Loading...

Ćwiczenia Duchowe | Forum Nowenny Pompejańskiej

Lokalizacja tematu: Forum » Różności » Propozycje
Bożena
Bożena Lut 13, 07:57
Granice życia

Wprowadzenie do modlitwy na środę, 13 lutego

Tekst: Rdz 2, 4b-9. 15-17 oraz Mk 7, 14-23

Prośba: o umiejętność stawiania granic, które będą rozwijać życie.

1.   Wejdź całym sobą w scenę opisywaną w księdze Rodzaju. Poczuj się stwarzany, lepiony przez Boga. Dba o każdy szczegół Twego ciała, psychiki, ducha. Kiedy Ciebie ulepił, wtedy stwarza albo przygotowuje przestrzeń do życia, która nazwana jest ogrodem Eden. Jest tam wielkie mnóstwo gatunków roślin i zwierząt, są też wymienione z nazwy dwa szczególne drzewa: drzewo życia oraz drzewo poznania dobra i zła. Życie, aby się rozwijać, potrzebuje odpowiedniej przestrzeni. Ta przestrzeń jest ograniczona, tzn. ma swoje granice. Zauważ, że człowiek może zdobywać i eksplorować np. tereny wodne, ale nie da się w wodzie żyć na stałe – nie jesteśmy przystosowani do tego, choćby przez układ oddechowy. Życie odbywa się w pewnych ramach, granicach. I Bóg stawia człowiekowi granice, także moralne, etyczne, psychiczne, duchowe. A to wszystko po to, by życie mogło się rozwijać prawidłowo, by człowiek mógł wzrastać. Po to właśnie Bóg mówi: „Z każdego drzewa możesz jeść do woli oprócz drzewa poznania dobra i zła – inaczej umrzesz”. To drzewo stanowi zatem granicę życia i śmierci. Uświadom to sobie.

2.   Jezus w Ewangelii wskazuje, co naprawdę czyni człowieka nieczystym. Żydzi bowiem „czepiali się” Jego i uczniów, że jedzą nieczystymi rękoma, że nie dbają o czystość tego, co zewnętrzne. Dla Jezusa jednak to nie pokarmy czynią człowieka nieczystym, lecz jego własne serce, zdolne do najpodlejszych myśli, słów i czynów. Jednak wydaje się, że tematem tego fragmentu są również granice, podobnie jak w pierwszym czytaniu. Bo owszem, człowieka nie czynią nieczystym żadne pokarmy wchodzące z zewnątrz, jednak trzeba sobie uświadomić na głębszym poziomie, że człowiek staje się tym, czym się karmi. Złe myśli, nierząd, kradzieże, zabójstwa… głupota, itd. są decyzją wewnętrzną człowieka i w tym jest jego odpowiedzialność. Dlaczego człowiek to jednak czyni? Czasem dlatego, że nie umie postawić granicy samemu sobie i karmi się tym w codzienności. To, czego słucha, na co patrzy, dotyka, smakuje… to może wpływać na jego wewnętrzne decyzje przemieniające się potem w konkretne czyny. Karmienie siebie bezmyślnymi obrazami np. w TV czy internecie, czy przyniesie głębokie życie? Słuchanie plotek i oszczerstw wobec innych – czy to przyniesie dobre myśli na temat bliźnich? Rozważaj te przykłady i przypatrz się swojemu życiu w tym względzie. Czy umiesz samemu sobie postawić granice i swoim zmysłom – nie wszystko musisz widzieć, słyszeć, dotykać – szczególnie tego, co mogłoby Ci przynieść szkodę (Tobie i innym). A to zakłada rozeznawanie, szukanie w swoim życiu tego, co lepsze, co bardziej prowadzi do celu człowieka jakim jest zjednoczenie z Bogiem, czyli Miłość. Porozmawiaj z Jezusem o Twoich granicach wewnętrznych i o tym, czy rzeczywiście szukasz w życiu tego, co lepsze, tego, co prowadzi do miłości, co stwarza coraz lepszą przestrzeń do rozwoju życia. Grzegorz Ginter SJ

Bożena
Bożena Lut 17, 08:19
Zanurzony w zaufaniu

Wprowadzenie do modlitwy na 6 Niedzielę zwykłą, 17 lutego

Tekst: Jr 17, 5-8 oraz Łk 6, 17. 20-26

Prośba: o serce, które kocha jedynie Boga, a wszystko inne tylko w Bogu.

