Loading...

Będziesz Biblię czytał nieustannie | Forum Nowenny Pompejańskiej

Lokalizacja tematu: Forum » Różności » Propozycje
Bożena
Bożena Sty 31, 07:55
 

Jezus mówił ludowi: „Czy po to wnosi się światło, by je postawić pod korcem lub pod łóżkiem? Czy nie po to, aby je postawić na świeczniku? Nie ma bowiem nic ukrytego, co by nie miało wyjść na jaw. Kto ma uszy do słuchania, niechaj słucha”.

I mówił im: „Uważajcie na to, czego słuchacie. Taką samą miarą, jaką wy mierzycie, odmierzą wam i jeszcze wam dołożą. Bo kto ma, temu będzie dane; a kto nie ma, pozbawią go i tego, co ma”. (Mk 4,21-25)

Jezus czasem traktuje nas jak dzieci. Szczególnie można tak pomyśleć, gdy słyszymy nauczanie przez przypowieści. Dzieje się tak, aby spełnić proroctwa, ale i chyba po to, aby zmusić nas do myślenia i do walki o poznanie Boga.

Jezus najpierw mówi o lampie, której zadaniem jest dawanie światła. Dziś trudno nam wyobrazić sobie świat bez światła, totalną ciemność, bez rozświetlonych latarniami ulic, bez kolorowych neonów, bez twarzy jaśniejących blaskiem telefonu, bez żarówek czy chociażby świeczek. Ale nie o takie światło Jezusowi chodziło. On mówi o czymś ważniejszym: o świetle, którym On sam obdarza. I wskazuje, że spotkanie z tym światłem nie może być bez znaczenia i bez wpływu na życie. Tak jak lampy z czasów Jezusa, to znaczy małego glinianego naczynia z knotem zanurzonym w oliwie, nie chowano, ale wieszano wysoko, aby rozświetlało pomieszczenie, tak faktu spotkania prawdziwej „Światłości ludzi”, „Życia”, które jest w Odwiecznym Słowie, nie można przemilczeć.

Spotkałeś tę Światłość? Mówisz o Niej? Pokazujesz Ją swoim życiem?

Może warto dziś na nowo tego Bożego Światła szukać. Jezus podpowiada, że kto ma uszy, niech słucha. To właśnie Jego Słowo ma nas napełniać światłem. Trzeba więc pozwolić Mu działać. A temu naszemu trudowi podejmowanemu z miłości On będzie błogosławił.

W tym kluczu też warto spojrzeć na przypowieść o odmierzaniu. Na pierwszy rzut oka Bóg wydaje się niesprawiedliwy, bo chce dać temu, kto ma, a zabrać temu, kto nie ma. Jednak nie o ilości pojmowane po ludzku tu chodzi, a – o miłość. Jeśli odmierzasz z miłością, z miłością Tobie odmierzą. Jeśli odpowiesz na miłość, miłość otrzymasz. Kiedyś wiara zamieni się w oglądanie, nadzieja w posiadanie, a miłość będzie trwać. I od tego, jak nad miłością tutaj będziemy pracować, będzie zależało, ile miłości otrzymamy, a raczej, ile będziemy zdolni jej przyjąć. Jeśli przyniesiesz do studni naczynie, wtedy możesz napełnić je po brzegi, ale inną ilość wody wlejesz do wiaderka, a inną do naparstka. Od Ciebie zależy ile jesteś w stanie przyjąć.

Konkret na dziś: zrób komuś dobro, tak po prostu, bez zapłaty, ale dlatego, że masz w sobie Światło Chrystusa i miłość.

Niech Cię błogosławi i strzeże Bóg Wszechmogący: Ojciec i Syn i Duch Święty. Amen

Bożena
Bożena Lut 2, 19:58
Wypłyń na głębię  

Konkretna miłość

"A żył w Jerozolimie człowiek, imieniem Symeon. Był to człowiek prawy i pobożny, wyczekiwał pociechy Izraela, a Duch Święty spoczywał na nim. Jemu Duch Święty objawił, że nie ujrzy śmierci, aż nie zobaczy Mesjasza Pańskiego. Za natchnieniem więc Ducha przyszedł do świątyni. A gdy Rodzice wnosili Dzieciątko Jezus, aby postąpić z Nim według zwyczaju Prawa, on wziął Je w objęcia, błogosławił Boga i mówił:
«Teraz, o Władco, pozwól odejść słudze Twemu
w pokoju, według Twojego słowa.
Bo moje oczy ujrzały Twoje zbawienie,
któreś przygotował wobec wszystkich narodów:
światło na oświecenie pogan
i chwałę ludu Twego, Izraela»." Łk 2, 25-32

Po raz kolejny wyobrażam sobie Symeona, którego oczy widzą odwieczne szczęście każdego człowieka – Jezusa Chrystusa. Jestem wdzięczny Bogu za to, że widzę Go codziennie na Eucharystii i trzymam w moich słabych dłoniach niczym Symeon obejmujący Zbawiciela świata.

Dzisiaj chciałbym podzielić się obejmowaniem Boga w Panamie podczas Światowych Dni Młodzieży. Uwielbiam Pana za to, że na innym kontynencie mogłem dotykać Go na Mszy świętej, jednoczyć się z Nim w Komunii świętej i dzielić się żywą i konkretną miłością z ludźmi tego pięknego kraju.

Gdy wylatywałem na ŚDM, to nie wiedziałem, jaka będzie wola Boża względem mnie na tej ziemi. Odczytywałem jedynie w pokorze serca, że mam polecieć tam z Chrystusem w sercu i po prostu kochać ludzi. Już pierwsze dni były bogate w różnorodne natchnienia. Na początku przyglądałem się i poznawałem kulturę tych ludzi. Starałem się patrzeć na nich z jak największą miłością. Entuzjazm i radość, które płynęły od tych ludzi były niesamowite. Można było odczuć wielomiesięczne przygotowanie modlitewne do tych wydarzeń.

Jednym z pierwszych silniejszych natchnień było głębokie pragnienie powiedzenia młodym ludziom z Panamy, że przyjmowanie Jezusa w Komunii świętej jest pełnią szczęścia chrześcijańskiego. Dwie młode dziewczyny były mocno zawstydzone, gdy powiedziałem im o tym po Mszy świętej, w której nie uczestniczyły w pełni. W ich oczach dało się zauważyć także wzruszenie kapłańską troską o ich serca i dusze.

Kolejnym silnym natchnieniem było zaproszenie do uregulowania sytuacji rodzinnej u naszych panamskich przyjaciół, którzy byli dla nas bardzo życzliwi. Po rozmowach, modlitwach i postawieniu na prawdę mogliśmy usłyszeć bardzo konkretną deklarację, że ta rodzina wróci do Jezusa i przyjmowania Go w Komunii świętej. Niesamowite było to, jak córka tej rodziny powiedziała mi, że modli się codziennie o Bożą jedność w jej domu.

Pan Bóg dał także bardzo piękne natchnienie do modlitwy za wolontariuszkę, która została adoptowana przez babcię. Ona nigdy nie poznała swoich rodziców. Duch Święty poprowadził mnie wraz z innym kapłanem do modlitwy i ogłoszenia jej, że pierwszym Ojcem jest dla niej Bóg, a pierwszą mamą Maryja. Z jej oczu długo płynęły łzy.

Były także fantastyczne spotkania z ludźmi pełnymi wiary i miłości, którym Bóg pragnął błogosławić, przytulać ich i przede wszystkim karmić na Eucharystii. Tak wiele działo się podczas dni w diecezji, że nie da się tego opisać.

Gdy pojawiliśmy się już w Panama City i oczekiwaliśmy na papieża Franciszka, to otrzymaliśmy kolejną wielką porcję miłości od ludzi ze stolicy. Tutaj także Duch Święty działał w dwie strony. Gospodarze domu, w którym mieszkałem traktowali mnie jak syna i troszczyli się o mnie całym sercem. Było mnóstwo sytuacji, w których byłem poruszony miłością tych ludzi. Otrzymaliśmy bardzo wiele życzliwości i dawaliśmy z siebie to, co było najlepsze.

W rodzinie, która przyjęła mnie poznałem wolontariuszkę, która pomogła mi poznać biedną część stolicy. Spotkałem wielu bezdomnych. Zobaczyłem ich smutek w oczach. Modliłem się z nimi. Poznawałem ich historię. Zapraszałem do modlitwy młodzież z Polski i Panamy. Ku mojej wielkiej radość zarówno młodzież polska jak i panamska poczuła ducha służby ubogim. Mieliśmy wspólnie kilka takich wyjść i dawaliśmy konkretną miłość tym ludziom.

Nie da się opisać wszystkich sytuacji, modlitw, spotkań, wzruszeń. Pan Bóg naprawdę działał w Panamie i wiem, że nie przestanie działać do końca świata. Potrzeba tylko ludzi otwartych na łaskę i dobre natchnienia.

Panie Jezu, działaj w nas zawsze i wszędzie według Twojej woli! AMEN!

"To mówi Pan Bóg: «Oto Ja wyślę anioła mego, aby przygotował drogę przede Mną, a potem nagle przybędzie do swej świątyni Pan, którego wy oczekujecie, i Anioł Przymierza, którego pragniecie." Ml 3, 1

Jezu Chryste, obecny na całym świecie w Eucharystii oraz ludziach zjednoczonych z Tobą, rozpalaj stale serca milionów osób, aby nieśli Twoje światło miłości, do tych, którzy jeszcze czekają na Ciebie. Dziękuję za Papieża Franciszka, który od początku swojej posługi zaprasza ludzi do konkretnej miłości. Proszę otwieraj ludzkie serca na to pasterskie zaproszenie!

