Loading...

Będziesz Biblię czytał nieustannie | Forum Nowenny Pompejańskiej

Lokalizacja tematu: Forum » Różności » Propozycje
Bożena
Bożena Sty 30, 07:46
 

Jezus mówił ludowi: „Czy po to wnosi się światło, by je postawić pod korcem lub pod łóżkiem? Czy nie po to, aby je postawić na świeczniku? Nie ma bowiem nic ukrytego, co by nie miało wyjść na jaw. Kto ma uszy do słuchania, niechaj słucha”.

I mówił im: „Uważajcie na to, czego słuchacie. Taką samą miarą, jaką wy mierzycie, odmierzą wam i jeszcze wam dołożą. Bo kto ma, temu będzie dane; a kto nie ma, pozbawią go i tego, co ma”. (Mk 4,21-25)

Pamiętam, gdy jako uczeń klasy maturalnej pożyczyłem od mojego katechety książkę Bruno Ferrero „Dzika róża”. Zapadła mi ona w pamięć m.in. przez jedno opowiadanie, którego zakończeniem była modlitwa: „Panie, uczyń mnie lampą, sam się spalę lecz dam światło innym.”

Przywołuję te słowa w kontekście dzisiejszej Ewangelii, która mówi o świetle. Światło jest po to, by rozjaśniać mroki. Jeśli zabraknie światła, łatwo jest upaść, tracąc bezpieczny grunt pod nogami.

Myślę, że każdy z nas ma takie doświadczenie, związane z brakiem światła. Ciemność budzi lęk, strach i obawy. Światło przeciwnie, rodzi nadzieję i poczucie bezpieczeństwa, dlatego nie można światła zakrywać, przykrywać, chować… Światło ma świecić. Ale zaraz, zaraz. Jak to się ma do naszego życia?

Przypomnę Ci siostro i bracie jeden fakt, bardzo konkretny. Kilka tygodni temu radowaliśmy się z narodzin Pana Jezusa. On jest Tym Światłem, danym przez Ojca tobie i mnie. Nie możemy zachować dla siebie Jego obecności w naszym osobistym życiu. Nie możemy Światła ukryć przed innymi.

Światło ma w sobie coś jeszcze: jest podzielne. Światłem, którym jest Chrystus, trzeba się dzielić. W tym wszystkim chodzi o świadectwo, jakie składamy wszędzie tam, gdzie Boża Opatrzność stawia nasze kroki. Popatrz, mamy tyle okazji, by pomóc innym, by powiedzieć im, jak cudownie jest być chrześcijaninem. Piękna jest ta nasza godność ale my jednak boimy się o niej świadczyć. Przykrywamy światło naszej wiary korcem lęku, strachu i obawy przed tym, że wezmą nas za dziwaków.

I tu właśnie rodzi się zadanie do wypełnienia: mam być lampą, która może się wypalić, ale da światło innym, zwłaszcza tym, którzy znajdują się daleko od Chrystusa, błądzą na peryferiach wiary. Nie chowaj się, nie bój się. Chrystus cię potrzebuję.

I dalej. Oto Pan nas dziś ostrzega: Uważajcie na to, czego słuchacie. Jak wiele dziś słuchamy słów, niekoniecznie Bożych. Na co dzień płyną potoki słów, kształtujących nasz pogląd, naszą osobowość a nawet naszą wiarę. W tym wszystkim gubi się najważniejsze słowo: słowo Boże. Gdybyśmy wszyscy żyli według programu, który daje słowo Boże, bylibyśmy o wiele szczęśliwsi. A my słuchamy słów, które prowadzą do zatracenia, zamieszania w sercu, zagubienia…

Warto dziś sobie wziąć do serca słowa Pana. On nigdy nikogo nie zawiódł i nie zawiedzie. Świat zawodzi, Bóg zostaje wierny. Wciąż ten sam: czuły i kochający. Dlatego nie pozwólmy by światło Bożego słowa i Miłości Bożej zgasło przykryte korcem zwątpienia. Odwagi! Bóg nas posyła z konkretnym zadaniem: złożyć świadectwo i pomóc innym wrócić na drogę wiary.

Konkret na dziś: Poproszę Boga, by światło mojej wiary nigdy nie zagasło. Postaram się również, by moje życie, moja wiara i moje świadectwo było światłem dla innych.

Niech Cię błogosławi i strzeże Bóg Wszechmogący: Ojciec i Syn i Duch Święty +

 

Bożena
Bożena Lut 2, 16:47

KU WOLNOŚCI

Ml 3,1-4 * Ps 24 * Hbr 2,14-18 * Łk 2,22-40

To święto aż się mieni od znaczeń. Mówi o pokorze Boga poddającego się regułom Przymierza – święty Łukasz aż cztery razy podkreśla wypełnianie przepisów Prawa przez Świętą Rodzinę. Mówi o pobożności i skromnym statusie Józefa i Maryi – pielgrzymka do Świątyni nie była obowiązkowa, a synogarlice ofiarowywali ci, których nie było stać na baranka. Mówi o wielkim umiłowaniu Boga przez Symeona i Annę, których całe życie było cierpliwym oczekiwaniem, gdyż „miłość cierpliwa jest”. Ale mówi też o realnej obecności zła w świecie, w którym Dobro musi być niekiedy „znakiem sprzeciwu”, a ból przeszyje serce Królowej Pokoju. Mówi także o delikatnej obecności Boga, o tym, że trzeba uwolnić się od szumu i hałasu naszego zabiegania, aby Go spotkać.