1.   Pan przez Jeremiasza mówi o całkowitym zaufaniu Bogu. W czym upatrujesz swoją nadzieję? Czy w swoich siłach fizycznych, zdolnościach intelektualnych, czy czymkolwiek innym, co masz na tym świecie? A co będzie, kiedy to stracisz? Siły fizyczne opadną, zdolności intelektualne odejdą, koneksje ludzkie się skończą, pieniądze, władza, wpływy… to wszystko się skończy. W czym wtedy położysz nadzieję? Pomyśl o różnych sferach swego życia. Czy Twoim jedynym celem i kierunkiem życia jest Bóg? Miłość? Prawda? Dobro? Do czego Twoje serce jest mocno przywiązane? Czy jest coś lub ktoś, do czego jest przywiązane w sposób nieuporządkowany? Nie dający wolności? Bądź sercem przy słowach Boga, szczególnie zwróć uwagę na obraz, jaki maluje prorok: drzewa zasadzonego nad żywą wodą oraz krzewu na stepie.

2.   Zaufanie to coś, czego nie widać. Ukrywa się ono w głębinach serca. Ono może być odsłonięte przez konkretne wybory człowieka, decyzje, przez czyny. Można więc mówić, że się ufa, a czynami pokazywać, że się kompletnie nie ma zaufania. To sprawa serca i jego głębin. To sprawa przylgnięcia do tego, w czym pokładasz nadzieję. Wygląda to jak wzór matematyczny: im więcej ufasz sobie, ludziom, rzeczom – im bardziej od nich oczekujesz swojego całkowitego zabezpieczenia, tym mniej ufasz Bogu. I odwrotnie. To nie oznacza, że nie mamy ufać ludziom. Chodzi o taką ufność, która nie oczekuje, że ludzie czy rzeczy spełnią wszystkie oczekiwania i pokładane w nich nadzieje. Te może spełnić tylko Bóg. Rozważaj te słowa i stań w prawdzie przed Bogiem ze swoją nadzieją. W czym ona jest położona? Bądź szczery, bo tylko prawda ostatecznie Cię wyzwoli i zbawi.

3.   Jezus wypowiada słowa błogosławieństwa i słowa „biada”. Czy rzeczywiście widzimy tutaj potępionych ludzi bogatych, sytych i radosnych? Popatrz na te słowa w duchu tego, co wyżej powiedziano. Bogactwo samo z siebie nie jest problemem. Staje się nim wtedy, kiedy jest jedynym zabezpieczeniem człowieka, kiedy staje się jedyną nadzieją w miejsce Boga. Wtedy jest problemem, bo może się skończyć i człowiek zostaje bez nadziei. Wtedy się okaże, że ten „bóg”, któremu zaufał, nie może go zbawić. W tym wszystkim chodzi o wolność serca. Ubóstwo nie musi polegać na tym, by nic nie mieć, ale by całą ufność mieć w rękach Boga – Tego, który w swym ręku trzyma nasze życie. Bo wszak wtedy nic nam nie grozi, nawet gdybyśmy mieli mało. Pozwól, by On sam wzbudzał w Tobie głębokie pragnienia i zaufanie. Pozwól, by On troszczył się o Ciebie w tym wszystkim, co do Niego należy.

Grzegorz Ginter SJ

Bożena
Bożena Lut 20, 07:40
Obmyj moje oczy

Wprowadzenie do modlitwy na środę, 20 lutego

Tekst: Rdz 8, 6-13. 20-22 oraz Mk 8, 22-26

Prośba: byś pozwolił Bogu obmyć swoje oczy i serce – by kochać bardziej.

1.   Spróbuj popatrzeć na wątki wspólne obu dzisiejszym tekstom. Wydają się ze sobą zupełnie niezwiązane. Najpierw widzimy sytuację pod koniec wielkiego potopu, kiedy Noe może już zakończyć wędrówkę w arce. Dlaczego przyszedł potop? Ze względu na zepsucie człowieka, jego grzeszną ślepotę. Z drugiej strony mamy niewidomego, którego przyprowadzono do Jezusa, by go dotknął i uzdrowił. Pomyśl o tych wszystkich ciemnych miejscach Twojego życia. Gdzie nie dopuszczasz jeszcze światła? Czego jeszcze nie widzisz wyraźnie w swoim życiu? Może więź z Bogiem jest taką przestrzenią, może relacje z różnymi ludźmi, w których wkrada się ciemność nieprzebaczenia, zawiści, zamknięcia, lęku… Może relacja do samego siebie. Pozwól, by Słowo Pana oświecało te miejsca i prowadziło Cię coraz bardziej ku prawdzie, która daje prawdziwą wolność.

