Loading...

Będziesz Biblię czytał nieustannie | Forum Nowenny Pompejańskiej

Lokalizacja tematu: Forum » Różności » Propozycje
Bożena
Bożena Sie 16, 07:33

Ks. Piotr Śliżewski - ewangelizuj.pl

 

Mt 15, 21-28 Jezus podążył w stronę Tyru i Sydonu. A oto kobieta kananejska, wyszedłszy z tamtych okolic, wołała: "Ulituj się nade mną, Panie, Synu Dawida! Moja córka jest ciężko dręczona przez złego ducha". Lecz On nie odezwał się do niej ani słowem. Na to zbliżyli się do Niego uczniowie i prosili: "Odpraw ją, bo krzyczy za nami". Lecz On odpowiedział: "Jestem posłany tylko do owiec, które poginęły z domu Izraela". A ona przyszła, upadła przed Nim i prosiła: "Panie, dopomóż mi". On jednak odparł: "Niedobrze jest brać chleb dzieciom i rzucać psom". A ona odrzekła: "Tak, Panie, lecz i szczenięta jedzą z okruszyn, które spadają ze stołu ich panów". Wtedy Jezus jej odpowiedział: "O niewiasto, wielka jest twoja wiara; niech ci się stanie, jak chcesz". Od tej chwili jej córka została uzdrowiona.

 