„W wielkim zgiełku wielu osób, zajętych swoimi sprawami: kapłanów, lewitów z ich kolejami posługi, licznie zebranych pobożnych wiernych i pielgrzymów – mówił Benedykt XVI – nikt z nich nie zdaje sobie sprawy z tego, co się dzieje… Tylko dwoje staruszków, Symeon i Anna, odkrywa wielką nowość”. Dzięki temu scena ofiarowania mówi także o wyzwoleniu, o wolności. Albowiem ów „człowiek prawy i pobożny” wziąwszy Chrystusa w objęcia – wedle Orygenesa – mówi: „Dopóki Cię nie objąłem, byłem w więzieniu i nie mogłem się wyzwolić z moich więzów”.

Chrystus przywraca wolność. Ofiarowanie jest także świętem wolności. Dlatego Kościół uznaje to święto za „Dzień osób konsekrowanych”. Konsekracja, złożenie ślubów zakonnych, jest bowiem i wyzwoleniem, i znakiem sprzeciwu wobec nienasycenia tego świata zniewolonego przez konieczność zaspokajania niezliczonych zachcianek, wśród których – szeroko pojęta – nieczystość, a więc pożądliwość oraz żądza pieniądza, zajmują poczesne miejsce. Śluby ubóstwa, czystości i posłuszeństwa są aktem wyzwolenia – „ku wolności wyswobodził nas Chrystus”.

Maciej Zięba OP

Bożena
Bożena Lut 3, 07:37
Ks. Daniel - Przyjaciel Bezdomnych  

Niezwykła historia

"Jezus i uczniowie Jego przybyli na drugą stronę jeziora do kraju Gerazeńczyków. Ledwie wysiadł z łodzi, zaraz wyszedł Mu naprzeciw z grobowców człowiek opętany przez ducha nieczystego. Mieszkał on stale w grobowcach i nikt już nawet łańcuchem nie mógł go związać. Często bowiem nakładano mu pęta i łańcuchy; ale łańcuchy kruszył, a pęta rozrywał, i nikt nie zdołał go poskromić. Wciąż dniem i nocą w grobowcach i po górach krzyczał i tłukł się kamieniami.

Skoro z daleka ujrzał Jezusa, przybiegł, oddał Mu pokłon i zawołał wniebogłosy: «Czego chcesz ode mnie, Jezusie, Synu Boga Najwyższego? Zaklinam Cię na Boga, nie dręcz mnie!» Powiedział mu bowiem: «Wyjdź, duchu nieczysty, z tego człowieka». I zapytał go: «Jak ci na imię?» Odpowiedział Mu: «Na imię mi „Legion”, bo nas jest wielu». I zaczął prosić Go usilnie, żeby ich nie wyganiał z tej okolicy.

A pasła się tam na górze wielka trzoda świń. Prosiły Go więc złe duchy: «Poślij nas w świnie, żebyśmy mogli w nie wejść». I pozwolił im. Tak, wyszedłszy, duchy nieczyste weszły w świnie. A trzoda około dwutysięczna ruszyła pędem po urwistym zboczu do jeziora. I potonęły w jeziorze.

Pasterze zaś uciekli i rozpowiedzieli o tym w mieście i po osiedlach. A ludzie wyszli zobaczyć, co się stało. Gdy przyszli do Jezusa, ujrzeli opętanego, który miał w sobie „legion”, jak siedział ubrany i przy zdrowych zmysłach. Strach ich ogarnął. A ci, którzy widzieli, opowiedzieli im, co się stało z opętanym, a także o świniach. Wtedy zaczęli Go prosić, żeby odszedł z ich granic.

Gdy wsiadał do łodzi, prosił Go opętany, żeby mógł przy Nim zostać. Ale nie zgodził się na to, tylko rzekł do niego: «Wracaj do domu, do swoich, i opowiedz im wszystko, co Pan ci uczynił i jak ulitował się nad tobą». Poszedł więc i zaczął rozgłaszać w Dekapolu wszystko, co Jezus mu uczynił, a wszyscy się dziwili." Mk 5, 1-20

Aż ciężko wyobrazić sobie biedne serce opętanego człowieka, który mieszkał w grobowcach. Nie było osoby, która potrafiłaby pomóc mu. Ludzie radzili sobie z nim tak jak potrafili. Wiązali go łańcuchami i zakładali pęta. Nic nie pomagało. Nagle przechodzi Jezus i demony posłusznie przyprowadzają ciało opętanego i jeszcze oddają pokłon Chrystusowi. Zobacz sercem tą MOC Boga! Zauważ małość tak wielu demonów… ,,Dla Boga nie ma nic niemożliwego”…

Niedawno słuchałem rekolekcjonisty, który z tej historii wyprowadził piękną naukę o tym, jak jesteśmy ważni dla Stwórcy. Pamiętam słowa: jesteście ważniejsi niż 2 tysiące świń (ok. milion złotych). Bóg od tak potrafił zatopić tyle ,,pieniędzy”, stworzenia, aby uratować tego biednego człowieka. Co tam milion złotych, czy dwa tysiące świń. On przelał swoją krew. Oddał swoje życie za mnie i za Ciebie. Zobacz sercem tą niezgłębioną miłość.

