Loading...

Blog użytkownika

marek

Pielgrzymka na święto Królowej Różańca Świętego dobiegła końca :) Radość z przeżyć, ale smutek, ze to już? Tak jakbym zamknął oczy i zaraz je otworzył i był z powrotem.


Jechaliśmy przez Padwę, Loreto, Lanciano, San Giovanni Rotondo, Monte San Angelo, Amalfi, Pompeje, Rzym i Asyż. Najdłuzej zatrzymaliśmy się w Pompejach na święcie bł. Bartola i Królowej Różańca. Niestety, zaraz po przyjeździe zaczęły się ulewne deszcze, które miały trwać dwa dni… I tak było, z tym, że na czas procesji bł. Bartola i Mszy św. na placu deszcz ustał, i od niedzielnego popołudnia było piękne słońce :) Gorliwi pielgrzymi to wymodlili! :)))


Pielgrzymce przewodniczył o. Krzysztof od Miłosierdzia Bożego, nasz duszpasterz z Wrocławia. Co ciekawe, kamera włoskiej telewizji złapała go na parę sekund podczas modlitwy supliką, w południe w świeto Królowej Różańca. :) Na youtube zobaczymy go o tym czasie: 7:23: o. Krzysztof.




To była pierwsza pielgrzymka o. Krzysztofa w tym charakterze i wspaniale prowadził modlitwy, śpiewy i rozważania w autokarze. Jechali z nami także ks. Mariusz i ks. Józef Orchowski, którzy jednak wysiedli w Rzymie, by pozostać na niedzielną uroczystość u papieża Franciszka.


To było wielkie przeżycie, być u stóp Maryi w to Jej wielkie święto. Także wieczór wcześniej cieszyliśmy się na uroczystości bł. Bartola z procesją przez miasto i fajerwerkami na koniec. Przeżycia nie do zapomnienia :)


Za rok następna pielgrzymka!




marek Oct 14 '13, 20:42 · Ocena: 5 · Tagi: królowa różańca, bartolo, pompeje, święto
marek
Jak pisałem w poprzednim wpisie, byliśmy na odsłonięciu kapliczki Matki Bożej Pompejańskiej w Zachełmiu pod Jelenią Górą. To piękne miejsce, w zalesionych górach. Przy jednej z krętych dróg stanęła kapliczka Matki Bożej Pompejańskiej, dzięki inicjatywie pana Jana. Byliśmy na uroczystym odsłonięciu kapliczki, 15 sierpnia. Uroczysta Msza św. zgromadziła wielu mieszkańców okolicznych wiosek, po Mszy uczczono relikwie bł. Bartola, rozdawano prospekty o obrazie Matki Bożej i nowennie pompejańskiej oraz bł. Bartolu.


Dalej, jadąc do rodziny, wstąpiliśmy na krótką chwile do Skoczowa. To wspaniałe miejsce, kościółek stoi na wysokim wzgórzu, z którego widać piękną okolicę, korony gór.


I wracając do Poznania skręciliśmy kilka kilometrów do opactwa w Sulejowie, gdzie obraz Matki Bożej spotyka się z wielką czcią. Pisaliśmy o nim w chyba 3 albo 4 numerze Królowej Różańca Świętego.


Jadąc odwiedziliśmy też Licheń na noc, tylko niestety w Częstochowie nie udało nam się zatrzymać… Przykro mi, czas nas gonił. Dzisiaj, w święto Matki Bożej Częstochowskiej, żal ten jest podwójny. A nawet potrójny, bo jak się okazało, akurat dzisiaj kończę nowennę pompejańską.


Zdjęcia czekają w aparacie fotograficznym – niedługo je tu umieszczę.

marek Sie 26 '13, 21:20 · Ocena: 5 · Komentarze: 2 · Tagi: królowa różańca świętego, pompeje, skoczów, licheń, częstochowa
Katarzyna
Kochani,

zawitałam tu dzisiaj i jestem pod wrażeniem że jest Was tu tylu :). Odmawiam teraz moją drugą nowennę, w ważnej rodzinnej intencji.
Każdego dnia czuję że Bóg jest przy mnie i wszystkie troski - stają się mniejsze odkąd jest przy mnie nowenna.
Czuję że uczę się modlitwy, w modlitwie którą kiedyś uważałam za klepanie, czuję że właśnie poprzez powtarzanie tyle razy słów modlitwy "Zdrowaś Mario.." dostrzegam za każdym razem inne bogactwo.
Czuje sie uBogacona dzięki nowennie :)

Mam pytanie - czy wiecie może gdzie można dostać/zamówić takie małe ksiązeczki o nowennie (razem z krótką instrukcją jak odmawiać nowenne)

