Loading...

Ćwiczenia Duchowe | Forum Nowenny Pompejańskiej

Lokalizacja tematu: Forum » Różności » Propozycje
Dorota
Dorota Gru 12 '16, 20:49
Dotyk Jezusa

 

Rekolekcje Adwentowe 2016 – DOŚWIADCZYĆ JEZUSA CAŁYM SOBĄ

Tydzień 3 – Jezus używający zmysłów i doświadczany zmysłami

Tekst:J 13, 1-9

 

Było to przed Świętem Paschy. Jezus wiedząc, że nadeszła Jego godzina przejścia z tego świata do Ojca, umiłowawszy swoich na świecie, do końca1 ich umiłował. W czasie wieczerzy, gdy diabeł już nakłonił serce Judasza Iskarioty syna Szymona, aby Go wydać, wiedząc, że Ojciec dał Mu wszystko w ręce oraz że od Boga wyszedł i do Boga idzie, wstał od wieczerzy i złożył szaty. A wziąwszy prześcieradło nim się przepasał. Potem nalał wody do miednicy. I zaczął umywać uczniom nogi i ocierać prześcieradłem, którym był przepasany. Podszedł więc do Szymona Piotra, a on rzekł do Niego: «Panie, Ty chcesz mi umyć nogi?» Jezus mu odpowiedział: «Tego, co Ja czynię, ty teraz nie rozumiesz, ale później będziesz to wiedział». Rzekł do Niego Piotr: «Nie, nigdy mi nie będziesz nóg umywał». Odpowiedział mu Jezus: «Jeśli cię nie umyję, nie będziesz miał udziału ze Mną». Rzekł do Niego Szymon Piotr: «Panie, nie tylko nogi moje, ale i ręce, i głowę!».

 

Na początku modlitwy uczyń znak krzyża i uświadom sobie przez chwilę, że Bóg jest przy Tobie. On Jest Obecny. Poproś Go więc w tym momencie, aby Duch Święty poruszał Twoją modlitwę, by On sam ją prowadził. Poproś także, by Pan usuwał w niej wszelkie przeszkody oraz by oczyścił Twoje zamiary, intencje, pragnienia, decyzje, czyny – by służyły tylko większej chwale Boga i dobru innych ludzi.

 

Zaangażuj teraz wyobraźnię. Jeśli potrzebujesz, przypomnij sobie fragment Pisma, którym będziesz się modlił. Następnie wyobraź sobie daną scenę. Zobacz Jezusa w gronie uczniów w sali, gdzie odbywa się wieczerza. To Jezus jest tym, który wstaje i podchodzi do uczniów. Pochyla się nad nimi i obmywa im stopy. Zobacz też siebie, gdzie jesteś, jak reagujesz na gest Jezusa? Zobacz co mówi Jezus, co robi, wsłuchaj się w wyobraźni w słowa, które kieruje do Ciebie…

 

Poproś teraz Pana o owoc modlitwy. W dzisiejszej modlitwie poproś o łaskę uważności Twoich zmysłów na rzeczywistość, a w niej na przychodzącego Pana.

 

1. Czasami nasze zmysły mogą stracić uważność i możemy nie dostrzec Chrystusa, który nas dotyka pośród codziennego zabiegania. Podobnie mogło być z uczniami, których gest Jezusa zapewne bardzo zdziwił. Bóg nie zważa na nasze ograniczenia, ale przychodzi pomimo nich. Podszedł do uczniów w trakcie, tak ważnego wydarzenia, które wówczas miało miejsce i pragnie też przychodzić do nas. Zobacz Jezusa, który chce i Ciebie dotknąć. Pochyla się nad Tobą i pragnie właśnie Ciebie dotknąć, aby obmyć Twoje utrudzone stopy. Jednak czeka na zachętę z Twojej strony. Czy pozwolisz Jezusowi, aby Ciebie dotknął w tych przestrzeniach, które są trudne, tam gdzie nie pozwalasz się nikomu dotykać? A może pragniesz, aby Chrystus obmył Twoje stopy i w ten sposób pokazał jak kocha Ciebie? Jeśli pragniesz, aby Pan Ciebie dotykał pozwól Mu działać i dotykać tam gdzie On chce… Wtedy spotkasz się z Tym, który Ciebie miłuje…

 

2. Jezus jest Miłością i to miłością osobową, to też wszystko co czynił i co czyni płynie z miłości. Dlatego wzbudzał tyle emocji w czasach, w których żył, a i dziś dzieje się podobnie. Bowiem ludzie, którzy są spragnieni miłości, dotyku, bliskości, więzi czują, że to Chrystus może w pełni ich potrzeby zaspokoić. Zobacz Jezusa, który mówi do Ciebie te słowa: „Jeśli cię nie umyję nie będziesz miał udziału ze Mną”, czyli z Bogiem, który jest MIŁOŚCIĄ.

Pierwszym warunkiem naszego zbawienia jest nie nasza miłość do Pana, lecz przyjęcie Jego miłości. Chrystus Ciebie kocha, wystarczy jeśli przyjmiesz Jego miłość… Nie dostąpisz zbawienia, jeśli nie pozwolisz Bogu się kochać. Bowiem przyjęcie Boskiej Miłości sprawia, że człowiek zaczyna kochać i staje się zdolny do życia wiecznego, czyli zbawiony. Zobacz Jezusa, który jest blisko Ciebie, zobacz co Tobie czyni, jak pochyla się nad Tobą, dotyka twoich nóg i patrzy na Ciebie z miłością… Wsłuchaj się w słowa, które Jezus kieruje do Ciebie, zapragnij na nie odpowiedzieć… bo miłość Jezusa jest bezwarunkowa.

 

3. Bóg będąc na świecie w osobie Jezusa sam okazywał czułość, dotykał tych, którzy potrzebowali Jego pomocy. Przyszedł z miłości, aby ratować, pocieszać, uzdrawiać, uwalniać, by zbawić. Pobądź chwilę z myślą, że po to masz zmysł dotyku, aby dotykać różne osoby, przytulać je, pocieszać… Jezu potrafi być blisko człowieka zarówno cierpiącego jak i radującego się, a Ty? Popatrz na Jezusa jaki jest delikatny wobec Ciebie… Miłość zakłada oddanie siebie całkowicie drugiej osobie. Miłość Chrystusa jest bezinteresowna, On poświecił siebie, aby poprzez mękę, śmierć i zmartwychwstanie powołać Ciebie do życia, które jest w Nim. Jezus pragnie, byś żył pełnią życia, dlatego codziennie chce do Ciebie przychodzić podczas Eucharystii. On w ten sposób dotyka Ciebie dziś, dając Tobie życie, uzdrowienie, umocnienie, a przede wszystkim okazując swoją miłość. Jak często pozwalasz dotykać się Panu poprzez sakrament Jego miłości? On chce codziennie Ciebie dotykać i przemieniać, gdyż niezmiennie chce wyznawać swoją miłość.

 

Na koniec porozmawiaj z Panem o tym wszystkim, co zrodziło się w Twoim sercu pod wpływem dzisiejszej modlitwy. Wypowiedz przed Nim swoje uczucia – radości, pokoju, bezpieczeństwa, ale również smutku, obawy, lęku. Bądź szczery przed Panem. Możesz Mu podziękować za to, co odkryłeś, lub poprosić Go o coś, czego bardzo potrzebujesz. Porozmawiaj z Nim przez chwilę serdecznie – jak przyjaciel z przyjacielem.

 

Na zakończenie pomódl się słowami: Ojcze nasz…

 

Zachęcamy, byś zapisał sobie refleksje po modlitwie, jakieś szczególne poruszenia czy myśli, które będą takim swoistym dziennikiem duchowym z tych rekolekcji. Te zapiski mogą Ci pomóc zobaczyć drogę, po której Pan Cię prowadzi, ścieżki, po których On idzie z Tobą przez życie.

/e-dr.jezuici.pl/

Dorota
Dorota Gru 16 '16, 22:59

Ostatnio na FB mieliśmy okazję przeżyć rachunek sumienia ignacjański. W kilkaset osób  śledziliśmy swój dzień, wiele pożytku dla swej duszy  można znaleźć, gorąco polecam. Za Tydzień ma być ponownie, ale to co tutaj można  przeżyć w każdym, dowolnym czasie.

https://www.youtube.com/watch?v=ljveAO0mJD8

 

A tu o tym rachunku mówi o. Remi Recław SJ

https://www.youtube.com/watch?v=BWkivqpn4l8

Dorota
Dorota Gru 29 '16, 20:27
Łaska widzenia albo totalna ślepota...Ćwiczenie i refleksja od  o. Daniela Glibowskiego

 

Z natchnienia więc Ducha przyszedł do świątyni. A gdy Rodzice wnosili Dzieciątko Jezus, aby postąpić z Nim według zwyczaju Prawa, on wziął Je w objęcia, błogosławił Boga i mówił: «Teraz, o Władco, pozwalasz odejść słudze Twemu w pokoju, według Twojego słowa. Bo moje oczy ujrzały Twoje zbawienie, które przygotowałeś wobec wszystkich narodów: światło na oświecenie pogan i chwałę ludu Twego, Izraela». Łk 2, 27-32

 

Powyższe słowa wypowiedziane przez Symeona możesz dzisiaj rozważać przez cały dzień. Spróbuj kontemplować oblicze małego Jezusa. Zobacz w Nim zbawienie dla Ciebie i całego świata. Proś o wzrok pełen wiary, abyś widział tego samego Jezusa na każdej Mszy świętej. Zapragnij patrzeć na Niego jak najczęściej. On jest tak blisko Ciebie i chce nasycać Cię swoim światłem i miłością. To jest jedna droga. Jaka jest alternatywa? Niestety jest nią totalna ślepota;

 

Kto zaś swojego brata nienawidzi, żyje w ciemności i działa w ciemności, i nie wie, dokąd idzie, ponieważ ciemności dotknęły ślepotą jego oczy. 1 J 2, 11

 

Albo widzisz Jezusa i kierujesz ku Niemu całe swoje życie, pragnienia, myśli i postawy, albo idziesz za światem, nasycasz się marnościami i nie widzisz, że najcenniejszy skarb omijasz szerokim łukiem i choćbyś był blisko wielkich rzeczy, to nie zobaczysz ich, ponieważ będziesz zaślepiony tym, co przyziemne. Do Ciebie należy wybór. To Ty kierujesz swoim wzrokiem. Chrystus albo świat. Nie bój się patrzeć często na Jezusa. Z Nim lepiej zobaczysz także świat i oddasz Bogu chwałę za piękno Jego stworzenia.
Na koniec polecam jeszcze słowo od św. Jana:

 

Kto twierdzi, że w Nim trwa, powinien również sam postępować tak, jak On postępował. 1 J 2, 6

 

Żyj tak, jak Chrystus. Kochaj. Wybaczaj. Głoś Słowo Boże i nie lękaj się niczego.
Panie, dziękuję za łaskę codziennego widzenia Ciebie. Bądź we mnie dzisiaj i przez całe moje życie. Kochaj wszystkich, których spotkam.