W końcowej części Ewangelii słyszymy, że Jezus polecił uzdrowionemu powrót do ludzi i opowiadanie, co Bóg mu uczynił. Tu przypomina mi się świadectwo Pana Henryka Krzoska, który był bezdomnym alkoholikiem. Wiele razy odbierał sobie życie. Spał pod mostami albo w śmieciach. Po jego uzdrowieniu otrzymał właśnie słowa: wróć do swoich i opowiadaj, co Ci uczyniłem. Dzisiaj tak myślę, że Jego alkoholizm był takim demonicznym związaniem, z którego mógł uwolnić go tylko Chrystus.

Pomyśl dzisiaj o osobach, które są najbardziej spętane przez różne grzechy, nałogi, brak przebaczenia itp. Wołaj do wszechmocnego Jezusa, aby przyszedł do tych ludzi, jak do dzisiejszego człowieka z Ewangelii. Przedstaw tych ludzi Bogu na modlitwie i wierz całym sercem, że przyjdzie taki dzień, w którym ,,zatopi się” ewangeliczne 2 tysiące świń albo milion złotych dla ocalenia choćby jednego biednego człowieka. Myślę, że Twoje modlitwy, ofiarowane Komunie, Msze, posty, cierpienie będą czymś więcej niż danie komuś miliona złotych. Ufaj do końca.

Panie Jezu, dziękuję za dzisiejszą Ewangelię. Dziękuję za ocalenie mnie już tyle razy. Dziękuję za to, że oddałeś za mnie życie. Polecam Ci dzisiaj wszystkie osoby, które są najbardziej pogubione, zniewolone, opętane, nie potrafiące wyjść ze swoich nałogów. Ocal ich! Przyjdź do nich i daj im łaskę uzdrowienia.

Polecam dzisiaj na WNG niezwykły załącznik, które może dodać Ci wiary i ufności.

~~WNG~~ ks. Daniel Glibowski PB

Bożena
Bożena Lut 4, 08:05
Ks. Daniel - Przyjaciel Bezdomnych  

Dotknij Go z wiarą

"Gdy Jezus przeprawił się z powrotem łodzią na drugi brzeg jeziora Genezaret, zebrał się wielki tłum wokół Niego, a On był jeszcze nad jeziorem. Wtedy przyszedł jeden z przełożonych synagogi, imieniem Jair. Gdy Go ujrzał, upadł Mu do nóg i prosił usilnie: «Moja córeczka dogorywa, przyjdź i połóż na nią ręce, aby ocalała i żyła». Poszedł więc z nim, a wielki tłum szedł za Nim i zewsząd na Niego napierał.

A pewna kobieta od dwunastu lat cierpiała na upływ krwi. Wiele wycierpiała od różnych lekarzy i całe swe mienie wydała, a nic jej nie pomogło, lecz miała się jeszcze gorzej. Posłyszała o Jezusie, więc weszła z tyłu między tłum i dotknęła się Jego płaszcza. Mówiła bowiem: «Żebym choć dotknęła Jego płaszcza, a będę zdrowa». Zaraz też ustał jej krwotok i poczuła w swym ciele, że jest uleczona z dolegliwości.

A Jezus natychmiast uświadomił sobie, że moc wyszła od Niego. Obrócił się w tłumie i zapytał: «Kto dotknął mojego płaszcza?» Odpowiedzieli Mu uczniowie: «Widzisz, że tłum zewsząd Cię ściska, a pytasz: Kto Mnie dotknął». On jednak rozglądał się, by ujrzeć tę, która to uczyniła. Wtedy kobieta podeszła zalękniona i drżąca, gdyż wiedziała, co się z nią stało, padła przed Nim i wyznała Mu całą prawdę. On zaś rzekł do niej: «Córko, twoja wiara cię ocaliła, idź w pokoju i bądź wolna od swej dolegliwości»." Mk 5, 21-34

We wczorajszej Ewangelii Jezus ukazał wielką moc i potęgę, gdy uwolnił człowieka od wielu demonów. Dzisiaj zobacz kolejne piękne obrazy, które daje słowo Boże. Popatrz najpierw na kobietę, która po ludzku próbowała już wszystkiego, żeby przezwyciężyć wstydliwą dolegliwość. W całym swoim bólu musiała pomyśleć, że jedyny jej ratunek jest w Jezusie. Wzbudziła w swoim sercu maksymalny akt wiary i postanowiła dotknąć się chociaż płaszcza Zbawiciela. Tak też się stało.

Zatrzymaj się nad obrazem, w którym Chrystus odwraca się, szuka swoim wzrokiem uzdrowionej kobiety, a ona z drżeniem tłumaczy się z całej sytuacji. Jak patrzy na nią Jezus? Jest pewnie głęboko wzruszony jej postawą. Pochwala ją za ten akt wiary i nie małej desperacji.

Jak wygląda Twoja wiara? Czy wierzysz, że każde dotknięcie Ciała Chrystusa w Komunii świętej może uzdrowić Cię z dolegliwości? Ile jeszcze potrzebujesz dowodów Bożej mocy, żeby uwierzyć mocniej. Proś stale o głębszą wiarę…

"Gdy On jeszcze mówił, przyszli ludzie od przełożonego synagogi i donieśli: «Twoja córka umarła, czemu jeszcze trudzisz Nauczyciela?» Lecz Jezus, słysząc, co mówiono, rzekł do przełożonego synagogi: «Nie bój się, wierz tylko!» I nie pozwolił nikomu iść z sobą z wyjątkiem Piotra, Jakuba i Jana, brata Jakubowego.