Kananejka „rozwaliła system”. Pokazała, że można inaczej. Ta kobieta jest dla nas przykładem, że można dostać się do Boga od innej strony, niż tylko poprzez główne wejście. Nie oznacza to jednak, że droga „kananejskiej upartości” jest preferowanym przez Boga rozwiązaniem. To wersja dla szczególnie wytrwałych i niekonwencjonalnych. Chociaż nie polecam jej wszystkim, to jednak budzi ona specyficzną nadzieję. Pokazuje, że Bóg wchodzi w dialog. Nie jest on przyjemny, ale przy wielkiej determinacji, ostatecznie skuteczny. Zacznijmy od bardzo ciekawych słów tej kobiety: „tak, ale...”. Podważa ona słowa Jezusa. Wielu poprawnych politycznie wyznawców chrześcijaństwa, mogłoby się na to oburzyć. Jak ona śmie. Nie zgadza się z Jezusem? Czy my też możemy powiedzieć Bogu „tak, ale”? Przykład tej kobiety pokazuje, że możemy. Nawet na końcu tej rozmowy Jezus, czyli Bóg-Człowiek nazywa to wielką wiarą. Bóg zgadza się na to, że ktoś wyciągnie od Niego łaskę, której wcześniej dla niego nie przewidywał. Wiem, niebezpieczne rozważanie, ale mające w sobie coś bardzo ciekawego. Przyjrzyjmy się temu jeszcze dalej. O co tak naprawdę chodziło w tym konflikcie? Jezus na początku stał murem za poglądem, że „został posłany TYLKO do owiec, które poginęły z domu Izraela”. Tak sprawa formalnie wygląda. Chociaż Bóg kocha wszystkich ludzi, to ZAPLANOWAŁ, że do zbawienia mają pierwszeństwo Żydzi. Tak układał całą historię zbawienia. Nie bez powodu mówimy o nich – Naród Wybrany. Dlatego, po usłyszeniu tych słów Kananejka powinna się zastanowić, jak stać się prozelitką, czyli poganką, która przyjęłaby w pełni religię żydowską. Ona jednak zamiast tego, pomimo sprawionej jej przykrości i nazwania jej szczenięciem, czyli nieczystym zwierzęciem, prosi o poszerzenie serca Boga. Prosi jako matka o pomoc dla swojego dziecka. Ta scena jest bardzo praktyczna dla naszego życia duchowego, ponieważ skłania nas do tego, by prosić Boga o różne rzeczy. Wiele osób rezygnuje czasami z wytrwałej modlitwy, ponieważ mówi, że „widocznie nie taka jest wola Boża”. Ten fragment przekonuje, by nie rezygnować. Trzeba Boga usilnie prosić, mnożyć argumenty za rzeczami, które są dla nas ważne. Uważam, że to może być nawet dla nas zbawienne, ponieważ podczas takiego „spierania się z Bogiem”, dochodzi do wzrostu naszej wiary. Zmiana zdania Jezusa nie była podyktowana tym, że miał wątpliwości co do swojej misji, tylko tym, że zobaczył w tej kobiecie niesłychaną wiarę i to było dla niego ważniejsze, niż schemat – najpierw Żydzi, a potem reszta świata. Bóg ma wedle nas pewien pomysł. To, czego doświadczamy ku czemuś nas prowadzi. Ale dlaczego nie moglibyśmy przy mocniej wierze pewnych rzeczy przyśpieszyć, trochę zmienić? Od razu przypomina się fragment, który zapewnia, że gdybyśmy mieli wiarę jak ziarnko gorczycy, to moglibyśmy przenosić góry. Tak, moi drodzy, wiele jest w naszych rękach. Pismo święte przekonuje: „królestwo niebieskie doznaje gwałtu i ludzie gwałtowni zdobywają je” (Mt 11,12). Jesteśmy w stanie zmienić odwieczne plany Boże. Wyważyć drzwi do nieba! Ale aby to zrobić, trzeba wejść w postawę kobiety kananejskiej. Zobaczmy, co to oznacza. Ewangelista pisze, że uczniowie prosili Jezusa: „Odpraw ją, bo krzyczy za nami”. Czy nie mogli sami podejść do niej i poprosić ją o to, by przestała krzyczeć? Mogli i na pewno długo to robili. Ale nic to nie dawało. Krzyczała dalej. Swoim głosem przestraszyła dwunastu mężczyzn. Stracili oni głowę. Nie wiedzieli, co się dzieje. Ci faceci, którzy jeszcze niedawno pracowali ciężko przy rybach, pełni werwy, teraz nie dali rady uciszyć kobiety. Tyle miała w sobie energii. Od razu przypomina się starotestamentalna postać Dalili, która do znudzenia prosiła Samsona, by ten zdradził jej, w czym tkwi jego ogromna siła. Autor natchniony tak komentuje to narzekanie: „przyprawiała go o strapienie, a nawet o śmiertelne wyczerpanie” (Sdz 16,16). Jej upór poskutkował. Samson zdradził, że sekret jego nieludzkiej siły tkwi we włosach. Identyczną wytrwałością wykazała się Kananejka. Apostołowie, którzy codziennie słuchali różnych próśb ludzi o uzdrowienia, wskrzeszenia i inne cuda, nie byli w stanie tego wytrzymać. Takie to było zawodzenie! My też swoimi nieustannymi modlitwami możemy skruszyć serce Boga. Wyciągnąć to, co było nawet dla nas nie planowane. To trochę tak, jak w wypadku rodzica, który słyszy n-tą prośbę swojego dziecka i stwierdza: dobrze, ale daj mi już święty spokój! Ale to nie wszystko, że pokrzyczymy. Trzeba czegoś więcej. Pokory. I to takiej na najwyższym poziomie. Takiej, która jest połączona z wiarą. Aby nam nigdy nie przyszło do głowy, że życie duchowe jest podobne do funkcjonowania korporacji – im więcej się rozpychasz łokciami i im więcej jesteś gotowy zrobić, tym bardziej Ciebie docenią. Bóg oczekuje wytrwałości połączonej z zaufaniem i wiedzą, że i tak wszystko zależy od Niego. Jezus wylał Kananejce kubeł zimnej wody na głowę. Powiedział jej, gdybyśmy to mieli przełożyć na nasz język, „nie dla psa kiełbasa”. Słowem, potwarz. Czuję, że już większość z nas odwróciłaby się napięcie i wyszła. Stwierdziła, że w takim wypadku moja noga nie postanie w tym kościele. Ja tutaj przychodzę w tak ważnej sprawie, moja córka cierpi, a Ty w ten sposób? O nie… Tak to my nie będziemy rozmawiać… Trzask drzwi i zacięcie na całe życie. A ta kobieta rozmawia dalej, szuka wyjścia z sytuacji. Nie jest dumna. Zobaczmy jaka to ciekawa postawa. Z jednej strony bardzo czegoś chce, ale z drugiej nie oburza się na odmowę. Ona naprawdę wiedziała, że Jezus może rozwiązać jej sytuację. Nie twierdziła, że jeśli z Nim się nie uda, to będzie szukała kolejnych rozwiązań. Złożyła losy swojej córki w Jego ręce i próbowała od wszystkich stron. A czy nam nie nudzi się proszenie Boga o to samo? Czy naprawdę związujemy się z Nim, czy oczekujemy by organizował świat pod nasze dyktando? W Kananejce nie było pretensjonalności. błogosławię+ ks. Piotrek