Edytowany przez Dorota Gru 29 '16, 20:29
Dorota
Dorota Sty 6 '17, 10:51

Co tak naprawdę świętujemy w dniu, o którym popularnie mówimy Święto Trzech Króli? Słuchając tekstu Ewangelii, wyobraź sobie Mędrców ze Wschodu, którzy wędrują, aby oddać cześć Bogu wcielonemu. Poproś o wierność powołaniu, które ma cię doprowadzić do oglądania Boga.


Dzisiejsze Słowo pochodzi z Ewangelii wg Świętego Mateusza


Mt 2, 1-12
Gdy Jezus narodził się w Betlejem w Judei za panowania króla Heroda, oto Mędrcy ze Wschodu przybyli do Jerozolimy i pytali: «Gdzie jest nowo narodzony król żydowski? Ujrzeliśmy bowiem Jego gwiazdę na Wschodzie i przybyliśmy oddać mu pokłon». Skoro usłyszał to król Herod, przeraził się, a z nim cała Jerozolima. Zebrał więc wszystkich arcykapłanów i uczonych ludu i wypytywał ich, gdzie ma się narodzić Mesjasz. Ci mu odpowiedzieli: «W Betlejem judzkim, bo tak napisał prorok: A ty, Betlejem, ziemio Judy, nie jesteś zgoła najlichsze spośród głównych miast Judy, albowiem z ciebie wyjdzie władca, który będzie pasterzem ludu mego, Izraela». Wtedy Herod przywołał potajemnie Mędrców i wypytał ich dokładnie o czas ukazania się gwiazdy. A kierując ich do Betlejem, rzekł: «Udajcie się tam i wypytujcie starannie o Dziecię, a gdy Je znajdziecie donieście mi, abym i ja mógł pójść i oddać Mu pokłon». Oni zaś vysłuchawszy króla, ruszyli w drogę. A oto gwiazda, którą widzieli na Wschodzie, szła przed nimi, aż przyszła i zatrzymała się nad miejscem, gdzie było Dziecię. Gdy ujrzeli gwiazdę, bardzo się uradowali. Weszli do domu i zobaczyli Dziecię z Matką Jego, Maryją; upadli na twarz i oddali Mu pokłon. I otworzywszy swe skarby, ofiarowali Mu dary: złoto, kadzidło i mirrę. A otrzymawszy we śnie nakaz, żeby nie wracali do Heroda, inną drogą udali się do ojczyzny.



Treścią dzisiejszego święta jest wydarzenie, poprzez które Bóg objawił się światu. Bóg, przychodząc na ziemię, pragnął być rozpoznanym nie tylko przez naród żydowski, ale przez każdego człowieka. Mędrcy byli poganami ze wschodu, astrologami, którzy rozpoznawszy znak narodzin nowego Króla, wyprawili się w daleką i niebezpieczną podróż na Jego poszukiwanie. Ile wysiłku wkładasz w poszukiwanie Boga?



Mędrcy bardzo się uradowali, gdy dotarli na miejsce. Weszli do domu, w którym była Maryja z Jezusem, i położyli przed Nim swoje skarby. Ofiarowali Chrystusowi to, co było w tamtych czasach najcenniejsze, a jednocześnie wyrażało symbolicznie Boską i ludzką naturę Jezusa oraz Jego godność królewską.



Dziś na drzwiach naszych domów piszemy litery CMB, które są skrótem od łacińskiego życzenia: „Niech Chrystus błogosławi temu domowi”. Poproś, aby Jezus, który chce być obecny w historii każdego człowieka, błogosławił tobie i twojemu wędrowaniu ku Niemu.



Ofiaruj Bogu swoje zdolności i codzienną pracę, a także rozum i wolę, aby prowadziły cię do poznania Boga tak jak gwiazda Mędrców. Możesz uczynić to podczas dzisiejszej Eucharystii.

 

/za : Modlitwa w drodze/

Dorota
Dorota Sty 9 '17, 22:05
Nie bój się powiedzieć – TAK...o. Daniel Glibowski

Przechodząc obok Jeziora Galilejskiego, ujrzał Szymona i brata Szymonowego, Andrzeja, jak zarzucali sieć w jezioro; byli bowiem rybakami. I rzekł do niech Jezus: «Pójdźcie za Mną, a sprawię, że się staniecie rybakami ludzi». A natychmiast, porzuciwszy sieci, poszli za Nim. Mk 1, 16-18

Wyobraź sobie Jezusa, który wchodzi w Twoje życie ze słowami: pójdź za Mną.

Zobacz z jaką miłością wypowiada do Ciebie te słowa. Spróbuj wpatrywać się w Jego twarz.

Czy Twoje serce przeszywa ciepło nieopisanej miłości?

Jaka jest Twoja pierwsza reakcja?

Czy wierzysz w ten głos?

Nie bój się usłyszeć Bożego wezwania. Chrystus wcale nie chce wywrócić Ci życia do góry nogami. On może uczynić je jeszcze bardziej pasjonującym. Jeżeli wejdziesz w prawdziwą, żywą relację z Jezusem Chrystusem to każda droga życiowa będzie naznaczona łowieniem serc dla Boga.

Powołanie kapłańskie i zakonne skupia się całkowicie na pełnieniu misji Chrystusa, a więc zdobywaniu ludzi dla Królestwa Bożego.

Natomiast życie w małżeństwie to wspaniała komunia dwóch osób, które stają się jednym ciałem z Chrystusem. Małżeństwo także może pójść całkowicie za Jezusem i czynić dla Niego wielkie rzeczy. Jest coraz więcej możliwości do służenia Kościołowi. Życzę odwagi! Nie bój się usłyszeć głosu Pana. On powołuje i uzdalnia do najpiękniejszej misji na świecie.

Zostań Bożym rybakiem. Możesz zadowolić się byciem wędką albo przynętą. Oddawaj się codziennie Panu i pozwalaj Mu działać w sobie. Wyobraź sobie, że jest przed Tobą morze pełne ludzi topiących się w swoich grzechach. Zacznij łowić ich, a zobaczysz masę osób, które narodziły się na nowo. Nie ma większej radości.
Panie, dziękuję za łaskę powołania. Dziękuję za wszystkie złowione dusze. Opiekuj się nimi.

Dorota
Dorota Sty 14 '17, 12:11
Towarzysz mi

 

Wprowadzenie do modlitwy na sobotę, 14 stycznia

Tekst: Mk 2, 13 – 17

Jezus wyszedł znowu nad jezioro. Cały lud przychodził do Niego, a On go nauczał. A przechodząc, ujrzał Lewiego, syna Alfeusza, siedzącego w komorze celnej, i rzekł do niego: «Pójdź za Mną». On wstał i poszedł za Nim.
Gdy Jezus siedział w jego domu przy stole, wielu celników i grzeszników siedziało razem z Jezusem i Jego uczniami. Było bowiem wielu, którzy szli za Nim. Niektórzy uczeni w Piśmie spośród faryzeuszów widząc, że je z grzesznikami i celnikami, mówili do Jego uczniów: «Czemu On je i pije z celnikami i grzesznikami?»
Jezus usłyszał to i rzekł do nich: «Nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy się źle mają. Nie przyszedłem powołać sprawiedliwych, ale grzeszników».

 

 

Prośba: o łaskę towarzyszenia Jezusowi, dokądkolwiek pójdzie.

 

1.   Najpierw zobacz całą tę scenę. Zobacz Jezusa, który naucza nad jeziorem cały tłum. Jednak ta scena jest dynamiczna, bo Jezus też idzie. I wtedy spotyka Lewiego, celnika. Mówi do niego: Pójdź za Mną, a oryginalnie czytamy „towarzysz mi”. Bo pójście za Jezusem to nic innego, jak towarzyszenie Mu, bycie Jego towarzyszem. Owszem, brzmi to trochę jak z poprzedniego systemu, jednak przekaz jest jasny: każde jedno powołanie chrześcijańskie jako fundament ma towarzyszenie Jezusowi, bycie z Nim, chodzenie za Nim dokądkolwiek On idzie. Pomyśl o tym przez chwilę.

 

2.   To słowo znajdujemy jeszcze raz w tym tekście, kiedy słyszymy, że wielu było tych, co szli za Nim – czyli którzy towarzyszyli Mu. Ale wcześniej scena z dynamicznej przemienia się w bardziej statyczną. Jakby nagle przenosimy się do domu Lewiego.

Wejdź wyobraźnią do tego miejsca i zobacz, jak mogło wyglądać. Przyjrzyj się ludziom, którzy tam przyszli, jak wyglądali, jak się zachowywali?

Dlaczego to jest ważne? Bo uczeni i faryzeusze narzekają i szemrzą. Nie podoba im się, że przyszedł w gościnę do celnika i zasiada do stołu z grzesznikami. Mamy tam piękne słowa, że wielu grzeszników i celników „siedziało z” Jezusem. Oni są z Jezusem. Taki jest nasz Bóg. On jest z człowiekiem. On zasiada do naszego stołu, niezależnie jacy jesteśmy – czy mocno grzeszni, czy tak tylko troszeczkę. Popatrz na Jezusa i uświadom sobie to, Kim On jest i do kogo przychodzi.

 

3.   Jezus wyjaśnia pytającym dlaczego tak robi. Bo lekarza nie potrzebują zdrowi, tylko ci, co się źle mają. Znów oryginał daje nowy smak – lekarza nie potrzebują silni.

Czasem próbujemy być silni i dawać sobie radę ze wszystkim. I rzeczywiście nierzadko potrzebujemy tacy być. Jednak nierzadko również przesadzamy i próbujemy być silni tam, gdzie potrzebujemy stanąć z naszą słabością. Inaczej Lekarz nie będzie nam potrzebny. Inaczej zbawienie nie będzie nam potrzebne, bo przecież „dam sobie radę”.

Porozmawiaj na koniec z Jezusem o Twoim towarzyszeniu Mu, byciu z Nim, o Twojej „sile”. Bądź szczery wobec Niego, bądź taki, jaki jesteś naprawdę, bądź słaby. W Nim znajdziesz prawdziwą moc. Moc miłości.

 

Grzegorz Ginter SJ
Dorota
Dorota Sty 18 '17, 23:27

Jezus oczami chorego...Michał Kłosiński SJ

 

Wprowadzenie do medytacji na środę, 18 stycznia

Tekst: Mk 3, 1-6

 

Mk 3, 1-6 Uzdrowienie w dzień szabatu

W dzień szabatu Jezus wszedł do synagogi. Był tam człowiek, który miał uschłą rękę. A śledzili Go, czy uzdrowi go w szabat, żeby Go oskarżyć.

On zaś rzekł do człowieka, który miał uschłą rękę: «Stań tu na środku». A do nich powiedział: «Co wolno w szabat: uczynić coś dobrego czy coś złego? Życie ocalić czy zabić?» Lecz oni milczeli. Wtedy spojrzawszy wkoło po wszystkich z gniewem, zasmucony z powodu zatwardziałości ich serca, rzekł do człowieka: «Wyciągnij rękę». Wyciągnął i ręka jego stała się znów zdrowa.
A faryzeusze wyszli i ze zwolennikami Heroda zaraz odbyli naradę przeciwko Niemu, w jaki sposób Go zgładzić.

Prośba:o łaskę spotkania ze swoim bólem oraz Jezusem, który wychodzi mi naprzeciw.