Tak przyszli do domu przełożonego synagogi. Widząc zamieszanie, płaczących i głośno zawodzących, wszedł i rzekł do nich: «Czemu podnosicie wrzawę i płaczecie? Dziecko nie umarło, tylko śpi». I wyśmiewali Go.

Lecz On odsunął wszystkich, wziął z sobą tylko ojca i matkę dziecka oraz tych, którzy z Nim byli, i wszedł tam, gdzie dziecko leżało. Ująwszy dziewczynkę za rękę, rzekł do niej: «Talitha kum», to znaczy: «Dziewczynko, mówię ci, wstań!» Dziewczynka natychmiast wstała i chodziła, miała bowiem dwanaście lat. I osłupieli wprost ze zdumienia. Przykazał im też z naciskiem, żeby nikt o tym się nie dowiedział, i polecił, aby jej dano jeść." Mk 5, 35-42

Kolejny obraz z drugiej części Ewangelii pokazuje niezwykłą próbę wiary Jaira. Znajomi mówią, że jego córka już nie żyje. To jest fakt! W takim momencie Jezus mówi: nie bój się! Wierz tylko. Po chwili dokonuje się jeden z najbardziej spektakularnych cudów. Dwunastolatka budzi się ze śmiertelnego snu. Trzech Apostołów widzi to niezwykłe zdarzenie. Oni zachowują je głęboko w sercu. Po latach może zrozumieją, że Bóg w ten sposób powoli budował ich wiarę.
Czytaj stale Ewangelię. Rozważaj ją w sercu, a Twoja wiara naprawdę zacznie wzrastać.

"Ty bowiem, Panie, jesteś dobry i łaskawy,
pełen łaski dla wszystkich, którzy Cię wzywają.
Wysłuchaj, Panie, modlitwę moją
i zważ na głos mojej prośby." Ps 86, 5-6

Dziękuję Ci Panie za to, że stale budujesz moją wiarę. Proszę Cię, abym nigdy nie stracił tego wewnętrznego skarbu. Umacniaj mnie swoim słowem i Ciałem!

~~WNG~~ ks. Daniel Glibowski PB

Bożena
Bożena Lut 5, 08:23
  Ks. Daniel - Przyjaciel Bezdomnych  

Serce zablokowane powątpiewaniem

"Jezus przyszedł do swego rodzinnego miasta. A towarzyszyli Mu Jego uczniowie. Gdy zaś nadszedł szabat, zaczął nauczać w synagodze; a wielu, przysłuchując się, pytało ze zdziwieniem: «Skąd to u Niego? I co to za mądrość, która Mu jest dana? I takie cuda dzieją się przez Jego ręce! Czy nie jest to cieśla, syn Maryi, a brat Jakuba, Józefa, Judy i Szymona? Czyż nie żyją tu u nas także Jego siostry?» I powątpiewali o Nim.

A Jezus mówił im: «Tylko w swojej ojczyźnie, wśród swoich krewnych i w swoim domu może być prorok tak lekceważony». I nie mógł tam zdziałać żadnego cudu, jedynie na kilku chorych położył ręce i uzdrowił ich. Dziwił się też ich niedowiarstwu. Potem obchodził okoliczne wsie i nauczał." Mk 6, 1-6

Od kilku dni słyszymy o niezwykłych cudach Jezusa. On sam pewnie był wzruszony tym, że tak wielka moc wychodzi od Niego, aby ratować ludzi i dawać im zdrowie fizyczne i duchowe. Gdy przychodzi do rodzinnego miasta zderza się jednak ze ścianą powątpiewań i niewiary. Swoi widzą Go jako zwykłego cieślę. To z jednej strony dowodzi, że do 30 roku życia Chrystus był zwykłym pokornym człowiekiem.

Dla Niego samego ten chłodny odbiór w rodzinnych stronach musiał być bardzo bolesny. Słyszymy nawet, że wprawiło Go to w zdziwienie. Tak jakby miał w sobie nadzieję, że ucieszą się z Jego przyjścia, będą mieli wiarę po usłyszeniu o wielkich znakach i będzie mógł ujawnić Bożą moc i chwałę w tym ważnym dla Niego miejscu. Tak się jednak nie dzieje przez zablokowane powątpiewaniem serca.

Czy nie czujesz się podobnie, gdy w szkole, pracy lub wspólnocie dokonujesz z Jezusem pięknych dzieł, a w swoim domu jesteś szarym człowiekiem ze wszystkimi łatkami z przeszłości? Może Twoi najbliżsi nie wierzą w to, że zmieniłeś się i zacząłeś żyć w bliskiej relacji z Bogiem. Co zrobić, aby przekonać tych którzy są tak blisko? Modlitwa, post, eucharystia, spokojne dzielenie się Ewangelią i pokorne czekanie aż Twoi bliscy wzbudzą w sobie głębszy akt wiary i powiedzą DZIĘKUJĘ za Twoje świadectwo. Nigdy nie trać nadziei. Taka chwila kiedyś przyjdzie. A gdybyś usłyszał takie dziękuję dopiero na Sądzie Ostatecznym, to i tak warto.