~~WNG~~ ks. Daniel Glibowski PB

Bożena
Bożena Lut 4, 07:43
  Ks. Daniel - Przyjaciel Bezdomnych  

Uzdrawiające spotkanie

"Jezus i uczniowie Jego przybyli na drugą stronę jeziora do kraju Gerazeńczyków. Ledwie wysiadł z łodzi, zaraz wyszedł Mu naprzeciw z grobowców człowiek opętany przez ducha nieczystego. Mieszkał on stale w grobowcach i nikt już nawet łańcuchem nie mógł go związać. Często bowiem nakładano mu pęta i łańcuchy; ale łańcuchy kruszył, a pęta rozrywał, i nikt nie zdołał go poskromić. Wciąż dniem i nocą w grobowcach i po górach krzyczał i tłukł się kamieniami. Skoro z daleka ujrzał Jezusa, przybiegł, oddał Mu pokłon i zawołał wniebogłosy: «Czego chcesz ode mnie, Jezusie, Synu Boga Najwyższego? Zaklinam Cię na Boga, nie dręcz mnie!» Powiedział mu bowiem: «Wyjdź, duchu nieczysty, z tego człowieka». I zapytał go: «Jak ci na imię?» Odpowiedział Mu: «Na imię mi „Legion”, bo nas jest wielu». I zaczął prosić Go usilnie, żeby ich nie wyganiał z tej okolicy.

A pasła się tam na górze wielka trzoda świń. Prosiły Go więc złe duchy: «Poślij nas w świnie, żebyśmy mogli w nie wejść». I pozwolił im. Tak, wyszedłszy, duchy nieczyste weszły w świnie. A trzoda około dwutysięczna ruszyła pędem po urwistym zboczu do jeziora. I potonęły w jeziorze. Pasterze zaś uciekli i rozpowiedzieli o tym w mieście i po osiedlach. A ludzie wyszli zobaczyć, co się stało. Gdy przyszli do Jezusa, ujrzeli opętanego, który miał w sobie „legion”, jak siedział ubrany i przy zdrowych zmysłach. Strach ich ogarnął. A ci, którzy widzieli, opowiedzieli im, co się stało z opętanym, a także o świniach. Wtedy zaczęli Go prosić, żeby odszedł z ich granic. Gdy wsiadał do łodzi, prosił Go opętany, żeby mógł przy Nim zostać. Ale nie zgodził się na to, tylko rzekł do niego: «Wracaj do domu, do swoich, i opowiedz im wszystko, co Pan ci uczynił i jak ulitował się nad tobą». Poszedł więc i zaczął rozgłaszać w Dekapolu wszystko, co Jezus mu uczynił, a wszyscy się dziwili." Mk 5, 1-20

Na początku gratuluję Ci, że przebrnąłeś przez tak długi tekst Ewangelii. Wyobraź sobie jednego człowieka opętanego przez tak wiele demonów, że pomieściły się one w dwóch tysiącach świń. Jak ta osoba doprowadziła do takiego stanu? Jak wielka była bezradność ludzi wobec niego? Dopiero spotkanie z żywym Jezusem zmienia wszystko. Zauważ litość Chrystusa. Złe duchy nie wytrzymują obecności Boga. Muszą ujawnić się. Wiedzą, że czeka ich koniec. Błagają o posłanie w świnie. Tak też dzieje się kilka chwil później i człowiek totalnie spętany, jest wreszcie wolny, ponieważ doświadczył łaski prawdziwego uzdrowienia. Obserwatorzy tej sytuacji nie są w stanie ogarnąć umysłem tego, co dokonało się na ich oczach.

Przypomnij sobie teraz sytuacje, w których czułeś się totalnie spętany grzechem. Może mówiłeś wtedy, że już nigdy nie wyjdziesz z tego nałogu, ponieważ jesteś za słaby. Podobnie mogłeś myśleć o swoich bliskich, którzy np. nadużywają alkoholu albo totalnie nie radzą sobie z lenistwem i marnują swoje życie. Zauważ w dzisiejszej Ewangelii bardzo jasne rozwiązanie. Jest nim spotkanie z żywym Jezusem, dzięki któremu człowiek zaczyna doświadczać pełnego oczyszczenia. Wszelkie zło zaczyna krzyczeć i nie wytrzymywać Jego obecności. Spróbuj więc przychodzić przed Boże oblicze jak najczęściej. Choćbyś miał walczyć z grzechem poprzez codzienną Eucharystię, cotygodniową spowiedź i adorację, to warto starać się, aby być zdrowym na duszy i na ciele.

Zawołaj dzisiaj do Jezusa z całego serca: ulituj się nade mną! Uwierz w Jego obecność w sakramentach! On naprawdę pragnie Twojego duchowego uzdrowienia. Kto wie, czy za chwilę nie będziesz kolejną osobą, która opowiada o wielkiej łasce, której doświadczyła od Boga.

"Ja zaś w przerażeniu mówiłem:
«Odtrącony jestem od Twego oblicza»,
lecz Ty wysłuchałeś mój głos błagalny,
gdy wołałem do Ciebie." Ps 31, 23

Panie Jezu, dziękuję za to, że codziennie litujesz się nade mną. Dziękuję za Twoją obecność na Mszy świętej, podczas której jestem najbliżej Ciebie. Trzymanie Ciebie w dłoniach sprawia, że moje serce uspokaja się i nie martwi się zbytnio o nic.

~~WNG~~ ks. Daniel Glibowski PB

Bożena
Bożena Lut 6, 07:44
Wypłyń na głębię  

Patrz sercem

"Jezus przyszedł do swego rodzinnego miasta. A towarzyszyli Mu Jego uczniowie. Gdy zaś nadszedł szabat, zaczął nauczać w synagodze; a wielu, przysłuchując się, pytało ze zdziwieniem: «Skąd to u Niego? I co to za mądrość, która Mu jest dana? I takie cuda dzieją się przez Jego ręce! Czy nie jest to cieśla, syn Maryi, a brat Jakuba, Józefa, Judy i Szymona? Czyż nie żyją tu u nas także Jego siostry?» I powątpiewali o Nim. A Jezus mówił im: «Tylko w swojej ojczyźnie, wśród swoich krewnych i w swoim domu może być prorok tak lekceważony». I nie mógł tam zdziałać żadnego cudu, jedynie na kilku chorych położył ręce i uzdrowił ich. Dziwił się też ich niedowiarstwu. Potem obchodził okoliczne wsie i nauczał." Mk 6, 1-6

Wyobraź sobie Jezusa, który ma w sobie wielką miłość i pragnienie pomagania. Przychodzi do swojego rodzinnego miasta i spotyka się ze ścianą niewiary. Ponad to ludzie, którzy znają go, nadal widzą w nim tylko syna cieśli. To prowadzi do lekceważenia i zasiewania wątpliwości wśród innych osób. To jest typowa robota demona, który na bazie ludzkich zmysłów daje podszepty, aby oceniać proroków, autorytety, czy nawet samego Jezusa. Rodacy Chrystusa dali się skusić na ocenianie Boga, ponieważ nie patrzyli sercem, lecz jedynie skupili się na swojej powierzchownej wiedzy i doświadczeniu.

Popatrz teraz na swoje życie i otoczenie. Czy znasz w swoim środowisku kogoś, kto przeżył mocne nawrócenie i żyje teraz blisko Boga? Możesz znać takie osoby także z internetu lub telewizji. Czy podczas słuchania takich żywych świadków nie masz czasami podszeptów, że to wszystko jest wymyślone, a nawrócenie tego człowieka jest fałszywe? W taki właśnie sposób diabeł próbuje zgasić światło, które Bóg pragnie rozpalać przez świadków wiary.

Może sam próbujesz dawać ludziom Bożą miłość, ponieważ doświadczasz jej np. w sakramentach lub podczas lektury Pisma świętego i czujesz odrzucenie ze strony słuchaczy, ponieważ oni wciąż widzą w Tobie młodego zbuntowanego człowieka, którego zapamiętali kiedyś. Nie do końca masz wpływ na to, co myślą o Tobie inni. Ważne jest to, aby nie poddawać się w głoszeniu Jezusa. Potrzeba świadczyć o Nim każdego dnia. Kto ma serce otwarte na Bożą łaskę, to odczyta Twoje dobre słowa i znaki.

"Dlatego wyprostujcie opadłe ręce i osłabłe kolana! Proste ślady czyńcie nogami, aby kto chromy, nie zbłądził, ale był raczej uzdrowiony. Starajcie się o pokój ze wszystkimi i o uświęcenie, bez którego nikt nie zobaczy Pana. Baczcie, aby nikt nie pozbawił się łaski Bożej, aby jakiś korzeń gorzki, który wyrasta do góry, nie spowodował zamieszania, a przez to nie skalali się inni." Hbr 12, 12-15

Uważaj na wszelkie gorzkie korzenie powodujące zamieszanie w Twojej głowie, rodzinie, środowisku pracy i wszędzie, gdzie poruszasz się na co dzień. Bądź w jedności sakramentalnej z Jezusem i proś Go stale o światłe oczy serca, aby nie dać się zwieść.