2.   Można patrzeć na potop w sposób bardzo katastroficzny. Ale chodziło może o to, by przez wielkie wody potopu człowiek obmył swoje oczy i zobaczył rzeczywistość inaczej. Bo skoro przyczyną potopu była ślepota człowieka, ciemność jego serca, niewrażliwość i pycha, to woda miała na celu obmycie ziemi, obmycie wzroku człowieka. I może ślepota była tak wielka, że i woda potrzebowała być wielka – jak potop. Podobnie jak się dzieje w wodzie chrztu świętego. Teraz człowiek może widzieć inaczej. I mamy Jezusa, który na prośbę o uzdrowienie niewidomego bierze go zupełnie na bok. Jakby to, co ma uczynić, było czymś intymnym. W istocie – Jezus również obmywa jego oczy wodą (swoją śliną). Oryginał mówi, że Jezus splunął mu na oczy, jakby potrzeba było silnego strumienia oczyszczającego oczy. Gest Jezusa wydaje się takim symbolem obmycia wzroku człowieka ślepego. Potem Jezus kładzie na nim ręce – gest błogosławieństwa i namaszczenia. Odtąd może on widzieć wyraźnie. Jezus także Ciebie pragnie obmyć wodą. Chce zaopiekować się Twoją ślepotą i niewrażliwością. Każdy ma jakąś. Jego gest wydaje się dziwny, czy zaufasz Mu i pozwolisz?

3.   Zauważ również, że zarówno potop jak i uzdrowienie niewidomego dzieją się etapami. Noe wypuszcza gołębicę, by sprawdziła, czy ziemia jest już sucha. Niewidomy również: po splunięciu Jezusa najpierw widzi niewyraźnie, a potem dopiero w pełnej jasności. Pomyśl o tym, że leczenie naszej ślepoty i niewrażliwości dzieje się etapami. Potrzebujemy cierpliwości wobec Boga i samych siebie. Zgodzić się na prawa wzrostu, na miłość, która wzrasta jak biblijne ziarno: czy śpi, czy czuwa, we dnie i w nocy… powoli, swoim rytmem, swoją siła. O ile pozwalamy działać Temu, który obmywa nas wodą żywą. Rozmawiaj z Nim o tym, co Cię porusza i skłania do przemiany życia.

Grzegorz Ginter SJ

Bożena
Bożena Lut 24, 08:16
Rozrzutny Bóg

Wprowadzenie do modlitwy na 7 Niedzielę zwykłą, 24 lutego

Tekst: Łk 6, 27-38

Prośba: o łaskę rozrzutnej miłości względem sióstr i braci.

1.   Wsłuchaj się (przeczytaj) uważnie dzisiejszy tekst. Zrób to kilka razy. Uświadom sobie, wchodząc w tę modlitwę, że mówi on o nadmiarze, o obfitości, o przelewaniu się. Czego? Miłości. Taki jest nasz Bóg. Czy tak Go właśnie przeżywasz? A może Twoje doświadczenie życiowe daje Ci inny obraz Boga? Może wcale nie jest taki, jak Go przedstawia dzisiejszy tekst. Jezus bowiem nie daje nam dobrych i trudnych zarazem rad o tym, jak żyć z ludźmi. On przedstawia nam istotę Tego, którego nazywamy Bogiem. Pod koniec bowiem dodaje, że czyniąc tak, będziemy synami Najwyższego. Oznacza to, że On jest taki, a my – Jego dzieci – stajemy się do Niego podobni. Nie inaczej wszak dzieje się z dziećmi ziemskimi – stają się podobne w tak wielu aspektach do swoich rodziców.

2.   Ten nadmiar dotyczy czegoś, co naprawdę nas przekracza. Bo łatwo nam kochać naszych przyjaciół, bliskich, znajomych, życzliwych sąsiadów. Może nawet mamy pokaźny zastęp ludzi, którzy szczerze są nam bliscy, o których myślimy ciepło i gotowi jesteśmy ofiarować im coś z siebie: czas, siły, dobra materialne, dobre słowo. Jezus wzywa jednak do tego, byśmy byli podobni do naszego Ojca, który sprawia, że słońce świeci na wszystkich (a nie tylko na życzliwych) i deszcz pada również na wszystkich. Taka miłość kosztuje. Taka miłość jest wartością. Jezus mówi, by zarówno im dobrze czynić, jak i za nich się modlić czy ich błogosławić. Mówi o tym, co wewnętrzne i co zewnętrzne. Obfitość serca, która przelewa się i dotyka wszystkich wokoło, a nie tylko wybranych. Ten Ojciec przecież tak jest pokazany w innych miejscach – kiedy siewca rzuca ziarno, to nie tylko na ziemię żyzną, ale rzuca, czy bardziej roz-rzuca ziarno gdzie popadnie. Nawet na glebę zupełnie na to nieprzygotowaną. Tak Bóg rozrzuca swoją Miłość. Jest Bogiem rozrzutnym. A Ty? Jak bardzo jesteś w stanie otworzyć serce przed bliźnim? Ile czasu, zdolności, myśli, uczuć, czynów, gestów jesteś w stanie ofiarować? Grzegorz Ginter SJ