"Do Ciebie więc modlić się będzie każdy wierny,
gdy znajdzie się w potrzebie.
Choćby nawet wezbrały wody, fale go nie dosięgną.
Ty jesteś moją ucieczką,
wyrwiesz mnie z ucisku,
i dasz mi radość mego ocalenia." Ps 32, 6-7

Panie Jezu, czasami wydaje się, że wokół jest tak wiele osób powątpiewających w Twoją wszechmoc. Proszę o wiarę dla tych osób. Proszę także o konkretne znaki dla nich, aby ich serca przylgnęły do Ciebie. Uczyń z nich nowych świadków wiary.

~~WNG~~ ks. Daniel Glibowski PB

Bożena
Bożena Lut 6, 08:26
Ks. Daniel - Przyjaciel Bezdomnych  

Zaufaj w pełni

"Jezus przywołał do siebie Dwunastu i zaczął rozsyłać ich po dwóch. Dał im też władzę nad duchami nieczystymi i przykazał im, żeby nic z sobą nie brali na drogę prócz laski: ani chleba, ani torby, ani pieniędzy w trzosie. «Ale idźcie obuci w sandały i nie wdziewajcie dwóch sukien».

I mówił do nich: «Gdy do jakiegoś domu wejdziecie, zostańcie tam, aż stamtąd wyjdziecie. Jeśli w jakimś miejscu was nie przyjmą i nie będą was słuchać, wychodząc stamtąd, strząśnijcie proch z nóg waszych na świadectwo dla nich». Oni więc wyszli i wzywali do nawracania się. Wyrzucali też wiele złych duchów, a wielu chorych namaszczali olejem i uzdrawiali." Mk 6, 7-13

Czy rozumiesz polecenie Jezusa, które wypowiada do swoich uczniów? Czy mieści Ci się w głowie, to że można pójść w podróż życia nie mając nic? Przecież dla człowieka XXI wieku, który analizuje każdy szczegół, to musi być jakimś innym światem. Myślę, że nawet wielu współczesnych chrześcijan (także duchownych) nie do końca przyjmuje powyższe zalecenie Chrystusa.

Wyobraź sobie uczniów z Ewangelii, którzy idą do ludzi w pełnym zaufaniu do Boga. Oni nie troszczą się zbytnio o to, co mają jeść, czym przyodziać się, gdzie spać. Ich Pan zatroszczy się o to poprzez życzliwych ludzi. Zwiastuni Dobrej Nowiny mają jedynie głosić Chrystusa, wyrzucać złe duchy i uzdrawiać w imię swego Mistrza.

Zastanów się przez chwilę, jak Ty ufasz Bogu w swojej codzienności, pracy, szkole, obowiązkach stanu. Czy wszystko planujesz i kalkulujesz do ostatniego szczególiku? Czy zostawiasz cokolwiek swemu Panu? Ja wiem, że nie kłóci się gorliwe układanie życia z zawierzeniem go swemu Stwórcy. Jednak ponad całym ludzkim wysiłkiem powinny być stale słowa: Jezu bądź ze mną, Tobie ufam, wiem, że wystarczy mi Twojej łaski. Dziękuję za każdą pomoc i podtrzymywanie mojego istnienia.

"Bogactwo i chwała od Ciebie pochodzą.
Ty panujesz nad wszystkim,
w Twojej ręce spoczywa moc i siła,
Ty swoją ręką wywyższasz i utwierdzasz wszystko."
1 Krn 29, 12

W życiu nie liczą się pieniądze i dobra materialne. One jedynie pomagają w wypełnianiu życiowych misji. Bóg jest w stanie powierzyć Ci wiele dóbr i uzdolnić Twoje serce do dzielenia się tym z najbardziej potrzebującymi. Uważaj jednak na siebie i bądź pewien, że przyjdzie także nieprzyjaciel (z pychą, chciwością, nieumiarkowaniem itp.) i będzie chciał przywiązać Twoje serce do rzeczy materialnych. Ty stale jednocz się z Jezusem w Komunii świętej i Jemu ufaj. Nie bój się także utraty majątku. On i tak nie należy do Ciebie, lecz do Pana.

Jezu, dziękuję za wolność od spraw tego świata. Ty sam mi wystarczysz!

~~WNG~~ ks. Daniel Glibowski PB

Bożena
Bożena Lut 9, 17:58
Ks. Daniel - Przyjaciel Bezdomnych  

Światło miłości

"Jezus powiedział do swoich uczniów: «Wy jesteście solą ziemi. Lecz jeśli sól utraci swój smak, czymże ją posolić? Na nic się już nie przyda, chyba na wyrzucenie i podeptanie przez ludzi.

Wy jesteście światłem świata. Nie może się ukryć miasto położone na górze. Nie zapala się też lampy i nie umieszcza pod korcem, ale na świeczniku, aby świeciła wszystkim, którzy są w domu. Tak niech wasze światło jaśnieje przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie»." Mt 5, 13-16

Jak być solą, która nadaje smak. Jak nie utracić miłości w szybkiej codzienności? Co robić, aby dawać prawdziwe Boże światło? Czy ja naprawdę potrafię świecić tak, aby Bóg był uwielbiany poprzez każdy mój czyn?