 

1. Sytuacja chorego na uschłą rękę. Człowiek w synagodze z uschłą ręką cierpi. Nie potrafi cieszyć się pełnią życia. Ma w sobie coś, co go zniewala. Wstydzi się swojego niedomagania. Czuje się oddalony od innych. Co więcej, ma trudności z najprostszymi codziennymi czynnościami. Potrzebuje innych ludzi do pomocy. Co takiego widzę w sobie, co wymaga uzdrowienia? Jakie źródło we mnie wysycha? Co jest moim głównym zranieniem? Co uniemożliwia mi pójście naprzód, by pełnić dobre czyny, które Bóg z góry przygotował, abym je pełnił/a (por. Ef 2,10)?

 

2. Nadzieja w Jezusie. Chory widzi w Jezusie jedyną nadzieję ocalenia. Tam w synagodze widzi Mężczyznę, z którego spojrzenia bije miłość. Widzi w oczach Jezusa pasję ratowania zagubionych, chorych i zniewolonych. Gdy obserwuje wymianę zdań pomiędzy Jezusem a uczonymi w Piśmie jest poruszony Jego odwagą i determinacją. Jezus ryzykuje dla niego. Jezus wystawia się na niebezpieczeństwo pojmania ze względu na niego. Chory czuje się wyróżniony. Jak ja postrzegam Jezusa? Czy w Jego obecności czuję się kimś wybranym, wyjątkowym?

 

3. Wyciągnięcie ręki. Obserwowanie rozwoju wydarzeń nie wystarcza. Chory jest zaproszony przez Jezusa do podjęcia konkretnego czynu. Zgadza się na to. Wyciąga on swoją uschłą rękę do Jezusa. W tym geście wyraża swoje najgłębsze zaufanie: „Jezu, wierzę, że masz moc uczyni, to co uważasz za słuszne; zawierzam Ci moje choroby, duchowe oschłości, zamrożone uczucia, to wszystko, co mnie od Ciebie oddala; nie moja wola, lecz Twoja niech się stanie”. W tym momencie nie liczy się już choroba, lecz bliskość z Jezusem, która uzdrawia wewnętrznie. A może Jezus uzdrowi mnie nawet fizycznie? Zobaczę siebie w tej scenie.

Edytowany przez Dorota Sty 18 '17, 23:27
Dorota
Dorota Sty 19 '17, 19:37
Zażyłość przyjaźni

Wprowadzenie do modlitwy na czwartek, 19 stycznia

 

Tekst: Mk 3, 7-12

 

Jezus oddalił się ze swymi uczniami w stronę jeziora. A szło za Nim wielkie mnóstwo ludu z Galilei. Także z Judei, z Jerozolimy, z Idumei i Zajordania oraz z okolic Tyru i Sydonu szło do Niego mnóstwo wielkie na wieść o Jego wielkich czynach. Toteż polecił swym uczniom, żeby łódka była dla Niego stale w pogotowiu ze względu na tłum, aby się na Niego nie tłoczyli.
Wielu bowiem uzdrowił i wskutek tego wszyscy, którzy mieli jakieś choroby, cisnęli się do Niego, aby się Go dotknąć. Nawet duchy nieczyste, na Jego widok, padały przed Nim i wołały: «Ty jesteś Syn Boży». Lecz On surowo im zabraniał, żeby Go nie ujawniały.

 

Prośba o pogłębienie przyjaźni z Jezusem

1. Jezus ze swymi uczniami. W Ewangelii częściej słyszymy, że to uczniowie z Jezusem gdzieś idą, coś robią, czegoś doświadczają – dzisiejsze słowo mówi o Jezusie, który towarzyszy uczniom, kiedy oddalają się w stronę jeziora.

Jezioro w symbolice biblijnej oznacza również siedlisko wszelkich demonów, potęg nieprzyjaznych Bogu, stanowiących śmiertelne zagrożenie dla człowieka, jakiejś mierze naszych słabości, grzechów, nieuporządkowanych uczuć, ran….

Kiedy oddalamy się od tłumu, by zaczerpnąć oddechu, to nieuchronnie spotkamy się z tym co jest w nas, w naszym jeziorze, w naszym sercu… Jezioro uczuć, myśli, pragnień… Jezus oddala się w stronę jeziora wraz z uczniami, On jest ze swymi uczniami, jest z nami, jest ze mną. Nie zostawia nas na jeziorze w samotności, Jego przyjaźń jest wierna. Jezioro jest ostatecznie miejscem szczególnych interwencji Bożych. Czy dostrzegam Jezusa obecnego pośród zmagań, niepewności?

 

2. Otwarta przestrzeń. Tłum napiera na Jezusa, zewsząd się cisną na Niego, w jak różny sposób ludzie mogli dotykać Jezusa. Nie był to bynajmniej dyskretny dotyk chorej na krwotok kobiety, która pragnęła dotknąć choćby frędzli Jego płaszcza. (Mt 9, 20)

A w jaki sposób ja zbliżam się do Jezusa? W jaki sposób Go dotykam słowem, myślą, uczynkiem? Jezus poleca, by łódka była w pogotowiu, by móc w każdej chwili odbić od brzegu. W ten sposób stwarza przestrzeń, która jest bardzo potrzebna i konieczna dla życia w bliskości z Nim. Przestrzeń, która staje się otwarta i gościnna, bo napierający tłum zamyka, zacieśnia.

Czy i w jaki sposób dbam o taką przestrzeń w swoim życiu? Przestrzeń między napierającym tłumem zadań, spraw, terminów a spotkaniem z Jezusem?

Dorota
Dorota Sty 22 '17, 09:59

Wycisz się, uspokój, poświęć ten czas Jezusowi, wsłuchaj się w Jego słowa, dobry Bóg pragnie, aby twoja relacja z Nim była bardzo bliska, bardzo ścisła, nie uciekaj Bogu, skup się na Jezusie, On cię kocha i pragnie twojego dobra, pokoju, pragnie abyś uczył się Jego miłości, prawdziwej miłości, szczerej, autentycznej, pełnej, oddanej.
Obraz: Wyobraź sobie dokładnie tę scenę – Jezusa powołującego apostołów łowiących ryby wzdłuż jeziora. Przychodzi Jezus – „mówi pójdź za mną”. Nie mówi dużo. A co robią apostołowie? Musieli być zachwyceni, skoro zostawili wszystko i poszli.
Prośba: Proś o dobre owoce tej modlitwy, o poznanie Jezusa jeszcze bardziej
(Mt4,12-23)


1.„Gdy Jezus posłyszał, że Jan został uwięziony, usunął się do Galilei. Opuścił jednak Nazaret, przyszedł i osiadł w Kafarnaum nad jeziorem, na pograniczu Zabulona i Neftalego. Tak miało się spełnić słowo proroka Izajasza: Ziemia Zabulona i ziemia Neftalegou, Droga morska, Zajordanie, Galilea pogan! Lud, który siedział w ciemności, ujrzał światło wielkie, i mieszkańcom cienistej krainy śmierci światło wzeszło. Odtąd począł Jezus nauczać i mówić: Nawracajcie się, albowiem bliskie jest królestwo niebieskie.”


Zobacz Jezus będąc na ziemi nauczał wszystkie ludy, mówił o królestwie niebieskim, o życiu wiecznym, o życiu w bliskości Boga, o obcowaniu z Bogiem, w końcu o istnieniu Boga, chciał opowiedzieć ludziom jaki jest Bóg, że jest miłością, nadzieją, że nas kocha, że jest dobry i że chce dla nas dobrego życia, taki jest właśnie Bóg,

On współpracuje, pomaga, jest przy nas, idzie z nami krok w krok. I to jest właśnie światłość, miłość Boga jest światłością, a to czego Bóg pragnie, Jego drogowskazy dla człowieka są drogą do zrozumienia, osiągnięcia pełni miłości, prawdziwej miłości.

Czy zdajesz sobie z tego sprawę, że to co miało miejsce 2000 lat temu jest nadal aktualne, że siła miłości Boga cały czas działa, że Bóg nie jest postacią z filmu, niedostępną rzeczywistością, Bóg nie żyje w innym wymiarze, jest tak bardzo blisko Ciebie, jak nikt innym w twoim życiu?Czy wierzysz w to?

Nie ma nikogo innego, kto byłby potężniejszy od Jezusa. Czy to nie jest dobra wiadomość? Nie dość, że Bóg jest pełnią miłości, to do tego jest najpotężniejszy i najwspanialszy.

Zastanów się nad tym teraz.


2. „Gdy Jezus przechodził obok Jeziora Galilejskiego, ujrzał dwóch braci: Szymona, zwanego Piotrem, i brata jego, Andrzeja, jak zarzucali sieć w jezioro; byli bowiem rybakami. I rzekł do nich: Pójdźcie za Mną, a uczynię was rybakami ludzi. Oni natychmiast zostawili sieci i poszli za Nim. A gdy poszedł stamtąd dalej, ujrzał innych dwóch braci, Jakuba, syna Zebedeusza, i brata jego, Jana, jak z ojcem swym Zebedeuszem naprawiali w łodzi swe sieci. Ich też powołał. A oni natychmiast zostawili łódź i ojca i poszli za Nim.”


Jezus powołując apostołów wchodzi w rzeczywistość człowieka, każdego z nas, twoją, moją. Zobacz jak bardzo zmienia się perspektywa, gdy na swojej drodze życiowej spotykamy żywego Boga, żywą Miłość, jak bardzo zmienia się całe nasze życie. Wiemy przecież, że apostołowie idą na cały świat i nawracają napotkanych ludzi, swoich braci i swoje siostry, idą na cały świat i uświadamiają, nauczają o Bogu i tym wszystkim, co Bóg nam daje, ofiarowuje, głoszą królestwo niebieskie.

Czy dzięki tobie ktoś w życiu poznał Jezusa? To nie jest pytanie o efekty, bo ten portal to nie portal korporacyjny, chodzi tylko o to, czy gdy przyjdzie taki czas, pora, okazja będziesz potrafił/a być świadkiem Jezusa, czy pomimo swoich niedoskonałości, czy słabości pragniesz mówić o Bogu szczególnie tam, gdzie wydaje się, że w rzeczywistości tych ludzi Boga nie ma? Zastanów się teraz nad tym , czy masz takie pragnienie? Czy to jest dla ciebie ważne?

3. „I obchodził Jezus całą Galileę, nauczając w tamtejszych synagogach, głosząc Ewangelię o królestwie i lecząc wszelkie choroby i wszelkie słabości wśród ludu.”


Zwróć uwagę Jezus leczył choroby i uwalniał ze słabości, grzechu, nieuporządkowania, wszystkiego co zabiera wewnętrzną wolność, radość życia, po ludzku byśmy powiedzieli zdrowe podejście do wielu spraw. Tak poprzez dobroć, bycie dobrym pokazywał jak dobry jest Bóg. Ale sednem sprawy nie są dobre uczynki, choć bardzo, bardzo ważne.

Istotą jest nawrócenie, nawrócenie się do Boga, nakierowanie się na Boga, na Jego miłość i wolę, na to co On chce, a nie ty, czy ja, czy ktokolwiek inny. Brzmi może drastycznie, ale paradoksalnie jest drogą prawdziwej radości i wolności. Czy jesteś związany z Bogiem? Czy jesteś z Nim w kontakcie, bo tego pragniesz? I czy wiesz, że jak czasami Bóg mówi nie, to tylko i wyłącznie dla twojego jeszcze większego dobra, albo po prostu dobra? Pomyśl teraz o tym.