 

Bożena
Bożena Lut 28, 08:01
Posolony ogniem

Wprowadzenie do modlitwy na czwartek, 28 lutego

Tekst: Mk 9, 41-43. 45. 47-50

Prośba: o łaskę przemiany serca i rozpalenia go miłością.

1.   Wydźwięk dzisiejszego tekstu jest bardzo przykry. Tekst rozpoczyna się pozytywnie, od podania kubka wody ze względu na Chrystusa, a kończy wezwaniem do pokoju między sobą. W środku zaś mowa o zgorszeniu (czyli staniu się powodem do grzechu dla kogoś słabego) oraz o odcinaniu tego, co stanowi okazję do grzechu. Bądź przez chwilę z tymi słowami, uświadom sobie, co w Tobie wzbudzają. Czy koncentrują Cię one na Bogu i Jego miłości, czy na sobie samym i chęci „wyrywania chwastów” ze swego życia? Która z tych postaw jest bliższa logice Jezusa?

2.   Stać się powodem do grzechu – to jest prawdziwe zgorszenie. Oznacza ono, że ktoś przez moje słowa, gesty lub czyny uczy się grzeszyć czy łatwiej wchodzi w grzech. Moje postępowanie czyni go gorszym, a chodzi o kogoś, kto jest „jednym z małych”. To może dotyczyć sytuacji,  gdyby np. ojciec uczył syna kraść, ale także wtedy, gdy mamy wokół siebie ludzi o słabszej wierze, o wielu wątpliwościach, itp. Wydaje nam się czasem, że nasze słowa czy postępowanie nie mają na innych wpływu. Jest to jednak iluzja. Mamy na siebie wzajemny wpływ i nie chodzi tutaj o teoretyzowanie, czy dawanie mnóstwa przykładów, lecz by każdy spojrzał do swego serca. Stamtąd pochodzi zło, jak mówi Jezus na innym miejscu, oraz tam dokonuje się nasze prawdziwe nawrócenie. Nie w głowie, która „wie”, lecz w sercu, które „przeżywa, doświadcza, kocha”.

3.   Jezus mówi o odcięciu ręki, nogi czy oka w wypadku, gdyby stały się powodem do grzechu. Ale to przecież nie oko grzeszy, nie ręka czy noga, lecz cały człowiek – jego umysł, który zawiaduje tymi zmysłami, jego sumienie, które przenika całego człowieka. Bardziej więc trzeba pomyśleć, za czym biegnie moje oko, dokąd idą moje nogi, co robią moje ręce – jakie impulsy je poruszają, jakie okazje, nastawienie, pokusy. One siedzą w głębi nas. Oczy, ręce i nogi bardzo są nam potrzebne. Odciąć potrzeba te impulsy, które próbują nimi sterować, przynosząc np. przyjemność nam, albo krzywdę innym. Posolenie ogniem – to słowa mówiące o próbie. Życie przynosi nam różne próby, a ogień może sprawdzić, czy coś jest trwałe, czy spłonie. Złoto jest posolone ogniem, by wytopiło z niego wszelkie zanieczyszczenia. Wsłuchaj się w słowa Jezusa i pozwól, by przemieniały Twoje życie. Grzegorz Ginter SJ

Bożena
Bożena Mar 3, 08:12
Świadomość życia

Wprowadzenie do modlitwy na 8 Niedzielę zwykłą, 3 marca

Tekst: Łk 6, 39-45

Prośba: o łaskę życia świadomie przeżywanego.