Może żyjesz już z Bogiem wiele lat. Odkąd pamiętasz słuchasz Jego słowa i karmisz się Jego Ciałem. Powinieneś naprawdę promieniować dobrocią, miłością, łagodnością, opanowaniem, pokorą, cierpliwością i wszelkimi cechami, które widziałeś u Jezusa i świętych. Jeśli tak jeszcze nie jest, to znaczy, że za mało w Tobie Boga, a za dużo Ciebie.

Jeśli przytłacza Cię to, że jeszcze masz wiele niedoskonałości i braków, to wiedz, że to może być początek Twojego głębszego nawrócenia i szczerego przylgnięcia do Chrystusa. Złóż w Nim całą nadzieję i proś o siłę do dawania dobrego świadectwa na każdy dzień. Uwierz w to, że w jedności sakramentalnej z Jezusem możesz nadawać niezwykły smak, gdziekolwiek udasz się w swoim życiu.

"Tak mówi Pan: «Dziel swój chleb z głodnym, do domu wprowadź biednych tułaczy, nagiego, którego ujrzysz, przyodziej i nie odwracaj się od współziomków. Wtedy twoje światło wzejdzie jak zorza i szybko rozkwitnie twe zdrowie. Sprawiedliwość twoja poprzedzać cię będzie, chwała Pańska iść będzie za tobą. Wtedy zawołasz, a Pan odpowie, wezwiesz pomocy, a On rzeknie: „Oto jestem!”

Jeśli u siebie usuniesz jarzmo, przestaniesz grozić palcem i mówić przewrotnie, jeśli podasz twój chleb zgłodniałemu i nakarmisz duszę przygnębioną, wówczas twe światło zabłyśnie w ciemnościach, a twoja ciemność stanie się południem»." Iz 58, 7-10

Posłuchaj Pana przemawiającego przez Izajasza. Dziel chleb z głodnym. Przyjmij biednych tułaczy. Przyodziej nagich. Nie odwracaj się od nikogo. Nakarm dusze przygnębioną. Jednym słowem – KOCHAJ! To jest uniwersalna wola Boża dla każdego. Nie czekaj na to, że ktoś odwdzięczy Ci się za Twoją miłość. Kochaj, bo jesteś kochany przez Boga. Całe dobro czyń dla Niego.

"Ja jestem światłością świata, kto idzie za Mną, będzie miał światło życia." J 8, 12

Panie Jezu, jesteś moim jedynym światłem. Wiem, że czasami głupio wpadam w ciemność i zniechęcenie. Jednak po chwili myślę o Twojej miłości i wiem, że mogę wszystko. Ty nigdy nie przestałeś mnie kochać. Ja także pragnę kochać wiecznie Ciebie. Niech Bóg będzie uwielbiony w każdym moim dobrym czynie. Pragnę świecić jedynie Twoim światłem Panie.

~~WNG~~ ks. Daniel Glibowski PB

Bożena
Bożena Lut 10, 10:47
Ks. Daniel - Przyjaciel Bezdomnych  

Boży dotyk

"Skoro wysiedli z łodzi, zaraz Go rozpoznano. Ludzie biegali po całej owej okolicy i zaczęli znosić na noszach chorych tam, gdzie jak słyszeli, przebywa. I gdziekolwiek wchodził do wsi, do miast czy osad, kładli chorych na otwartych miejscach i prosili Go, żeby ci choć frędzli u Jego płaszcza mogli dotknąć. A wszyscy, którzy się Go dotknęli, odzyskiwali zdrowie." Mk 6, 54-56

Zobacz wzruszający obraz z dzisiejszej Ewangelii. Gdziekolwiek pojawia się Jezus, tam jest poruszenie, mobilizacja i rozpala się wielka wiara w moc Bożą. Wyobraź sobie wszystkich ludzi, którzy są położeni na otwartych miejscach. Zauważ ich determinację, żeby dotknąć chociaż skrawka Jego płaszcza. W ten sposób WSZYSCY, którzy Go dotknęli, odzyskują zdrowie.

Popatrz teraz na swoje życie i wszelkie starania czynione, żeby odzyskać zdrowie fizyczne, psychiczne i duchowe. Czy dajesz z siebie wszystko, aby stale dotykać Chrystusa w Komunii świętej? Jak walczysz o pogłębienie swojej wiary? Czy trwasz przy Bogu na codziennej modlitwie i czytaniu Pisma świętego?

Jezus Chrystus jest tak blisko Ciebie. Możesz stale dotykać Go i być naprawdę zdrowym. Jeśli Twoja wiara w Jego moc osłabła, to wiedz, że ta dzisiejsza Ewangelia jest dla Ciebie. Rozważ ją głęboko w sercu i poproś o łaskę uzdrowienia. Później pójdź do kościoła i dotknij Go w spowiedzi i Komunii świętej. Czyń to nieustannie do końca Twoich dni, a będziesz prawdziwie zdrowy, czysty i zdolny do życia w Królestwie Bożym.

"Wejdźmy do Jego mieszkania,
padnijmy przed podnóżkiem stóp Jego." Ps 132, 7

Panie Jezu, pragnę stale przychodzić do Twojej świątyni i padać u twych stóp. Tylko w Tobie jest moje zdrowie.