Panie Jezu, prowadź moje serce, abym umiał odczytywać Twoje codzienne znaki. Nie chcę lekceważyć żadnego proroka, którego będziesz do mnie posyłał. Chroń mnie oraz wszystkich ludzi przed diabelskim zamętem i duchem niewiary.

~~WNG~~ ks. Daniel Glibowski PB

Bożena
Bożena Lut 7, 20:04
Ks. Daniel - Przyjaciel Bezdomnych  

Idźcie!

"Jezus przywołał do siebie Dwunastu i zaczął rozsyłać ich po dwóch. Dał im też władzę nad duchami nieczystymi i przykazał im, żeby nic z sobą nie brali na drogę prócz laski: ani chleba, ani torby, ani pieniędzy w trzosie. «Ale idźcie obuci w sandały i nie wdziewajcie dwóch sukien». I mówił do nich: «Gdy do jakiegoś domu wejdziecie, zostańcie tam, aż stamtąd wyjdziecie. Jeśli w jakimś miejscu was nie przyjmą i nie będą was słuchać, wychodząc stamtąd, strząśnijcie proch z nóg waszych na świadectwo dla nich». Oni więc wyszli i wzywali do nawracania się. Wyrzucali też wiele złych duchów, a wielu chorych namaszczali olejem i uzdrawiali." Mk 6, 7-13

W moim sercu jest wciąż żywy obraz ze spotkania neokatechumenatu z ich założycielem Kiko w Panamie. Miałem okazję słuchać tego świeckiego człowieka razem z dwudziestoma tysiącami ludzi. Przemawiał około dwie godziny. Ludzie nie nudzili się, lecz siedzieli zasłuchani w tłumaczenie, które ktoś podawał im przez radio. W tym człowieku było czuć moc Ducha Świętego.

Na zakończenie spotkania Kiko zachęcał chłopców oraz dziewczęta do pójścia drogą powołania. Ci młodzi ludzie mieli nie zatwardzać swoich serc na głos Pana, lecz biec po błogosławieństwo do biskupów, jeśli czują Boże wołanie. Nagle z trybun stadionu wybiegło 500 chłopaków. Później to samo uczyniło 700 dziewczyn. Na zakończenie pojawiło się jeszcze wiele rodzin, które wyraziły gotowość wyjazdu na misje, aby głosić Jezusa.

W takich momentach ludzie na trybunach dawali owacje na stojąco. Niektórzy aż piszczeli. Ja po prostu patrzyłem i byłem pełen podziwu dla działania Bożej łaski. Te osoby po prostu zrozumiały, jak bardzo Jezus potrzebuje ludzi do głoszenia Ewangelii.

Papież Franciszek również zachęcał do bycia świadkami konkretnej miłości we współczesnym świecie. Czy Ty także chcesz podjąć takie wyzwanie? Czy jesteś gotowy zostawić wygodne życie według swojej woli i pójść drogą Chrystusa? Uwierz mi, że powiedzenie Bogu TAK jest najlepszą opcją w życiu! Współczesny Piotr mówił na Światowych Dniach Młodzieży w Panamie, że Maryja swoim TAK zrobiła najlepszą karierę Czy chcesz uczynić podobnie? Nie bój się powiedzieć: oto ja SŁUŻEBNICA Pańska!

Panie Jezu, pragnę mówić Ci TAK każdego dnia. Proszę, prowadź mnie według Twojej woli, abym mógł opowiedzieć o Tobie jak największej liczbie osób na tym świecie. Ufam, że Ty zaopiekujesz się dalej tymi osobami i dasz im konkretny wzrost.

PS Od dwóch dni odwiedzam moich przyjaciół bezdomnych po trzytygodniowej przerwie. Po około 12 spotkaniach jestem zdumiony ich przemianą. Najwięcej radości dał mi dzisiaj Wiesław. Już wczoraj prosił mnie w rozmowie telefonicznej o pojechanie ze mną do jego siostry. Tak też się stało. Gdy patrzyłem na niego podczas rozmowy z siostrą, gdy żartuje, normalnie rozmawia oraz elegancko wygląda, a na koniec przytula ją i całuje, to serce skakało mi z radości.

Potem pojechaliśmy jeszcze do jego bratowej, której nie widział kilka lat. Tutaj sytuacja powtórzyła się. Bratowa przecierała oczy ze zdumienia i nie mogła poznać mojego przyjaciela po metamorfozie. Na koniec Wiesio ucałował ją i umówił się na wspólne odwiedzenie grobu swojego brata na cmentarzu.

Napiszę krótko: warto kochać ludzi i pomagać im. Z Bożą pomocą wszystko jest możliwe!

~~WNG~~ ks. Daniel Glibowski PB

Bożena
Bożena Lut 9, 09:03
  Pogłębiarka  

Codzienny #Rozrusznik  

 

Rozważanie na 09.02.2019

„Odpływajmy” z Jezusem

Mk 6, 30-34
Po swojej pracy apostołowie zebrali się u Jezusa i opowiedzieli Mu wszystko, co zdziałali i czego nauczali. A On rzekł do nich: "Pójdźcie wy sami osobno na miejsce pustynne i wypocznijcie nieco". Tak wielu bowiem przychodziło i odchodziło, że nawet na posiłek nie mieli czasu.
Odpłynęli więc łodzią na miejsce pustynne osobno. Lecz widziano ich odpływających. Wielu zauważyło to i zbiegli się tam pieszo ze wszystkich miast, a nawet ich uprzedzili.
Gdy Jezus wysiadł, ujrzał wielki tłum i zdjęła Go litość nad nimi; byli bowiem jak owce nie mające pasterza. I zaczął ich nauczać.

Najlepsze miejsce na wypoczynek to miejsce pustynne i w towarzystwie Jezusa. Oczywiście inne formy wypoczynku też są dobre, ale ta jest najlepsza (piszę z własnego doświadczenia). Dobrze jest móc co jakiś czas wraz z Jezusem „odpłynąć na miejsce pustynne osobno”. Jego obecność najlepiej regeneruje siły, bo On zawsze przychodzi do nas z czystą Miłością i z Mądrością. Jest też Siłą, potrafiącą udźwignąć wszystko. Tego nie da nam żaden człowiek. 
Kto umie z Jezusem „odpływać”, ten jest niewyczerpany w byciu dla innych.

Bożena
Bożena Lut 10, 09:56
Wierzę Ci na słowo (Łk 5,1-11)  

Gdy tłum cisnął się do Jezusa, aby słuchać słowa Bożego, a On stał nad jeziorem Genezaret, zobaczył dwie łodzie stojące przy brzegu; rybacy zaś wyszli z nich i płukali sieci. Wszedłszy do jednej łodzi, która należała do Szymona, poprosił go, żeby nieco odbił od brzegu. Potem usiadł i z łodzi nauczał tłumy.

Gdy przestał mówić, rzekł do Szymona: „Wypłyń na głębie i zarzuć sieci na połów”.

A Szymon odpowiedział: „Mistrzu, całą noc pracowaliśmy i niceśmy nie ułowili. Lecz na Twoje słowo zarzucę sieci”.

Skoro to uczynił, zagarnęli tak wielkie mnóstwo ryb, że sieci ich zaczynały się rwać. Skinęli więc na wspólników w drugiej łodzi, żeby im przyszli z pomocą. Ci podpłynęli i napełnili obie łodzie, tak że się prawie zanurzały.

Widząc to Szymon Piotr przypadł Jezusowi do kolan i rzekł: „Odejdź ode mnie, Panie, bo jestem człowiek grzeszny”.

I jego bowiem, i wszystkich jego towarzyszy w zdumienie wprawił połów ryb, jakiego dokonali: jak również Jakuba i Jana, synów Zebedeusza, którzy byli wspólnikami Szymona.

Lecz Jezus rzekł do Szymona: „Nie bój się, odtąd ludzi będziesz łowił”.

I przyciągnąwszy łodzie do brzegu, zostawili wszystko i poszli za Nim. (Łk 5,1-11)

Ludzie przyszli do Jezusa, aby słuchać słowa Bożego. Nie dlatego, że byli głodni. Nie dlatego, że byli rządni sensacji. Nie dlatego, że pchała ich tam ciekawość, ale św. Łukasz pisze jednoznacznie, że cisnęli się, bo CHCIELI SŁUCHAĆ SŁOWA.

Dla mnie jest to bardzo wymowne. Niewątpliwie jest to piękne, ale też powinno prowokować pytania, które ośmielę się teraz zadać: czy pragniesz słuchać Słowa? Czy spotykasz się z Bogiem w Biblii? Czy ciśniesz się do Kościoła na Mszę, aby słuchać Słowa Bożego, a potem przyjąć Jezusa w Eucharystii? Proszę, odpowiedz sobie na nie. A może odpowiedź jest dla Ciebie jednoznaczna, zarówno na plus jak i na minus?