Edytowany przez Bożena Sie 16, 07:33
Bożena
Bożena Sie 29, 19:10

  Ks. Daniel - Przyjaciel Bezdomnych

    Cena prawdy "

Gdy córka tej Herodiady weszła i tańczyła, spodobała się Herodowi i współbiesiadnikom. Król rzekł do dziewczyny: «Proś mnie, o co chcesz, a dam ci». Nawet jej przysiągł: «Dam ci, o co tylko poprosisz, nawet połowę mojego królestwa». Ona wyszła i zapytała swą matkę: «O co mam prosić?» Ta odpowiedziała: «O głowę Jana Chrzciciela». Natychmiast weszła z pośpiechem do króla i prosiła: «Chcę, żebyś mi zaraz dał na misie głowę Jana Chrzciciela». A król bardzo się zasmucił, ale przez wzgląd na przysięgę i na biesiadników nie chciał jej odmówić. Zaraz też król posłał kata i polecił przynieść głowę Jana. Ten poszedł, ściął go w więzieniu i przyniósł głowę jego na misie; dał ją dziewczynie, a dziewczyna dała swej matce." Mk 6, 22-28 Św. Jan Chrzciciel zapłacił wielką cenę za głoszenie prawdy. On nie bał się powiedzieć Herodowi, że nie może żyć z żoną swojego brata. Najpierw został uwięziony, a potem ścięto mu głowę. Już wiesz, dlaczego ludzie często boją się mówić prawdy, żyć nią i bronić jej. Boją się więzienia i ścięcia głowy. Tak to już jest, że są osoby, które nie żyją w prawdzie, boją się jej, czują się wobec niej niewygodnie i coś/ktoś ich pcha żeby zniszczyć/unicestwić tego, który jest wyrzutem sumienia. I tak można być wtrąconym do więzienia i być odizolowanym od dotychczasowego otoczenia, które woli żyć w swoim zakłamanym świecie. Można nawet poczuć się, że traci się głowę poprzez czyjeś kłamstwa, obmowy, wyszydzanie itp. Można także całkowicie stracić ziemskie życie, gdy w przeciwnikach rozpali się potężny ogień nienawiści i gniewu, jak w przypadku biednej Herodiady, która potrafiła paskudnie posłużyć się córką do zgładzenia wielkiego świętego. "Będą walczyć przeciw tobie, ale nie zdołają cię zwyciężyć, gdyż Ja jestem z tobą – mówi Pan – by cię ochraniać." Jr 1, 19 Herod, Herodiada i jej córka nie zwyciężyli Jana Chrzciciela. Pomogli mu tylko szybciej dostać się się do nieba. Ty także nie lękaj się żyć dla Prawdy. Cóż mogą zrobić Ci ludzie? Najwyżej szybciej wyślą Cię do nieba! "Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości, albowiem do nich należy królestwo niebieskie." Mt 5, 10 Panie Jezu, uczyń mnie odważnym głosicielem Prawdy. Spraw, abym cały żył dla Ciebie i nigdy nie zaparł się Twojej Ewangelii. Maryjo, Ty znasz moje lęki i słabości. Proszę, uproś mi u Twego Syna prawdziwe męstwo i niejedno zwycięstwo! Św. Janie Chrzcicielu – módl się za nami!