~~WNG~~ ks. Daniel Glibowski PB

Bożena
Bożena Lut 11, 07:57
Ks. Daniel - Przyjaciel Bezdomnych  

Uzdrowienie serca

"Zapytali Go więc faryzeusze i uczeni w Piśmie: «Dlaczego Twoi uczniowie nie postępują według tradycji starszych, lecz jedzą nieczystymi rękami?» Odpowiedział im: «Słusznie prorok Izajasz powiedział o was, obłudnikach, jak jest napisane: „Ten lud czci Mnie wargami, lecz sercem swym daleko jest ode Mnie. Ale czci Mnie na próżno, ucząc zasad podanych przez ludzi”. Uchyliliście przykazanie Boże, a trzymacie się ludzkiej tradycji, dokonujecie obmywania dzbanków i kubków. I wiele innych podobnych rzeczy czynicie».

I mówił do nich: «Sprawnie uchylacie Boże przykazanie, aby swoją tradycję zachować. Mojżesz tak powiedział: „Czcij ojca swego i matkę swoją”, oraz: „Kto złorzeczy ojcu lub matce, niech śmierć poniesie”. A wy mówicie: „Jeśli ktoś powie ojcu lub matce: Korban, to znaczy darem złożonym w ofierze jest to, co miało być ode mnie wsparciem dla ciebie” – to już nie pozwalacie mu nic uczynić dla ojca ani dla matki. I znosicie słowo Boże ze względu na waszą tradycję, którą sobie przekazaliście. Wiele też innych tym podobnych rzeczy czynicie»." Mk 7, 5-13

W dzisiejsze wspomnienie Matki Bożej z Lourdes przypada Światowy Dzień Chorego. Wiele osób chorych przyjdzie dzisiaj do świątyni, aby pomodlić się na Eucharystii i przyjąć sakrament namaszczenia chorych oraz zawierzyć swoje zdrowie Bogu przez serce Maryi.

Patrząc na dzisiejsze słowo Boże można nie dostrzec jakiejś wiążącej myśli, która poruszałaby temat zdrowia. Zachęcam jednak do spojrzenia w głąb chorych serc faryzeuszy, którzy bardziej interesują się zewnętrznymi przepisami pochodzącymi z ludzkiej tradycji niż Bożymi przykazaniami, które sprawnie uchylają.

Jezus obnaża ich obłudę i daje bardzo ciekawy przykład dotyczący czwartego przykazania. Bóg nakazał czcić ojca i matkę. To znaczy, że mamy ich kochać i szanować do końca życia. W miłość do rodziców wpisuje się także wspieranie ich w zdrowiu i w chorobie. Natomiast faryzeusze potrafili wymyślić, że jak złoży się ,,wielkodusznie” jakiś dar rodzicom, to już nie można więcej pomóc. Cóż to za ograniczanie miłości i pomagania. Od razu widać, że kryje się za tym: chciwość, pycha, egoizm, materializm itp.

W kontekście dnia chorego myślę, że wielu starszych rodziców i dziadków ma coraz więcej dolegliwości i chorób przez patrzenie na niewdzięczność swoich dzieci i sposób traktowania starszych. Może warto zrobić sobie dzisiaj rachunek sumienia z miłości do rodziców.

Polecam także słowa Salomona z pierwszego czytania:

"Czy jednak naprawdę zamieszka Bóg na ziemi? Przecież niebo i niebiosa najwyższe nie mogą Cię objąć, a tym mniej ta świątynia, którą zbudowałem. Zważ więc na modlitwę Twego sługi i jego błaganie, o Panie, Boże mój, i wysłuchaj tego wołania i tej modlitwy, którą dziś Twój sługa zanosi przed Ciebie.

Niech w nocy i w dzień Twoje oczy będą otwarte na tę świątynię, na miejsce, o którym powiedziałeś: Tam będzie moje imię – tak aby wysłuchać modlitwę, którą zanosi Twój sługa na tym miejscu. Dlatego wysłuchaj błaganie sługi Twego i Twojego ludu, Izraela, ilekroć modlić się będzie na tym miejscu. Ty zaś wysłuchaj na miejscu Twego przebywania – w niebie. Nie tylko wysłuchaj, ale też i przebacz»." 1 Krl 8, 27-30

Pomódl się dzisiaj o większą miłość do rodziców. Bóg naprawdę patrzy na świątynię Twojego serca. On chce Ci przebaczyć wszelkie niedoskonałości. Pozwól Mu pogłębić Twoją miłość. Prawdziwe uzdrowienie ciała i duszy zaczyna się we wnętrzu. Wpuść głębiej Jezusa i pozwól Mu kochać bliskich przez Twoje słowa, gesty i postawy.

Panie Jezu, dziękuję za kolejną lekcję miłości!

Polecam dzisiaj na WNG stary kawałek przypominający o szacunku do rodziców.

~~WNG~~ ks. Daniel Glibowski PB

Bożena
Bożena Lut 14, 09:12

Łk 10,1-9

Spośród swoich uczniów wyznaczył Pan jeszcze innych siedemdziesięciu dwóch i wysłał ich po dwóch przed sobą do każdego miasta i miejscowości, dokąd sam przyjść zamierzał.

Powiedział też do nich: «Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało; proście więc Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo. Idźcie, oto was posyłam jak owce między wilki. Nie noście z sobą trzosa ani torby, ani sandałów; i nikogo w drodze nie pozdrawiajcie.

Gdy do jakiego domu wejdziecie, najpierw mówcie: „Pokój temu domowi!” Jeśli tam mieszka człowiek godny pokoju, wasz pokój spocznie na nim; jeśli nie, powróci do was.