Tłum, który przyszedł nad brzeg jeziora, nie był inny  niż my. Owszem, minęło około 2000 lat, ale ludzkie problemy, rozterki, wątpliwości zdają się mieć wymiar ponadczasowy. Jak świat światem ludzie szukają autorytetów, ludzi mądrych i dojrzałych, którym warto zaufać. Kimś takim był Rabbi z Nazaretu. Było w Nim coś niezwykłego, fascynującego, intrygującego, co nie pozwalało być obojętnym na Jego osobę. Potrafił skupić wokół siebie wielkie rzesze ludzi łaknące Jego słowa, podobnie jak sucha ziemia wody. Ludzie ufali Mu na tyle, że robili rzeczy, będące wbrew ich dotychczasowemu doświadczeniu. Dobrym tego przykładem jest zachowanie Piotra i jego wspólników opisane przez ewangelistę Łukasza. Późniejszy Książę Kościoła doskonale znał się na łowieniu ryb. Wykonywał ten zawód od lat i miał wielkie doświadczenie w tej materii. Dlaczego więc posłuchał cieśli? Mógł szanować zdanie Jezusa w sprawach religijnych, ale nie rybołówstwa! To tak, jakby lekarz w czasie operacji słuchał podpowiedzi mechanika samochodowego. To nie miałoby sensu i skończyłoby się tragedią. Co więcej, Rabbi kazał zarzucić sieć o poranku. Wychowani na Jeziorze Galilejskim rybacy wiedzieli doskonale, że ryby lepiej biorą nocą. Prosił także, żeby zarzucili sieć. W tamtych czasach ludzie trudniący się połowem zazwyczaj stosowali inną, znacznie efektywniejszą, technikę, tzn. niewody zostawiali na noc. Zatem prośba Jezusa dla doświadczonego rybaka mogła wydać się absurdem. Dlatego z ust Piotra padają słowa:

Mistrzu, całą noc pracowaliśmy i niceśmy nie ułowili.

 Lecz szybko dodaje kluczowe dla dzisiejszej Ewangelii zdanie:

Lecz na Twoje słowo zarzucę sieci.

Zaufanie do Jezusa zaowocowało wielkim połowem ryb. Na oczach tłumów dokonał się cud, a Piotr został powołany na Apostoła.

Zaufanie to piękna cnota, ale jednocześnie trudna. Zakłada ono pewien stopień ryzyka, wyjścia ze strefy bezpieczeństwa. Dla Piotra mogła to być obawa przed kompromitacją wobec innych rybaków. Tak się nie stało, ale nie możemy wykluczyć obaw rodzących się w sercu przyszłego papieża. Takie sytuacje sprawiały, że prosty rybak z Betsaidy zmieniał się opokę, na której zostanie wzniesiony Kościół.

Każdego dnia mamy wiele okazji, żeby okazać zaufanie Bogu. Pytanie brzmi: na ile ufam Jemu, a na ile buduję wszystko na sobie? Czy umiem coś zrobić ze względu na Jego słowo? Czy Biblia jest dla mnie drogowskazem w codzienności? Czy znajomość Słowa Bożego przenika podejmowane przeze mnie decyzje?

Życzę Ci dobrego dnia przepełnionego Jego Słowem. Niech Cię Bóg błogosławi +

Bożena
Bożena Lut 11, 08:17
Ks. Daniel - Przyjaciel Bezdomnych  

Lek na współczesne choroby

"Gdy Jezus i uczniowie Jego się przeprawili, przypłynęli do ziemi Genezaret i przybili do brzegu. Skoro wysiedli z łodzi, zaraz Go rozpoznano. Ludzie biegali po całej owej okolicy i zaczęli znosić na noszach chorych tam, gdzie jak słyszeli, przebywa. I gdziekolwiek wchodził do wsi, do miast czy osad, kładli chorych na otwartych miejscach i prosili Go, żeby ci choć frędzli u Jego płaszcza mogli dotknąć. A wszyscy, którzy się Go dotknęli, odzyskiwali zdrowie." Mk 6, 53-56

Wyobraź sobie poruszenie ludzi, którzy pragną zrobić wszystko, żeby tylko spotkać Jezusa i dotknąć się Go. Chrystus pozwala na to i jeszcze sprawia, że ci ludzie odzyskują zdrowie.

Gdyby dzisiaj pojawił się taki lekarz, który odwiedzałby miasta i leczył wszystkie choroby, to mielibyśmy o wiele większe tłumy niż na papieskich pielgrzymkach. Dlaczego Jezus tak obficie rozlewał wtedy swoje łaski? To z pewnością był znak, że Syn Boży chodzi po ziemi. Kto miał otwarte oczy i uszy, to skorzystał z tych chwil. Wiele osób mogło prawdziwie zrozumieć, że Królestwo Boże jest pośród nich.

Niestety czas pokazał, że w chwili męki i śmierci Jezusa zabrakło tych wszystkich uzdrowionych. Oni jakby skorzystali przez chwilę z łaski i zaczęli żyć po swojemu. Czy takie postawy nie wychłodziły łaskawości Boga? Oczywiście, że nie. Pan Bóg jednak wie najlepiej, czy uzdrowienie danego człowieka pomoże mu, czy zaszkodzi.
Podczas dzisiejszego wspomnienia NMP z Lourdes (Światowy Dzień Chorego) warto pochylić się przez chwilę nad najgorszymi współczesnymi chorobami. Czy są nimi: różne nowotwory, depresje, nerwice, demencje itp.? Dobrze wiemy, że ludzie chorzy na powyższe choroby często mimo dotknięcia się Jezusa nadal są chorzy, a nawet umierają.

Myślę, że o wiele cięższe są choroby serca: nieumiejętność kochania i przyjmowania miłości, niedowierzanie, poczucie wewnętrznej beznadziei, zachwianie tożsamości i nieznajomość swojej wartości. Myślę, że te wewnętrzne braki leżą także u podstaw wielu chorób związanych z ciałem i psychiką. Jestem głęboko przekonany, że powyższe choroby duszy są do wyleczenia po jednym dotknięciu Jezusa. Oczywiście potrzebna jest odrobina wiary (przypomnij sobie słowa o ziarnku gorczycy).

Pójdź dzisiaj do kościoła na Msze świętą. Poproś Maryję o wstawiennictwo. Słuchaj Ewangelii z otwartym sercem. Skorzystaj z sakramentu pokuty i pojednania. Dotknij Jezusa w Komunii świętej. Bądź prawdziwie zdrowy na duszy i ciele. I choćbyś miał mieć zdrowe tylko serce, to i tak wygrasz to, co jest najważniejsze. Tak naprawdę nie masz nic do stracenia, a do zyskania bardzo dużo.

Panie Jezu – mój pierwszy Lekarzu. Dziękuję Ci za łaskę codziennego dotykania Ciebie. Ty wciąż leczysz moje słabe ciało i serce. Proszę o wiarę w Twoją wszechmoc dla wszystkich chorych i cierpiących. Podnieś przede wszystkim ich serca i umocnij w nich wiarę, nadzieję i miłość.

~~WNG~~ ks. Daniel Glibowski PB

Bożena
Bożena Lut 13, 07:55
Ks. Daniel - Przyjaciel Bezdomnych  

Chroń mnie Panie

"Jezus przywołał znowu tłum do siebie i rzekł do niego: «Słuchajcie Mnie, wszyscy, i zrozumcie! Nic nie wchodzi z zewnątrz w człowieka, co mogłoby uczynić go nieczystym; lecz to, co wychodzi z człowieka, to czyni człowieka nieczystym. Kto ma uszy do słuchania, niechaj słucha!»

Gdy się oddalił od tłumu i wszedł do domu, uczniowie pytali Go o tę przypowieść. Odpowiedział im: «I wy tak niepojętni jesteście? Nie rozumiecie, że nic z tego, co z zewnątrz wchodzi w człowieka, nie może uczynić go nieczystym; bo nie wchodzi do jego serca, lecz do żołądka, i zostaje wydalone na zewnątrz». Tak uznał wszystkie potrawy za czyste.

I mówił dalej: «Co wychodzi z człowieka, to czyni go nieczystym. Z wnętrza bowiem, z serca ludzkiego pochodzą złe myśli, nierząd, kradzieże, zabójstwa, cudzołóstwa, chciwość, przewrotność, podstęp, wyuzdanie, zazdrość, obelgi, pycha, głupota. Całe to zło z wnętrza pochodzi i czyni człowieka nieczystym»." Mk 7, 14-23

Jakim sposobem w dobre serce człowieka wchodzą: złe myśli, nierząd, kradzieże, zabójstwa, cudzołóstwa, chciwość, przewrotność, podstęp, wyuzdanie, zazdrość, obelgi, pycha, głupota? Dlaczego tak nisko upadamy będąc dziećmi Bożymi? Czy nie da się temu jakoś zapobiec? O ile piękniejsze byłoby życie na ziemi, gdyby tak ludzie zamiast tych złych rzeczy mieliby dobre myśli, szanowaliby swoje mienie, broniliby życia, żyliby w czystości, cieszyliby się z tego, co posiadają i nie pragnęliby więcej, byliby prawdomówni, wierni, uczciwi, skromni, pokorni, mądrzy, a ich mowa byłaby budująca.

Z pewnością te dwa kontrasty biorą się z bardzo prostego powodu. Ci, którzy prawdziwie żyją w głębokiej relacji z Jezusem stają się coraz bardziej szlachetni i potrafią oprzeć się grzesznym pokusom. Natomiast osoby, które odeszły od źródła łaski i nie żyją sakramentami, są narażeni na wielkie pokusy i właściwie pozostają bezbronne w tej walce. Jedynie ponowne zwrócenie się do Boga może być skutecznym ratunkiem.