Na koniec tej modlitwy wróć jeszcze raz do obrazu i zastanów się. Czy jesteś zachwycony/a Jezusem, zachwycony/a żywą miłością?


Zakończ słowami modlitwy „Chwała Ojcu”

 

Za :Theofeel

Dorota
Dorota Sty 28 '17, 13:48
Załóż sobie kaganiec...o. Grzegorz Ginter SJ

Wprowadzenie do modlitwy na sobotę, 28 stycznia

Tekst: Mk 4, 35 – 41

Prośba: o łaskę głębokiej wiary.

 

1.   Jest wiele sytuacji w życiu, kiedy potrzebujemy przeprawić się na drugą stronę. Zostawić to, co było do tej pory, zostawić wielki tłum – czy to osób, czy spraw, i pójść dalej. Nie da się bowiem tkwić w jednym miejscu.

Przypomnij sobie te momenty, w których dokonywały się jakieś zmiany w Twoim życiu. Czy łatwo było podjąć decyzję? Zobacz, że w dzisiejszym tekście, to Jezus mówi, by przeszli naprzeciwko miejsca, w którym byli. Jest to więc zachęta z zewnątrz, od Kogoś. Czasem to przejście jest po to, by z pewnym dystansem spojrzeć na to, co było do tej pory. Ten dystans jest potrzebny, by móc iść dalej. Widzimy wtedy drogę, po której już nie wrócimy.

 

2.   Każde takie przejście możemy nazwać kryzysem. Bo my szybko przyzwyczajamy się do tego, co jest i zasadniczo trudno się rusza w drogę. Nawet, gdy lubimy podróże, to jednak nie jest łatwo gdy chodzi o podróż serca. Nasze ego lubi stabilność i przecież „tak, jak jest, jest dobrze, po co to zmieniać”. Jednak życie bez zmian jest wegetacją, jest letnie i miałkie, bez smaku.

A my mamy być solą ziemi, mamy mieć smak i smak dawać. Wracając do kryzysu – on zawsze występuje przy zmianie i uczniowie też go przeżywają w postaci burzy na jeziorze. Na dodatek wydaje się, że Boga z nami nie ma. Że sami musimy się zmagać. Jednak milczenie Boga nie oznacza, że jest nieobecny. Trudna jest wiara w tę obecność, która wydaje nam się pozorna. Bo przecież Bóg powinien coś zrobić, kiedy ja tonę. Czy Jezus utonąłby wraz z uczniami? Na czym polega prawdziwa wiara?

 

3.   Tytułowe słowa wypowiedział Jezus do jeziora, które się burzyło (w przekładzie „ucisz się!”). Bóg ma moc uciszyć morze, ma moc rozkazać mu, by założyło sobie kaganiec. Ma więc również moc na naszymi kryzysami. Nie potrzebujemy tu specjalnych zabiegów, lecz wiary, o którą Jezus pyta dziś uczniów: „Jeszcze nie macie wiary?” (w przekładzie: „Jakże wam brak wiary!”).

Pamiętamy, że gdy Jezus uzdrawiał, to zawsze pytał o wiarę, albo chwalił wiarę. Nic więcej. Być może potrzebujemy założyć tytułowy kaganiec na naszą niewiarę, na nasze ego, które wszystko sobie poukładało i dobrze wie, że „tego się nie da”. Bóg jest Panem (po ludzku) niemożliwego, ale bez wiary to niemożliwe się rzeczywiście nie wydarzy. Jezus każe morzu założyć sobie kaganiec – być może te same słowa kieruje dzisiaj do tego wszystkiego w nas, co próbuje podciąć nam skrzydła i popaść w letniość, miałkość i brak smaku. Załóż kaganiec temu wszystkiemu, co blokuje Twoją wiarę! Proś o tę łaskę również Pana w dzisiejszej modlitwie.

 

Silna wiara...ks. Daniel Glibowski

Zostawili więc tłum, a Jego zabrali, tak jak był w łodzi. Także inne łodzie płynęły z Nim. A nagle zerwał się gwałtowny wicher. Fale biły w łódź, tak że łódź już się napełniała wodą. On zaś spał w tyle łodzi na wezgłowiu. Zbudzili Go i powiedzieli do Niego: «Nauczycielu, nic Cię to nie obchodzi, że giniemy?» On, powstawszy, zgromił wicher i rzekł do jeziora: «Milcz, ucisz się!» Wicher się uspokoił i nastała głęboka cisza. Wtedy rzekł do nich: «Czemu tak bojaźliwi jesteście? Jakże brak wam wiary!» Oni zlękli się bardzo i mówili między sobą: «Kim On jest właściwie, że nawet wicher i jezioro są Mu posłuszne?» Mk 4, 36-41

Wyobraź sobie, że Jezus jest z Tobą w łodzi Twojego życia. Nagle zrywają się potężne fale. Zaczyna ogarniać Cię przeraźliwy lęk. Zapominasz, że jest przy Tobie Stwórca świata, który może uciszyć każdą burzę. Budzisz Go i błagasz o pomoc. W odpowiedzi słyszysz, że brakuje Ci wiary i ufności. Po czym w jednej chwili wszystko problemy znikają.

Spróbuj odnaleźć się w tym obrazie. Proś o łaskę głębokiej wiary, dzięki której żadna burza nie zachwieje pokojem Twojego serca. Zauważ, że stan Twojej duszy może być niezależny od zewnętrznych okoliczności. Jeśli będziesz miał prawdziwą wiarę, to nie zniszczy Cię żaden atak złych sił.
Dzisiejsze Słowo Boże przypomina kilka heroicznych postaw wynikających z głębokiej wiary:

 

Dzięki wierze ten, którego nazwano Abrahamem, usłuchał wezwania, by wyruszyć do ziemi, którą miał objąć w posiadanie. Wyszedł, nie wiedząc, dokąd idzie. Dzięki wierze przywędrował do Ziemi Obiecanej, jako ziemi obcej, pod namiotami mieszkając z Izaakiem i Jakubem, współdziedzicami tej samej obietnicy. Dzięki wierze także i sama Sara, mimo podeszłego wieku, otrzymała moc poczęcia. Uznała bowiem za godnego wiary Tego, który udzielił obietnicy. Przeto z człowieka jednego, i to już niemal obumarłego, powstało potomstwo tak liczne jak gwiazdy na niebie, jak niezliczone ziarnka piasku na wybrzeżu morza. Dzięki wierze Abraham, wystawiony na próbę, ofiarował Izaaka, i to jedynego syna składał na ofiarę, on, który otrzymał obietnicę, któremu powiedziane było: «Z Izaaka będzie dla ciebie potomstwo». Pomyślał bowiem, iż Bóg mocen wskrzesić także umarłych, i dlatego odzyskał go, na podobieństwo śmierci i zmartwychwstania Chrystusa.
Hbr 11, 8-9. 11-12. 17-19

 

Panie, przymnóż mi wiary!

 

Da nam, że z mocy nieprzyjaciół wyrwani, służyć Mu będziemy bez trwogi. Łk 1, 74

Dorota
Dorota Sty 29 '17, 10:51

Chełpić się w Panu...o. Grzegorz Ginter SJ

Wprowadzenie do modlitwy na 4 Niedzielę zwykłą, 29 stycznia

Tekst: 1 Kor 26-31 orazMt 5, 1-12a

Prośba: o łaskę pokory.

 

1.   Paweł zaprasza najpierw do spojrzenia na nasze powołanie. Chodzi mu o bycie chrześcijaninem, wybranym przez Boga, by iść Jego śladami. Czym sobie zasłużyliśmy, że Bóg nas zaprosił do intymnej relacji ze sobą? Paweł krótko na to odpowiada: nie patrzył na naszą mądrość, na naszą siłę, ani na szlachetne urodzenie (po ludzku). Bóg wybrał nas, bo chciał na wybrać. Ale więcej jeszcze – wybrał nas właśnie dlatego, że nie jesteśmy ani mądrzy, ani silni, ani szlachetnie urodzeni. Nie wybrał nas pomimo tego, ale właśnie dla-tego. Jesteśmy wybrani z naszą słabością, niemocą, nieszlachetnością… Co czujesz, kiedy o tym myślisz? Czy rodzą się w Tobie jakieś pragnienia z tym związane?

 

2.   Podobnie mówi Jezus w dzisiejszej ewangelii. Wypowiada błogosławieństwa tam, gdzie my widzimy słabość, małą atrakcyjność, a może nawet głupotę czy naiwność. Bo w czym błogosławieni są ci, którzy płaczą, albo są ubodzy, albo łagodni czy pragnący sprawiedliwości? Czy przez swoją wrażliwość nie są bardziej godni pożałowania, bo przecież więcej cierpią? Nie rozpychają się łokciami, nie walczą, nie szukają w niczym swojej chwały… to i ludzie ich nie będą poważali. Jezus przenosi to wszystko na inny poziom – duchowy, który ma tę przewagę nad ludzkimi względami, że trwa wiecznie, podczas gdy to, co doczesne, kończy się wraz ze śmiercią (albo i wcześniej).

 

3.   Można się chełpić tym, co się posiada: bogactwami, mądrością, siłą fizyczną czy psychiczną. Paweł pokazuje, że Bóg wywyższa to, co słabe, pokorne, uniżone, a nawet to, co nie jest. Na końcu mówi, żebyśmy się chełpili w Bogu (w tłumaczeniu: „chlubili”), a nie w tym, co ludzkie.

Podobnie mówili Ojcowie Pustyni, a za nimi św. Ignacy, który wszystko czynił dla większej chwały Bożej, a nie swojej (szukanie swojej chwały Ojcowie nazywali chorobą próżnej chwały albo zarozumialstwa). Kiedy więc odkrywasz swoje słabości, może to być miejsce Twojego wzrostu duchowego, kiedy zamiast szukać swojej chwały, oddasz chwałę Bogu, który jest Bogiem mocnym i jedynie w Nim jest nasza siła. Bo jedyny i prawdziwy wzrost duchowy to droga pokory, na wzór Jezusa, a nie droga swojej siły i przemyślności, którą można by się chełpić. Porozmawiaj o tym na koniec z Jezusem. Czy pragniesz iść Jego drogą?