1.   Jezus opowiada uczniom przypowieść o niewidomych, którzy siebie prowadzą. W jakimś sensie wszyscy jesteśmy niewidomi. Nie tak całkowicie, lecz w niektórych aspektach. Nasze grzechy ciągle nam to przypominają, że nie widzimy dobrze. Mamy oczy, ale nie zawsze widzimy. Widzenie nie jest kwestią tylko sprawnego oka. Tu chodzi o uważność oraz umiejętność interpretowania tego, co się widzi, umiejętność rozeznawania. W sprawach tego świata orientujemy się dość dobrze. A w sprawach ducha? Czy wiesz, co się dzieje w Twoim wnętrzu? Wiesz, że to tam właśnie jest miejsce spotkania z Bogiem? Tam jest pole walki pomiędzy dobre a złem? Czy pytasz siebie nie tylko, co robisz, myślisz czy mówisz, ale też dlaczego właśnie tak, a nie inaczej? To właśnie przynależy do świadomości siebie, bez której nie ma mowy o głębszym życiu duchowym.

2.   Widzieć drzazgę i belkę w cudzym oku jest łatwo. W swoim nie, ponieważ oko nie widzi samo siebie. Potrzebuje lustra. Człowiek nie widzi swoje twarzy, widzi tylko jej odbicie w lustrze. Takim lustrem bywa drugi człowiek. By nim się stać dla bliźniego, trzeba być samemu świadomym tego, co dzieje się we wnętrzu – by nie być lustrem wykrzywiającym obraz, lustrem odpychającym. Bo jak lustro wykrzywione czy mocno poplamione może drugiemu pokazać jego prawdziwe oblicze? Zawsze zniekształci te miejsca, które same ma zniekształcone i poplamione. To może uproszczony obraz, ale bez wątpienia wiele mówiący. Chcesz pomóc drugiemu za pomocą słowa prawdy? Sam stawaj w prawdzie i stawaj się świadomy tego, co się w Tobie dzieje. Wtedy nie będziesz oceniał po pozorach.

3.   Jezus wskazuje, że drzewo poznaje się po owocach. Pierwsze czytanie mówi, że człowieka poznaje się po jego wypowiedzi, czyli po tym, co z niego wychodzi i czym chce karmić innych (Syr 27, 4-7). Zauważmy, że zanim drzewo wypuści owoce, najpierw samo wzrasta, dojrzewa, wypuszcza liście, kwiaty, a dopiero potem są owoce. To długi proces. Jakiś proces kształtuje każdego z nas i sprawia, że jesteśmy tacy, jacy jesteśmy, że mówimy i czynimy tak, jak czynimy. Aby być prawdziwie lustrem, potrzeba i ten proces znać, rozumieć i mieć miłosierdzie wobec etapów, o których nic nie wiemy. Możesz ocenić owoc drzewa, ale trudno zobaczyć, jakie soki je zasilały, jakie trudności ono miało po drodze, że coś takiego ostatecznie wyszło. Drugi człowiek zawsze jest tajemnicą. Oceniając czy krytycznie patrząc na zachowanie bliźniego, jego słowa czy to, co ujawnia z siebie, warto mieć na uwadze, że jakikolwiek osąd nie może być całościowy. Nigdy nie wiemy, co kształtowało tego człowieka i czy na jego miejscu ja byłbym rzeczywiście lepszy. Tu nie chodzi o rozmywanie odpowiedzialności, lecz o sprawiedliwość. Chodzi o świadomość siebie i świadomość procesów, jakie dzieją się w naszym życiu. O uznanie, że do końca tego człowieka zna tylko Bóg, a my oceniamy rzeczywistość jedynie po części. Porozmawiaj o tym wszystkim z Jezusem na koniec dzisiejszej modlitwy. Grzegorz Ginter SJ

Bożena
Bożena Mar 10, 08:09
Droga do wolności

Wprowadzenie do modlitwy na 1 Niedzielę Wielkiego Postu, 10 marca

Tekst: Łk 4, 1-13

Prośba: o łaskę wolności wewnętrznej.

1.   Na początku okresu Postu wędrujemy z Jezusem na pustynię, gdzie będzie kuszony przez Nieprzyjaciela. Zauważ najpierw, że Jezus przechodzi swój post – nie je, ani nie pije. Jakby i ciało przygotowywało się do czegoś ważnego. Jakby i w ten sposób robił w sobie przestrzeń. Rzeczywistość duchowa jest powiązana z ciałem i ono uczestniczy w tym, co dzieje się w duchu. Post nie jest więc narzędziem „karania” swojego ciała czy złego się z nim obchodzenia – skoro jest świątynią Ducha Świętego. To raczej powiedzenie Bogu, że przez ujęcie sobie tego, co do życia jest mi konieczne, a więc pożywienia, składam całego siebie w ręce Boga – powierzam się Jemu wierząc i wyznając, że wszystko otrzymuję od Niego. Wtedy staję się bardziej wolny, by w Nim położyć całą moją nadzieję, jak również by móc stawić czoło pokusom, które Nieprzyjaciel nam podsuwa.