Zauważ, że w każdej modlitwie Ojcze nasz prosisz Ojca niebieskiego, aby bronił Cię przed złem. Podobnie prosisz o pomoc Anioła Stróża w codziennym pacierzu. Myślę, że bardzo często prosisz o pomoc Maryję w modlitwie Pod Twoja Obronę albo po prostu na różańcu. Nigdy nie ustawaj w tych prostych modlitwach. Może dopiero w niebie zobaczysz, ile razy zostałeś ochroniony właśnie dzięki Twoim prostym wezwaniom do Boga, Maryi, Anioła Stróża i wielu świętych.

Najdroższy Boże Ojcze, dziękuję za to, że cały czas chronisz mnie przed złem. Wiem, że czasami zbyt łatwo daję się zwieść. Proszę wzmacniaj mnie najbardziej w chwilach pokus. Uszlachetniaj moje serce swoją łaską.

~~WNG~~ ks. Daniel Glibowski PB

Bożena
Bożena Lut 14, 08:21
Ks. Daniel - Przyjaciel Bezdomnych  

Pierwsza walentynka

"Chwalcie Pana, wszystkie narody,
wysławiajcie Go, wszystkie ludy,
bo potężna nad nami Jego łaska,
a wierność Pana trwa na wieki." Ps 117, 1-2

Budzisz się w Dniu zakochanych. Zastanawiasz się, czy ktoś dzisiaj powie Ci upragnione słowa: KOCHAM CIĘ. Jakimś dziwnym trafem kliknąłeś na blog Wypłyń na głębię. Czytasz, że jest Ktoś, kto od razu po Twoim przebudzeniu mówi Ci: kocham Cię, jesteś dla mnie bardzo ważny, wpatruję się w Ciebie dzień i noc, pomogę Ci przeżyć ten dzień, uzdolnię Twoje serce do wielkiej miłości, abyś mógł dzielić się tym, co ode Mnie otrzymujesz. Odpowiedz dzisiaj Bogu: ja także kocham Cię z całego serca, dziękuję za Twoją miłość, przepraszam, że czasami zapominam o Tobie…

"Spośród swoich uczniów wyznaczył Pan jeszcze innych, siedemdziesięciu dwóch, i wysłał ich po dwóch przed sobą do każdego miasta i miejscowości, dokąd sam przyjść zamierzał. Powiedział też do nich: «Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało; proście więc Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo. Idźcie, oto was posyłam jak owce między wilki." Łk 10, 1-3

W dzisiejsze święto Cyryla i Metodego (słowiańskich misjonarzy z IX wieku, patronów Europy) warto podziękować Bogu za wszystkich pasterzy i ewangelizatorów, który właściwie przynieśli Europie najwspanialszy dar, jakim jest żywa obecność Jezusa Chrystusa w sakramentach. Dzięki ofierze i poświęceniu wielu świętych ludzi możemy dzisiaj spokojnie wzrastać w miłości do Boga i ludzi. To oni głosili nam Ewangelię o jedynej, prawdziwej i bezinteresownej miłości.

Ty także możesz przekazywać innym Dobrą Nowinę o tym, że Bóg kocha wszystkich ludzi. Może spotkasz dzisiaj jakąś smutną osobę, która zawiodła się na ludzkiej miłości. Powiedz jej o odwiecznej miłości Stwórcy. Dodawaj otuchy i nadziei wszystkim zasmuconym. Może to jest Boży plan na ten dzień…

Kochany Boże Ojcze, dziękuję za Twoją miłość, której doświadczam każdego dnia. Przepraszam za to, że wciąż moja miłość do Ciebie jest taka mała i niedoskonała. Ty wiesz, że kocham Cię tak, jak potrafię. Daj mi łaskę jeszcze większej miłości do Ciebie i ludzi.

Dzisiejsze załączniki na WNG pomogą Ci wyobrazić sobie Bożą miłość do Ciebie.

~~WNG~~ ks. Daniel Glibowski PB

Bożena
Bożena Lut 15, 19:59
Ks. Daniel - Przyjaciel Bezdomnych  

Słaby człowiek i jego jedyny ratunek

"Wąż był bardziej przebiegły niż wszystkie zwierzęta lądowe, które Pan Bóg stworzył. On to rzekł do niewiasty: «Czy rzeczywiście Bóg powiedział: Nie jedzcie owoców ze wszystkich drzew tego ogrodu?» Niewiasta odpowiedziała wężowi: «Owoce z drzew tego ogrodu jeść możemy, tylko o owocach z drzewa, które jest w środku ogrodu, Bóg powiedział: Nie wolno wam jeść z niego, a nawet go dotykać, abyście nie pomarli». Wtedy rzekł wąż do niewiasty: «Na pewno nie umrzecie! Ale wie Bóg, że gdy spożyjecie owoc z tego drzewa, otworzą się wam oczy i tak jak Bóg będziecie znali dobro i zło».

Wtedy niewiasta spostrzegła, że drzewo to ma owoce dobre do jedzenia, że jest ono rozkoszą dla oczu i że owoce tego drzewa nadają się do zdobycia wiedzy. Zerwała zatem z niego owoc, skosztowała i dała swemu mężowi, który był z nią, a on zjadł. A wtedy otworzyły się im obojgu oczy i poznali, że są nadzy; spletli więc gałązki figowe i zrobili sobie przepaski. Gdy zaś mężczyzna i jego żona usłyszeli kroki Pana Boga przechadzającego się po ogrodzie w porze powiewu wiatru, skryli się przed Panem Bogiem wśród drzew ogrodu." Rdz 3, 1-8

Spróbuj odnaleźć się w pięknym ogrodzie pośród pierwszych ludzi. Zauważ wokół siebie wspaniałą przyrodę. Poczuj pełnię szczęścia wypływającą z bliskiej relacji ze Stwórcą. Wejdź w scenę dialogu z wężem. Usłysz jego podstępne pytania i kłamliwe obietnice. Czy dasz się skusić? Czy w Twoim sercu urośnie tak wielka ciekawość, że nie będziesz potrafił powstrzymać swojego słabego ciała?

Choćbyś wymądrzał się w tej scenie, że nigdy nie skosztowałbyś owocu z zakazanego drzewa, to muszę sprowadzić Cię na ziemię, że mając ogromną wiedzę o Bogu po 2 tysiącach lat istnienia Kościoła – nadal zrywasz ten owoc i czasami jesteś nieposłuszny Stwórcy. W konsekwencji otwierasz oczy serca i widzisz swoją nędzę.
Przypominam sobie scenę z filmu pt. Ziemia Maryi, w którym Bóg szuka pierwszych ludzi po grzechu i chce powiedzieć im, że Jego serce jest gotowe do przebaczenia. Oni natomiast chowają się, ponieważ ogarnia ich wielki wstyd. Ta scena powtarza się w życiu milionów ludzi, którzy boją się Boga pełnego miłosierdzia.

Jeśli dopada Cię jakiś dziwny paraliżujący lęk, to przeczytaj sercem dzisiejszy Psalm:

"Szczęśliwy człowiek,
któremu nieprawość została odpuszczona,
a jego grzech zapomniany.
Szczęśliwy ten, któremu Pan nie poczytuje winy,
a w jego duszy nie kryje się podstęp.
Grzech wyznałem Tobie
i nie skryłem mej winy.
a Ty darowałeś niegodziwość mego grzechu.
Do Ciebie więc modlić się będzie każdy wierny,
gdy znajdzie się w potrzebie.
Choćby nawet wezbrały wody, fale go nie dosięgną.
Ty jesteś moją ucieczką,
wyrwiesz mnie z ucisku
i dasz mi radość mego ocalenia." Ps 32, 1b-2. 5. 6-7

Postanów sobie dzisiaj mocno, że przy najbliższej okazji pójdziesz do sakramentu pokuty i pojednania, aby wyspowiadać się. Jezus cały czas czeka na Ciebie w konfesjonale. Uwierz w Jego miłosierdzie i najprawdziwsze wybaczenie.

Miłosierny Boże, dziękuje za to, że setki razy podniosłeś mnie z mojej nędzy.

~~WNG~~ ks. Daniel Glibowski PB

Bożena
Bożena Lut 16, 07:43
  Ks. Daniel - Przyjaciel Bezdomnych  

Pokarm konieczny do życia

"W owym czasie, gdy znowu wielki tłum był z Jezusem i nie mieli co jeść, przywołał do siebie uczniów i rzekł im: «Żal Mi tego tłumu, bo już trzy dni trwają przy Mnie, a nie mają co jeść. I jeśli ich puszczę zgłodniałych do domu, zasłabną w drodze, bo niektórzy z nich przyszli z daleka». Odpowiedzieli uczniowie: «Jakże tu na pustkowiu będzie mógł ktoś nakarmić ich chlebem?» Zapytał ich: «Ile macie chlebów?» Odpowiedzieli: «Siedem».

I polecił tłumowi usiąść na ziemi. A wziąwszy siedem chlebów, odmówił dziękczynienie, połamał i dawał uczniom, aby je podawali. I podali tłumowi. Mieli też kilka rybek. I nad tymi odmówił błogosławieństwo, i polecił je rozdać. Jedli do sytości, a pozostałych ułomków zebrali siedem koszów. Było zaś około czterech tysięcy ludzi. Potem ich odprawił." Mk 8, 1-9

Wyobraź sobie około cztery tysiące głodnych ludzi, których Jezus karmi kilkoma chlebami i rybami. Zauważ też, że dokoła jest pustkowie i nie ma skąd wziąć więcej pokarmu. Pozostaje tylko wiara w to, że Bóg coś wymyśli. I tak Jezus odmawia dziękczynienie i błogosławieństwo, po czym lud jest najedzony do sytości.