Edytowany przez Dorota Sty 29 '17, 10:52
Dorota
Dorota Lut 12 '17, 10:23

...do czego prowadzi Cię przestrzeganie przykazań. Czy do spotkania? Może do spotkania, ale czy na pewno z Bogiem? Bo można też spotkać się ze sobą i swoim dobrym samopoczuciem, że „dobrze wypełniam przykazania”…

 

Przykazania miejscem spotkania

Wprowadzenie do modlitwy na 6 Niedzielę zwykłą, 12 lutego

Tekst: Mt 5, 17-37

 

Mt 5, 17-37

 

Jezus powiedział do swoich uczniów:
«Nie sądźcie, że przyszedłem znieść Prawo albo Proroków. Nie przyszedłem znieść, ale wypełnić. Zaprawdę bowiem, powiadam wam: Dopóki niebo i ziemia nie przeminą, ani jedna jota, ani jedna kreska nie zmieni się w Prawie, aż się wszystko spełni.
Ktokolwiek więc zniósłby jedno z tych przykazań, choćby najmniejszych, i uczyłby tak ludzi, ten będzie najmniejszy w królestwie niebieskim. A kto je wypełnia i uczy wypełniać, ten będzie wielki w królestwie niebieskim.
Bo powiadam wam: Jeśli wasza sprawiedliwość nie będzie większa niż uczonych w Piśmie i faryzeuszów, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego.
Słyszeliście, że powiedziano przodkom: „Nie zabijaj”; a kto by się dopuścił zabójstwa, podlega sądowi. A Ja wam powiadam: Każdy, kto się gniewa na swego brata, podlega sądowi. A kto by rzekł swemu bratu „Raka”, podlega Wysokiej Radzie. A kto by mu rzekł „Bezbożniku”, podlega karze piekła ognistego.
Jeśli więc przyniesiesz dar swój przed ołtarz i tam sobie przypomnisz, że brat twój ma coś przeciw tobie, zostaw tam dar swój przed ołtarzem, a najpierw idź i pojednaj się z bratem swoim. Potem przyjdź i dar swój ofiaruj.
Pogódź się ze swoim przeciwnikiem szybko, dopóki jesteś z nim w drodze, by cię przeciwnik nie wydał sędziemu, a sędzia dozorcy, i aby nie wtrącono cię do więzienia. Zaprawdę, powiadam ci: Nie wyjdziesz stamtąd, dopóki nie zwrócisz ostatniego grosza.
Słyszeliście, że powiedziano: „Nie cudzołóż”. A Ja wam powiadam: Każdy, kto pożądliwie patrzy na kobietę, już się w swoim sercu dopuścił z nią cudzołóstwa.
Jeśli więc prawe twoje oko jest ci powodem do grzechu, wyłup je i odrzuć od siebie. Lepiej bowiem jest dla ciebie, gdy zginie jeden z twoich członków, niż żeby całe twoje ciało miało być wrzucone do piekła. I jeśli prawa twoja ręka jest ci powodem do grzechu, odetnij ją i odrzuć od siebie. Lepiej bowiem jest dla ciebie, gdy zginie jeden z twoich członków, niż żeby całe twoje ciało miało iść do piekła.
Powiedziano też: „Jeśli ktoś chce oddalić swoją żonę, niech jej da list rozwodowy”. A Ja wam powiadam: Każdy, kto oddala swoją żonę – poza wypadkiem nierządu – naraża ją na cudzołóstwo; a kto by oddaloną wziął za żonę, dopuszcza się cudzołóstwa.
Słyszeliście również, że powiedziano przodkom: „Nie będziesz fałszywie przysięgał, lecz dotrzymasz Panu swej przysięgi”. A Ja wam powiadam: Wcale nie przysięgajcie – ani na niebo, bo jest tronem Boga; ani na ziemię, bo jest podnóżkiem stóp Jego; ani na Jerozolimę, bo jest miastem wielkiego Króla. Ani na swoją głowę nie przysięgaj, bo nawet jednego włosa nie możesz uczynić białym albo czarnym.
Niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie. A co nadto jest, od Złego pochodzi».

 

 

Prośba: o łaskę otwarcia serca na Bożą mądrość.

 

 

1.   Jezus przychodzi wypełnić Prawo. Można to rozumieć na dwa sposoby. Wypełnić najpierw oznacza uczynić wszystko, co Prawo nakazuje. Wypełnić może znaczyć również uczynić pełnym (coś, co wcześniej było puste). Wydaje się, że Jezus przyszedł nadać sens (wypełnić) temu, co sam krytykował jako puste. Spełnianie przykazań może bowiem przybrać formę zdobywania sprawności, jak w harcerstwie, co stałoby się puste. Przejrzymy się w nich jak w lustrze i odhaczymy nasze obowiązki jako „mniej więcej” zrobione.

A tymczasem sens przykazań leży w spotkaniu. W dostrzeżeniu, że za nimi stoi Ten, który je nadał i że przykazania, które chronią naszą wolność i miłość, mają prowadzić do spotkania z Bogiem. I okazuje się, że zniesienie jednego z przykazań, choćby najmniejszych skutkuje bycie najmniejszym w królestwie Ojca. Jednak będę w tym królestwie. Tymczasem sprawiedliwość faryzeuszów i uczonych w Piśmie nie wprowadza do królestwa – choć przecież przestrzegali absolutnie wszystkiego…

 

Pomyśl o tym przez chwilę, do czego prowadzi Cię przestrzeganie przykazań. Czy do spotkania? Może do spotkania, ale czy na pewno z Bogiem? Bo można też spotkać się ze sobą i swoim dobrym samopoczuciem, że „dobrze wypełniam przykazania”…

 

2.   W dalszej części jest mowa o trzech przykazaniach: nie zabijaj, nie cudzołóż i nie przysięgaj fałszywie. Czy Jezus „zaostrza” sankcje? Czy w ogóle mówi o sankcjach za nieprzestrzeganie? W przykazaniu „nie zabijaj” przejaskrawia sytuację i mówi o surowszej karze za coraz mniejsze przewinienie.

O czym chce powiedzieć w każdym z tych przykazań? Zaprasza do wejścia w głębiny swego serca i serca Boga. Chce pokazać, o co Bogu chodziło, kiedy dawał człowiekowi te słowa, te przekazania. A chodzi nie tyle o czyn materialny, lecz o intencje – chodzi o źródło grzechu. To dlatego zabić można gniewem.  Na marginesie, wiele rękopisów dodawało do gniewu „bez powodu”, jakby sam gniew był dla pierwszej wspólnoty problemem (i jest nim do dzisiaj) i wymagało to dookreślenia o gniewaniu się bez powodu. Jezus jednak chce pokazać, że zabójstwo od czegoś się zaczyna, cudzołóstwo również. Istotne jest to, co mamy w sercu.

Gniew może być taki, że jeśli człowiek nie idzie w stronę przebaczenia, wtedy ołtarz, przy którym chce spotykać się z Bogiem i składać ofiary, stanie się dla niego sądem, prowadzącym go do więzienia. W cudzołóstwie zaś nie chodzi tylko o sam czyn, ale o pożądliwe patrzenie. Pożądliwe, tzn. zaangażowane (jak król Dawid, który widząc kąpiącą się Batszebę zaczyna się nią interesować, wypytuje o nią, a potem sprowadza do siebie). Samo patrzenie nie jest problemem, lecz to, czy za tym pójdą wyobraźnia, myśli, gesty a ostatecznie czyny.

 

3.   Przestrzegając przykazań mogę spotkać się z Bogiem na tej zasadzie, że najpierw spotkam się z człowiekiem, którego te przykazania dotyczą. Spotkam Boga w bracie, na którego może się gniewam, ale któremu przebaczę; spotkam Boga w kobiecie, która mi się podoba, ale której nie będę pożądał skupiając się tylko na wymiarze cielesnym, lecz oddam chwałę Bogu, który jej również dał istnienie i godność. Bóg ukryty w przykazaniach. Bóg, który z miłością patrzy na tego, który przykazań przestrzega (por. Mk 10, 17-22).  Poproś dziś o łaskę dostrzeżenia w stworzonym świecie i jego prawach, jak również w Prawie (przykazaniach), które daje Bóg, Jego ogromną mądrość i miłość, które wyrażają się w harmonii stworzenia, w uporządkowaniu świata. To jest właściwa przestrzeń do życia, w takiej przestrzeni człowiek może się dobrze rozwijać.

Dorota
Dorota Lut 26 '17, 10:42

Dziś niedziela. Znajdź czas na dłuższe spotkanie z Bogiem. Oddaj teraz swój czas Jemu, On najlepiej poprowadzi Wasze spotkanie. Niech to będzie czas zgodny z wolą Bożą.

 

Mt 6, 24-34 Ufność w Opatrzność Bożą

 

Jezus powiedział do swoich uczniów:
«Nikt nie może dwom panom służyć. Bo albo jednego będzie nienawidził, a drugiego będzie miłował; albo z jednym będzie trzymał, a drugim wzgardzi. Nie możecie służyć Bogu i Mamonie.
Dlatego powiadam wam: Nie troszczcie się zbytnio o swoje życie, o to, co macie jeść i pić; ani o swoje ciało, czym się macie przyodziać. Czyż życie nie znaczy więcej niż pokarm, a ciało więcej niż odzienie? Przypatrzcie się ptakom w powietrzu: nie sieją ani żną i nie zbierają do spichrzów, a Ojciec wasz niebieski je żywi. Czyż wy nie jesteście ważniejsi niż one?
Kto z was przy całej swej trosce może choćby jedną chwilę dołożyć do wieku swego życia?
A o odzienie czemu się zbytnio troszczycie? Przypatrzcie się liliom na polu, jak rosną: nie pracują ani przędą. A powiadam wam: nawet Salomon w całym swoim przepychu nie był tak ubrany jak jedna z nich. Jeśli więc ziele na polu, które dziś jest, a jutro do pieca będzie wrzucone, Bóg tak przyodziewa, to czyż nie o wiele pewniej was, małej wiary?
Nie troszczcie się więc zbytnio i nie mówcie: co będziemy jeść? co będziemy pić? czym będziemy się przy odziewać? Bo o to wszystko poganie zabiegają. Przecież Ojciec wasz niebieski wie, że tego wszystkiego potrzebujecie. Starajcie się naprzód o królestwo Boga i o Jego sprawiedliwość, a to wszystko będzie wam dodane.
Nie troszczcie się więc zbytnio o jutro, bo jutrzejszy dzień sam o siebie troszczyć się będzie. Dosyć ma dzień swojej biedy».

Wyobraź sobie małe dziecko, niemowlę. Zobacz jak się uśmiecha do swoich rodziców, jak jest powodem radości całej rodziny. Widać, że jest beztroskie, nie martwi się o to, czy mama na czas zmieni pieluszkę i nakarmi, czy tata ma dobrą pracę. A niczego temu dziecku nie brakuje. Jest w pełni szczęśliwe.

 

Proś Bogao coraz większe zaufanie Jego opiece, Jego Opatrzności.

 

1.W dzisiejszym Słowie Bożym Jezus mówi, że nie można służyć Bogu i mamonie. Popatrz na ostatni czas, np. tydzień czy miesiąc swojego życia. Przypatrz się wyborom, decyzjom, które podjąłeś/aś. Dlaczego postąpiłeś/aś akurat w ten sposób? Czy to ze względu na Boga, na Jego miłość? A może kierowałeś/aś się strachem, chciwością, chęcią zdobycia czyjegoś uznania? Innymi słowy, zastanów się komu tak naprawdę służysz Bogu, czy mamonie.

 

2.Jezus podaje nam dziś wiele uwag, zadaje wiele pytań w tej Ewangelii. Zwróć uwagę na to: czyż życie nie znaczy więcej niż pokarm, a ciało więcej niż odzienie? Pomyśl, co uważasz za najważniejsze w życiu, w Twoim życiu? Co jest dla Ciebie priorytetem?
Przypatrz się temu, na co w życiu poświęcasz najwięcej czasu, energii, wkładu? Czy właśnie na to, co uważasz na najważniejsze? Czy to, co robisz pokrywa się z tym co myślisz; czy nie do końca? Jeśli nie, to czemu tak się dzieje?

