Loading...

Blog użytkownika

Wynik wyszukiwania po tagach: "pompejańska"
Patrycja

Dzień #5

Dziś mija 5 dzień mojej pierwszej nowenny pompejańskiej, trzeci dzień Nowenny do Św. Rity, drugi dzień Nowenny do Św. Jana Pawła II. Ponadto modlę się do św. Antoniego, św. Józefa oraz Św. Judy Tomasza. 

Do Nowenny Pompejańskiej dołączyłam dziś tajemnice światła. Potrzebuje mocniejszego "wsparcia"

Planuje także odmówić dziś suplikę - muszę jednak o tym poczytać, bo kompletnie nie wiem co to i o co chodzi, a nie chce tylko tego "odklepać"

Rano przebudziłam się i potem spałam z różańcem. Było to dziwne. Nie mogłam usnąć z nim w dłoni. Mimo, że mój różaniec jest naprawdę delikatny (z płatek róż, poświęcony przez  Św. JPII), czułam jakiś dziwny dyskomfort. W jednej ręce, w drugiej. Ciążył mi bardzo, jednak pomimo wszystko, tylko raz go wypuściłam (kiedy mocniej mi się przysnęło). Potem szybko się jednak przebudziłam i dalej spałam już z nim w dłoni. Było to naprawdę dziwne uczucie, chęć odłożenia go na bok, cieszę się, że jednak się na to nie skusiłam.

Wybieram się dzisiaj do kościoła, mam nadzieję, że uda mi się trafić na spowiedź świętą, aby oczyścić się już całkowicie. Cieszę się, że w mojej intencji modli się parę osób nowenną do św. Rity. Niestety dwójka z nich jest nie wierząca, ale bardzo cieszę się, że i tak podjęły się tego wysiłku. Jestem zadowolona, bo po rozmowie z jedną, moją bliską, wieloletnią przyjaciółką, przyznała, że jak o tym wszystkim mówię, to poczuła coś w sercu. Chciałabym, żeby się nawróciły, ale wiem, że na wszystko potrzeba czasu. Z czasem i o nie będę się modlić, aby się nawróciły i delikatnie, acz nie stanowczo, będę im opowiadać o potędze Świętych. 

Co do mojej Nowenny Pompejańskiej:

Wątpliwości nie ustępują. Czuję bezsens tej modlitwy, wstyd mi za te słowa i myśli. Mam nadzieję, że spowiedź św. i eucharystia mi pomogą. Na pewno ma zamiar teraz już (bardzo długo zaniedbywałam wiarę) uczęszczać  na każdą niedzielną mszę i pierwsze piątki miesiąca (pierwszy już za mną :))

Mam nadzieje, że będzie lepiej, ale ogarnia mnie strach, że im dłużej ta nowenna będzie trwać, tym większe nieszczęście na siebie ściągnę. Jednak całe moje serce podpowiada mi, aby nie dać się tym pokusom. Że to zły stoi za tym wszystkim, pragnie uświadomić mnie, że moje modły są bezsensu. Że powinnam sobie odpuścić, bo i tak nikt mnie nie wysłucha, że to tylko strata czasu i powinnam pogodzić się z koleją rzeczy. Rzecz w tym, że nie chce. Z całego serca chce, aby się to zmieniło. Ale tak bardzo boli ta świadomość, ta wątpliwość, że w mojej sytuacji już nic nie pomoże. Wczoraj płakałam, odmawiając pierwszą część. Było strasznie. Chciałabym, żeby było coraz lepiej, bo powoli przepełniam się niezrozumiałą mi goryczą. 

Proszę o pomoc i modlitwę, to dopiero piąty dzień, ale z każdym dniem zaczyna robić się coraz ciężej. 

†††

 

Patrycja

Dziś mija czwarty dzień od rozpoczęcia mojej pierwszej nowenny pompejańskiej. Jest źle. Mam wrażenie, że wszystko sprzeciwiło się przeciw mnie, zamiast być lepiej, czy chociaż stabilnie - jest gorzej. Nie mam za bardzo z kim o tym pogadać. Mimo wszystko wytrwałam dzisiaj w modlitwie. Ciężko było mi się skoncentrować, nadeszło zwątpienie, uczucie odrzucenia, że Maryja i tak mnie nie wysłucha, ba - zrobi wszystko, żeby było mi gorzej. Wstyd mi za moje myśli. Wiem, że Matka chce dla nas jak najlepiej. Zły szaleje, próbuje namieszać w moim życiu, w mojej wierze. Ale nie chce się poddać. Napisałam dziś do księdza na portalu społecznościowym, czekam na odpowiedź. Jutro udam się na Msze Św. i do spowiedzi Św. Chce ponad wszystko pokonać złego. 

Patrycja Oct 6 '18, 19:03 · Komentarze: 5 · Tagi: maryja, nowenna, pomoc, pompejańska, zwatpienie, zwątpienie
Jakub

Na wstępie pragnę zaznaczyć, że nie zamierzam nikogo tu obrażać ani podważać niczyjej wiary. Sam z resztą jestem katolikiem. Może bardzo zagubionym, ale jednak katolikiem. Muszę to napisać, ponieważ na dalszą część tego posta zapewne wiele osób zareaguje oburzeniem. ... więcej

Jakub Sie 9 '18, 13:03 · Komentarze: 3 · Tagi: bóg, nowenna, pompejańska, węzły, zwatpienie, zwątpienie
przepelnionanadzieja

Witajcie kochani! Wracam na ten portal po ponad roku. Ponieważ bardzo chciałabym podzielić się z Wami moim życiowym świadectwem, który bardzo zmienił moje życie i pokazał jak wielką siłę ma BÓG!