Popatrz w kontekście tej sceny na Twoje życie. Nie ma takiego pustkowia, trudnej sytuacji w pracy i w rodzinie, w której Bóg nie potrafiłby nakarmić Cię do syta. Pamiętaj, że Jego pierwszym pokarmem jest Eucharystia, na której możesz nasycać serce Słowem Bożym oraz przyjmując Ciało Chrystusa. Czyniąc to z głęboką wiarą – nigdy nie zasłabniesz w życiowej drodze! Dzięki temu duchowemu pokarmowi nabierzesz sił do codziennej gorliwej pracy i służby dla rodziny i państwa.

"Nie samym chlebem żyje człowiek, lecz każdym słowem, które pochodzi z ust Bożych." Mt 4, 4b

Podziękuj dzisiaj Bogu za to, że On zostawił samego siebie na pokarm dla Ciebie i całej ludzkiej rodziny. Zauważ to dzisiaj swoim sercem. Dziękuj za wszystkie przyjęte Komunie święte i momenty, w których karmiłeś się słowem Boga. Kiedyś zobaczysz w całej pełni, że tylko dzięki temu niebieskiemu pokarmowi miałeś siłę do życia i kochania.

Panie Jezu, za chwilę znów dotknę Cię na Eucharystii i przyjmę do swojego serca. Dziękuję za to, że podtrzymujesz mnie każdego dnia tak wspaniałym pokarmem.

~~WNG~~ ks. Daniel Glibowski PB

Bożena
Bożena Lut 17, 08:18
Ks. Daniel - Przyjaciel Bezdomnych  

Niemodna droga

"On podniósł oczy na swoich uczniów i mówił:
«Błogosławieni jesteście, ubodzy, albowiem do was należy królestwo Boże.
Błogosławieni, którzy teraz głodujecie, albowiem będziecie nasyceni.
Błogosławieni, którzy teraz płaczecie, albowiem śmiać się będziecie.
Błogosławieni jesteście, gdy ludzie was znienawidzą i gdy was wyłączą spośród siebie, gdy zelżą was i z powodu Syna Człowieczego odrzucą z pogardą wasze imię jako niecne: cieszcie się i radujcie w owym dniu, bo wielka jest wasza nagroda w niebie. Tak samo bowiem przodkowie ich czynili prorokom.

Natomiast biada wam, bogaczom, bo odebraliście już pociechę waszą.
Biada wam, którzy teraz jesteście syci, albowiem głód cierpieć będziecie.
Biada wam, którzy się teraz śmiejecie, albowiem smucić się i płakać będziecie.
Biada wam, gdy wszyscy ludzie chwalić was będą. Tak samo bowiem przodkowie ich czynili fałszywym prorokom»." Łk 6, 20-26

Jezus pokazuje Ci dzisiaj dwie drogi życia. Jedna z nich jest promowana przez świat. Gdy obierze się ten kierunek, to można być: bogatym, sytym, uśmiechniętym i jeszcze otrzymywać wiele pochwał. Wybór takiej drogi wydaje się być bardzo atrakcyjny, a nawet bezkonkurencyjny w dzisiejszych czasach pełnych egoizmu i materializmu.
Przy tej pierwszej opcji teoretycznie blado wypada pójście za Chrystusem, gdzie człowiek może doświadczyć: głodu, płaczu, nienawiści, wykluczenia, obmowy, odrzucenia pełnego pogardy. Myśląc typowo po ludzku, to nie ma głupich, żeby taką drogą iść.

"Nauka bowiem krzyża głupstwem jest dla tych, co idą na zatracenie, mocą Bożą zaś dla nas, którzy dostępujemy zbawienia." 1 Kor 1, 18

W historii Kościoła wielu było takich ,,głupich”, którzy wybrali nieatrakcyjną drogę krzyża. Kto wygrał? Życie pokazało i nadal pokazuje, kto jest prawdziwym zwycięzcą. Którą drogą Ty chcesz iść? Dlaczego Bóg dał Ci łaskę czytania tych słów tu i teraz? Czy potrafisz wybrać Jezusa i Jego niemodną drogę? Proś szczerze o tą łaskę. Wiedz także, że największy Twój wróg cały czas będzie zniechęcał Cię i proponował swoje fałszywe ścieżki. Ty trwaj mocno przy Panu i Jego łasce.

"Tak mówi Pan: «Przeklęty mąż, który pokłada nadzieję w człowieku i który w ciele upatruje swą siłę, a od Pana odwraca swe serce. Jest on podobny do dzikiego krzewu na stepie, nie dostrzega, gdy przychodzi szczęście; wybiera miejsca spalone na pustyni, ziemię słoną i bezludną. Błogosławiony mąż, który pokłada ufność w Panu, i Pan jest jego nadzieją. Jest on podobny do drzewa zasadzonego nad wodą, co swe korzenie puszcza ku strumieniowi; nie obawia się, gdy nadejdzie upał, bo zachowa zielone liście; także w roku posuchy nie doznaje niepokoju i nie przestaje wydawać owoców»." Jr 17, 5-8

Wiem, że w dzisiejszym świecie trzeba zdobywać wiedzę, kształcić się, pracować i brać odpowiedzialność za wiele spraw. Przy tym wszystkim nigdy nie odwracaj się od Boga i pamiętaj, że w Nim jest całe źródło Twojej siły i motywacji. Ufaj Panu z całego serca i nie poddawaj się. Z Nim przetrwasz największe doświadczenia.

"Błogosławiony człowiek, który nie idzie za radą występnych,
nie wchodzi na drogę grzeszników
i nie zasiada w gronie szyderców,
lecz w Prawie Pańskim upodobał sobie
i rozmyśla nad nim dniem i nocą.
On jest jak drzewo zasadzone nad płynącą wodą,
które wydaje owoc w swoim czasie." Ps 1, 1-3

Panie Jezu, strzeż mojego serca, abym nie szedł nigdy za radą występnych, abym nie zasiadał w gronie szyderców, abym dniem i nocą zatapiał się w modlitwie i rozmyślaniu o Twojej odwiecznej miłości.

~~WNG~~ ks. Daniel Glibowski PB

Bożena
Bożena Lut 18, 07:32
  Ks. Daniel - Przyjaciel Bezdomnych  

Najważniejszy znak

"Faryzeusze zaczęli rozprawiać z Jezusem, a chcąc wystawić Go na próbę, domagali się od Niego znaku. On zaś westchnął w głębi duszy i rzekł: «Czemu to plemię domaga się znaku? Zaprawdę, powiadam wam: żaden znak nie będzie dany temu plemieniu». A zostawiwszy ich, wsiadł z powrotem do łodzi i odpłynął na drugą stronę." Mk 8, 11-13

Powyższy fragment Ewangelii Marka jest napisany bezpośrednio po drugim rozmnożeniu chleba. Z pewnością faryzeusze słyszeli, a nawet widzieli już nie jeden nadzwyczajny znak, którego dokonał Jezus. Mimo to oni nadal chcą widzieć cuda i myślą, że Chrystus będzie spełniał ich życzenia. Oczywiście ci duchowo biedni ludzie są w ogromnym błędzie. Ich serca są zamknięte na prawdziwe działanie Bożej łaski, co będzie widać zwłaszcza podczas oceniania cudów Jezusa dokonywanych w szabat.

Popatrz na dzisiejszą Ewangelię w kontekście swojego życia. Kiedy ostatnio domagałeś się od Boga jakiegoś znaku? Może chodziło Ci o: nadzwyczajnie szybki powrót do zdrowia, otrzymanie pracy, pojednanie się z kimś, zdanie egzaminu, cudowne wskazanie Twojej drogi życiowej albo jakieś wygranie na loterii Te wszystkie pragnienia mogą być głęboko wpisane w Twoje codzienne życie. Natomiast Jezus może odpowiedzieć Ci po imieniu: N. cały czas masz Mnie w Eucharystii. Ja jestem dla Ciebie cudownym znakiem Bożej obecności. Ze Mną zaspokoisz wszystkie swoje najważniejsze pragnienia i będziesz odkrywał moją wolę każdego dnia.

"Ja jestem drogą i prawdą, i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie." J 14, 6

Otwórz dzisiaj oczy swojego serca na cudowny znak, który stale uobecnia się na milionach ołtarzy. Podziękuj Bogu za to, że jest tak blisko Ciebie i możesz dotykać Go nawet każdego dnia. Z Nim dojdziesz do upragnionego celu.

Panie Jezu, dziękuję za Twoją bliskość na każdej Eucharystii oraz prowadzenie mnie poprzez Twoje święte słowa.