2.   Pokusy, które podsuwa zły duch Jezusowi dotykają trzech ważnych dziedzin życia człowieka. Zaczynając od najbardziej podstawowej – jedzenia. Dotyka czegoś tak ważnego, że może w tym kluczu na to nie patrzymy. Jedzenie to życie biologiczne, to kwestia życia i śmierci. A jednak Jezus nie czyni z tego priorytetu absolutnego. Mówi, że człowiek żyje chlebem, ale nie samym. To nie wszystko. Na tym świat się nie kończy. Więc i tutaj potrzeba wolności. Zresztą potem też o tym powie: „nie martwcie się o to, co macie jeść i co będziemy pili…”. Jakby chciał powiedzieć, że nasze życie jest w ręku Boga i jedzenie, czy w ogóle życie biologiczne nie jest absolutem. Druga pokusa dotyczy tego, co społeczne. Rzuć się w dół – uznają Cię za Mesjasza. Rzuć się w dół, aniołowie Cię poniosą, zyskasz rozgłos, sławę, prestiż i chwałę. Czy o taką jednak chodzi Bogu? Trzecia pokusa to posiadanie. Możesz mieć wszystko, byle oddać pokłon kusicielowi. W człowieku – od czasu pierwszego grzechu – jest taki impuls zawłaszczania. Tam, w Raju, człowiek chciał zawłaszczyć dla siebie boskie prerogatywy: „Będziecie jak Bóg znali dobro i zło”. Będziecie więc sami sobie stanowili, co jest dobre, a co złe. Ale to jest fikcja. Bóg jest tylko jeden. Nie ma innego. Człowiek nigdy nie będzie Bogiem, choćby nie wiadomo jakie fikołki czynił i jak się starał i jak kombinował. Wpada wtedy w iluzję, którą nazywamy grzechem. Odchodzi od życia, a kieruje się ku śmierci, ku samozagładzie. Rozważaj te pokusy i zobacz, w jakich sytuacjach dajesz się na nie złapać. Pokusa absolutyzacji swojego życia, pokusa ludzkiego prestiżu i chciwości (zawłaszczania wszystkiego). To są pokusy typowe, to znaczy że dotyczą wszystkich. Poproś Pana, by odsłaniał przed Tobą prawdę Twego serca – nie, by siebie potępić, lecz pozwolić się uleczyć. Grzegorz Ginter SJ

Bożena
Bożena Mar 13, 07:50
Znaki i wiara

Wprowadzenie do modlitwy na środę, 13 marca

Tekst: Jon 3, 1-10 oraz Łk 11, 29-32

Prośba: o łaskę głębokiej wiary i powierzenie się całkowicie Bogu.

1.  Spójrz na historię Niniwy. Wydaje się, że oni nie byli świadomi tego, jak żyją i jakie mogą być tego konsekwencje. Gdyby nie poszedł do nich Jonasz, to nie usłyszeliby głosu Boga, który przemawiał do nich przez proroka. Jonasz jest tam posłany po raz drugi, bo za pierwszym razem nie chciał, uciekł. Kiedy jednak zaczął głosić, wtedy dowiadujemy się, że mieszkańcy Niniwy uwierzyli Bogu i ogłosili post. Także król na tę okoliczność wydał zarządzenie o poście. Mamy głos Boga i odpowiedź człowieka na Jego Słowo. A Ty, w jaki sposób słuchasz Boga? Czy prowadzi Cię do do uwierzenia Bogu? Uwierzyć zaś Jemu oznacza powierzyć się Mu, złożyć swoje życie w Jego ręce. Najpierw jest wiara a potem jest to, co jest po-wierze, tzn. powierzenie się Jemu. Oddać swoje życie można komuś, kogo się zna, komu się ufa i jemu wierzy. Popatrz na swoją relację z Bogiem, który jest Miłością. Ufasz Mu? Jak to przekłada konkretnie na codzienność?