W tym samym domu zostańcie, jedząc i pijąc, co mają: bo zasługuje robotnik na swoją zapłatę.

Nie przechodźcie z domu do domu. Jeśli do jakiego miasta wejdziecie i przyjmą was, jedzcie, co wam podadzą; uzdrawiajcie chorych, którzy tam są, i mówcie im: „Przybliżyło się do was królestwo Boże”.»

Jezus wysyła 72 uczniów, bo zgodnie z tradycją Izraela – tyle było narodów pogańskich na świecie. Rozsyła ich zatem na cały świat. Rozsyła po dwóch, bo według Prawa Mojżeszowego prawda musi być poświadczona przynajmniej przez dwu świadków. Wysyła jak owce między wilki, bo pragnie, by mieli świadomość, iż tylko On jest w stanie ich bezpiecznie prowadzić, tylko On jest prawdziwym Pasterzem. Ludzkie zabezpieczenia na nic się tu nie zdadzą. Pragnie, aby wchodząc do domów mówili: „pokój temu domowi!”, gdyż tylko Jezus może stać się źródłem prawdziwego pokoju w sercu człowieka i w życiu każdej rodziny. Mają głosić: „przybliżyło się już do was Królestwo Boże”, bo królestwo Boże, czyli niebo, to jest Jezus we własnej osobie. Przyjąć Go tu i teraz oznacza już obecnie żyć szczęściem nieba i radością Jego królowania.

ks. Wojciech Michniewicz

Bożena
Bożena Lut 15, 08:41
Ks. Daniel - Przyjaciel Bezdomnych  

Jak zaspokoić głód?

"W owym czasie, gdy znowu wielki tłum był z Jezusem i nie mieli co jeść, przywołał do siebie uczniów i rzekł im: «Żal Mi tego tłumu, bo już trzy dni trwają przy Mnie, a nie mają co jeść. I jeśli ich puszczę zgłodniałych do domu, zasłabną w drodze, bo niektórzy z nich przyszli z daleka». Odpowiedzieli uczniowie: «Jakże tu na pustkowiu będzie mógł ktoś nakarmić ich chlebem?» Zapytał ich: «Ile macie chlebów?» Odpowiedzieli: «Siedem».

I polecił tłumowi usiąść na ziemi. A wziąwszy siedem chlebów, odmówił dziękczynienie, połamał i dawał uczniom, aby je podawali. I podali tłumowi. Mieli też kilka rybek. I nad tymi odmówił błogosławieństwo, i polecił je rozdać. Jedli do sytości, a pozostałych ułomków zebrali siedem koszów. Było zaś około czterech tysięcy ludzi. Potem ich odprawił." Mk 8, 1-9

Popatrz sercem na zatroskanego Jezusa, który siedmioma chlebami i kilkoma rybami pragnie nakarmić 4 tysiące ludzi. Ta scena z Ewangelii nie jest jakąś pobożną bajką. Bóg kocha swoje dzieci i chce zaspokoić każdy ich głód. On potrzebuje do tego odważnych i pełnych ufności uczniów, którzy dadzą swoje dłonie i serca do dawania Bożych darów.

Oczywiście najwspanialszym chlebem, którego nie może zabraknąć dla ludzi jest Ciało Chrystusa. Ten niebiański Pokarm jest dla wszystkich, którzy są spragnieni prawdziwej miłości i otwierają swoje czyste serca na przyjście ich Pana i Zbawiciela do serca. Choć w Komunii przyjmujemy tylko odrobinkę Bożego Ciała, to i tak po tym pokarmie można mieć siły do przenoszenia gór. ( Polecam historię Marty Robin, która 52 lata karmiła się tylko Jezusem).

Bóg pragnie nasycić nas także chlebem powszednim. O to modlimy się w każdym Ojcze nasz. Jeśli czytasz te słowa, to znaczy, że jeszcze żyjesz i nie zabrakło Ci codziennego chleba. Podziękuj za to Ojcu niebieskiemu i dalej proś pokornie o chleb na każdy dzień. Błagaj także o łaskę dzielenia się swoim chlebem zwłaszcza z najuboższymi.

W ostatnich dniach przeczytałem kolejny życiorys św. Brata Alberta, który mówił, że mamy być dobrzy jak chleb, z którego każdy może wziąć kawałek i nakarmić się. To z pewnością zachęta do bycia po prostu dobrym człowiekiem, który wszędzie daje swoje ciepło, miłość, życzliwość i wiele Bożych gestów.

W życiorysie tego wielkiego człowieka po raz kolejny zauroczyło mnie jego zaufanie do Boga. On wciąż miał za mało chleba, pieniędzy i potrzebnych darów dla ubogich, a mimo to Jezus rozmnażał wszystko tak, że starczało. To dla ubogiego świętego była codzienna lekcja zaufania. Z siebie dawał 1000%, a Bóg działał cuda. W ten sposób od niego nie dało się odejść głodnym. Oby tak każdy z nas potrafił zaufać!

"Nie samym chlebem żyje człowiek, lecz każdym słowem, które pochodzi z ust Bożych." Mt 4, 4b

Panie Jezu, dziękuję za dzisiejszy poranny pokarm słowa Bożego. Pomóż mi być dobrym jak chleb i karmić dobrem tych, których spotkam.

~~WNG~~ ks. Daniel Glibowski PB

Strony: «« « ... 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72