 

3.”Przecież Ojciec wasz niebieski wie, że tego wszystkiego potrzebujecie.” Bóg wie, że potrzebujemy dachu nad głową, ubrań, pożywienia, leków, odpoczynku, … i wielu inny rzeczy. Przecież On sam nas stworzył, wie doskonale jak funkcjonujemy, lepiej niż my sami. W dodatku widzi dalej niż my, może lepiej zaplanować. Zatrzymaj się nad tym. Oddaj Bogu wszystkie swoje potrzeby, troski i zmartwienia. Oddaj Mu i zaufaj. Próbuj zaufać. Proś Go o to zaufanie.

 

Porozmawiaj z Jezusem o swojej dzisiejszej modlitwie. Mów mu, co było dla Ciebie ważne. Jeśli był to czas trudny, pełen rozproszeń, też mu o tym powiedz. Bądź zupełnie szczery/a.

 

( Wspólnota św. Ignacego)

Zdjęcie użytkownika Wspólnota św. Ignacego.  
Dorota
Dorota Mar 7 '17, 17:08
Jeśli wierzysz, że dobry Ojciec naprawdę chce Twojego dobra, możesz z pełnym poczuciem bezpieczeństwa złożyć siebie w Jego ręce i powiedzieć: „Działaj tak, jak chcesz, Panie, bo wierzę że to, co dla mnie zaplanowałeś, jest najlepszym co może mnie spotkać”...
Zapraszamy do modlitwy we wtorek./e-dr.jezuici.pl/ Ojcze nasz

 

Wprowadzenie do modlitwy na wtorek, 7 marca

 

Tekst: Mt 6,7-15

Prośba: o dziecięce zaufanie i wiarę w to, że Bóg chce naszego dobra

  1. ” Wie Ojciec wasz, czego wam potrzeba, wpierw zanim Go poprosicie.” Jezus przestrzega, żebyśmy w czasie modlitwy nie skupiali się jedynie na tym, żeby jak najwięcej powiedzieć, bo wysłuchanie modlitwy przez Boga nie zależy od tego jakich słów użyjemy i z jaką częstotliwością będziemy je wypowiadać. Bóg kocha nas miłością, której ogromu nie jesteśmy w stanie pojąć. Troszczy się o nas bardziej niż my sami o siebie. Lepiej od nas wie również, co jest dla nas dobre. Pomyśl, czy nie zdarzają się sytuacje, w których próbujesz wymusić na Bogu spełnienie jakiejś Twojej prośby? Z czego może to wynikać? Jak wygląda Twoje zaufanie względem Niego – czy naprawdę wierzysz, że On chce Twojego dobra? Jeśli tak, to oznacza to, że możesz z pełnym poczuciem bezpieczeństwa złożyć siebie w Jego ręce i powiedzieć: „Działaj tak, jak chcesz, Panie, bo wierzę że to, co dla mnie zaplanowałeś, jest najlepszym co może mnie spotkać”. Jeśli w Twoim sercu pojawia się pokusa, by nie tyle przyjmować Boży plan na Twoje życie, lecz tworzyć swój własny, popatrz razem z Jezusem na Twoje obawy i na to, co jest źródłem tego braku zaufania.
  2. Modlitwa „Ojcze nasz” jest tak dobrze znana, że często jej słowa wypowiadamy bez zastanowienia, automatycznie. Spróbuj teraz wypowiadać powoli jej kolejne części, szukając w nich odpowiedzi na to, jak bardziej zaufać Bogu. Czy doświadczasz tego, że On jest Twoim Ojcem, że traktuje Ciebie jak ukochane dziecko? Czy wierzysz, że jest w niebie, ale też tu i teraz, bardzo blisko, tuż przy Tobie i że patrzy na Ciebie z miłością? Czy pragniesz, aby naprawdę przyszło Jego królestwo i ufasz, że przyjmowanie Jego woli oznacza bycie szczęśliwym? Patrz na kolejne słowa tej modlitwy i staraj się odnaleźć w nich dziecięce zaufanie. Jeśli Ci to pomoże, spróbuj wyobrazić sobie Jezusa, który jest przy Tobie i pomaga Ci wypowiadać słowa pełne zawierzenia. On sam w najlepszy sposób pokazuje, jak naprawdę ufać Ojcu i pragnie Cię tego zaufania uczyć.
Dorota
Dorota Mar 27 '17, 11:24
Dzban mąki i baryłka oliwy

Rekolekcje Internetowe „Boże, gdzie jesteś?”
Tydzień 3 – Ku wolności wyswobodził nas Chrystus

Wprowadzenie do modlitwy na poniedziałek, 27 marca 2017

 

Tekst: 1 Krl 17,8-16

Na początku modlitwy uświadom sobie, że stajesz przed Bogiem i chcesz z Nim rozmawiać. On jest teraz obecny przy Tobie. Po uczynieniu znaku krzyża poproś Go o łaskę skupienia na modlitwie, aby to Duch Święty ją prowadził i usuwał wszelkie przeszkody oraz aby oczyszczał Twoje myśli, zamiary i decyzje, i kierował je ku większej chwale Boga.

 

Wchodząc w modlitwę przypomnij sobie tekst, który będziesz rozważać (możesz go jeszcze raz przeczytać), a następnie zaangażuj swoją wyobraźnię. Możesz wyobrazić sobie bramę miasta, przez którą przechodzi Eliasz, i kobietę zbierającą drwa. Zobacz, jak przebiega ich spotkanie. Wsłuchaj się w ich dialog i zaobserwuj emocje rysujące się na ich twarzach.

 

Poproś teraz Pana o owoc modlitwy. W dzisiejszej modlitwie poproś o łaskę wolności serca, by umieć wybierać większe dobro i opowiadać się za Chrystusem.

 

 1. Wstań! Idź do Sarepty koło Sydonu […], albowiem kazałem tam pewnej wdowie, aby cię żywiła. Prorok Eliasz, zapowiedziawszy wcześniej królowi Achabowi, że na jego ziemi nastanie susza – ukrył się przy potoku Kerit. Tam sam Bóg zadbał o niego: z Bożej woli kruki przynosiły prorokowi pożywienie, a wodę pił z potoku. Teraz jednak potok wysechł i Eliasz stanął bardzo realnie wobec widma głodu i pragnienia. Bóg znów zainterweniował. Jego miłość już zatroszczyła się o byt proroka, otwierając serce pewnej wdowy, która miała go żywić. Zadaniem Eliasza było zaufać Słowu Boga i wyruszyć w drogę do wskazanej miejscowości.

 

Może wiele razy w swoim życiu i Ty stawałeś w obliczu niedostatków, a nawet braków: materialnych, uczuciowych czy duchowych, z którymi nie byłeś w stanie poradzić sobie samodzielnie. Przypomnij sobie którąś z takich chwil i to, co wtedy czułeś. Gdzie i w jaki sposób szukałeś ratunku? Choć Ty mogłeś postrzegać tę sytuację jako trudną albo nawet beznadziejną, Bóg już wiedział, jak Ci pomóc – także przez ludzi czy okoliczności. Pragnął tylko, byś Mu zaufał i pozwolił się poprowadzić. Jaka była i jest Twoja otwartość na to Boże prowadzenie, które może przejawiać się przez inne osoby?

 

2.Przyrządzę sobie i memu synowi strawę. Zjemy to, a potem pomrzemy. Eliasz, ufny w słowo Boga, przychodzi do Sarepty i rzeczywiście spotyka wdowę. Wdowy to osoby, które w tamtych czasach po ludzku pozbawione były opieki, zdane właściwie tylko na Bożą Opatrzność. Okazuje się, że ta, która miała zapewnić pożywienie Eliaszowi – sama cierpi dotkliwy głód. Po ludzku nie widzi już żadnych perspektyw dla swojego życia. Czyni jednak wszystko, co tylko możliwe w jej sytuacji: zbiera kawałki drewna, aby z ostatnich produktów żywnościowych przyrządzić jedzenie dla siebie i swojego syna. Wie, że gdy to uczyni – zostanie z niczym. Jednak Eliasza nie traktuje jako zagrożenia. Ma zupełnie puste ręce, ale otwarte serce. Jest biedna materialnie, ale bogata duchowo.

 

Może i w Twoim życiu przeżywałeś doświadczenie ogromnego braku – i jednocześnie spotykałeś się z prośbą o podzielenie się tym, czego miałeś niewiele. Co wtedy czułeś? Jakie uczucia rodziły się w Twoim sercu? Jaka była Twoja postawa wobec Boga – i wobec proszącego o pomoc człowieka?

 

3. Dzban mąki nie wyczerpie się i baryłka oliwy nie opróżni się aż do dnia, w którym Pan spuści deszcz na ziemię. Wdowa, na prośbę jaką kieruje do niej Eliasz, nie odpowiada zniecierpliwieniem. Nie chce zachować tego, co ma, tylko dla siebie, ale jest gotowa podzielić się tym z potrzebującym. Nie zamyka swojego serca ani przez człowiekiem, ani przed Bogiem, w którego imieniu przemawia prorok. Dzięki otwartości i dyspozycyjności wdowy, Bóg może sprawić, że produkty, stanowiące podstawę pożywienia, nie ulegną wyczerpaniu w trudnych latach suszy.

 

Otwartość na Boże prowadzenie i na Jego natchnienia potrafi czynić cuda w ludzkim życiu. W człowieku, który stara się rozeznawać wolę Bożą i iść za nią, Bóg dokonuje cudu rozszerzenia serca i rozmnożenia miłości. Nikt nie jest tak biedny, aby nie mógł podzielić się z potrzebującymi choćby dobrym słowem, uśmiechem albo ofiarowanym czasem. Okruchy dobra – ofiarowane innym – mnożą się. W trudnych chwilach są umocnieniem i pokarmem nie tylko dla tego, kto je przyjmuje, ale i dla tego, kto je daje. Jak Ty reagujesz na głos Boży w Twoim sercu? Co Ci przeszkadza w jego słyszeniu, rozumieniu i kroczeniu za wskazaniami Boga?

 

Na koniec porozmawiaj z Bogiem o tym wszystkim, co zrodziło się w Twoim sercu pod wpływem dzisiejszej modlitwy. Wypowiedz przed Nim swoje uczucia – lęku, niepewności, ale może i nadziei na prawdziwe spotkanie. Bądź szczery przed Panem. Możesz Mu podziękować za to, co odkryłeś lub poprosić Go o coś, czego bardzo potrzebujesz. Porozmawiaj z Nim przez chwilę serdecznie – jak przyjaciel z przyjacielem. Na zakończenie pomódl się słowami modlitwy „Ojcze nasz

/ za e-dr.jezuici.pl

Dorota
Dorota Kwi 21 '17, 20:40
On się zatroszczy

Wprowadzenie do modlitwy na Piątek Wielkanocy, 21 kwietnia

REKOLEKCJE PASCHALNE 2017DZIESIĘĆ KROKÓW KU WOLNOŚCI

 

Tekst do modlitwy: J 21, 1-14

Na początku modlitwy uczyń znak krzyża i uświadom sobie przez chwilę, że Bóg jest przy Tobie. On Jest Obecny. Poproś Go, aby Duch Święty poruszał Twoją modlitwę, by On sam ją prowadził. Poproś także, by Pan usuwał w niej wszelkie przeszkody oraz by oczyścił Twoje zamiary, intencje, pragnienia, decyzje, czyny – by służyły tylko większej chwale Boga i dobru innych ludzi.