~~WNG~~ ks. Daniel Glibowski PB

Edytowany przez Bożena Sie 29, 19:10
Bożena
Bożena Wrz 1, 20:20

    Ks. Daniel - Przyjaciel Bezdomnych

  Zdumieni nauką! "

A był w synagodze człowiek, który miał w sobie ducha nieczystego. Zaczął on krzyczeć wniebogłosy: «Och, czego chcesz od nas, Jezusie Nazarejczyku? Przyszedłeś nas zgubić? Wiem, kto jesteś: Święty Boga». Lecz Jezus rozkazał mu surowo: «Milcz i wyjdź z niego!» Wtedy zły duch rzucił go na środek i wyszedł z niego, nie wyrządzając mu żadnej szkody. Wprawiło to wszystkich w zdumienie, i mówili między sobą: «Cóż to za słowo, że z władzą i mocą rozkazuje nawet duchom nieczystym, i wychodzą»." Łk 4, 33-36 Wyobraź sobie, jak Jezus błyskawicznie rozprawia się z duchem nieczystym. Czy w Twoich walkach z duchami nieczystymi potrafiłeś tak stanowczo bronić się w imię Jezusa Chrystusa? Może przegrałeś już dziesiątki albo i setki takich walk, bo brakowało Ci pomysłu, jak przeciwstawić się złym mocom. Niech dzisiejszy obraz z Ewangelii będzie dla Ciebie pomocą i pobudzi Twoją wiarę w moc Bożą! "Otóż my nie otrzymaliśmy ducha świata, lecz Ducha, który jest z Boga, dla poznania dobra, jakim Bóg nas obdarzył. A głosimy to nie za pomocą wyszukanych słów ludzkiej mądrości, lecz korzystamy z pouczeń Ducha, przedkładając duchowe sprawy tym, którzy są z Ducha. Człowiek zmysłowy bowiem nie pojmuje tego, co jest z Bożego Ducha. Głupstwem mu się to wydaje i nie może tego pojąć, bo tylko duchem można to zrozumieć." 1 Kor 2, 12-14 Duch tego świata nie pasuje do Twojego serca, które jest stworzone do uwielbiania Boga teraz i w wieczności. Niestety niektórzy ludzie tak mocno przesiąkli światem, że nie rozumieją już pięknych duchowych natchnień, którymi Bóg pragnie prowadzić ich dusze. Potrafią nawet powiedzieć, że wszystko, co pochodzi od Boga, Kościoła i Pisma świętego, to głupoty. Biedni są tacy ludzie i potrzebują żywych i bardzo czytelnych naśladowców Chrystusa. Duch Święty naprawdę pragnie przenikać każdego człowieka i pobudzać go do życia dla chwały Bożej. Szukaj w swoim życiu ludzi zaprzyjaźnionych z Duchem Świętym. Walcz o czas kapłanów, aby mogli posłuchać Twoich duchowych rozterek i pomóc Ci iść bezpiecznie za Chrystusem poprzez zdrową naukę Ewangelii. "Zdumiewali się Jego nauką, gdyż słowo Jego było pełne mocy." Łk 4, 32 Właśnie rozpoczyna się nowy rok szkolny. Wielu uczniów przyjdzie spragnionych wiedzy. Są i tacy, którzy przyjdą dla zabawy i dobrego towarzystwa. Każdy zaczerpnie tyle nauki, ile chce lub będzie musiał dla promocji do następnej klasy. Dzięki Bogu jest jeszcze możliwość słuchania nauki Chrystusa w szkołach. Boże, tchnij swego Ducha w nauczycieli i katechetów, aby głosili Twoje słowa pełni Twego żaru jako prawdziwi świadkowie tej nauki. Oby serca młodych były naprawdę zdumione, tak jakby słuchali samego Jezusa Chrystusa! Maryjo, Ty widzisz wszystkie ludzkie braki księży, katechetów, nauczycieli, rodziców i uczniów. Tobie oddajemy siebie na ten nowy rok szkolny. Uproś nam potrzebne łaski, aby Boża nauka nie nużyła nas, lecz pasjonowała. Pomagaj nam żyć tym, co usłyszymy. Spraw, abyśmy szczerze słuchali wszystkiego, co Twój Syn nam powie! ~~WNG~~ ks. Daniel Glibowski PB

