam Ci się z swoich rozterek. Krzyczałam z bólu, z wściekłości, kiedy miałam ochotę rzucić to wszystko i popełnić samobójstwo. Mówiłam Ci, żebyś ode mnie odeszła, bo nie potrzebuję Twojej pomocy, skoro ty nie chcesz mi pomóc i muszę sama walczyć z przeciwnościami losu. Krzyczałam, że Cię nienawidzę, że jesteś złą matką, która jak i ta na Ziemi ma mnie gdzieś i żałuje, że się urodziłam. Jestem człowiekiem, który upadł. Który stresy z całego swojego życia przypłacił choroba jelit, nerwicą. Zastanawiam się, po co ja jestem na tym świecie. Skoro dopadają mnie same nieszczęścia, nie wolno mi jest się cieszyć życiem, korzystać z niego. Płaczę. Płaczę, bo to dla mnie trudny temat. Nie zostałam nigdy wysłuchana, czuję Maryjo, że ty też już dawno machnełaś na mnie ręką. Może jakoś dociagne do tej śmierci. Nie liczę na cud, bo widać ją jestem zbędna na tym świecie, jak jakiś śmieć. Tak się właśnie czuję. Nie umiem być szczera w modlitwie, bo zostałam skrzywdzona i boję się, że moja szczerość obróci się przeciw mnie. Nie umiem się odblokować, wejść na wyższy poziom swoich uczuć, bo mam słabą psychikę. Na koniec mojego listu Maryjo przepraszam Cię za to, że trułam Ciebie o moje problemy, że powierzałam Ci swoje intencje. Widać, nie każdy zasłużył na dobre, spokojne życie. A mi pozostało tylko czekać na koniec, tylko nie wiem, czy mojemu tacie wtedy ulży, że swoją córkę musiał pochować. Kinga