 

Zaangażuj teraz wyobraźnię. Spróbuj wyobrazić sobie opisaną w tym fragmencie scenę. Zobacz apostołów, pochłoniętych przez swoje codzienne zajęcia i doświadczających rozczarowania nieudanym połowem. Przypatrz się spotkaniu z Nieznajomym i jego owocom. Zobacz też Jezusa, który podaje Tobie chleb i rybę, który patrzy na Ciebie z miłością i chce Ciebie nakarmić.

 

Poproś teraz Pana o owoc modlitwy. W tej modlitwie poproś o łaskę odkrycia tego, co jest Twoim głodem i oddania tej sprawy Jezusowi w pełnym zaufaniu.

 

1. Uczniowie po powrocie z Jerozolimy wchodzą w to wszystko, co stanowiło ich życie przed spotkaniem z Jezusem. Wracają do rzeczywistości, która pozornie wydaje się taka sama, lecz jest zupełnie inna. Zajmują się tym, co jest im dobrze znane i wkładają w to swoje siły i zaangażowanie. Nie robią nic nadzwyczajnego, co więcej – nie odnoszą w tym żadnych sukcesów, bo nawet nocny połów ryb okazuje się bezowocny. A jednak to właśnie w takiej sytuacji dochodzi do ich spotkania z Panem. On przychodzi właśnie tam, gdzie widzi ludzką biedę i głód.

Spójrz na swoje codzienne zajęcia, zwłaszcza te, która uważasz za nużące i nieprzynoszące spektakularnych efektów. W jakich obszarach Twojego życia narasta zniechęcenie? Gdzie nie widzisz owoców już tak długo, że straciłeś nadzieję na jakąkolwiek zmianę? Co robisz z tym doświadczeniem braku – czy zapraszasz do tego Jezusa? Czy potrafisz stanąć przed Nim z pustymi rękami i oddać Mu swoje zniechęcenie?

 

2. „To jest Pan!” – mówi Jan na widok sieci pełnych ryb. Posłuszeństwo słowu Nieznajomego sprawia, że staje się cud. Zanim jednak apostołowie doświadczą tego niezwykłego wydarzenia, zanim dojdzie do spotkania ze Zmartwychwstałym, potrzebne jest zawierzenie mimo poczucia, że nic nie ma sensu.

W naszym życiu zdarzają się okresy, w których doświadczamy duchowych ciemności. Niezwykle ważna jest wtedy wierność i posłuszeństwo Słowu. Popatrz wspólnie z Jezusem na to, w jaki sposób przeżywasz chwile kryzysów wiary. Co jest Ci wtedy pomocne? Co przeszkadza? Na ile starasz się trwać wiernie przy Panu mimo doświadczania trudności i zniechęcenia? Proś, by On pokazywał Ci, że On zawsze jest przy Tobie obecny i że jedynym, czego Ci potrzeba, to wsłuchiwanie się w Jego głos i posłuszeństwo Jego Słowu.

 

3. Nieco ponad tydzień temu przyglądaliśmy się Jezusowi, który z miłością klękał przed swoimi uczniami i mył im nogi. Dzisiaj widzimy scenę, która w podobny sposób chwyta za serce – Jezus pokazuje przez swoje czyny miłość Ojca, miłość Tego, który chce zaspokajać wszystkie potrzeby swoich dzieci. Nieudany połów oznaczał dla apostołów nie tylko zmęczenie i zniechęcenie, ale również głód. Jezus z kolei, w czasie spotkania z nimi, nie tylko podnosi ich na duchu – On dba również o te ich potrzeby, które uznajemy czasem za przyziemne i niezwiązane z duchowością, więc może mniej ważne. Każdy z nas doświadczył jednak jakiegoś rodzaju głodu i wie, jak bardzo może być on dokuczliwy. Jezus nie tylko jest tego świadomy – On dosłownie ich karmi, podając do jedzenia chleb i rybę.

 

Spróbuj teraz wypowiedzieć przed Jezusem Twój głód, niezależnie od tego, czy w Twoim odczuciu jest on ważny czy nieważny, przyziemny, mało znaczący czy wprawiający Cię w zakłopotanie. Stań przed Jezusem w prawdzie, mówiąc Mu szczerze o tym, czego Ci brakuje. Wsłuchaj się w to, co On chce Ci teraz powiedzieć. Jeśli chcesz, wróć do obrazu tej medytacji i zobacz, jak On z miłością podaje Ci to, co jest Ci potrzebne i co syci Twój prawdziwy, najgłębszy głód.

 

Na koniec modlitwy porozmawiaj z Jezusem, jak przyjaciel z przyjacielem, o tym, co Cię dotknęło, poruszyło na tej modlitwie, co Ci się rozjaśniło, co zadziwiło, zaskoczyło…  Wypowiedz przed Nim swoje odczucia związane z tą modlitwą, nawet gdyby to były uczucia trudne, jak smutek, lęk, gniew. Bądź wobec Niego szczery, wypowiedz przed Nim to, co ta modlitwa wzbudziła w Tobie.

 

Odmów po wszystkim modlitwę Ojcze nasz

Dorota
Dorota Kwi 29 '17, 23:09
Droga modlitwy

Wprowadzenie do modlitwy na 3 Niedzielę Wielkanocną, 30 kwietnia

Tekst:

Łk. 24, 13-35

Tego samego dnia dwaj z nich byli w drodze do wsi, zwanej Emaus, oddalonej sześćdziesiąt stadiów od Jerozolimy. Rozmawiali oni z sobą o tym wszystkim, co się wydarzyło. Gdy tak rozmawiali i rozprawiali z sobą, sam Jezus przybliżył się i szedł z nimi. Lecz oczy ich były niejako na uwięzi, tak że Go nie poznali. On zaś ich zapytał: Cóż to za rozmowy prowadzicie z sobą w drodze? Zatrzymali się smutni. A jeden z nich, imieniem Kleofas, odpowiedział Mu: Ty jesteś chyba jedynym z przebywających w Jerozolimie, który nie wie, co się tam w tych dniach stało. Zapytał ich: Cóż takiego? Odpowiedzieli Mu: To, co się stało z Jezusem Nazarejczykiem, który był prorokiem potężnym w czynie i słowie wobec Boga i całego ludu; jak arcykapłani i nasi przywódcy wydali Go na śmierć i ukrzyżowali. A myśmy się spodziewali, że On właśnie miał wyzwolić Izraela. Tak, a po tym wszystkim dziś już trzeci dzień, jak się to stało. Nadto jeszcze niektóre z naszych kobiet przeraziły nas: były rano u grobu, a nie znalazłszy Jego ciała, wróciły i opowiedziały, że miały widzenie aniołów, którzy zapewniają, iż On żyje. Poszli niektórzy z naszych do grobu i zastali wszystko tak, jak kobiety opowiadały, ale Jego nie widzieli. Na to On rzekł do nich: O nierozumni, jak nieskore są wasze serca do wierzenia we wszystko, co powiedzieli prorocy! Czyż Mesjasz nie miał tego cierpieć, aby wejść do swej chwały? I zaczynając od Mojżesza poprzez wszystkich proroków wykładał im, co we wszystkich Pismach odnosiło się do Niego. Tak przybliżyli się do wsi, do której zdążali, a On okazywał, jakoby miał iść dalej. Lecz przymusili Go, mówiąc: Zostań z nami, gdyż ma się ku wieczorowi i dzień się już nachylił. Wszedł więc, aby zostać z nimi. Gdy zajął z nimi miejsce u stołu, wziął chleb, odmówił błogosławieństwo, połamał go i dawał im. Wtedy oczy im się otworzyły i poznali Go, lecz On zniknął im z oczu. I mówili nawzajem do siebie: Czy serce nie pałało w nas, kiedy rozmawiał z nami w drodze i Pisma nam wyjaśniał? W tej samej godzinie wybrali się i wrócili do Jerozolimy. Tam zastali zebranych Jedenastu i innych z nimi, którzy im oznajmili: Pan rzeczywiście zmartwychwstał i ukazał się Szymonowi. Oni również opowiadali, co ich spotkało w drodze, i jak Go poznali przy łamaniu chleba.

 

Prośba: o łaskę spotykania Boga na osobistej modlitwie.

1.   Tekst, który nam Kościół proponuje na dziś, pojawia się nie pierwszy raz podczas paschalnej drogi. Spróbujmy spojrzeć na niego jak na drogę modlitwy, po której prowadzi nas Jezus. Możemy tutaj zobaczyć dwa poziomy owej drogi. Pierwszy, bardziej zewnętrzny – w jaki sposób Jezus prowadzi do spotkania z Nim tam, gdzie człowiek ucieka i jest sfrustrowany swoim życiem, albo tym, co go spotkało. Drugi poziom dotyczy tego, co dzieje się w człowieku i w jaki sposób Bóg dotyka naszego serca.

 

2.   Zauważ, że kiedy przeżywamy coś bardzo trudnego, kiedy spotyka nas coś, co może nawet przeraża (uświadom sobie, co przeraziło Kleofasa i jego współtowarzysza drogi), to mamy tendencję, by tak jak uczniowie – uciekać. Byle dalej. Nie zmieniamy miejsca zamieszkania, lecz uciekamy od siebie i od naszego wnętrza w to wszystko, co powierzchowne, co ma na celu „zabicie czasu”, albo spowodować, by nie myśleć, nie zastanawiać się, nie czuć. To mogą być różnego rodzaju znieczulacze: alkohol lub inne używki, ucieczka w pracę albo w nic nierobienie, zabawowe życie, towarzystwo albo ucieczka od ludzi, zamknięcie na innych, świat… To, co robi Jezus, to dołącza do tej ucieczki, lecz jest często ukryty pod postacią Wędrowca. I zaczyna rozmowę. Wydaje się być zupełnie niezorientowany w sytuacji. Wręcz ciągnie za język tych mężczyzn, którzy trochę jakby chcieli Go zbyć. Lecz On się nie daje. To, co chce najpierw zrobić – zatrzymać uciekinierów. Dopóki się nie zatrzymasz, nic do Ciebie nie dotrze, nic nie zrozumiesz, nic się w życiu nie zmieni. Popatrz na swoje życie i miejsca, które dzisiaj odczytujesz jako zatrzymanie.

 

3.   Kiedy już uczniowie wyrażą całą swoją frustrację – a o to chodzi Jezusowi podczas zatrzymania „uciekinierów”, wtedy On zaczyna mówić. Zaczyna opowiadać im i objaśniać, co o Mesjaszu mówili Mojżesz i prorocy. Zaczyna ich ewangelizować. Głosi im Słowo, którym On sam jest. Ale oni jeszcze o tym nie wiedzą. Ostatnim krokiem, kiedy przymuszając Wędrowca, by zasiadł z nimi do stołu – czyni znak. Wcale nie musiała być to Eucharystia, lecz dla nich zbyt czytelny znak – błogosławienia i łamania chleba, który spowodował, że Go rozpoznali. Mamy więc trzy kroki na tej drodze: zatrzymać się i wypowiedzieć frustrację, cierpienie, niemoc, potem słuchanie Słowa oraz znak. Czy rozpoznajesz taką drogę również w swoim życiu? Przypomnij sobie takie momenty.