Edytowany przez Bożena Wrz 1, 20:20
Bożena
Bożena Wrz 8, 07:59

    Ks. Daniel - Przyjaciel Bezdomnych

  Ona jest z nami "

A stało się to wszystko, aby się wypełniło słowo Pańskie powiedziane przez Proroka: «Oto Dziewica pocznie i porodzi Syna, któremu nadadzą imię Emmanuel», to znaczy «Bóg z nami»." Mt 1, 22-23 W dzisiejsze święto Narodzenia Najświętszej Maryi Panny czytamy Ewangelię o narodzeniu Pana Jezusa. Dotykają mnie słowa: BÓG Z NAMI. To prawda, że On jest zawsze i wszędzie przy nas. Jednak będąc na krzyżu dał nam jeszcze swoją Mamę. Jestem pewien, że Ona także stale jest z nami. W tym pięknym świątecznym dniu narodzin Maryi zaproś ją do swojego serca. Może dzisiaj narodzi się w Tobie głęboka relacja z Maryją. Zagłębiając się w teksty przygotowujące do zawierzenia się Maryi, przeczytałem, że Ona najpiękniej może nas ukształtować na wzór Jej Syna Jezusa Chrystusa. Ona jest także najłagodniejszą drogą do Niego. Oddaj się Jej jak małe dziecko i słuchaj we wszystkim. Uwierz mi, że nic nie stracisz, a zyskasz WSZYSTKO! "Bracia: Wiemy, że Bóg z tymi, którzy Go miłują, współdziała we wszystkim dla ich dobra, z tymi, którzy są powołani według Jego zamysłu. Albowiem tych, których przedtem poznał, tych też przeznaczył na to, by się stali na wzór obrazu Jego Syna, aby On był Pierworodnym między wielu braćmi." Rz 8, 28-29 Odwiecznym pragnieniem Boga jest, abyś stał się na wzór obrazu Jego Syna. Wiem, że naśladowanie Chrystusa może wydawać Ci się nieosiągalne. Jednak oddając się Jezusowi przez Maryję i pozwalając się pokornie prowadzić, kiedyś będziesz mocno zaskoczony, ile dobra Bóg zdziałał poprzez Ciebie. Nie bój się tej drogi oddania. Maryjo, każdego dnia pragnę oddawać się cały Tobie. Czyń ze mną, co tylko zechcesz. Kształtuj mnie, wychowuj, oczyszczaj z wszelkich niedoskonałości. Uformuj mnie na wzór Twego Syna, aby moje życie było oddawaniem czystej chwały Trójcy Świętej. Polecam dzisiaj piękne i głębokie załączniki na WNG, które pomogą wznieś umysł ku Bogu przez Maryję. Zachęcam także do oddania się Jezusowi w niewolę przez Maryję. Jeśli ktoś już to uczynił, to można dać świadectwo w komentarzu, aby zachęcić innych.

~~WNG~~ ks. Daniel Glibowski PB

Edytowany przez Bożena Wrz 8, 08:00
Bożena
Bożena Wrz 9, 07:53

    Ks. Daniel - Przyjaciel Bezdomnych

  Błogosławieni płaczący "