~~WNG~~ ks. Daniel Glibowski PB

Bożena
Bożena Lut 19, 07:54

Rozważanie na 19.02.2019
Najgorsza trucizna

Mk 8, 14-21 
Uczniowie Jezusa zapomnieli wziąć chlebów i tylko jeden chleb mieli ze sobą w łodzi. Wtedy Jezus im przykazał: "Uważajcie, strzeżcie się kwasu faryzeuszów i kwasu Heroda". Oni zaczęli rozprawiać między sobą o tym, że nie mają chleba. Jezus zauważył to i rzekł im: "Czemu rozprawiacie o tym, że nie macie chleba? Jeszcze nie pojmujecie i nie rozumiecie, tak otępiały macie umysł? Macie oczy, a nie widzicie: macie uszy, a nie słyszycie? Nie pamiętacie, ile zebraliście koszów pełnych ułomków, kiedy połamałem pięć chlebów dla pięciu tysięcy?" Odpowiedzieli Mu: "Dwanaście". "A kiedy połamałem siedem chlebów dla czterech tysięcy, ile zebraliście koszów pełnych ułomków?" Odpowiedzieli: "Siedem". I rzekł im: "Jeszcze nie rozumiecie?"
***
Wiele sił i energii pochłania myślenie o tym, czego nam brakuje z rzeczy materialnych. A w tej dziedzinie prawdopodobnie zawsze będzie nam czegoś brakować. W każdym razie bardzo trudno powiedzieć sobie, gdy chodzi o rzeczy materialne: „Mam już wszystko”. Dlatego nie warto rozprawiać o brakach w posiadaniu rzeczy doczesnych. Lepiej skupić się na tym, co faktycznie może nas zaspokoić – na dobru i miłości. Lepiej wystrzegać się egoizmu, który jest owym „kwasem faryzeuszów i kwasem Heroda”. Egoizm, jak nic innego na świecie, potrafi zatruć życie człowieka. Tego nie potrafią uczynić nawet duże braki materialne, jeśli nie towarzyszy im egoizm.

Pogłębiarka.pl

Bożena
Bożena Lut 20, 07:38
Ks. Daniel - Przyjaciel Bezdomnych  

Ciche cuda

"Jezus i uczniowie przyszli do Betsaidy. Tam przyprowadzili Mu niewidomego i prosili, żeby się go dotknął. On ujął niewidomego za rękę i wyprowadził go poza wieś. Zwilżył mu oczy śliną, położył na niego ręce i zapytał: «Czy coś widzisz?» A gdy ten przejrzał, powiedział: «Widzę ludzi, bo gdy chodzą, dostrzegam ich niby drzewa». Potem znowu położył ręce na jego oczy. I przejrzał on zupełnie, i został uzdrowiony; wszystko widział teraz jasno i wyraźnie. Jezus odesłał go do domu ze słowami: «Tylko do wsi nie wstępuj!»" Mk 8, 22-26

Wyobraź sobie powyższą scenę. Zauważ miłość Jezusa do niewidomego człowieka. Ciekawe jest to, że Chrystus bierze chorego poza wieś i w cichości uzdrawia go. Jeszcze przykazuje mu, aby nie wracał do wsi. Tak jakby chciał pozostawić ten cud w ukryciu. Nie wiemy jak zachował się uzdrowiony. Ważne jest to, że od tego momentu zaczął widzieć jasno i wyraźnie.

Popatrz na swoje życie w kontekście tej sceny. Przypomnij sobie, czy kiedyś Jezus nie otworzył Ci oczu podczas jakiejś adoracji, Mszy świętej, kazania, katechezy, czyjegoś świadectwa. Może to stało się właśnie tak w cichości. Jestem głęboko przekonany, że miałeś przynajmniej jedną sytuację, w której Twój umysł doznał nagle oświecenia, po którym np. przestałeś popełniać konkretny grzech, ponieważ zobaczyłeś go jasno i wyraźnie.

Podejmij wysiłek przypomnienia sobie takich spotkań z Jezusem i podziękuj Mu za każde otworzenie oczu.

"Czym się Panu odpłacę
za wszystko, co mi wyświadczył?" Ps 116, 12

Panie Jezu, tak wiele zawdzięczam Ci, że nie wiem, jak mogę odwdzięczyć się. Pragnę jedynie kochać Cię każdego dnia i być Twoim narzędziem. Może przez moje świadectwo i słowa otworzysz komuś oczy. Oby tak wszyscy ludzi zaczęli widzieć jasno i wyraźnie Twoją miłość.

~~WNG~~ ks. Daniel Glibowski PB

Bożena
Bożena Lut 21, 07:48
Ks. Daniel - Przyjaciel Bezdomnych 51 min · 

Trudna wola

"I zaczął ich pouczać, że Syn Człowieczy wiele musi wycierpieć, że będzie odrzucony przez starszych, arcykapłanów i uczonych w Piśmie; że zostanie zabity, ale po trzech dniach zmartwychwstanie. A mówił zupełnie otwarcie te słowa. Wtedy Piotr wziął Go na bok i zaczął Go upominać. Lecz On obrócił się i patrząc na swych uczniów, zgromił Piotra słowami: «Zejdź Mi z oczu, szatanie, bo nie myślisz po Bożemu, lecz po ludzku»." Mk 8, 30-33

Wyobraź sobie, że najbliższa Ci osoba mówi, że musi wiele wycierpieć, że będzie odrzucona, że zostanie zabita, ale po trzech dniach zmartwychwstanie. Jaka byłaby Twoja reakcja? Czy zachowałbyś się tak jak Piotr? Czy potrafiłbyś zgodzić się z tą trudną wolą? A może Ty masz swój plan na życie tej osoby i oczywiście nie założyłeś żadnych większych chwil cierpienia, a już na pewno nie przewidywałeś śmierci.

Nie wiem, czy jesteś gotowy usłyszeć upomnienie Jezusa w tak ostrych słowach, jak było to w przypadku Piotra. Spróbuj je przeanalizować. Czy myślisz po Bożemu, czy po ludzku? W jakich sytuacjach najbardziej mijasz się z wolą Boga? Zauważ, że często masz konkretny plan na dzień, miesiąc, a nawet na swoją przyszłość. Możesz planować pracę, rodzinę, spotkania z ludźmi itd. Czasami jednak przychodzą momenty, na które nie masz większego wpływu. Tak było w życiu Piotra, który stracił nauczyciela i zarazem przyjaciela. On po ludzku nie potrafił zgodzić się z tym i wypierał to ze swojego umysłu. Podobnie może być w Twoim życiu, gdy przyjdzie Ci stracić najbliższych ludzi.

Zauważ, że Jezus zapowiedział uczniom także swoje zmartwychwstanie. Wiesz dobrze, że żyjąc w sakramentalnej jedności z Bogiem, będziesz miał udział w zmartwychwstaniu Chrystusa i także wstaniesz z martwych do życia wiecznego w Królestwie Bożym. Podobnie będzie w przypadku Twoim bliskich zmarłych, jeśli oni wybiorą Jezusa jako swojego Pana i Zbawiciela i prawdziwie będą żyć w przyjaźni z Nim. Jeśli tak bardzo kochasz swoich bliskich, to bądź dla nich żywym przykładem Bożego człowieka, który żyje Ewangelią.

Panie Jezu, wiem, że nie zawsze życie ułoży się po mojej myśli. Nie chcę złościć się na Ciebie, że coś jest nie tak, jakbym chciał. Ufam, że nawet z największego zła i konkretnej straty, Ty możesz wyprowadzić jakieś dobro dla mnie i innych ludzi. Wierzę głęboko, że po tym ziemskim życiu czeka nas o wiele piękniejszy czas, w którym będziemy mogli oddawać Ci chwałę w nieskończoność.

~~WNG~~ ks. Daniel Glibowski PB

Bożena
Bożena Lut 22, 07:47
Ks. Daniel - Przyjaciel Bezdomnych   

 

Jestem w Kościele. Nie brak mi niczego.

"Jezus zapytał ich: «A wy za kogo Mnie uważacie?» Odpowiedział Szymon Piotr: «Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego». Na to Jezus mu rzekł: «Błogosławiony jesteś, Szymonie, synu Jony. Albowiem ciało i krew nie objawiły ci tego, lecz Ojciec mój, który jest w niebie. Otóż i Ja tobie powiadam: Ty jesteś Piotr – Opoka, i na tej opoce zbuduję mój Kościół, a bramy piekielne go nie przemogą. I tobie dam klucze królestwa niebieskiego; cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane w niebie»." Mt 16, 15-19

Wyobraź sobie powyższą scenę, w której Jezus zakłada Kościół i daje obietnicę, że bramy piekielne go nie przemogą. Poczuj się członkiem wielkiej wspólnoty ludu Bożego, który otrzymuje papieża, sakramenty, bezpieczną doktrynę i piękne zapewnienie, że Jezus Chrystus będzie trwał w Kościele do końca świata. Niech ta scena pobudzi Twoje serce do głębokiej wdzięczności.

Z drugiej strony popatrz na coraz większe nawałnice demonów, które próbują zniszczyć Kościół, papieża, biskupów, księży i wiernych świeckich. Zło niestety ma dostęp do każdego człowieka, który w swojej wolności otworzy swoje serce na jakieś pokusy i ulegnie im. Grzech nie jest obcy żadnemu człowiekowi. Nawet święci korzystali z sakramentu pokuty i pojednania. Uważam, że wielkim nieporozumieniem jest atakowanie całego Kościoła za konkretny grzech np. jakiegoś pogubionego księdza.

Żywy i prawdziwy Bóg jest i działa w sakramentach. Nie zmieni tego żadna fala hejtu. Oby tylko ludzie zrozumieli, że Kościół jest wielkim darem dla nich. To w nim mogą odnaleźć najpełniejsze zjednoczenie z Jezusem na ziemi.