2.  Jezus w ewangelii mówi o determinacji w szukaniu Boga i daje przykład Jonasza i Niniwy. A mówi o tym w kontekście znaków, jakich ciągle szukali Żydzi. Jezus czyni znak, a oni pytają o kolejne. To pokazuje jasno prawdę, którą wypowiedział św. Paweł – wiara nie rodzi się ze znaków i cudów. Wiara rodzi się ze słuchania Słowa, którym jest Chrystus. Znaki i cuda mogą natomiast wzmacniać czasem wątpliwości albo wręcz niewiarę. Dzieje się tak wtedy, kiedy człowiek nie ma więzi z Chrystusem i znaki nie są dla niego przestrzenią objawiania się miłości Bożej. Kiedy człowiek wierzy, to znaków nie potrzebuje, a jeśli już znaki się pojawiają, to znaki mogą mu pomóc, budzą wdzięczność i pogłębiają więź z Bogiem. Kiedy zaś człowiek nie ma więzi z Bogiem (np. jest letni, zapatrzony tylko w siebie, w życie doczesne, etc.), wtedy jego brak wiary sprawia, że znaki budzą jeszcze większe wątpliwości i pogłębiają sceptycyzm. Bo wiara nie potrzebuje znaków, lecz znaki potrzebują najpierw wiary. Proś dziś o głęboką wiarę, która będzie się objawiać w przylgnięciu do Boga, w głębokiej więzi z Nim i powierzeniu się Jemu. Grzegorz Ginter SJ

Bożena
Bożena Mar 17, 08:07
W bliskości Chwały

Wprowadzenie do modlitwy na 2 Niedzielę Wielkiego Postu, 17 marca

Tekst: Rdz 15, 5-12. 17-18 oraz Łk 9, 28b-36

Prośba: o łaskę wolności serca i głębokiej bliskości z Bogiem.

1.  Najpierw spotkajmy się z Abramem. Pan daje mu obietnicę, a on w nią uwierzył. Uwierzył Temu, który jest większy od Niego, ale który swoje obietnice spełnia w swoim czasie. Wiara prowadzi człowieka do powierzenia się Bogu coraz bardziej, do przylgnięcia i bliskości. Obietnice są jak prezenty ślubne – przypominają o tym cudownym wydarzeniu, lecz jego istotą jest więź, która powstała. Bóg obdarowuje Ciebie nieustannie, począwszy od życia, którego przecież sam sobie nie dałeś lub sam go nie wziąłeś. Otrzymałeś je w darze. Przez wiarę i wdzięczność wchodzisz w przestrzeń bliskości Boga, przestrzeń Miłości. Pobądź na tej modlitwie w takiej bliskości z Nim, jak tylko potrafisz.

2.  Potem Bóg zawiera przymierze z Abramem. Robią to według rytuału znanego Abramowi – obopólnego przejścia pomiędzy połówkami zwierząt. Zauważ dwa ważne szczegóły. Najpierw to, że odbywa się to w ciemności, na tle której rozbłyska chwała Boża w postaci ognia jakby gorejącej pochodni i dymu jakby z pieca. Chwała Boża rozbłyska na ciemnym tle. Wzbudza to wszystko lęk u Abrama, może podobny do lęku Izajasza, który stanął wobec chwały Bożej i cherubinów śpiewających: Święty, Święty, Święty. Spotkał się z Bogiem żywym. Bliskość i Majestat. W relacji z Nim możemy doświadczać i jednego, i drugiego. Te dwie reakcje nie wykluczają się. Drugi szczegół to fakt, że pomiędzy połówkami zwierząt przechodzi tylko Bóg. To tak, jakby zwolnił Abrama z obowiązków wynikających z przymierza. Bóg jest niesamowity w tym. On sam się zobowiązuje i pod przysięgą zawiera przymierze – ono dotyczy tego, że On nigdy nie opuści Abrama. A Abram… jakby był wolny od tego. Bóg bardzo pragnie, by człowiek szedł za Nim w całkowitej wolności.

3.  W Ewangelii także spotykamy się z Chwałą Boga. To Jezus, który lśni niezwykłym blaskiem oraz obłok, których ich wszystkich osłonił. Obłok, z którego płynie głos Ojca. Spotkaj się tam z Bogiem i Jego chwałą. Jego chwała to nie potęga siły, lecz potęga Miłości. On pragnie tylko tego, byś uwierzył w Jego jedynego Syna, byś poszedł za Nim, a więc trwał w bliskości z Nim – poszedł aż do końca. Tam już nie będzie przepołowionych zwierząt. Tam będzie Bóg zawieszony pomiędzy niebem a ziemią. To tam zawrze On z Tobą przymierze, którego nikt i nic nie będzie w stanie złamać. Bądź z Jezusem na górze Przemienienia. Dotknij chwały Bożej, posłuchaj głosu Ojca. On jest skierowany do Ciebie. Pozwól, by bardzo głęboko Cię dotknął. Porozmawiaj na koniec z Jezusem o tym, czego doświadczysz, co Cię poruszy. Grzegorz Ginter SJ

Bożena
Bożena Mar 24, 08:59
JESTEM

Wprowadzenie do modlitwy na 3 Niedzielę Wielkiego Postu, 24 marca

Tekst: Łk 13, 1-9 oraz Wj 3, 1-8a. 13-15

Prośba: o łaskę nieustannego upodabniania się do Boga.