 

4.   Drugi poziom tej drogi modlitwy jest bardziej wewnętrzny. Co dzieje się podczas modlitwy? Czego Bóg dotyka w nas? Ten tekst pokazuje to bardzo wyraźnie. Kiedy człowiek się już zatrzyma, to Słowo działa na rozum przez oświecenie go. Jezus poucza uczniów o Mesjaszu, wyjaśnia im Pisma, by rozumieli. Pierwszy krok więc, to oświecenie rozumu. Kiedy dochodzą do Emaus i rozpoznają Jezusa, wtedy słyszymy zachwyt uczniów: „czy serca nie pałały w nas, kiedy Pisma nam wyjaśniał?”. Słowo oświeca rozum, ale też rozpala uczucia i sprawia, że serce zaczyna pałać. To drugi krok. Potem następuje trzeci – Słowo porusza w uczniach ich wolę (to, czego chcą, ich decyzje) i popycha ich do powrotu tam, skąd przed chwilą uciekali. Zmiana decyzji, czyli zmiana życia. Słowo więc oświeca rozum, rozpala emocje i pobudza wolę do zmiany, która prowadzi do Życia. Czy rozpoznajesz te etapy podczas swojej modlitwy? Nie muszą być równomiernie rozłożone, czy też występować w jednakowym, mocnym natężeniu. Jednak występują i potrzeba uwrażliwić swoją świadomość, by te ślady Bożej obecności w czasie modlitwy w sobie rozpoznać.

Dorota
Dorota Maj 22 '17, 00:44
Duch miłości

 

Tekst: J 14, 15-21

Prośba: o łaskę nieustannej wrażliwości na poruszenia Ducha.

1.   Jezus obiecuje dzisiaj uczniom Ducha Świętego. Przyjęcie Go odbywa się w klimacie miłości. O Ducha Świętego się prosi – tak czyni również Jezus. Duch Święty jest Osobą, samą Miłością, która ożywia wszystko od wewnątrz. Życie duchowe to nic innego jak życie Ducha w nas, choć my czasem myślimy, że to nasze różne zabiegi, by być bardziej pobożnym czy zaangażowanym. Nasze zabiegi są niezbędne, jednak dzieje się to wszystko mocą przychodzącego i działającego w nas Ducha.

 

2.   Świat nie może przyjąć Ducha… może nam się to dziwne wydawać. Nie chodzi jednak o świat rozumiany jako rzeczywistość, w której żyjemy, lecz jako wszystko, co opiera się Bogu i Jego miłości. Tak rozumie świat św. Jan. Ten świat mieszka również w naszym sercu. Z jednej strony pragniemy Ducha Świętego i On naprawdę w nas zamieszkuje, z drugiej jednak nie ma On dostępu do wszystkich zakamarków naszego życia – nie dlatego, że On nie chce, lecz dlatego że stawiamy Mu barierę przez grzech egoizmu. To jest ten nasz „świat”, który nie jest zdolny przyjąć Ducha, bo ani Go nie widzi, ani nie zna. Swój świat, który sobie stwarzamy, w którym tak naprawdę nie ma miejsca na prawdziwą miłość – jest tylko miejsce na wygodę, przyjemność i własny interes. Niech i ta modlitwa będzie przestrzenią do odkrywania i wypowiadania przed Bogiem tych zasklepionych w sobie miejsc.

 

3.   Niech ta dzisiejsza modlitwa będzie również przyzywaniem Ducha Świętego. Miej otwarte ręce, ale przede wszystkim serce, gdyż On tam mieszka i tam możesz znaleźć potężny strumień Jego miłości, czułości, dynamizmu i zaangażowania. Nie musisz nic mówić. On objawia się w łagodnym szmerze wiatru, w tchnieniu życia i w delikatnym poruszeniu serca. Pozostań uważny na Jego Obecność, nic więcej. A wtedy nigdy nie pozostaniesz sierotą…

 

o. Grzegorz Ginter

Dorota
Dorota Cze 23 '17, 17:42

Bóg jest miłością

Uroczystość Najświętszego Serca Pana Jezusa

 

Wprowadzenie do modlitwy na piątek, 23 czerwca

 

Tekst1J 4,7-16 i Mt 11,25-30

 

Prośba: o serce ciche i pokorne.  

W tym objawiła się miłość Boga ku nam – Święty Ignacy zaznacza, że „Miłość winno się zakładać więcej na czynach niż na słowach” (ĆD 230).

  W relacjach międzyludzkich często z miłością utożsamia się tylko słowne deklaracje lub żywione uczucia. Gdy przychodzi do czynów – różnie to bywa. U Boga słowa i czyny zlały się w jedno, czy raczej w Jednym. Jezus jest słowem wypowiedzianym i czynem miłości. Co dla Ciebie zrobił Bóg? A co Ty dla Niego czynisz?

  Zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom  

– jest taka mądrości i roztropność ludzką, która zamyka na Boga. By szukać mądrości Bożej należy kształtować swoje serce na wzór Jezusa. Serce, czyli ośrodek decyzji, pragnień i uczuć. Cichość i pokora to szukanie tego, co prawdziwe. To odarcie wielu spraw z krzykliwej powierzchowności, z życia na pokaz i pozorów. Czego konkretnie dziś potrzebujesz nauczyć się od Jezusa?

Edytowany przez Dorota Cze 23 '17, 17:43
Dorota
Dorota Lip 23 '17, 23:17

+
Znajdź ciche miejsce, w którym możesz poczuć się swobodnie. Daj sobie czas na spokojne przygotowanie do otwartej i szczerej rozmowy z Przyjacielem.

Mt 13, 24-43 Przypowieść o siewcy

Jezus opowiedział tłumom tę przypowieść:
„Królestwo niebieskie podobne jest do człowieka, który posiał dobre nasienie na swojej roli. Lecz gdy ludzie spali, przyszedł jego nieprzyjaciel, nasiał chwastu między pszenicę i odszedł.
A gdy zboże wyrosło i wypuściło kłosy, wtedy pojawił się i chwast. Słudzy gospodarza przyszli i zapytali go: «Panie, czy nie posiałeś dobrego nasienia na swej roli? Skąd więc się wziął na niej chwast?» Odpowiedział im: «Nieprzyjazny człowiek to sprawił». Rzekli mu słudzy: «Chcesz więc, żebyśmy poszli i zebrali go?» A on im odrzekł: «Nie, byście zbierając chwast nie wyrwali razem z nim i pszenicy. Pozwólcie obojgu róść aż do żniwa; a w czasie żniwa powiem żeńcom: Zbierzcie najpierw chwast i powiążcie go w snopki na spalenie; pszenicę zaś zwieźcie do mego spichlerza»”.
Inną przypowieść im powiedział: „Królestwo niebieskie podobne jest do ziarnka gorczycy, które ktoś wziął i posiał na swej roli. Jest ono najmniejsze ze wszystkich nasion, lecz gdy wyrośnie, jest większe od innych jarzyn i staje się drzewem, tak że ptaki przylatują z powietrza i gnieżdżą się na jego gałęziach”.
Powiedział im inną przypowieść: „Królestwo niebieskie podobne jest do zaczynu, który pewna kobieta wzięła i włożyła w trzy miary mąki, aż się wszystko zakwasiło”.
To wszystko mówił Jezus tłumom w przypowieściach, a bez przypowieści nic im nie mówił. Tak miało się spełnić słowo Proroka: „Otworzę usta w przypowieściach, wypowiem rzeczy ukryte od założenia świata”.
Wtedy odprawił tłumy i wrócił do domu. Tam przystąpili do Niego uczniowie i prosili Go: „Wyjaśnij nam przypowieść o chwaście”. On odpowiedział:
„Tym, który sieje dobre nasienie, jest Syn Człowieczy. Rolą jest świat, dobrym nasieniem są synowie królestwa, chwastem zaś synowie Złego. Nieprzyjacielem, który posiał chwast, jest diabeł; żniwem jest koniec świata, a żeńcami są aniołowie.
Jak więc zbiera się chwast i spala ogniem, tak będzie przy końcu świata. Syn Człowieczy pośle aniołów swoich: ci zbiorą z Jego królestwa wszystkie zgorszenia i tych, którzy dopuszczają się nieprawości, i wrzucą ich w piec rozpalony; tam będzie płacz i zgrzytanie zębów. Wtedy sprawiedliwi jaśnieć będą jak słońce w królestwie Ojca swego.
Kto ma uszy, niechaj słucha”.

 

Obraz: zobacz siebie stojącego/stojącą w tłumie, który słucha słów Jezusa. Jedni nie mogą oderwać od Niego oczu, są zachwyceni tym, co słyszą. Inni odchodzą, bo nie rozumieją przypowieści. Zobacz do której grupy Ty należysz. Czy starasz się otworzyć swoje serce, swój umysł na Słowo, czy wolisz dać za wygraną, bo to otwarcie wymaga twojego zaangażowania.

 

Prośba: o cierpliwość i otwartość w poznawaniu Słowa Bożego

 

1. Wtedy odprawił tłumy i wrócił do domu. Tam przystąpili do Niego uczniowie i prosili Go: „Wyjaśnij nam przypowieść o chwaście”. Apostołowie przebywali z Jezusem niemal bez przerwy, słuchali Jego słów, widzieli cuda, których dokonywał, byli z Nim bardzo blisko. Mimo tego nawet im trudno było zrozumieć przypowieści, dlatego poprosili o wyjaśnienie. Zastanów się nad tym jak reagujesz, gdy jakaś prawda wiary lub jakiś fragment z Pisma Świętego jest dla Ciebie niezrozumiały, przerasta Cię. Czy starasz się wówczas znaleźć odpowiedź na nurtujące Cię wątpliwości, szukasz jej, pytasz? Czy wolisz zaniechać tych starań zasłaniając się brakiem czasu lub znajdując inne wymówki? Stań teraz w prawdzie i poszukaj tego co rodzi się w twoim sercu, gdy rozważasz te pytania.

 

2. „Królestwo niebieskie podobne jest do zaczynu, który pewna kobieta wzięła i włożyła w trzy miary mąki, aż się wszystko zakwasiło”. To zdanie stanowi jedną z przypowieści opisujących królestwo niebieskie. Tak, cała przypowieść zbudowana jest z tylko jednego zdania. Spójrz, Bóg nie wymaga od nas rozległej wiedzy, znajomości starożytnych języków, innych ponadprzeciętnych umiejętności. Pragnie jedynie zaufania, prostoty i choć odrobiny miejsca dla Niego w twoim sercu. Jakie myśli, uczucia lub pragnienia budzą się w Twoim sercu, gdy to rozważasz? Porozmawiaj o tym z Bogiem.

 

3. Wszystkie trzy przypowieści, które Jezus opowiada podkreślają znaczenie cierpliwości. Możesz teraz zastanowić się nad tym czy wykazujesz ją względem siebie samej/samego, innych ludzi oraz czy w twojej relacji z Bogiem jest na nią miejsce. Pamiętaj, nie chodzi o to byś teraz osądzała/osądzał siebie, ale by bez obaw- szczerze i otwarcie- razem z Bogiem zbadała/ zbadał swoje serce.
Na koniec modlitwy wybierz jedną myśl, jedno poruszenie serca i jeszcze raz się nad nim pochyl, jeszcze raz rozważ je razem z Bogiem.

 

Za :Theofeel

Strony: « 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 »