Jezus podniósł oczy na swoich uczniów i mówił: «Błogosławieni jesteście, ubodzy, albowiem do was należy królestwo Boże. Błogosławieni, którzy teraz głodujecie, albowiem będziecie nasyceni. Błogosławieni, którzy teraz płaczecie, albowiem śmiać się będziecie. Błogosławieni jesteście, gdy ludzie was znienawidzą i gdy was wyłączą spośród siebie, gdy zelżą was i z powodu Syna Człowieczego odrzucą z pogardą wasze imię jako niecne: cieszcie się i radujcie w owym dniu, bo wielka jest wasza nagroda w niebie. Tak samo bowiem przodkowie ich czynili prorokom. Natomiast biada wam, bogaczom, bo odebraliście już pociechę waszą. Biada wam, którzy teraz jesteście syci, albowiem głód cierpieć będziecie. Biada wam, którzy się teraz śmiejecie, albowiem smucić się i płakać będziecie. Biada wam, gdy wszyscy ludzie chwalić was będą. Tak samo bowiem przodkowie ich czynili fałszywym prorokom»." Łk 6, 20-26 Błogosławieni ubodzy, głodni, płaczący, znienawidzeni, odrzuceni i pogardzani. Biada bogaczom, sytym, śmiejącym się i chwalonym przez wszystkich. Które błogosławieństwo i które biada odnosi się do Ciebie? Dzisiaj czuję, żeby podzielić się spotkaniem z błogosławionymi – płaczącymi. Bóg dał mi łaskę wyjechać nocą na ulicę w święto Narodzenia Najświętszej Maryi Panny. Bardzo szybko spotkałem dwóch bezdomnych, którzy otworzyli swoje serca i opowiedzieli historie życia. Jeden nie potrafił powstrzymać łez, gdy opowiadał o ranach zadanych mu przez żonę, dziecko i brata. Bardzo szybko stracił wszystko i oddał cały majątek. Diabeł pcha go teraz do samobójstwa. Jednak wczorajsze spotkanie może wszystko zmienić. Oby tak było. Kolega, towarzysz spod sklepu nawet nie chciał rozpoczynać swojej historii, ponieważ podobnie dostał w kość od życia i tak stara się znieczulić wewnętrzny ból. Jego oczy także płakały. Jednak przez dłuższą chwilę rozmowy i modlitwy na nowo pojawiła się nadzieja i światło. W końcu ktoś jest, kto przyjedzie, wysłucha, przypomni o dobrym Bogu, jako jedynym celu istnienia, który nadaje prawdziwy sens. Chwilę później słuchaliśmy bardzo mocnej historii bezdomnego Polaka, którego prawie zabito w Anglii i porzucono jako kalekę. Rodzina także go zostawiła, bo nie miała siły zająć się nim. Gdy opowiadał o ciosach od najbliższych, to powiedział, że były cięższe od napaści na ulicy, przez którą stał się niepełnosprawny. Ten człowiek miał płaczące serce, ale na zewnątrz już chyba nie potrafił płakać. O niego także upomniał się Bóg i przypomniał mu o prawdziwej Miłości. Gdy słucha się takich historii i jest się w samym ich centrum obok poranionych ludzi, to serce także płacze i woła o Bożą miłość i miłosierdzie dla pokrzywdzonych i krzywdzących. Ileż bólu zadają sobie ludzie przez to, że szukają szczęścia w sobie nawzajem zamiast w Stwórcy? A gdy ludzie zawiodą, to pozostają płytkie, ziemskie znieczulacze, które wyniszczają zdrowie i prowadzą do śmierci. Panie Jezu, ratuj ich i pomóż im odnaleźć Twoje miłosierdzie! Maryjo, kochana Mamo, przygarnij wszystkich płaczących pod swój płaszcz i wskaż im drogę do swego Syna. Polecam także ciekawe słowa św. Pawła z dzisiejszego czytania: "Jesteś związany z żoną? Nie usiłuj odłączać się od niej! Jesteś wolny? Nie szukaj żony! Ale jeśli się ożenisz, nie grzeszysz. Podobnie i dziewica, jeśli wychodzi za mąż, nie grzeszy. Tacy jednak cierpieć będą udręki ciała, a ja chciałbym ich wam oszczędzić. Mówię wam, bracia, czas jest krótki. Trzeba więc, aby ci, którzy mają żony, tak żyli, jakby byli nieżonaci, a ci, którzy płaczą, tak jakby nie płakali, ci zaś, którzy się radują, tak jakby się nie radowali; ci zaś, którzy nabywają, jak gdyby nie posiadali; ci, którzy używają tego świata, tak jakby z niego nie korzystali. Przemija bowiem postać tego świata." 1 Kor 7, 27-31 Żyć tym światem i jakby nim nie żyć. Oto klucz do nieba…

~~WNG~~ ks. Daniel Glibowski PB

Edytowany przez Bożena Wrz 9, 07:53
Strony: «« « ... 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74