"Pan jest moim pasterzem,
niczego mi nie braknie.
Pozwala mi leżeć
na zielonych pastwiskach.
Prowadzi mnie nad wody, gdzie mogę odpocząć,
orzeźwia moją duszę.
Wiedzie mnie po właściwych ścieżkach
przez wzgląd na swoją chwałę.
Chociażbym przechodził przez ciemną dolinę,
zła się nie ulęknę, bo Ty jesteś ze mną.
Kij Twój i laska pasterska
są moją pociechą.
Stół dla mnie zastawiasz
na oczach mych wrogów." Ps 23, 1-5

Po tych słowach Psalmu mogę śmiało stwierdzić, że jestem w Kościele i niczego mi nie braknie! Mam możliwość dotykania Jezusa Chrystusa w Eucharystii i przyjmowania Go do serca. Nie potrzebuję nic więcej na tym świecie. Wierzę głęboko, że Bóg mieszka w moim sercu i da mi siłę do spełniania wszystkich życiowych zadań.

Z drugiej strony współczuję wszystkich przeciwnikom Kościoła, którzy odwrócili się od sakramentów i nie mogą jednoczyć się z Jezusem Chrystusem. Myślę, że tym biednym osobom brakuje najważniejszego i modlę się, aby wrócili do pełnej i prawdziwej jedności z Bogiem.

Panie Jezu, dziękuję Ci za Kościół, sakramenty i papieży, którzy w Twoim imieniu prowadzą nas do Ciebie.

~~WNG~~ ks. Daniel Glibowski PB

Bożena
Bożena Lut 24, 08:09
Pogłębiarka  

Rozważanie na 24.02.2019

Aby pływać, trzeba wejść do wody

Łk 6, 27-38 
Jezus powiedział do swoich uczniów: "Powiadam wam, którzy słuchacie: Miłujcie waszych nieprzyjaciół; dobrze czyńcie tym, którzy was nienawidzą; błogosławcie tym, którzy was przeklinają, i módlcie się za tych, którzy was oczerniają. Jeśli cię kto uderzy w policzek, nadstaw mu i drugi. Jeśli bierze ci płaszcz, nie broń mu i szaty. Daj każdemu, kto cię prosi, a nie dopominaj się zwrotu od tego, który bierze twoje. Jak chcecie, żeby ludzie wam czynili, podobnie wy im czyńcie. Jeśli bowiem miłujecie tych tylko, którzy was miłują, jakaż za to dla was wdzięczność? Przecież i grzesznicy miłość okazują tym, którzy ich miłują. I jeśli dobrze czynicie tym tylko, którzy wam dobrze czynią, jaka za to dla was wdzięczność? I grzesznicy to samo czynią. Jeśli pożyczek udzielacie tym, od których spodziewacie się zwrotu, jakaż za to dla was wdzięczność? I grzesznicy grzesznikom pożyczają, żeby tyleż samo otrzymać. Wy natomiast miłujcie waszych nieprzyjaciół, czyńcie dobrze i pożyczajcie, niczego się za to nie spodziewając. A wasza nagroda będzie wielka, i będziecie synami Najwyższego; ponieważ On jest dobry dla niewdzięcznych i złych. Bądźcie miłosierni, jak Ojciec wasz jest miłosierny. Nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni; nie potępiajcie, a nie będziecie potępieni; odpuszczajcie, a będzie wam odpuszczone. Dawajcie, a będzie wam dane: miarą dobrą, natłoczoną, utrzęsioną i opływającą wsypią w zanadrze wasze. Odmierzą wam bowiem taką miarą, jaką wy mierzycie".
***
Jezus namawia nas dziś do bezwarunkowej, czyli czystej miłości. Któż z nas nie chciałby być kochany taką miłością? Kto nauczy się takiej miłości, ten jej też doświadczy: „Odmierzą wam bowiem taką miarą, jaką wy mierzycie”. Kto nauczy się takiej miłości ma bowiem zapewnione życie wieczne w Niebie, gdzie Miłość będzie podstawowym doświadczeniem. Jednak nauka takiej miłości musi odbywać się w klimacie zgoła przeciwnym: w zetknięciu z nieprzyjaciółmi i w doświadczeniu niewdzięczności. Uczyć się miłości, gdy zewsząd doświadczamy tylko miłości, to mniej więcej tak samo, jak uczyć się pływać bez wchodzenia do wody. Obyśmy byli otoczeni ludzką życzliwością, ale gdy jej brakuje nie rozpaczajmy, bo to jest dobra okazja, by nasza miłość wzrosła i oczyściła się.

Bożena
Bożena Lut 25, 07:48
Ks. Daniel - Przyjaciel Bezdomnych  

Jak pokonać zło?

"On ich zapytał: «O czym rozprawiacie z nimi?» Jeden z tłumu odpowiedział Mu: «Nauczycielu, przyprowadziłem do Ciebie mojego syna, który ma ducha niemego. Ten, gdziekolwiek go pochwyci, rzuca nim, a on wtedy się pieni, zgrzyta zębami i drętwieje. Powiedziałem Twoim uczniom, żeby go wyrzucili, ale nie mogli». Odpowiadając im, Jezus rzekł: «O plemię niewierne, jak długo mam być z wami? Jak długo mam was znosić? Przyprowadźcie go do Mnie!» I przywiedli go do Niego. Na widok Jezusa duch zaraz począł miotać chłopcem, tak że upadł na ziemię i tarzał się z pianą na ustach.

Jezus zapytał ojca: «Od jak dawna to mu się zdarza?» Ten zaś odrzekł: «Od dzieciństwa. I często wrzucał go nawet w ogień i w wodę, żeby go zgubić. Lecz jeśli coś możesz, zlituj się nad nami i pomóż nam». Jezus mu odrzekł: «Jeśli możesz? Wszystko możliwe jest dla tego, kto wierzy». Zaraz ojciec chłopca zawołał: «Wierzę, zaradź memu niedowiarstwu!»

A Jezus, widząc, że tłum się zbiega, rozkazał surowo duchowi nieczystemu: «Duchu niemy i głuchy, rozkazuję ci, wyjdź z niego i więcej w niego nie wchodź!» A ten krzyknął i wyszedł, silnie nim miotając. Chłopiec zaś pozostawał jak martwy, tak że wielu mówiło: «On umarł». Lecz Jezus ujął go za rękę i podniósł, a on wstał. A gdy przyszedł do domu, uczniowie pytali Go na osobności: «Dlaczego my nie mogliśmy go wyrzucić?» Powiedział im: «Ten rodzaj można wyrzucić tylko modlitwą i postem»." Mk 9, 16-29

Stań sobie w powyższej scenie. Możesz przypatrywać się dialogowi ojca chorego syna z Jezusem. Popatrz także na biednych i bezsilnych uczniów, którzy nie potrafili uzdrowić chłopca. Usłysz dobitne słowa Chrystusa: plemię
niewierne, jak długo mam was znosić? Zatrzymaj się chwilę na tych słowach.

Przejdź do współczesności. Czy Bóg, który zna serce każdego człowieka, nie cierpi podobnie jak w tamtych czasach? Przecież On wie, ile jest wiary, miłości i szczerości w ludziach. Myślę, że ćwiczymy Jego cierpliwość i naciągamy miłosierdzie z każdej strony. Chwała Panu za Bożą wierność i cierpliwość!

Tym trudnym zdaniem Jezus sugeruje, że możemy mocniej wierzyć w moc Boga. Tym samym powinniśmy łatwiej wygrywać walkę z demonami i pokusami. Otrzymaliśmy przecież konkretne wskazówki, którymi powinniśmy kierować się. Nie ma i nie będzie lepszych narzędzi w walce z grzechem niż: Eucharystia, spowiedź, adoracja, post, modlitwa, wspólnota, duchowe towarzyszenie kapłana. Jezus wielokrotnie prosił uczniów o nieustanną modlitwę, dzięki której można być stale zjednoczonym z Bogiem. To najpewniejsza ochrona przed złem. Wystarczy chcieć skierować swoje serce w dobrą stronę i trać w jedności z Panem dzień za dniem. Do tego dodać post i konkretne wyrzeczenia, które nie tylko hartują ciało, duszę i wolę, ale także są wyrazem prawdziwej, ofiarnej miłości do bliźnich.

"Korzeń mądrości komuż został objawiony, a dzieła jej wszechstronnych umiejętności któż poznał? Jest Jeden mądry, co bardzo lękiem przejmuje, Zasiadający na swoim tronie. To Pan ją stworzył, przejrzał, policzył i wylał ją na wszystkie swe dzieła, na wszystkie stworzenia jako swój dar, a tych, co Go miłują, hojnie w nią wyposażył." Syr 1, 6-10

Miłuj Pana, a będziesz otrzymywał coraz więcej prawdziwej mądrości, która przewyższa wszelkie ziemskie tytuły i zaszczyty. Bądź człowiekiem głębokiej modlitwy. Trwaj przy Jezusie, a poznasz Jego moc i doświadczysz jej w sobie.

Panie Jezu, ja wciąż jestem Twoim słabym uczniem, który stara się przylgnąć do Ciebie mocniej. Przymnóż mi wiary i ofiarnej miłości, abym mężnie stawał do walki ze złem, które czyha na mnie i tych, którym służę.

Dzisiejsze załączniki na WNG mogą być ciekawą modlitwą do Jezusa.

~~WNG~~ ks. Daniel Glibowski PB

Strony: «« « ... 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 »