Z Bogiem!
Katarzyna Sie 12 '13, 21:10 · Ocena: 5 · Komentarze: 6
Hikari
W piątek 22.02.13 skończyłam odmawiać moją pierwszą Nowennę Pompejańską. Moja prośba nie została wysłuchana,jednak otrzymałam wiele innych łask.
Na Nowennę trafiłam przypadkowo - przeglądając historię w komputerze. Poczytałam o niej trochę i postanowiłam, że ja również spróbuję modlić się w taki sposób. Przyznam szczerze, że kiedyś nie specjalnie lubiłam modlić się na różańcu. Zawsze mi się strasznie dłużył, a odmawianie codziennie 3 bądź 4 tajemnic codziennie przez 54 dni wydawało mi się wprost niemożliwe. Dałam jednak radę i nie żałuję. Z początku nie było łatwo. Moje stany depresyjne znacznie się pogłębiły, stałam się bardziej agresywna w stosunku do przebywających ze mną osób, moje relacje z przyjaciółką się pogorszyły, miałam straszne myśli... Wstyd się przyznać, ale nie raz podczas odmawiania różańca miałam ochotę trzasnąć nim gdzieś w kąt i dać sobie z tym wszystkim spokój, bo "przecież to i tak nie ma sensu". Na domiar złego moja babcia trafiła do szpitala, a lekarze wyrokowali albo śmierć, albo, że tak powiem, życie jako roślinka. Codziennie jednak powtarzałam sobie, że dam radę, że przecież musi być lepiej. Nie ustępowałam i modliłam się dalej. Różaniec przestał kojarzyć mi się z nudną, niekończącą się modlitwą. Polubiłam to. Zauważyłam również, że znalazłam w nim ukojenie. Kiedy sięgam po różaniec jest mi na duchu dużo lżej. Relacje z bliskimi mi osobami również się poprawiły,a co najważniejsze, moja babcia WRACA DO ZDROWIA! Jeszcze nie wiadomo czy będzie mogła chodzić, czy nie i czy odzyska władzę w ręce, ale przecież wciąż żyje. I to nie w stanie wegetacji!
Pomimo, iż moja intencja nie została jeszcze wysłuchana, mam wrażenie, że dostawałam w tej sprawie dużo znaków, jakby Przenajświętsza Panienka mówiła: "Poczekaj, przyjdzie jeszcze czas". Pewnego dnia zasnęłam w łóżku nad zeszytem. Było już późno, koło 23. Mam bardzo twardy sen i zwykle kiedy zasypiam o tej godzinie to śpię już do rana. Nie odmówiłam jeszcze Nowenny. Śniło mi się, że dostałam wiadomość od przyjaciółki. Jej treść brzmiała "NIE PODDAWAJ SIĘ!". Natychmiast się obudziłam i chwyciłam za różaniec. Wierzę, że był to znak, za który jestem bardzo wdzięczna. Dzięki Nowennie stałam się również bardziej pokorna i cierpliwa. Moje samopoczucie również się poprawiło. Staram się powierzać wszystko Bogu (chociaż przyznam, jest to trudne), oraz uczę się modlitwy na nowo. Już nie tylko proszę, ale również dziękuję za wszystkie okazane mi łaski, nawet tych , których nie dostrzegam swoim ułomnym okiem. Zbliżyłam się do Boga. Patrzę na wszystko nieco inaczej niż do tej pory. Zauważyłam również, jak wiele ludzi potrzebuje modlitwy...
Miałam teraz dwudniową przerwę w Nowennie i przez te 2 dni nie odmawiania różańca czegoś mi brakowało. Dzisiaj spróbuję przystąpić do drugiej Nowenny w tej samej intencji. Mam nadzieję, że wytrwam w modlitwie.
Szczęść Boże!
Hikari Lut 25 '13, 14:10 · Ocena: 5 · Komentarze: 7 · Tagi: świadectwo, pierwsza nowenna, nowenna
Barbara
Miesiąc temu moja mama dowiedziałą sie, że ma guzka na piersi jaki niewiadomo????zaczęłąm modlić się wtedy nowenną pompejską.LEkarz na początku ją zbywał wysyłał na kolejne badania 10 listopada była na wizycie dalej mówili o badaniach modliłam się miedzy innymi o szybką operację. w ten dzień pomyślałąm żeby wyznaczyli w końcu operację na początku nie zrobili tego w drodze do domu telefon do mamy że jest termin operacji.Modliłąm się o najłagodniejszą formę guza mama jest już po operacji węzły chłonne czyste i guz najłągodniejszy jaki może być.Odmawiajcie nowenne:):)
Barbara Lis 30 '12, 11:35 · Ocena: 5 · Komentarze: 1
Strony: «« « ... 20 21 22 23 24