1.  Najpierw przysłuchaj się wszystkiemu, co mówi Jezus. Rozbraja pogląd Żydów, który mówił, że jeśli żyjesz dobrze, to zawsze spotka Cię błogosławieństwo, a jak źle – nieszczęście. Jezus pokazuje, że to nie jest takie proste i że przykre rzeczy spotykają także dobrych ludzi. Jakby chciał powiedzieć, że „bycie grzecznym” nie wystarczy. Zresztą, coś podobnego spotkało bogatego młodzieńca, który „wszystkiego przestrzegał od młodości”, ale odszedł od Jezusa smutny, mimo że grzechów nie popełniał. Kluczem do jakiegoś zrozumienia tego może być druga część tekstu, kiedy Jezus opowiada krótką przypowieść. Mówi ona o niezwykłej cierpliwości Boga, o Jego zdolności do czekania i bycia wrażliwym na każde poruszenie nawracającego się serca człowieka. Bóg, który jak Ogrodnik zabiega o każdą roślinę, troszczy się o nią i to Jemu najbardziej zależy, by wydała owoc – nawet wtedy, gdy samej roślinie już na tym nie zależy. Uświadom to sobie i bądź w ciszy z Bogiem, który taki właśnie się dzisiaj przedstawia. Co teraz czujesz? Jak Ci jest z takim Bogiem? Jak Go przeżywasz?

2.  W tym kluczu popatrz na Mojżesza. Spotyka Boga w miejscu, w którym się prawdopodobnie nie spodziewał Go spotkać. Wiele lat wcześniej miał myśl, by jakoś ulżyć swoim braciom w Egipcie, ale chciał to zrobić po swojemu i skończyło się morderstwem Egipcjanina i jego ucieczką. Teraz Bóg zaprasza go, by na powrót wyzwolił swoich braci, ale według Bożego pomysłu, a nie swojego. Bądź z Mojżeszem, kiedy słyszy głos Boga. To wezwanie kieruje On również do Ciebie – byś zdjął sandały. Gdzie jest Twoja ziemia święta? Nie szukaj na zewnątrz, lecz w Tobie, w Twoim sercu. Spotkaj się z Bogiem, który objawia Ci się na Twojej ziemi świętej. Twojej i Jego zarazem. Poczuj Jego bliskość, doświadcz Jego żywe zainteresowanie Twoim życiem. A jeśli nie odczuwasz tego, to zapytaj siebie i Jego – dlaczego tak jest?

3.  Zobacz Boga, który ma zmysły. A przynajmniej tak się wydaje. Mówi, że napatrzył się na udrękę swego ludu i nasłuchał się narzekań na ucisk. Być może ciśnie Ci się pytanie: dlaczego Boże nie interweniowałeś wcześnie? Dlaczego dopuściłeś do takiej sytuacji? Może kluczem jest owa cierpliwość Boga, o jakiej dowiadujemy się w dzisiejszej ewangelii. Boga, który chce naprawdę ocalić wszystkich, który nie stworzył innych tylko po to, by nas próbowali a potem by ich zlikwidował. Czy taki sens miałoby nasze życie? Wobec Boga, który „nie chce śmierci grzesznika, lecz aby się nawrócił i żył”? Bądź przy Bogu, który przedstawia się Mojżeszowi, przedstawia się również Tobie. Jego imię to JESTEM. Jestem przy Tobie, niezależnie od tego, co się dzieje. Ale mam cierpliwość – i do Ciebie, i do tych, którzy Ciebie prześladują. Bo w Chrystusie Bóg pragnie wszystko pojednać. Całe stworzenie. Posyła Mojżesza, by wyzwolił naród izraelski z niewoli, ale nie czyni to przez zagładę Egipcjan. Zginie wszystko, co pierworodne – jak potem zginie pierworodny Syn Boży, Jezus. Zostaje potem rana, ale nie zagłada. Kontempluj Boga, który JEST, który jest cierpliwy, zaangażowany w Twoje życie i który pragnie pojednać całego Ciebie, ze wszystkim kim jesteś, oraz Ciebie z całym stworzeniem wokół Ciebie. Pragnie ocalić wszystko, co żyje, bo jest miłośnikiem Życia. Porozmawiaj z Nim o tym wszystkim. Grzegorz Ginter SJ

Strony: « 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11