Zacznijmy od tego, że prawie dwa lata temu zostawił mnie chłopak. Pierwsza miłość, bardzo go kochałam. On podobno mnie też. Jednak czas zrobił swoje. Obiecując, że będzie już ze mną zawsze, zostawił mnie na dobre ze względu naszych wiar (on prawosławny, ja - katoliczka). Co więcej, przed naszym zerwaniem, jakoś tydzień, skończyłam swoją pierwszą Nowennę w życiu, do Matki Bożej Rozwiązującej Węzły. Nie podałam konkretnej intencji. Powiedziałam - Maryjo, rozwiąż ten węzeł, który według Ciebie najbardziej uciska w moim życiu. Po tygodniu od zakończenia - rozwiązał się mój związek z chłopakiem, który byłam pewna, że jest na całe życie. Po skończeniu owej nowenny zaczęła przeszkadzać mu moja wiara i postanowił skończyć nasze relacje. Wtedy byłam totalnie załamana, zmieniłam się, nie jadłam, nie widziałam w niczym sensu. Zaczęłam się dużo modlić, bo jak wiadomo, "jak trwoga to do Boga". Tylko w modlitwie widziałam ratunek. Między nowennami znalazłam ją - Nowennę Pompejańską. Na początku przeraziła mnie jej długość oraz ilość, ale pomyślałam - spróbuję! Najwyżej przerwę. Intencja - wiadomo... Powrót byłego chłopaka! W tamtym czasie było to moje jedyne marzenie, ponieważ bez niego nie widziałam sensu w moim życiu. Wtedy również założyłam to konto. Być może niektórzy mnie stąd pamiętają. Pisałam notki o tym jak odmawiam Pompejańską, a nic się nie dzieje... Byłam załamana, ALE WIERZYŁAM! SERIO! Było dużo zwiątpienia, że to bez sensu, to nie pomoże. Różańce mi się rwały! Miałam w sobie dużo złości, negatywnych emocji.. Był chaos w moim życiu duchownym. Dziś wiem, że to ten zły mieszał we wszystkim, a kiedy pojawiało się we mnie zwątpienie - on się cieszył. Ja się nie dałam, wiedziałam, że jestem Ziomkiem Boga i trzymam się tylko Jego, a pokusom szatana się nie dam! I tak też było. Siedziałam dużo na tym koncie, odmawiałam Nowennę Pompejańską, poznałam wiele wartościowych ludzi z którymi potrafiłam rozmawiać godzinami! I ciągle wierzyłam, że coś się zmieni w moim życiu uczuciowym. A mianowicie - że chłopak wróci. Skończyłam Nowennę, liczyłam na BUM CHŁOPAK WRÓCIŁ. Nie wrócił. Jakie były moje odczucia? W sumie.. Przykro mi było trochę, ale w pewnym czasie zrozumiałam, że Bóg to nie koncert życzeń. Że on zrobi tak jak on tego chce. On wie, co przyniesie nam PRAWDZIWE szczęście. On wie o nas wszystko. Zrozumiałam to, ale potrzebowałam naprawdę wiele czasu, aby dojść do takich wniosków w swoim życiu. Po jakimś czasie, kiedy już widziałam, że nie ma szans na poprawę moich relacji z tamtym chłopakiem, uklęknęłam przed obrazem Maryi i powiedziałam "Kurcze! Mamo! Oddaję Ci się cała! Rób z moim życiem co tylko sobie wymarzysz!". Przestałam narzucać tam na górze swoje zachcianki, tylko poprosiłam, aby to właśnie ten Najwyższy wraz ze swoją Matką Najświętszą - zajęli się moim życiem. 

Jaki skutek tego wszystkiego był?

Zajęli się i to dokładnie. Poprowadzili mnie tak - jakbym w życiu sobie tego nie wymarzyła. 
Obecnie jestem prawie już rok z chłopakiem o którym nigdy nie pomyślałam, że będę w związku. Poznaliśmy się kilka dobrych lat  temu na rekolekcjach na wakacjach, ale nigdy nie przywiązywaliśmy do siebie uwagi nawzajem. Wówczas Bóg złączył nasze drogi na jednej mszy... I od tamtej mszy kontakt się pogłębił, a dziś jesteśmy już prawie rok razem!
Co więcej - jest katolikiem, bardzo wierzącym. Momentami sam ciągnie mnie do kościoła, kiedy mnie łapie lenistwo, czy zmęczenie. Bóg jest w naszym związku i dbamy, by zawsze się nami opiekował!

Jestem szczęśliwa i bardzo wdzięczna samej sobie, że zacisnęłam zęby i kazałam Bogu prowadzić się sama, a nie walczyć o to, czego ja tak bardzo chcę. Bo obecnie jestem jeszcze bardziej szczęśliwa w aktualnym związku, wiem, że może wyniknąć z tego coś głębszego i poważniejszego, ja w chwili obecnej jestem bardziej dojrzała w temacie wiary jak i w postrzeganiu życia. Wszystko na plus! Wniosek: Oddajcie się w 100% Bogu! On wie lepiej, co jest dla Was najlepsze! 
Ja jestem tego żywym przykładem! 

 

 

A Nowenna Pompejańska właśnie zagościła ponownie w moim życiu. Napisałam maturę, a perspektywy na dalszą naukę należy mieć... Teraz mam nadzieję, że Mamusia z Nieba weźmie mnie za rękę i pokaże w którą stronę iść w temacie edukacji. :)

Strony: 1 2 »
Żywy Różaniec i Nowenna Pompejańska

Radio Różaniec

Pismo różańcowe?

Świadectwa

Brak zawartości